Słuchawki Edifier - test 7 zestawów

Przetestowaliśmy dla was 7 modeli słuchawek Edifier od 79 do 369 zł. W recenzji znajdziecie zarówno słuchawki dokanałowe, wokółuszne, a także modele bezprzewodowe. Sprawdź, które z nich są najlepsze dla Ciebie.

Image

7 modeli słuchawek Edifier - test

W ciągu ostatnich kilku miesięcy miałem okazję przetestować 12 modeli głośników firmy Edifier. Były to nie tylko klasyczne zestawy w układzie 2.0 lub 2.1, lecz także małe, przenośne głośniczki Bluetooth oraz soundbar. Udowodniły one, że marce tej nie jest obce pojęcie dobrej jakości, niezależnie od półki cenowej na jakiej znajduje się dany produkt. Teraz w moje ręce trafiły kolejne produkty tego producenta - na odmianę słuchawki.

W tej recenzji znajdziecie całe spektrum modeli dokanałowych oraz wokółusznych, przewodowych, a także bezprzewodowych, które mieszczą się w przedziale cenowym od 79 do 369 zł.

słuchawki edifier test

Lista przetestowanych modeli

Dokanałowe

  • Edifier W293BT - bezprzewodowe (269 zł)
  • Edifier P281 Sport - dla osób aktywnych (99 zł)
  • Edifier W360BT - bezprzewodowe (369 zł)
  • Edifier P265 (79 zł)

Wokółuszne

  • Edifier W800BT - bezprzewodowe (169 zł)
  • Edifier P841 - (179 zł)
  • Edifier G20 - dla graczy (139 zł)

Podane ceny będą obowiązywać od 1 marca 2018.

Edifier P281 sport w uchu

Procedura testowa

Każde słuchawki łączyłem z następującymi urządzeniami w zależności od łączności jaką oferowały:

  • MSI GT60-0NC (laptop) - złącze 3,5 mm, USB
  • NuPrime uDSD (wzmacniacz) - złącze 3,5 mm  
  • OnePlus 3T (smartfon) - złącze 3,5 mm oraz łączność Bluetooth z obsługą aptX
  • iPhone 7 (smartfon) - łączność Bluetooth

W trakcie testów słuchałem przeważnie utworów skompresowanych bezstratnie (FLAC) lub nieskompresowanych (WAVE). W mniejszym stopniu korzystałem z serwisu Spotify w jakości 320 kb/s. Ocena jakości i charakterystyki dźwięku jest subiektywna i uzależniona od gustu oraz percepcji osoby słuchającej.

Słuchawki Edifier - czy warto?

Przetestowane słuchawki Edifier różnią się wyglądem, jakością dźwięku, funkcjonalnością, wielkością i łącznością, ale wszystkie mają coś interesujacego do zaoferowania. Są dobrze wycenione i mają więcej zalet niż wad.

Pytanie tylko które wybrać? Testy wszystkich słuchawek umieściliśmy na oddzielnych stronach w tej zbiorczej recenzji. Zapoznajcie się z nimi i dajcie znać które z nich są najlepsze dla Was. Jesteśmy ciekawi Waszych opinii. Zapraszamy do recenzji!

Edifier W293BT

Recenzję zaczynam od słuchawek Edifier W293BT - jak dla mnie najciekawszego modelu ze wszystkich zawartych w tej recenzji. Te dokanałowe słuchawki bezprzewodowe łączą w sobie dwie najważniejsze dla mnie cechy: dynamiczne, a zarazem wyrównane brzmienie oraz świetną ergonomię. Ich cena to 269 zł.

Edifier w293bt pudełko

Skrócona specyfikacja

  • Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
  • Impedancja: 24 Ω
  • Średnica przetworników: 6 mm
  • Połączenie: Bluetooth 4.1
  • Czas pracy: do 8 godzin
  • Wodoodporność/kurzoodporność: tak, IPX7

Nietypowa, lecz dobrze przemyślana ergonomia

Stylistyczną inspiracją dla tych słuchawek były butle z tlenem do nurkowania, czego rezultatem są wydłużone obudowy obu słuchawek o mocno zaokrąglonych krawędziach. Słuchawki zdecydowanie wyróżniają się na tle innych modeli, utrzymując zarazem elegancki, minimalistyczny styl. Dodatkowo taki kształt jest przyjemny dla uszu, gdyż żadne ostre krawędzie nie uwierają.

Stanowiące główną część obudowy "pigułki" zostały wykonane poprzez spiekanie proszków metalicznych. Ich wysokość to około 2 cm, a średnica wynosi niecałe 13 mm - dość dużo jak na słuchawki wyposażone wyłącznie w 6 mm przetwornik neodymowy (po jednym w każdej słuchawce). Zapewne wynika to ze względu na wbudowane tam malutkie akumulatorki.

Edifier w293bt zestaw

W293BT odznaczają się certyfikatem IPX7, co oznacza, że teoretycznie mogą być zanurzone w wodzie na głębokości 1 metra do 30 minut. Producent w materiałach promocyjnych zapewnia nawet, że można korzystać z nich w trakcie uprawiania sportów wodnych, jednak ja osobiście bym tego nie ryzykował. Cechę tę potraktowałbym raczej jako zabezpieczenie przed deszczem, potem oraz przypadkowym zalaniem niż jako gwarancję, ze słuchawki przeżyją trening pływania.

Większych gabarytów praktycznie nie czuć, głównie dzięki niskiej wadze całego zestawu, która wynosi 21 g oraz dodatkowym nakładkom, pomagającym utrzymać słuchawki w odpowiedniej pozycji nawet w trakcie intensywnego ruchu. W komplecie otrzymujemy trzy pary nakładek pozycjonujących oraz trzy kolejne pary gumowych tipsów - możliwość personalizacji słuchawek pod konkretne ucho jest więc naprawdę spora.

Edifier w293bt metalowa obudowa

Uszczelki są grube i dobrze przylegają do ucha, co zapewnia dobrą izolację od hałasów zewnętrznych. Można je wymienić na jakiekolwiek inne, których rozmiar pasuje do tych słuchawek. W zestawie brakuje pianek, dlatego osoby preferujące te rozwiązanie będą musiały się w nie zaopatrzyć we własnym zakresie.

Kanał dźwięku został podzielony. Główny z nich trafia bezpośrednio do ucha, tak jak w typowych dokanałówkach, drugi natomiast znajduje się pomiędzy uszczelką a nakładką pozycjonującą i ma za zadanie polepszać dynamikę tonów niskich.

Łączący obie słuchawki ze sobą przewód o długości nieco ponad 55 cm odznacza się przekrojem kołowym oraz brakiem jakiegokolwiek oplotu. Jest za to dość sztywny i gruby, a miejsca jego łączenia ze słuchawkami są zabezpieczone giętką gumą, dlatego nie mam większych zastrzeżeń co do jego jakości. Występowanie efektu mikrofonowego jest minimalne.

