Samsung Pro 815
Testując niedawno niewielkiego Samsunga V700 wspomniałem, że wkrótce pojawi się długo oczekiwany, zaawansowany aparat tego producenta, model Pro 815. Od niedawna jest w sprzedaży i biorąc pod uwagę jego dane techniczne, zapowiada się wyjątkowy aparat. W jego opisie znajduje się dużo przedrostków "naj". Ma największy obecnie dostępny wyświetlacz LCD - 3,5 cala, największy zakres zoom'a optycznego - 15 krotny, najwięcej kolorowych wyświetlaczy LCD - 3 oraz jest jednym z najcięższych wśród hybryd.
Dotychczasowa oferta tego koreańskiego producenta zawierała aparaty popularne, tańsze lub droższe, jednak były to kompakty dla amatorów i średnio zaawansowanych "cyfromaniaków". Modelem Pro 815 Samsung wchodzi na najwyższą półkę wśród aparatów nielustrzanych. Ostatnio pojawiło się dużo nowych modeli z tego segmentu (Sony R1, Fuji S9500, Panasonic FZ30 czy Kodak 880) i zapowiada się spora konkurencja. Co zaproponuje nam Samsung, potentat światowej elektroniki, czym będzie walczył o klienta z bardziej znanymi w świecie fotografii markami?
Pierwsze wrażenie
Przed decyzją o testowaniu tego aparatu zapoznałem się ze zdjęciami korpusu dostępnymi w sieci, ale to co zobaczyłem wyjmując go z kartonu da się opisać w prosty sposób - piorunujące wrażenie. Po pierwsze wielkość aparatu - jest duży, ale bardzo proporcjonalny. Po drugie słusznych rozmiarów obiektyw pasuje do wielkości korpusu. Jednak wszystko przyćmił tył hybrydy z centralnie umieszczonym telewizorem, bo trudno inaczej nazwać ten ogromny wyświetlacz LCD.
Całość jest czarna, sprawia solidne wrażenie i zapowiada aparat uniwersalny, o dużej ilości zaawansowanych funkcji, przeznaczony dla wprawionego fotoamatora.
Nie da się ukryć, że Pro815 jest ciężki (900g) i niemały, ale to tylko dobrze o nim świadczy - obiektyw jest szklany, a korpus wykonany z solidnego materiału. Decydując się na zakup takiego aparatu bierzemy pod uwagę jego parametry, uniwersalność zastosowań, jakość obiektywu czy wielkość matrycy. Spodziewamy się jego słusznych rozmiarów, dlatego trudno to uznać za wadę. Po prostu szklany obiektyw o tak dużym zakresie zoom'a, korpus mieszczący mnóstwo elektroniki, ogromny LCD i solidny uchwyt muszą ważyć i mierzyć :-).
Parametry techniczne
Nasz aparat ma długa listę parametrów, pozwolę sobie podać najistotniejsze. Więcej szukajcie na stronie producenta
- efektywne piksele : 8.0 mln
- max rozdzielczość : 3264 x 2448
- zapis video : 640x480 25/15 kl/s
- proporcje zdjęcia : 4:3, 3:2, 16:9
- rozmiar matrycy : 2/3 " (8.80 x 6.60 mm)
- czułość ISO : auto, 50, 100, 200, 400, 800
- obiektyw : 28 - 420 mm; f/2.2 - F4.6
- migawka : (max) 1/4000 s, (min) 30 s
- zakres pracy lampy : do 5 m
- tryby pracy lampy : auto, wymuszona, wyłączona, redukcja czerwonych oczu
- pomiar światła : matrycowy, centralno-ważony, punktowy
- rodzaj pamięci : CompactFlash
- celownik : EVF
- LCD : 3,5"
- waga : 910 g
- wymiary : 132 x 87 x 53 mm
Główne cechy aparatu
Obiektyw - czytając o tym aparacie nie sposób nie zwrócić uwagi na parametry obiektywu - najszerszy zakres ogniskowej na rynku, dobre "światło", 3 pokrętła regulacyjne. Ale dopiero po wzięciu aparatu do ręki i ustawieniu zoom'a na największa wartość doznałem małego szoku. Obiektyw jest po prostu ogromny, długi (wraz z korpusem) ma ponad 20 cm!! Robi piorunujące wrażenie i jest na pewno jedną z zalet tego aparatu. Produkowany przez niemiecką legendę wśród optyki - firmę Schneider-Kreutznach jest ozdobą Samsunga Pro 815. Jego możliwości prezentuję poniżej na zdjęciach.
