Na kolejną część serii gracze musieli czekać naprawdę długo. Zapowiedzi były bardzo obiecujące, oczekiwania fanów ogromne, a wszystko to skończyło się sporą klapą.
Już w dniu premiery pojawiły się pierwsze niepokojące sygnały. Gracze spragnieni swojego ukochanego cyklu bardzo szybko rzucili się do gry, a ta, jak wiadomo, wymaga stałego połączenia z Internetem. Serwery EA okazały się niewystarczające dla tak dużej liczby zainteresowanych i tym samym mnóstwo osób musiało wstrzymać się z zabawą. Co gorsza, nawet jeśli udało się rozpocząć rozgrywkę, gra dość często wyłączała się samoczynnie.
Już następnego dnia po premierze EA wydało oczywiście oświadczenie mówiące o znacznej poprawie sytuacji. Ta rzeczywiście wyglądała już dużo lepiej, ale i tak położyła ona spory cień na debiucie tak wyczekiwanego tytułu.
"OK, zgadzamy się, że to było głupie, ale staramy się wszystko naprawić. W ciągu ostatnich 48 godzin zwiększyliśmy wydajność serwerów o 120 procent. To działa - liczba ludzi, którzy zbudowali swoje miasta, znacznie się poprawiła. Spadła natomiast i to o 80 procent liczba automatycznego wyłączania się gry."
EA ma jednak pomysł na to, jak przeprosić graczy. Dla wszystkich, którzy choć raz uruchomili SimCity, przygotowano darmową grę. Niestety w tej chwili nie wiadomo, o jaki tytuł chodzi. 18 marca wszyscy nabywcy SimCity otrzymają e-mail z informacją, jak należy odebrać swój prezent.
Źródło: makeuseof, ea