Pilot służący do regulacji głośności, sterowania muzyką, odbierania połączeń oraz kontroli słuchawek umieszczono około 5 cm poniżej prawej słuchawki. Oprócz tego znajdziemy w nim port micro USB do ładowania baterii oraz mikrofon umożliwiający prowadzenie rozmów. Przyciski mają wypukłe piktogramy, dzięki czemu obsługa jest intuicyjna.

Edifier w293bt pilot

W komplecie oprócz wcześniej wymienionych nakładek oraz uszczelek otrzymujemy niewielkie etui w postaci woreczka wykonanego z grubej tkaniny oraz krótki przewód micro USB - USB, służący do ładowania baterii.

Czas pracy na baterii

Producent określa go maksymalnie jako 8 godzin. Podobnym wynikiem odznacza się sporo innych słuchawek o podobnej konstrukcji.

W trakcie testu udało mi się słuchać muzyki przez około 7 godzin i 40 minut zanim bateria w pełni się wyczerpała. Rezultat ten uzyskałem przy głośności około 60% oraz smartfonie, który znajdował się maksymalnie 1,5 metra od słuchawek. Można więc w przybliżeniu stwierdzić, że zapewnienia producenta pokrywają się ze stanem faktycznym.

Jakość dźwięku

Osoby, które orientują się w temacie słuchawek zapewne wiedzą, że modele Bluetooth zazwyczaj cechują się gorszą jakością dźwięku niż przewodowe odpowiedniki. Warto jednak zaznaczyć, że dobre słuchawki Bluetooth potrafią zagrać o niebo lepiej niż słabe przewodowe pomimo kompresji dźwięku w trakcie przesyłania sygnału.

Myślę, że Edifier W293BT są słuchawkami na tyle dobrej klasy, że ewentualna różnica pomiędzy nimi a modelami przewodowymi jest w praktyce nie do wychwycenia dla osób o przeciętnej percepcji, a szczególnie wtedy gdy słucha się muzyki z serwisów takich jak Spotify.

Jedyną rzeczą jaka zdradza słuchaczowi, że ma do czynienia ze słuchawkami Bluetooth jest bardzo delikatny szum, który pojawia się po podłączeniu smartfona. Jest on słyszalny do około 20% głośności - powyżej tej granicy jest na tyle słaby, że mój słuch nie potrafił go wychwycić.

Dźwięk jakim odznacza się W293BT jest wyrównany, jasny i dynamiczny. Po podłączeniu słuchawek do mojego smartfona pierwszą rzeczą jaką miałem okazję na nich usłyszeć była czołówka serialu "BoJack Horseman", która choć odznaczała się kompresją stratną pokazała mi jak świetną dynamiką basu, szeroką sceną oraz dużą szczegółowością odznaczają się te słuchawki.

Daleko temu było do szczytu audiofilskich przeżyć, ale wywołało to na mnie duże wrażenie, szczególnie jak na słuchawki bezprzewodowe oraz audio prosto ze stream'u na Netflixie.

Utwór rozpoczyna się mocnym, przestrzennym basem, który jest zwarty i dobrze kontrolowany. W dalszej części słychać świetnie wybrzmiewającą, precyzyjną sekcję dętą oraz solówkę na saksofonie. Otrzymujemy tutaj naprawdę spory kawał atrakcyjnego brzmienia, które może się podobać.

Zapewne po części jest to zasługa dobrego masteringu, jednak niewiele słuchawek z jakich miałem okazję korzystać w ostatnim czasie tak dobrze sobie poradziło z tym utworem, co potwierdza, że bezprzewodowe dokanałówki Edifier'a nie mają się czego wstydzić.

Edifier w293bt uszczelki

Najbardziej do gustu przypadła mi równowaga jaka jest zachowana pomiędzy poszczególnymi pasmami. W293BT nie grają szczególnie płasko - bas oraz soprany są wysunięte przed średnicę, lecz zaczynają być na pierwszym planie tylko wtedy gdy jest to naprawdę wymagane. Dobrym przykładem jest utwor ZHU - Electrify Me, w którym tony niskie potrafią momentalnie zamienić się z delikatnych, spokojnych na mocne, zwarte. Nie schodzą jednak aż tak nisko jak oczekiwaliby tego zagorzali bassheadzi.

Słuchawki generalnie nie należą do leniwych. Bez problemu radzą sobie z dużą dynamiką tonalną utworów, co jest według mnie ich największym atutem.

Wypadają one dobrze również w utworach Bluesowych oraz Rocku, gdzie można cieszyć się świetną separacją gitar, perkusji, fortepianu oraz czystych wokali.

Soprany są ok, choć po kilku godzinach odsłuchu miałem ochotę na to by je delikatnie ograniczyć przy pomocy equalizera. Generalnie nie miałem z nimi żadnego problemu. W większości utworów były dobrze wyważone i czyste. W niektórych piosenkach (na przykład The Clash - London Calling) talerze potrafiły momentami stać się jak na mój gust za mocne i nieprzyjemne - nie były to jednak kujące w uszy syki.

Scena kreowana przez słuchawki jest dość głęboka i przesunięta delikatnie ku przodowi.

Podsumowanie

Słuchawki Edifier W293BT dają naprawdę dużo radości ze słuchania. Najlepiej czują się w gatunkach takich jak EDM, Rap, Jazz, Blues, Hard Rock, Pop, choć można także bez problemu słuchać na nich praktycznie wszystkiego, może z wyjątkiem hardcorowego metalu. Model ten odznacza się świetną dynamiką tonalną, dobrą rozdzielczością dźwięku oraz sprężystymi, zwartymi tonami niskimi.

Oprócz tego otrzymujemy całkiem przyzwoity czas pracy na baterii, dobrą ergonomię, ciekawą stylistykę oraz wodoszczelność na poziomie IPX7.

Ocena końcowa

  • Sprężyste, dynamiczne basy  
  • Dobra rozdzielczość dźwięku  
  • Obsługa aptX
  • Ciekawa stylistyka
  • Bardzo dobra ergonomia
  • Wodoszczelność IPX7
  • Wystarczająco dobry czas pracy na baterii
  • Pilot
  • Etui w zestawie
  • Słyszalne delikatne szumy do około 20% głośności

Edifier P281 Sport

Edifier P281 Sport to jak sama nazwa wskazuje słuchawki zaprojektowane z myślą o osobach aktywnych, trenujących w różnych warunkach atmosferycznych. Odznaczają się normą IP57 chroniącą przed kurzem oraz wodą, a także mocowaniem "za uchem" zapewniającym dobre trzymanie w czasie intensywnego ruchu. Ich cena jest bardzo atrakcyjna: 99 zł.

Edifier P281 Sport recenzja

Skrócona specyfikacja

  • Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
  • Impedancja: 24 Ω
  • Średnica przetworników: 10 mm
  • Rodzaj połączenia: przewodowe, wtyk 3,5 mm
  • Długość przewodu: 1,3 m
  • Wodoodporność/kurzoodporność: tak, IP57

Budowa oraz ergonomia

Słuchawki przeznaczone dla osób uprawiających sport to specyficzny przypadek w świecie przenośnego sprzętu audio. Dobra jakość dźwięku jaką oferują jest ważną, choć tak naprawdę drugorzędną cechą zachęcającą do ich kupna.