Nie tylko producent szkieł stanowi o klasie obiektywu, ale także jego konstrukcja i sterowanie. Po pierwsze zakres ogniskowej regulujemy ręcznie. Mechanizm jest dokładny, cichy i lekki - brawo!! Po drugie mamy możliwość ustawiania ostrości ręcznie, drugim pierścieniem. To kolejna zaleta obiektywu, która już wystarcza do świetnej oceny. Jednak producent raczy nas jeszcze jednym, genialnym rozwiązaniem. Otóż pierścieniem ręcznej regulacji ostrości możemy także "podostrzyć" kadr przy włączonym autofocusie (po uruchomieniu trybu DM - direct manual )! Znam to rozwiązanie z własnego Olympusa E-500, nie spodziewałem się tego, że znajdę je także w hybrydzie. Kolejne oklaski dla obiektywu testowanego aparatu.
Mało? Proszę bardzo - dokładam niespotykana wręcz jasność w tej klasie i w tym zakresie ogniskowej - 2.2 na krótkim końcu, tego nie mają żadne aparaty za te pieniążki.
Wszystkie te cechy powodują, że obiektyw jest w zupełności wystarczający, aby polecić ten aparat - to drugi, po poprzednio testowanym Panasonicu cyfrak, którego obiektyw jest podstawową jego zaletą.
Czy mamy do czynienia z ideałem ? Niestety, nie do końca. Producent nie wyposażył swojego cacka w żaden system stabilizacji obrazu, co uniemożliwia korzystanie z długiego zoom'a w trudniejszych warunkach oświetleniowych (przy dłuższym czasie naświetlania) - omówię to szerzej przy jakości zdjęć. Drugą, aczkolwiek nieznaczną wadą, są niewielkie zniekształcenia obrazu przy szerokim kącie, co nie dziwi, biorąc pod uwagę zakres ogniskowej - fizyki nie da się oszukać. Nie stanowią one jednak istotnej bariery do uzyskania dobrych zdjęć przy ogniskowej 28mm (dla małego obrazka).
Wyświetlacze - kolejną po obiektywie, wyróżniającą cechą naszej hybrydy jest wielkość i ilość wyświetlaczy LCD. Po wyjęciu aparatu z pudełka widok tyłu korpusu zapiera dech w piersiach - telewizor z obiektywem po prostu :-)
A tak poważnie rzecz biorąc, trzeba powiedzieć, że poprzez wielkość i świetną rozdzielczość głównego LCD otrzymujemy niesamowitą wygodę kadrowania i przeglądania zdjęć. Również ilość informacji, jaką podaje aparat na swym ekranie jest ogromna. Aż chce się robić zdjęcia. Co więcej, nasz LCD nie tylko jest ogromny i dokładny, ale także ma niezauważalne prawie opóźnienia i coś, czego zupełnie się nie spodziewałem - wierne oddanie kolorów! Pierwszy raz miałem w ręku aparat nielustrzany, który pokazuje naprawdę to, co zapisała matryca - brawo, brawo. Gdyby jeszcze pokazywał 100% kadru byłby ideał, ale i tak jest doskonały.
Kolejnym wyświetlaczem jest umieszczony w wizjerze niewielki LCD, który pokazuje dokładnie to samo, co jego Wielki Brat. Oczywiście jakość i wygoda nie jest taka, jak na głównym, ale prezentuje się bardzo dobrze, ma niezły kontrast i zupełnie wystarczającą jasność. Cechuje go także znakomita rozdzielczość - 235.000 punktów. Z powodzeniem możemy go wykorzystywać do kadrowania ujęć, chociażby w pełnym słońcu, kiedy nasz "telewizor" będzie nieprzydatny. Przyda się również osobom z wada wzroku, ma bowiem korekcje dioptryczną.
Ostatnim ekranikiem w naszej hybrydzie jest górny wyświetlacz, niespotykane dotychczas rozwiązanie w aparatach nielustrzanych. Owszem, na rynku znajdziemy aparaty wyposażone w górny wyświetlacz, ale pełni on w nich rolę kontrolnego panela roboczego, wyświetlającego parametry zdjęcia - czas, przysłonę, korekcje itp.