Do najistotniejszych czynników należy zaliczyć przede wszystkim wygodę ich noszenia, dobre dopasowanie oraz wytrzymałość. Kto w końcu by chciał aby jego słuchawki co chwilę wypadały z ucha w trakcie ćwiczeń lub zepsuły się po krótkim czasie. Sądzę, że propozycja Edifier'a dobrze spełnia te trzy warunki.

Edifier P281 sport zestaw

P281 Sport cechują się lekką, wytrzymałą konstrukcją z tworzywa sztucznego o przemyślanym kształcie, ułatwiającym dopasowanie słuchawek do ucha. Wydłużone, zaokrąglone obudowy są przyjemne dla uszu. Nie ma ostrych krawędzi, które uwierałyby w małżowinę. Obie słuchawki mają gumowane brzegi obudowy, które dodatkowo zabezpieczają je na swoim miejscu.

Po dobraniu odpowiednich uszczelek słuchawki są na tyle wygodne, że w trakcie odsłuchów można szybko zapomnieć o tym, że mamy je w ogóle na sobie. 

Producent dorzuca do P281 Sport 3 pary gumowych nakładek - nie dużo, lecz za to wykonane z grubego, przyczepnego tworzywa, dobrze przywierającego do ucha. Izolacja od hałasów zewnętrznych jest naprawdę przyzwoita.

Konstrukcja słuchawek wymaga od użytkownika poprowadzenia przewodu nad uchem, co jest cechą charakterystyczną wielu słuchawek dla osób uprawiających sport, a często nawet audiofilskich dokanałówek używanych na przykład przez muzyków na koncertach. Takie rozwiązanie zapewnia po prostu większą pewność, że słuchawki nie wypadną nam z ucha, co w rezultacie pozwala na większą swobodę ruchów.

Edifier P281 Sport słuchawki

Jak ktoś się uprze może oczywiście nosić je z luźno zwisającym kablem, ale rozwiazanie to nie jest najwygodniejsze, szczególnie wtedy gdy się poruszamy.

Końcowy odcinek przewodu został usztywniony, co pozwala dostosować jego kształt do ucha zapewniając przy tym lepsze trzymanie. Podobne rozwiązanie można znaleźć w niektórych słuchawkach od MEE Audio, jednak w przypadku Edifier'ów druciki są mniej sztywne, dzięki czemu dopasowanie ich do kształtu małżowiny usznej jest łatwiejsze. Proces ten trzeba powtarzać każdorazowo po ściągnięciu słuchawek, gdyż stosunkowo łatwo tracą one ustalony kształt.

Bardzo lubię te rozwiązanie, ponieważ pozwala na dużą personalizację słuchawek pod konkretne ucho. W rezultacie nie ma praktycznie szans na to, by słuchawki wypadały z ucha nawet w trakcie bardzo intensywnego treningu.

Edifier P281 Sport pilot

Wodoszczelne i kurzoodporne

Konstrukcja P281 Sport charakteryzuje się certyfikatem IP57, co oznacza, że są one odporne na kurz oraz kontakt z wodą. Z całą pewnością wytrzymają deszcz, pot oraz opłukanie w wodzie, a nawet powinny przetrwać trening pływania, choć dla pewności nie radziłbym tego robić.

Przewód

Ma długość około 130 cm i odznacza się przekrojem kołowym. Nie należy on do szczególnie grubych i nie został schowany w specjalnym oplocie ochronnym, jednak jak na słuchawki sportowe z tej półki cenowej nie zaliczyłbym tego do wad.

Długość przewodu ze spokojem gwarantuje swobodę ruchów w trakcie treningu oraz codziennego relaksu z muzyką. Aby uniknąć jego bezwładnego zwisania można go przypiąć do ubrania przy pomocy dołączonego do zestawu klipsu.

Nosząc słuchawki luźno w kieszeni dość szybko czeka nas przyjemność rozplątywania ich, jednak można tego w dużym stopniu uniknąć poprzez korzystanie z dołączonego woreczka-etui.

Przewód został zakończony prostym, pozłacanym, 4-polowym wtykiem 3,5 mm. Miejsce jego łączenia z kablem zostało dodatkowo wzmocnione giętką warstwą gumy zabezpieczająca przed nadmiernym wygięciem przewodu.

Pilot zdalnego sterowania umieszczono na przewodzie, 10 cm od lewej słuchawki. Został on wyposażony w pojedynczy przycisk umożliwiający zastopowanie muzyki/odebranie połączenia telefonicznego oraz mikrofon do rozmów. Zabrakło klawiszy do regulacji głośności, z których korzystam najczęściej. Chcąc wyregulować głośność musiałem w trakcie słuchania sięgać do smartfona.

Jakość dźwięku

Słuchawki dla osób uprawiających sport, a szczególnie te, które są przystępne cenowo zwykle bywają przesadnie przeładowane basem, przyćmiewając przy tym resztę pasm. Edifier P281 Sport nie wpisują się w ten schemat, co miło mnie zaskoczyło. 

Mają one znacznie wysunięte basy oraz soprany przed średnicę (czyli typową V-kę), lecz tony niskie są na tyle dobrze kontrolowane, a więc nie wpływają na klarowności środka. 

Podkolorowane, precyzyjne basy potrafią zejść nisko co daje dużo frajdy gdy słuchamy muzyki elektronicznej, rapu czy też popu. Spośród utworów jakich miałem okazję słuchać, P281 Sport radziły sobie najlepiej z płytą GENERATIONWHY autorstwa ZHU, która wraz ze wzmacniaczem NuPrime uDSD prezentowała ich pełen potencjał.

Edifier P281 Sport czerwone

Szybkie linie basu o dużej rozpiętości tonalnej, delikatny wokal z pogłosem, precyzyjna perkusja - z tym słuchawki te radziły sobie naprawdę świetnie jak na tej klasy sprzęt.

Słuchawki całkiem dobrze czują się także w Rock'u, choć zależy to od słuchanego utworu. Dobrym tego przykładem jest zespół AC/DC, w którego nagraniach słychać pełne, dynamiczne brzmienie gitar z intymną linią basu, która na słuchawkach o bardziej analitycznej charakterystyce potrafi niejednokrotnie zejść na drugi plan. Podobną sytuację zaobserwowałem słuchając Wall Of Glass Liam'a Gallagher'a oraz When You Gonna Learn? Jamiroquai. 

Starsze utwory z lat 60, jak na przykład Jefferson Airplane - Somebody To Love czy też The Who - My Generation są nieco zbyt płaskie i przeważnie brakuje im dynamiki ze względu na cofniętą średnicę. Momentami bywają też mało przyjemne w odbiorze ze względu na podbite soprany. Zdaję sobie sprawę, że częściowo winowajcą jest mastering tych utworów, jednak nieco więcej życia w średnich pasmach z pewnością nie pogorszyłoby sprawy.

Scena dźwięku jest typowa dla niedrogich dokanałówek - rozchodzi się bardziej w głąb niż na boki - szczególnie w przypadku basów oraz środka. 

Biorąc pod uwagę przedział cenowy w jakim znajdują się te słuchawki oraz fakt, że zostały głównie stworzone do sportu muszę przyznać, że spisują się one naprawdę bardzo zadowalająco. Jestem skłonny stwierdzić, że nawet gdy przestaniemy patrzeć na nie przez pryzmat sportu, słuchawki te wciąż pozostają ciekawą propozycją w swojej cenie.

Podsumowanie

Wygodne, dobrze grające i za rozsądne pieniądze - w najprostszy sposób tak można podsumować P821 Sport. Mają kilka drobnych niedociągnięć, z których najbardziej przeszkadzał mi brak możliwości regulacji głośności z pilota z czego często korzystam. Poza tym nie dopatrzyłem się by P281 Sport miały jakiekolwiek większe wady.

Jeśli szukasz niedrogich, wygodnych słuchawek do sportu, które potrafią nadać rytm treningowi dobrym basem, warto zwrócić uwagę na ten model.

Ocena końcowa

  • Dobra ergonomia  
  • Lekkie i wygodne    
  • Zabezpieczenie przed wypadaniem słuchawek z ucha
  • Wodoszczelność oraz odporność na kurz - IP57
  • Dobra jakość dźwięku  
  • Dynamiczny, sprężysty bas    
  • Etui w zestawie
  • Pilot z mikrofonem...
  • ... bez przycisków sterowania głośnością  
  • Dynamika średnicy mogłaby być odrobinę lepsza

Edifier W360BT

Są to najdroższe z przedstawionych w tej recenzji słuchawek - kosztują 369 zł. Ich cena idzie jednak w parze ze świetną jakością dźwięku oraz długim czasem pracy na baterii jak na bezprzewodowe słuchawki dokanałowe.

Edifier W360BT recenzja

Skrócona specyfikacja

  • Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
  • Impedancja: 32 Ω
  • Średnica przetworników: 13 mm
  • Połączenie: Bluetooth 4.1
  • Czas pracy: do 20 godzin
  • Wodoodporność/kurzoodporność: nie

Budowa i ergonomia

Głównym elementem konstrukcji W360BT jest giętki, gumowy pałąk w kształcie podkowy, który zakłada się wokół szyi. Łączy on ze sobą dwie obudowy z tworzywa sztucznego, kryjące całą elektronikę, w tym panel sterowania, baterie, port ładowania micro USB itd. Z obu stron wyprowadzono cienkie przewody o przekroju kołowym oraz długości około 20 cm., na końcu których zintegrowano słuchawki.

Raczej nie preferuję dokanałówek o budowie pałąkowej, głównie ze względu na fakt, że typowe słuchawki dokanałowe są bardziej kompaktowe. Zdaję sobie jednak z tego sprawę, że ma ona kilka niezaprzeczalnych plusów.

Zaliczyć do nich można przede wszystkim możliwość wbudowania w pałąk stosunkowo dużych baterii, co zdecydowanie wydłuża czas pracy na pojedynczym ładowaniu. Nie bez znaczenia jest też niższa waga właściwej części słuchawek, gdyż akumulatorek, czyli najcięższy komponent spoczywa wraz z pałąkiem wokół szyi.

Edifier W360BT pałąk

Ergonomia została bardzo dobrze przemyślana. Cała konstrukcja ważąca około 47 g jest ledwo wyczuwalna nawet w trakcie dłuższego noszenia. Przede wszystkim nie czuć jakiejkolwiek wagi w uszach, gdyż "kapsułki" słuchawek są praktycznie tak samo lekkie jak w zwykłych modelach przewodowych.

Wraz ze słuchawkami otrzymujemy 3 pary gumowych uszczelek, które tak jak w przypadku pozostałych dokanałowych modeli Edifier'a są grube, a materiał z jakich je wykonano dobrze przylega do skóry, a zatem nieźle izoluje od dźwięków z zewnątrz.

Przez półotwartą konstrukcję kapsułek izolacja jest delikatnie gorsza niż w przypadku modeli bez dodatkowych otworów, ale za to scena dźwięku zdecydowanie zyskuje większa przestrzeń.

Edifier W360BT obudowa

Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Choć niemal cała konstrukcja została zrobiona z tworzyw sztucznych, czuć że zastosowano materiały dobrej jakości, a nie tani plastik.

Na pochwałę zasługuje również precyzja spasowania poszczególnych modułów ze sobą. W trakcie kilkudniowej przygody z W360BT nie usłyszałem ani razu aby obudowa trzeszczała, piszczała czy też z jej środka wydobywało się jakiekolwiek grzechotanie.

Ze względu na ich stylowy charakter oraz chęć utrzymania konstrukcji jak najlżejszej nie wzmocniono dodatkowo obudowy, tak jak ma to miejsce w modelach stricte przeznaczonych do uprawiania sportów. Z tego powodu raczej nie korzystałbym z tych słuchawek w trakcie bardzo, bardzo intensywnego treningu, a w szczególności w bliskim sąsiedztwie wody.

Panel sterowania

Składa się z 3 przycisków przycisków umieszczonych na lewym ramieniu "podkowy". Z jego poziomu można kontrolować głośność muzyki, przemieszczać się pomiędzy utworami lub odebrać połączenie. Prowadzenie rozmów umożliwia mikrofon zintegrowany w wewnętrznej części pałąka, tuż obok wielokolorowej kontrolki sygnalizującej o działaniu słuchawek.

Edifier W360BT panel sterowania

Port micro USB do ładowania baterii umieszczono pod spodem lewej części "podkowy" i przykryto gumową zaślepką. Obok niego znajduje się przełącznik I/O uruchamiający lub wyłączający słuchawki.

Aby uniknąć porysowania obudowy w czasie przenoszenia słuchawek, Edifier dodaje w zestawie miękki ale dość solidny pokrowiec.

Czas pracy na baterii

Już na początku pisałem, że niezaprzeczalną zaletą bezprzewodowych słuchawek dokanałowych o konstrukcji pałąkowej jest przede wszystkim dłuższy czas pracy na baterii niż typowych modeli, na przykład takich jak opisane wcześniej Edifier W293BT.

Pałąk stanowi po prostu dodatkowe miejsce, do którego można upchnąć większe akumulatorki. W rezultacie deklarowany czas pracy to 20 godzin, czyli o 12 dłużej niż w przypadku modelu W293BT.

W360BT etui

W trakcie odsłuchów udało mi się uzyskać łączny czas odtwarzania sięgający 18 godzin i 30 minut przy głośności około 60% oraz smartfonie oddalonym od słuchawek o maksymalnie 1,5 metra. Jest to naprawdę solidny wynik, który starczy przeciętnej osobie niemal tydzień bez konieczności ładowania.