W naszym Samsungu także górny LCD potrafi wyświetlać te informacje, robi to przy włączonym głównym ekranie lub przy korzystaniu z wizjera. Natomiast różnica w stosunku do konkurencji polega na tym, że można na nim wyświetlać także kolorowy obraz kadru! Oczywiście rozdzielczość nie jest tak doskonała jak pozostałych dwóch LCD, ale wygoda korzystania z górnego, chociażby przy kadrowaniu aparatem opuszczonym na pasku, bądź w studiu, jest tak duża, że mniejsza rozdzielczość nie ma tu istotnego znaczenia.
Podsumowując mogę powiedzieć, że wyświetlacze są następnym, po obiektywie, poważnym argumentem przemawiającym za dobrą oceną Pro 815.
System AutoFocus - pomiar ostrości realizowany jest poprzez obiektyw, klasycznie, jak w innych aparatach kompaktowych, wykorzystując analizę kontrastu. Także ustawienia sposobu ostrzenia nie wyróżniają się niczym szczególnym, jest ostrzenie pojedyncze, ciągłe i manualne. Ale mamy przecież do czynienia z najwyższej klasy hybrydą, gdzieś musi być cecha wyróżniająca.
Po pierwsze system jest czuły, szybki i dokładny. Nie jest to oczywiście szybkość lustrzanki, bo 815 lustrzanką nie jest, ale jak na kompakt jest super. Po drugie producent wyposażył aparat w lampkę wspomagającą system AF w słabym oświetleniu. Jej umieszczenie jest dyskusyjne, gdyż powoduje zasłanianie jej światła przez wysunięty obiektyw lub rękę fotografującego, ale to rzadkie przypadki na szczęście. Generalnie jej obecność i działanie to kolejna zaleta systemu - ale podobne lampki mają też inne aparaty.
Czas opisać prawdziwe rewelacje. Jedną z nich jest przycisk AF-A, którego uruchomienie powoduje możliwość wybory wielkości pola pomiarowego, szerokiego bądź punktowego, oraz możliwość wyboru jednego z 81 punktów pomiaru ostrości !! Niesamowita sprawa, doskonała chociażby w fotografii studyjnej, czy portretowej. To jeszcze nie wszystko - kolejną funkcją jest bardzo rzadka w kompaktach możliwość bracketingu ostrości, który wykonuje 3 lub 5-zdjęciowe serie zdjęć z ustaloną, zmienną wartością odległości płaszczyzny ostrości zakresie +/-6.
Jednak największą, rzucającą na kolana cechą systemu ustawiania ostrości jest możliwość jej korekcji środkowym pierścieniem na obiektywie, w trakcie kadrowania, przy włączonym automatycznym ostrzeniu. Szczęka mi opadła i leży na dywanie :-). Absolutna rewelacja, dostępna dotychczas w nielicznych aparatach, głownie lustrzankach. Nie ma szans, żeby zrobić nieostre zdjęcie (jeśli jest czas na dokładne ostrzenie), bo na wbudowanym "telewizorze" wszystko doskonale widać - po raz kolejny brawa!
Inne funkcje i cechy
Lampa błyskowa - zastosowana w naszej hybrydzie lampa błyskowa działa w standardowych w tej klasie trybach: pełna automatyka błysku, automatyka z redukcją efektu czerwonych oczu, błysk wymuszony-dopełniający (bardzo przydatny, szczególnie przy zdjęciach pod słońce), synchronizacja z długim czasem naświetlania (na pierwszą lub drugą kurtynę).
Ma jednak parę cech, które spodobają się użytkownikom lubiącym mieć wpływ na pracę aparatu. Po pierwsze można wyłączyć automatyczne podnoszenie lampy, kiedy chcemy na przykład fotografować w nocy, wykorzystując zastane światło. Po drugie, co nadal nie często jest spotykane, możemy regulować moc błysku, w zakresie +/- 2EV i skoku co 1/3EV . To nie koniec zalet wbudowanego flesza, trzeba wspomnieć o jego mocy, która wystarcza do prawidłowego oświetlenia obiektów nawet do 5 m, oraz fakcie mającym związek z lampą, a mianowicie umieszczeniu na górze korpusu gorącej stopki do zewnętrznych lamp błyskowych.