Jakość dźwięku

Dźwięk generowany przez W360BT można określić jako ciepły, ze zdecydowaną przewagą tonów niskich nad resztą pasm. Basy oraz niskie rejestry średnicy są tym, czym szczycą się te słuchawki.

Tony niskie należą zdecydowanie do mocnych i rozciągają się aż do bardzo niskich częstotliwości. Słuchając muzyki elektronicznej oraz rapu można bez problemu zaznać przyjemnego, wibrującego basu, który choć nie jest idealnie kontrolowany, daje sporo radości. Najniższe rejestry nadają scenie dźwięku dość dużej przestrzeni jak na słuchawki o tej konstrukcji. 

Edifier W360BT muszelki

Średnica jest wyraźna, czysta i nie traci na zrozumiałości pomimo obszernych tonów niskich. Jest bardzo dobrze kontrolowana, a instrumenty oraz wokale z tego pasma pewnie trzymają swojego miejsca na scenie. Przejście pomiędzy basami a tonami średnimi jest dość płynne jak na tak podkolorowaną charakterystykę brzmienia. Trudno wskazać konkretną granicę pomiędzy tymi dwoma pasmami.

To co najlepsze w tych słuchawkach świetnie słychać w trakcie słuchania London Calling zespołu The Clash. Intro w nim tworzą początkowo czyste gitary oraz dynamiczna perkusja. Wejście basu jest niczym grom - precyzyjne, szybkie i potężne. Dobrym testem dla tych słuchawek były również utwory ZHU z płyty GENERATIONWHY, które są moim zdaniem świetnym benchmarkiem dla podkolorowanych słuchawek konsumenckich.

Edifier W360BT białe

Soprany cechują się dobrą rozdzielczością i klarownością, ale niekiedy giną pod basami i tonami średnimi. Słychać to między innymi w Gas Panic! zespołu Oasis. Głębia basu oraz bębnów, a także średnica, jaką tworzy czysty wokal wraz z delikatnie wycofanymi gitarami ograniczają i tak wycofane talerze. 

Ogólna jakość, szczegółowość oraz czystość brzmienia jest dobra jak na słuchawki Bluetooth. Przeciętni słuchacze raczej nie dadzą rady usłyszeć realnej różnicy wynikającej z kompresji. Poziom szumów po włączeniu słuchawek jest o wiele niższy niż w modelu W293BT.

Edifier W360BT to naprawdę solidnie brzmiące słuchawki, które potrafią dać sporo satysfakcji w trakcie słuchania muzyki.

Do jakich gatunków muzycznych się przede wszystkim nadają? Myślę, że można tutaj wymienić Rap, Pop, muzykę elektroniczną w dowolnej postaci, R&B, a nawet Blues'a, Rocka oraz Reggae. Pomimo bardzo ciepłego, basowego brzmienia model ten jest dość elastyczny jeśli chodzi o gatunki muzyki i potrafi zagrać nieco zimniej, bez przesadnie mocnego basu wtedy kiedy tego trzeba, dając pole do popisu reszcie pasm.

Podsumowanie

Edifier W360BT to udany model, który łączy w sobie świetną jakość dźwięku, wysoką wygodę noszenia oraz długi czas pracy na baterii. Nie wybrałbym go jednak dla siebie tylko i wyłącznie ze względu na budowę opartą na pałąku, która jest po prostu zdecydowanie mniej kompaktowa w porównaniu do tradycyjnych słuchawek dokanałowych. Jest to jednak kwestia gustu. Znam wiele osób, które lubią tego typu rozwiązania.

Ocena końcowa

  • Mocne, nisko schodzące basy  
  • Czysta, dobrze kontrolowana średnica
  • Dobra wygoda noszenia
  • Długi czas pracy na pojedynczym ładowaniu
  • Wbudowany pilot
  • Etui w zestawie
  • Budowa oparta na pałąku nie należy do kompaktowych

Edifier P265

Edifier P265 to słuchawki dokanałowe w dobrej cenie, które można kupić za około 79 zł. Mieszczą się one cenowo w popularnym przedziale "do stówy", w którym jak się niejednokrotnie przekonałem można znaleźć wiele godnych polecenia modeli, odznaczających się świetną relacją jakości do ceny. Konkurencja jest duża - przekonajmy się czy P265 są w stanie jej sprostać. 

Edifier P265 recenzja

Skrócona specyfikacja

  • Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
  • Impedancja: 24 Ω
  • Średnica przetworników: 9 mm
  • Połączenie: przewodowe, wtyk 3,5 mm
  • Długość przewodu: 1,3 m
  • Wodoodporność/kurzoodporność: nie

Budowa i jakość wykonania

Do 100 zł można znaleźć szerokie spektrum dokanałówek odznaczających się różną jakością wykonania. Jedne modele mają obudowy wykonane z plastiku, inne stawiają na nieco bardziej wyszukane konstrukcje częściowo oparte na cylinderkach ze stopów aluminium. P265-ki należą do pierwszej z wymienionych kategorii. Nie oznacza to jednak, że jakość wykonania jest słaba.

Edifier postawił tutaj na obudowy z solidnego tworzywa, a poszczególne elementy składające się na nie są ze sobą precyzyjnie połączone. Jest to solidny standard nie tylko dla słuchawek za 79 zł, lecz również za dwukrotnie lub nawet trzykrotnie więcej.

Edifier P265 zestaw

Szybki pomiar wykonany suwmiarką ujawnia, że w przybliżeniu mają one długość około 16 mm oraz średnicę w najszerszym miejscu wynoszącą 12 mm. Nie są to najmniejsze słuchawki dokanałowe na rynku, ale z pewnością daleko im do przesadnie dużych.

Edifier P265 bez problemu mieszczą się do większości uszu i są na tyle wygodne, że po kilku minutach można zapomnieć, że ma się je w ogóle na sobie. Aby jednak uzyskać jak najlepszą wygodę noszenia trzeba poświęcić chwilę czasu na dobranie gumowych nakładek do konkretnej małżowiny usznej. Dopiero wtedy doświadczymy najlepszej izolacji od dźwięków zewnętrznych oraz dobrej wygody noszenia.

W komplecie wraz ze słuchawkami otrzymujemy trzy pary gumowych uszczelek, które pozwolą spersonalizować je pod siebie. Są dość grube i nieźle przylegają do skóry, co według mnie jest lepszym rozwiązaniem niż dodawanie 6 par wykonanych z byle jakiego tworzywa. Jeśli jednak dołączone tipsy nie spełnią oczekiwań można bardzo łatwo je wymienić na dowolne pasujące gumki lub pianki Comply.

Edifier P265 słuchawki

Przewód 

Ma on długość około 120 cm i odznacza się okrągłym przekrojem. Nie został on umieszczony w jakimkolwiek ochronnym oplocie, który utrudniałby powstawanie ewentualnych uszkodzeń oraz zaplątywaniu się kabla. Gładki, okrągły przewód za to zdecydowanie minimalizuje występowanie efektu mikrofonowego. Podczas ruszania głową praktycznie w ogóle nie słychać hałasu związanego z ocieraniem się go o ubrania lub skórę.

Na końcu przewodu zintegrowano pozłacany, 4-polowy prosty wtyk 3,5 mm. Miejsce jego łączenia z kablem jest zabezpieczone sztywną, lecz giętką warstwą gumy, która minimalizuje ryzyko powstawania uszkodzeń w tamtym miejscu.

Tego samego niestety nie można powiedzieć o miejscu łączenia przewodu ze słuchawkami. Wchodzi on bezpośrednio do sztywnego, plastikowego kanału bez jakichkolwiek rozwiązań zabezpieczających przed nadmiernym wygięciem. Nie jest to duża wada, lecz może znacząco skrócić życie słuchawek gdy się ich nie szanuje.

Pilot z mikrofonem

Około 10 cm poniżej lewej słuchawki wbudowano na kablu pilot pozwalający na sterowanie odtwarzaną muzyką oraz odbieranie połączeń, który również kryje wbudowany mikrofon do rozmów. Testowałem go wraz ze smartfonami OnePlus 3T (Android 8.0) oraz iPhone SE (iOS 11.2) i działał z nimi bez jakichkolwiek problemów.

Edifier P265 pilot

W zestawie oprócz słuchawek oraz 3 par gumowych tipsów nie otrzymujemy jakichkolwiek innych dodatków. Najprostsze etui w postaci płóciennego woreczka byłoby miłym bonusem, jednak w tej cenie jego brak można wybaczyć.

Jakość dźwięku

Od brzmienia słuchawek P265 nie oczekiwałem cudów. Dokanałówki Edifier'a kosztują w końcu niecałe 80 zł i mają być modelem skierowanym ku typowym konsumentom, a nie wymagającym audiofilom. Logika podpowiada więc, że nie będą one w stanie rywalizować ze słuchawkami wartymi kilkukrotnie więcej.

Gdy jednak spojrzy się na ten model przez pryzmat ceny, a nie najlepszej jakości jaką oferują słuchawki całego świata, można szybko stwierdzić, że wypada on bardzo dobrze na tle konkurencji.

Zdecydowanie bardziej preferuję spójne, wyrównane brzmienie z lekką przewagą basów oraz sopranów niż stromą "V-kę" z mocno podbitymi tonami niskimi oraz wysokimi. Choć słuchawki te nie wpisują się idealnie w mój gust, nie jest im daleko do harmonii brzmienia.

Edifier P265 obudowa

Basy oraz soprany grają pierwsze skrzypce, to fakt. Nie są jednak aż tak nachalne, by średnica była głucha i oddalona. Niespójność słychać jedynie na granicy wyższych częstotliwości basów oraz niskiej średnicy. Przejście pomiędzy tymi dwoma pasmami jest strome ze zdecydowaną przewagą basów, co skutkuje nieco wycofanymi gitarami oraz wokalami w niektórych utworach. Doświadczyłem tego na przykład słuchając Stull - Girl, You'll Be a Woman Soon.

Idąc coraz wyżej średnica nabiera życia, co można zauważyć przede wszystkim słuchając Blues'a, Rock'a oraz muzyki gitarowej w ogólnym tego słowa pojęciu. Separacja pomiędzy poszczególnymi instrumentami jest przeciętna - stoi mniej więcej na tym samym poziomie co większość przyzwoitych słuchawek za mniej niż 100 zł.

Tony niskie są dość dynamiczne i schodzą nisko, lecz nie na tyle by można tutaj mówić o głębokim, wibrującym basie. W utworach takich jak Kendrick Lamar - HUMBLE. czy też ZHU - Intoxicate stają się one trochę kartonowe, ograniczone gdy podłączymy je do stosunkowo słabego źródła dźwięku (na przykład smartfona).

Bas w "ciężkich" utworach zdecydowanie zyskuje na jakości w parze z dobrym wzmacniaczem, na przykład NuPrime uDSD.. mało kto jednak korzysta ze słuchawek za niecałą "stówkę" ze wzmacniaczem za kilkukrotną ich wartość.

Jakość tonów wysokich jest całkiem niezła, lepsza niż w przeciętnych dokanałówkach za tę kwotę. Są szczegółowe, jasne w odbiorze i o ile nie będziemy się bawić equalizerem szansa na to, że staną się syczące lub kłujące jest mała.

Scena dźwięku nie należy do wybitnie przestrzennej. Rozchodzi się ona bardziej w głąb niż do przodu czy do tyłu.

Podsumowanie

Edifier P265 to dobre, tanie słuchawki, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę klasę cenową w jakiej się znajdują. Poza małymi drobiazgami nie mam jakichkolwiek większych zastrzeżeń do ich ergonomii oraz jakości wykonania. Również generowany przez nie dźwięk jest całkiem przyzwoity i powinien zadowolić tych, którzy szukają niedrogich słuchawek potrafiących poradzić sobie z twórczością popularnych artystów.

Muzyka elektroniczna, Pop, Rap oraz Drum & Bass, House to gatunki, w których słuchawki czują się najlepiej. Nie polecałbym ich jednak do słuchania metalu, głównie ze względu na tendencje do mieszania instrumentów ze sobą gdy odtwarzana jest "ściana dźwięku".

Ocena końcowa

  • Dobry stosunek jakości do ceny
  • Szczegółowe, wyraźne soprany
  • Dostatecznie nisko schodzące basy
  • Solidna budowa  
  • Dobra ergonomia
  • Miejsce łączenia przewodu ze słuchawkami mogłoby być lepiej zabezpieczone

Edifier W800BT

Słuchawki Bluetooth ostatnimi czasy przeżywają prawdziwy rozkwit. Głównym powodem jest tendencja do rezygnacji z gniazda słuchawkowego 3,5 mm w smartfonach. Wiele osób zniechęconych ciągłą potrzebą korzystania z przejściówek decyduje się po prostu na słuchawki bezprzewodowe.

Ciekawą propozycją dla osób szukających stosunkowo niedrogiego, bezprzewodowego modelu jest model Edifier W800BT - kosztuje on 169 zł.

Edifier W800BT recenzja

Skrócona specyfikacja

  • Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
  • Impedancja: 32 Ω
  • Średnica przetworników: 40 mm
  • Połączenie: Bluetooth 4.0
  • Czas pracy: do 35 godzin
  • Wodoodporność/kurzoodporność: nie

Lekka, wytrzymała konstrukcja

W800BT to słuchawki o konstrukcji wokółusznej, zamkniętej. Dwie przeciętnych rozmiarów muszle oraz łączący je pałąk zostały wykonane z twardego, półmatowego tworzywa sztucznego.

Jest to specjalny typ materiału, odporny nawet na mocniejsze wygięcie oraz pęknięcia wynikające z przypadkowych upadków, tak więc bez problemu poradzi sobie z trudami typowego użytkowania.