Jeśli chodzi o wady, to na pewno zaliczyć do nich trzeba brak predefiniowanego balansu bieli do światła błyskowego, co powoduje, że czasami aparat nieco przekłamuje barwy w zdjęciach z lampą, jednak nie jest to bardzo uciążliwe i możliwe do łatwej korekty w programie do obróbki zdjęć.
Tryby pracy automatyki i zapisu zdjęć - jak na wysokiej klasy hybrydę przystało, nasz Samsung wyposażony jest zarówno w pełną automatykę ekspozycji, tryby półautomatyczne, jak i pełen manual. Do kompletu producent dokłada tryb SCENE, czyli kilkanaście predefiniowanych typów pracy automatyki pod konkretne sytuacje zdjęciowe - coś dla początkujących fotoamatorów oraz bardzo sympatyczny tryb MySet, w którym to można zapamiętać trzy własne profile pracy aparatu - świetny pomysł. Samsung Pro 815 ma jeszcze jeden, ciekawy tryb pracy. Uruchamia się go nie na głównym pokrętle, ale z boku obiektywu, przyciskiem HS. Nazywa się on High Shutter Speed i jest przeznaczony do fotografowania przy maksymalnym zoom'ie, kiedy to potrzebne są krótkie czasy migawki. Automatyka aparatu podwyższa wartość ISO i otwiera maksymalnie przysłonę, aby czas naświetlania był jak najkrótszy.
Zapis zdjęć na karcie także wyróżnia Pro 815 od konkurencji. Dostępne są aż 4 tryby pracy napędu (po za pojedynczym zapisem) - zapis klatki z prędkością 1, 2.5 oraz 10 kl/s ! Dwa ostatnie mają pewne ograniczenia, ale i tak jest nieźle. Ostatnim jest zapis ujęć z interwałem czasowym, w zakresie 1 - 60 min, w ilości do 99 zdjęć - super pomysł, ustawiamy aparat na statywie, na przeciwko wózka z dzieckiem i historia min sennych bobaska gotowa :-)
Balans bieli - wspomniałem wyżej o braku ustawień bieli dla flesza, poza tym wszystko jest dobrze. Mamy 5 profili wpisanych do pamięci automatyki, które dobrze sobie radzą w odpowiednich dla nich warunkach. Co ważniejsze, mamy dostęp do manulanego ustawiania temperatury barwowej światła w dwóch trybach - wg wzorca lub wg stopni w skali Kelvina - docenią to przede wszystkim zaawansowani fotograficy, którzy nie ufają automatycznemu balansowi bieli, który oczywiście także jest dostępny. Przez cały czas testu aparatu nie dostrzegłem znaczących uchybień w pracy balansu automatycznego, poza pracą z lampą, ale z tym można sobie skutecznie poradzić, stosując ustawienia manualne (szczególnie pracę wg wzorca - zawsze znajdzie się pod ręką szara lub biała kartka, przy pomocy której można precyzyjnie parametr ten ustawić), lub próbując z predefiniowanym profilem światła słonecznego.
Ergonomia i obsługa
W swojej historii Samsung nie miał takiego aparatu, dotychczas produkował małe kompakty, które odznaczały się dobrą ergonomią. Tutaj mamy do czynienia z dużym "cyfrakiem", z ogromną ilością funkcji. Bardzo ważną sprawą w tego typu aparatach jest ergonomia i rozbudowane MENU. Zobaczmy, czy producent stanął na wysokości zadania.
Przyciski i pokrętła funkcyjne
Pro 815 jest bardzo dużym aparatem i wydawać by się mogło, że miejsca jest mnóstwo, aby umieścić sporo przycisków i pokręteł. Jednak pamiętajmy, że większość miejsca z tyłu korpusu zajmuje LCD, u góry też umieszczono wyświetlacz, a więc faktycznie miejsca zostało niewiele. Jednak to, jak zostało ono wykorzystane, świadczy o dużej wadze, jaką inżynierowie Samsunga przykładają do ergonomii.
Góra aparatu zawiera główne pokrętło, z ustawianiem trybu pracy aparatu, obok włącznik zaopatrzony w diodę LED, wyświetlacz LCD i umieszczone wokół niego 4 przyciski, które odpowiadają za ważne parametry pracy (czułość ISO, pomiar światła, tryb pracy migawki i samowyzwalacz), a ich umieszczenie obok pomocniczego LCD jest niesamowicie wygodne. Po pierwsze dlatego, że można zmieniać te parametry wykorzystując właśnie górny wyświetlacz (przydatne w pracy w studiu, lub kadrowaniu "z paska") , po drugie dlatego, że właśnie tak istotne funkcje wybieramy za pomocą przycisków, a nie z MENU.
Przyciski umieszczono także z boku obiektywu, odpowiadają one za tryb pracy autofocusa, podnoszenie lampy i funkcję HS, opisywaną wcześniej - bardzo wygodne, chociaż wymaga przyzwyczajenia, aby przy ich uruchamianiu nie odrywać się od kadrowania.
Wzorem ergonomii jest także tył korpusu. Duże przyciski, wygodny wybierak nawigatora MENU i niesamowicie przydatne pokrętło regulacji parametrów funkcji wywoływanych z MENU bądź uruchamianych przyciskami - brawo. Wszystko działa miękko, ale pewnie. Dużo zdjęć wykonywałem na mrozie, w rękawiczkach i żadnego problemu z obsługą nie było.
Osobno chciałbym wspomnieć jeszcze o dwóch przyciskach umieszczonych nad nawigatorem. Pierwszy z nich uruchamia powiększenie kadrowanego obrazu (super sprawa) - wielki wyświetlacz pozwala przy powiększeniu na bardzo dokładne kadrowanie i ustawienie ostrości. Drugi przycisk uruchamia korektę ekspozycji światła. Na początku myślałem, że w moim egzemplarzu funkcja ta nie działa - przyciskam i nic się nie dzieje. Okazało się przy tym, do czego służy trzeci pierścień na obiektywie. W połączeniu z wciśniętym przyciskiem korekty ekspozycji reguluje jej wielkość. Początkowo uznałem to jako wadę, przyzwyczajony do korygowania tego parametru pokrętłami na korpusie, jednak po pewnym czasie przyznaje, że to pomysł dobry i wygodny w użyciu.
Tutaj warto wspomnieć, że trzeci pierścień nie służy tylko do tego. W trybie manualnym na przykład odpowiada za przesuwanie pary czas/przysłona - genialne, dlaczego inni tak nie robią?
Mało zalet? Dokładam więc następne. Po pierwsze rzadko spotykane w klasie kompaktów (czy nawet w tańszych lustrzankach) drugie pokrętło nastawcze, umieszczone pod spustem - nie trzeba zagłębiać się w MENU - zawsze najistotniejsze parametry wyregulujemy jednym bądź drugim pokrętłem. Po drugie na korpusie jest obecny przycisk, do którego możemy przypisać wybraną przez nas funkcję - rozmiar zdjęcia, jakość, efekty zdjęciowe, ostrość, notatkę głosową czy jasność LCD.
Czy Samsung Pro 815 nie ma wad w zakresie ergonomii ? Z cała powagą musze stwierdzić, że nie ma - jest to po prostu aparat ze wzorową obsługą, przemyślanym systemem regulacji i wywoływania parametrów. Także jego korpus wraz z obiektywem są bardzo dobrze wyważone. Do ideału brakuje mi osobiście jednej rzeczy - odchylanego LCD (chociaż ku dołowi) - jest to zapewne trudne technologicznie i mechanicznie przy tak dużych rozmiarach wyświetlacza, ale przydałoby się niesamowicie.
MENU
Aparat duży, wyświetlacz ogromny, a wiec litery też duże - to pierwsze wrażenie po odpaleniu MENU. Wszystko po polsku, to spora zaleta, coraz więcej aparatów ma wbudowany polski język, ale niestety, ciągle jest ich mało, także uznaję to za plus dla Pro 815. Sterowanie jest bardzo proste, nie ma wielopoziomowych zagłębień w parametry - jasno, szybko i przejrzyście.