Poszczególne moduły zostały ze sobą dobrze spasowane. Konstrukcja jest zwarta, a elementy obudowy nie ocierają się o siebie w trakcie noszenia wywołując przy tym nieprzyjemne piski, co nie jest rzeczą oczywistą w słuchawkach wykonanych w całości z plastiku.

Edifier W800BT czarne

Słuchawki Edifier W800BT otrzymujemy wraz z padami wykonanymi ze skóry syntetycznej. Wymiary ich wewnętrznego otworu to około 6 x 4 cm, a grubość wynosi 2 cm, co w praktyce umożliwia komfortowe zmieszczenie w nich całej małżowiny usznej. Pianka z jakiej zostały wykonane jest dość twarda i dobrze niweluje nacisk muszli na głowę.

Sztuczna skóra jakimi zostały obszyte poduszki jest miękka i przyjemna w dotyku, lecz odznacza się gorszą wentylacją niż pady welurowe. Z drugiej strony skóra lepiej izoluje od hałasów zewnętrznych. Poduszki można łatwo zdjąć i wymienić.

Zdjęcie padów z muszli odsłania ukryte za plastikową maskownicą przetworniki neodymowe o średnicy 40 mm.

Edifier W800BT muszle

Ergonomia

Wewnętrzna część pałąka również została pokryta warstwą pianki przykrytej skórą syntetyczną. Pomimo tego że jest miękka i niezbyt gruba, dobrze radzi sobie z redukowaniem nacisku konstrukcji na czubek głowy. Słuchawki są i tak dość lekkie, więc nie trzeba było tutaj stosować na przykład specjalnego zawieszenia.

Nacisk pałąka na uszy jest dobrze wyważony. Gwarantuje on niezłą izolację od dźwięków zewnętrznych bez nadmiernego męczenia głowy. Posiada on całkiem dużą możliwość regulacji, co zadowoli osoby o małych, jak również dużych głowach.

Edifier W800BT pałąk

Generalnie W800BT to całkiem wygodne słuchawki, które bez problemu sprawdzą się do słuchania muzyki w domu czy też w trakcie podróży komunikacją miejską. Tak jak większość modeli wokółusznych nie są jednak dobrym wyborem dla osób uprawiających sport.

Nie tylko bezprzewodowo

Edifier W800BT łączy w sobie dwa światy - słuchawek bezprzewodowych oraz przewodowych. Generalnie model ten został stworzony z myślą o łączności Bluetooth, jednak bez problemu można z niego korzystać "po kablu".

Edifier W800BT dół

Wystarczy podłączyć źródło dźwięku poprzez dowolny przewód słuchawkowy 3,5 mm do gniazda znajdującego się w dolnej części lewej muszli. W zestawie wraz ze słuchawkami otrzymujemy przewód o długości około 1,2 m z pozłacanymi stykami.

Panel sterowania

W prawej muszli zintegrowano przyciski: +/- służące do regulacji głośności oraz zmiany odtwarzanego utworu oraz multifunkcyjny klawisz wraz z kontrolką sygnalizującą o pracy słuchawek.

W dolnej części prawej słuchawki umieszczono port micro USB do ładowania wbudowanego akumulatorka oraz mikrofon.

Czas pracy na baterii

Jest to zdecydowanie najmocniejsza strona tych słuchawek. Edifier w specyfikacji deklaruje czas pracy na pojedynczym ładowaniu wynoszący maksymalnie 35 godzin. To bardzo dużo, szczególnie na tle większości słuchawek o podobnej konstrukcji z jakimi miałem styczność. Oferowały one średnio od 15 do 20 godzin pracy.

Edifier W800BT poduszki

W trakcie mojego testu naprawdę męczyłem się by w pełni wyczerpać akumulatorek. Udało mi się ostatecznie tego dokonać po około 28 godzinach przy średnim poziomie głośności. Wynik ten jest naprawdę świetny, nawet jeśli nie dorównał zapewnieniom producenta. Po zmniejszeniu głośności do około 30-40% z pewnością dałoby się dojść do deklarowanych 30 godzin.

Ponowne naładowanie słuchawek przy pomocy typowej ładowarki do smartfona trwa nieco ponad 3 godziny.

Charakterystyka oraz jakość dźwięku

Edifier W800BT nie wspierają zaawansowanych kodeków takich jak aptX, zapewniających świetną jakość dźwięku przy komunikacji bezprzewodowej, co jest zrozumiałe na tej półce cenowej. Osoby o bardziej wyczulonym słuchu zauważą, że dźwięk nie jest idealnie czysty, jednak dla przeciętnego słuchacza jego klarowność będzie więcej niż wystarczająca.

W ucho wpada przede wszystkim podkoloryzowana charakterystyka brzmienia, typowa dla popularnych, konsumenckich modeli. Mocne, nisko schodzące basy są wraz z czytelnymi sopranami wysunięte na pierwszy plan przed średnicę. 

Dostatecznie dobra dynamika basów (ze szczególnym naciskiem na wyższe pasma) powinna przypaść do gustu nawet basshead'om. Podbicie tonów niskich jest zaskakująco liniowe i płynnie przedłuża się w kierunku niższej średnicy, co w słuchawkach Bluetooth za tę kwotę jest cechą godną pochwały.

Niższe pasma nie są mułowate i sprawnie radzą sobie z głębokimi liniami basu o ile nie są przesadnie szybkie. Rap, Pop oraz EDM to gatunki, w których te słuchawki czuja się jak ryba w wodzie. 

W800BT mają znacznie cofniętą średnicę, dlatego według mnie nie są najlepszym rozwiązaniem dla osób słuchających przede wszystkim rocka, bluesa oraz muzyki gitarowej. 

Edifier W800BT zestaw

Choć środek został zredukowany w granicach rozsądku, musiałem się do niego przyzwyczaić. Początkowo takie utwory jak na przykład Aerosmith - Going Down/Love In An Elevator czy też The Rolling Stones - Gimme Shelter wydawały mi się zbyt płaskie oraz wręcz nieprzyjemne w odsłuchu ze względu na zdecydowanie wycofane gitary, ziarniste, szorstkie wokale oraz szeleszczące talerze. Po kilkunastu minutach słuchania tylko i wyłącznie muzyki rockowej w końcu przyzwyczaiłem się do tej barwy dźwięku.

Choć w średnim paśmie brakuje spójności pomiędzy niższymi a wyższymi rejestrami, dźwięk generalnie jest klarowny, pełen detali i nie za zimny. Instrumenty takie jak pianino czy też skrzypce są dźwięczne i czytelne, lecz często kryją się za zasłoną dominujących basów.

Rozdzielczość sopranów jest jedną z lepszych jakie miałem okazje usłyszeć w niedrogich wokółusznych słuchawkach Bluetooth. Są one jednak jak dla mnie zbyt przenikliwe i syczące, szczególnie gdy w słuchanych utworach często używane są talerze zestawu perkusyjnego.

Scena dźwięku jest głęboka, a brzmienie rozchodzi się dość szeroko, szczególnie jak na słuchawki o konstrukcji zamkniętej. 