Właśnie sposób konstrukcji MENU świadczy o tym, że Samsung nie kieruje swojej hybrydy tylko do zaawansowanych użytkowników. Po prostu każdy się tu odnajdzie, nawet zupełnie początkujący fotograf. Podzielone na 3 "warstwy", z której każda odpowiada za pewną część ustawień, łatwe w ustawianiu parametrów i bardzo... ubogie. Moim zdaniem konstruktorzy testowanego aparatu zbytnio uprościli MENU, znalazło się w nim mniej funkcji i parametrów, niż w modelach konkurencji. Tak zaawansowany aparat, z bardzo nowoczesną elektroniką powinien mieć więcej funkcji, dostępnych np. u Canona lub w produktach Olympusa. Fakt, mogłoby to skomplikować obsługę MENU i zniechęcić początkujących użytkowników, ale przecież można to zrobić używając trybów rozszerzonych, wyłączanych gdy są niepotrzebne.
To maleńka wada, nie psująca w ogóle pozytywnego wrażenia, jakie odniosłem przy obsłudze ustawień aparatu z poziomu MENU - to kolejna, mocna strona Pro 815
Podsumowując ergonomię i obsługę naszej hybrydy mogę powiedzieć, że doskonale uzupełnia dobre wrażenie całości i nie odstaje od poziomu innych, wyjątkowych cech aparatu. Pozwala w pełni cieszyć się możliwościami tego cacka i jest jedną z najmocniejszych zalet najnowszego produktu ze stajni Samsunga.
Jakość zdjęć
W całym dotychczasowym teście nasz aparat spisał się znakomicie, to absolutna światowa czołówka w dziedzinach, jakie dotychczas opisałem. Czas zająć się najważniejszą cechą aparatu fotograficznego, a więc jakością zapisywanych obrazów.
Na początek parę słów wyjaśnienia. Nasz aparat jakością zdjęć nie ustępuje swojej konkurencji w tej klasie. Prawidłowo oddaje kolory, kontrast jest bardzo dobry (to również zasługa obiektywu) ostrość zadowalająca, bardzo delikatne przejścia pomiędzy barwami. Jest po prostu dobrze. Jednak chciałbym się skupić na innym aspekcie jakości zdjęć, wynikającym z przeznaczenia i ceny aparatu.
Samsung Pro 815 swoja ceną zbliża się do najtańszych lustrzanek i ma być dla nich bezpośrednią alternatywą. W dziedzinie uniwersalności i możliwości na pewno jest, a nawet znacznie je przewyższa. Ma świetny obiektyw, o niedostępnym zakresie ogniskowej dla podstawowych "kitowych" szkieł lustrzankowych. Do tego jego ogromny wyświetlacz, poza tym nagrywa dobrej jakości filmy i ma wszystkie inne zalety kompaktów, niedostępne dla lustrzanek. Ale czy zbliża się do nich jakością zdjęć?
Jako zaawansowany aparat hybrydowy, Pro815 widzi świat poprzez 8-megapikselowy sensor CCD o wielkości określanej jako 2/3 cala, czyli niestety niewielką powierzchnią światłoczułą, wynoszącą zaledwie 9 x 7mm. Podobnej wielkości sensory mają inni przedstawiciele zaawansowanych aparatów kompaktowych klasy 8MP (Olympus C-8080 Wide Zoom czy Konica Minolta Dimage A2), stąd nie dziwi mnie, że nasz aparat potrafi robić przyzwoitej jakości zdjęcia, jak konkurencja.
Jednak z jakiś powodów lustrzanki świetnie się sprzedają - dlaczego?
Poniżej porównanie jakości zdjęć naszego Samsunga i jednej z najtańszych lustrzanek na rynku, Olympusa E-500.
Pierwsza bitwa w dobrym świetle, ładne i ciepłe słoneczko padające na ozdoby choinkowe. Są to mocno powiększone fragmenty zdjęć. Jak widać przy ISO100 Samsung dotrzymuje kroku lustrzance, różnice są niewielkie. Przy ISO400 różnica jest widoczna, ale do zaakceptowania. Wniosek - przy dobrym świetle Pro 815 nieznacznie tylko ustępuje lustrzance, proszę jednak pamiętać, że ISO400 to koniec dla Samsunga, a środek dla lustrzanek, E-500 "ciągnie" do 1600 - oczywiście przy wysokim ISO też będzie szumiał, ale zdjęcie zrobi.
ISO 100:
Samsung Pro 815
Olympus E300
- ISO 400:
Samsung Pro 815
Olympus E300
Zupełnie inaczej jest w słabszym świetle, gdy wymagania dla matrycy rosną. Zaczyna grac rolę nie ilość pikseli, ale ich wielkość, czyli możliwość przyjęcia światła bez zakłóceń własnych matrycy. Tutaj lustrzanka jest nie do pokonania przez żadną hybrydę, wyposażoną w mniejszą powierzchniowo matrycę (jest już na rynku Sony R1, z "lustrzankową" matrycą, który potrafi zadziwić tańsze lustrzanki jakością zdjęć, ale jest od nich droższy).
Poniżej przykład przy szarym świetle zachmurzonego, zimowego dnia. Różnica jest powalająca, nawet przy ISO800 Olympus mniej szumi, niż Samsung przy 400.
Dla pełnej jasności dodam, że Olympusy mają najmniejsze pod względem powierzchni, matryce wśród lustrzanek, inne modele pokazałyby jeszcze większą przepaść dzieląca świat kompaktów (poza Sony R1) od lustrzanek.
Czy to jest wada dyskwalifikująca naszego Samsunga? Oczywiście nie. To, że jakość zdjęć jest gorsza niż nawet w najtańszej lustrzance było do przewidzenia i zupełnie się tym nie zdziwiłem. Wielokrotnie już pisałem w swoich tekstach, że nie ilość pikseli decyduje o jakości zdjęcia, ale ich wielkość i układ na matrycy. Pro 815 ma małą matrycę i fizyka jest nieubłagana - absorpcja światła jest gorsza i aparat musi szumieć, nie da się tego uniknąć.
Jaki płynie z tego wniosek ? Samsung konstruując swój model Pro 815 musiał pogodzić rewelacyjne szkło, wielki LCD, uniwersalizm całej konstrukcji z przyzwoitą ceną. Wybrał oszczędność na matrycy, poprzez zastosowanie standardowego rozwiązania. Cierpi na tym nieco jakość zdjęć, ale nasz portfel nie. Uważam to za dobry kompromis i biorąc wszystko pod uwagę, mogę zaryzykować stwierdzenia, że jakość zdjęć jest bardzo dobra, jak na tę klasę aparatu i jego ogromny zasób zastosowań.
Drugim elementem, decydującym o jakości zapisywanych obrazów jest obiektyw. O jego niesamowitych cechach i zaletach pisałem wcześniej, czas teraz na wady. Zaobserwowałem niewielką aberrację chromatyczną (rozszczepienia światła w soczewkach, objawiające się charakterystyczną, fioletową obwódką wokół miejsc o wysokim kontraście, np. gałązki drzewa widziane pod silne światło słoneczne), która jest podobna jak u konkurencji - ale konkurencja jednak nie dysponuje tak rewelacyjnym zakresem ogniskowej.
Drugą, także niewielką wadą szkła jest niewielka "beczka" w ujęciach szerokokątnych (widać ją na zdjęciu na końcu testu). Co ciekawe, nie zanotowałem zniekształceń poduszkowatych, często obecnych przy maksymalnym zoom' ie.
Jest jednak jedna cecha, a właściwie jej brak, kładący się cieniem na system optyki Samsunga Pro 815. Myślę tutaj o systemie optycznej stabilizacji obrazu. Inni producenci - Minolta, Panasonic, Canon zaopatrują swoje zaawansowane kompakty w takie systemy . Te aparaty mają dużo mniejszy zakres ogniskowej i już w nich stabilizacja sprawdza się doskonale, jest niezwykle potrzebna (pisałem o niej przy okazji poprzedniego testu Panasonica). Samsung wyposażył swój sztandarowy produkt w największy obecnie dostępny zakres zoom'a i zapomniał o stabilizacji. To naprawdę poważna wada, moim zdaniem istotniejsza nawet od ilości szumów matrycy. Poniżej przykłady dwóch zdjęć, zrobionych na maksymalnej ogniskowej. Świetnie, że miałem do dyspozycji tak długi obiektyw, mogłem spokojnie fotografować kaczki, nie płosząc ich. Co z tego, kiedy wszystkie zdjęcia wyszły poruszone, a robiłem je przy czasie 1/30s. Szkoda :-(
Drugie zdjęcie jest ostre, ale wykonałem je z czasem 1/500s, co wymaga dużej ilości światła. Niestety, nasza testowana hybryda nie nadaje się do zdjęć przy słabszym świetle na najdłuższym zoom'ie.
Podsumowując jakość zdjęć trzeba sobie powiedzieć jasno, że mamy do czynienia ciągle z hybrydą, ze wszystkimi jej ograniczeniami. Porównując Pro815 do innych przedstawicieli klasy zaawansowanych kompaktów mogę go z czystym sumieniem polecić, wykonuje swoje zadanie na przyzwoitym, "kompaktowym" poziomie. Opinia, że taki aparat może zastąpić lustrzankę jest wysoce przesadzona, jeśli mówimy oczywiście o jakości rejestrowanych obrazów. Również błędy optyki są całkowicie akceptowalne i nie odbiegają od konkurencji.
Od konkurencji jednak znacznie odbiega całkowicie chybiony pomysł konstruktorów - jak można wypuścić obecnie super aparat bez optycznej stabilizacji? To błąd panowie, duży błąd.
Podsumowanie
Trudno mi będzie w paru zdaniach zamknąć test Samsunga Pro 815. To na pewno jeden z najciekawszych aparatów roku 2005. Jego wszystkie wspomniane "naj" dadzą wiele do myślenia konkurencji i posuną rynek cyfraków mocno do przodu. Jest to niewątpliwie pierwsza zaleta naszej hybrydy. Aparat jest wyjątkowy i na tym najwięcej skorzystamy my, klienci.
Sam aparat od początku bardzo przypadł mi do gustu. I mam na myśli nie tylko doskonały obiektyw, ogromny LCD czy też perfekcyjną ergonomię. Najbardziej podoba mi się jego uniwersalność. To naprawdę aparat dla każdego. Prosty w obsłudze, a zarazem oferujący ogromne możliwości; sporych rozmiarów, ale świetnie wyważony. Jest to jeden z nielicznych produktów, jakie miałem okazję oglądać, którego zakup nie wiąże się z szybką wymianą na następny - może go kupić początkujący amator fotografii cyfrowej i używać tak długo, aż nie zapragnie mieć lustrzanki.
Na osobne słowa uznania zasługują na pewno wyświetlacze - ich ilość, jakość i wygoda użytkowania, jaką dzięki nim może poszczycić się nasz Samsung. Także system AF, manualne "doostrzanie" czy dobra lampa błyskowa to także spore plusy.
Jednak najważniejszym elementem, dla którego mogę polecić zakup Pro 815 jest obiektyw - to absolutny hit wśród kompaktów i niewiele produktów konkurencji może mu dotrzymać kroku - za niego należą się duże brawa.
Jak każdy produkt na rynku, nasza hybryda ma też wady. Najpoważniejszą jest na pewno brak optycznej stabilizacji obrazu. To obecnie wyposażenie standardowe droższych kompaktów, a na pewno obowiązkowa cecha w klasie, do której testowany aparat należy. Wielka szkoda. Kolejną wadą jest zaszumienie obrazu, szczególnie w przypadku słabszego oświetlenia - to wada prawie wszystkich kompaktów, i tu Samsung nie pokazał nic nowego. Moja mała sugestia - przydałby się ruchomy wyświetlacz, co jednak oczywiście jest tylko moją własną "wadą" Pro 815.
Całościowo uznaję, że testowana hybryda jest bardzo udanym produktem, wartym swojej ceny i na pewno wartym zainteresowania potencjalnych nabywców. Jednym zdaniem określę ja tak : dołóżmy stabilizację obrazu, większą powierzchniowo matrycę i "poruszmy" główny LCD, a dostaniemy idealny aparat kompaktowy.
Za:
- rewelacyjny obiektyw
świetny system ostrzenia, automatycznego i manualnego - wyświetlacze
- doskonała ergonomia
- duża uniwersalność zastosowań
- dobra lampa błyskowa i gorąca stopka
- solidna konstrukca
Przeciw:
- brak systemu stabilizacji obrazu !
- szumy przy słabym świetle
- brak balansu bieli dla lampy błyskowej
- niewielkie znieksztalcenia obrazu na krótkim końcu ogniskowej
- ubogie MENU