Podsumowanie

Edifier W800BT w szczególności polecam osobom gustującym w EDM, Rapie, Popie itd, które nie chcą wydawać góry pieniędzy na inne droższe modele bezprzewodowe. Słuchawki te oferują naprawdę dobry bas jak na bezprzewodowe słuchawki Bluetooth z tej półki cenowej oraz odznaczają się długim czasem pracy na pojedynczym ładowaniu.

Ocena końcowa

  • Długi czas pracy na baterii  
  • Głębokie, podbite basy  
  • Lekka konstrukcja  
  • Możliwość pracy w trybie przewodowym 
  • Łatwa wymiana poduszek (padów) 
  • Mocno cofnięta  średnica nie nadaje się do każdego gatunku muzyki

Edifier P841

Edifier P841 to przedstawiciel słuchawek wokółusznych, który sprawdzi się nie tylko w parze ze smartfonami oraz tabletami, lecz także z komputerami stacjonarnymi oraz laptopami. Kosztuje on 179 zł.

Edifier P841 recenzja

Skrócona specyfikacja

  • Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
  • Impedancja: 32 Ω
  • Średnica przetworników: 40 mm
  • Połączenie: przewodowe, wtyk 3,5 mm
  • Długość przewodu: 1,3 m
  • Wodoodporność/kurzoodporność: nie

Elegancka obudowa

P841 to według mnie najładniejszy model wokółuszny w aktualnej ofercie Edifier'a, a szczególnie w biało-kremowej wersji kolorystycznej, którą miałem okazję testować. Wygląda on po prostu minimalistycznie i elegancko. Osoby mocno stawiające na estetykę słuchawek z pewnością to docenią.

Muszle o zamkniętej konstrukcji oraz większa część pałąka zostały wykonane z dobrej jakości tworzywa sztucznego o matowej fakturze, odpornego na drobne zarysowania. Również i w tym wypadku jakość spasowania poszczególnych elementów ze sobą jest bardzo dobra. Podczas ruszania głową nie słychać by plastikowe części tarły o siebie. Nie ma żadnych nieprzyjemnych odgłosów.

Pałąk został dodatkowo wzmocniony metalową szyną, dzięki czemu dobrze znosi zginanie. Jego górna część została pokryta cienką warstwą gąbki, obszytą beżową skórą syntetyczną. Nacisk słuchawek na czubek głowy jest niewielki, co w połączeniu z lekką konstrukcją przekłada się na dobrą wygodę noszenia.

Edifier P841 biało-kremowe

Regulacja pałąka jest wystarczająca, aby zarówno osoby z małymi jak i dużymi głowami mogły komfortowo korzystać ze słuchawek. Maksymalne wydłużenie z każdej stron wynosi około 3 cm.

Słuchawki Edifier P841 w jasnej wersji kolorystycznej zostały wyposażone w poduszki pokryte skórą syntetyczną, identyczną do tej, z jakiej wykonano obszycie pałąka. Pianka jest dość miękka, dlatego słuchawki pomimo małego nacisku muszli na głowę dobrze do niej przylegają, a ogólny komfort stoi na wysokim poziomie.

Pady wykonane ze skóry syntetycznej dość dobrze izolują od szumów zewnętrznych, lecz niestety ze względu na gorszą przepuszczalność powietrza w porównaniu do poduszek welurowych mogą powodować pocenie się głowy po kilkudziesięciu minutach ciągłego słuchania muzyki. Osoby, które preferują inny typ padów mogą łatwo wymienić je na jakiekolwiek inne o podobnym rozmiarze.

Edifier P841 obudowa

Wymiary otworu wewnętrznego poduszek to około 6 x 4 cm, co w przypadku większości osób pozwala na wygodne zmieszczenie całej małżowiny usznej w ich wnętrzu.

Dynamiczne przetworniki o średnicy 40 mm ukryte są za plastikową maskownicą.

Przewód

Źródło dźwięku podłączamy do słuchawek przy pomocy osadzonego na stałe przewodu o długości 1,3 m, zakończonego pozłacanym, trójpolowym wtykiem 3,5 mm. Znajduje się on w giętkiej, dość grubej izolacji bez dodatkowego oplotu.

Edifier P841 poduszki

Połączenia z wtykiem oraz słuchawkami zostały jedynie delikatnie wzmocnione, tak więc korzystając z tych słuchawek uważałbym na to by nie zginać nadmiernie przewodu w tamtych miejscach. Biała izolacja prezentuje się atrakcyjnie, lecz o wiele bardziej widać na niej nawet najmniejsze zabrudzenia.

Przewód około 40 cm od słuchawek rozdziela się na dwa osobne kabelki - po jednym dla każdej muszli.

Pilot

10 cm od lewej słuchawki umieszczono niewielki pilot zdalnego sterowania wraz z mikrofonem. Pozwala on kontrolować słuchaną muzykę, odbierać połączenia telefoniczne oraz prowadzić rozmowy głosowe.

Edifier P841 pilot

Jakość dźwięku

W połączeniu z dobrym źródłem dźwięku P841 potrafią pokazać swoją klasę. Ogólną charakterystykę brzmienia porównałbym do słuchawek HyperX Cloud 2, z których korzystam na codzień, z tą różnicą, że Edifier'y mogą poszczycić się bogatszym pasmem tonów niskich niż Kingston'y.

Basy mają raczej zwarty, punktowy charakter. Są miękkie, mocne i dość łatwo jest je zlokalizować na scenie dźwięku. Słuchawki te potrafią grać spokojnym, wyrównanym brzmieniem, a gdy przyjdzie taka potrzeba są w stanie dać solidnego "kopa". Nie są to aż tak nisko schodzące basy, jakich oczekiwałby zagorzały basshead, jednak mimo to są one na tyle mięsiste by przy odpowiednich piosenkach można zaznać przyjemnych, wibrujących tonów niskich.

Edifier P841 muszle

Średnica całkiem dobrze współgra z basami. Przejście pomiędzy wyższymi rejestrami tonów niskich, a niską średnicą nie jest idealnie płynne, jednak przeskok nie jest aż tak drastycznie odczuwalne. Tony średnie są co prawda cofnięte w stosunku do basu, lecz nadal pozostają obecne i wyraźne na tyle, by można się nimi cieszyć w pełni. Gitary oraz wokale brzmią naprawdę dobrze, tak samo jak bas w muzyce EDM lub Rapie.

Scena kreowana wokół słuchacza przez P841 jest stosunkowo wąska, delikatnie przesunięta ku przodowi. W zamian odznacza się ona duża głębią. Przestrzeń czuć szczególnie w średnicy pasma, czyli w wokalach, instrumentach strunowych oraz sekcjach dętych.

Edifier P841 pałąk

Pozytywnie zaskoczyły mnie również świetnie wyważone, dobrze odseparowane soprany. Cechowała je dobra rozdzielczość, a zarazem przyjemna dla ucha czystość bez praktycznie jakichkolwiek szelestów oraz syków.

Podsumowanie

Edifier P841 to słuchawki, które potrafią dać dużo frajdy w czasie słuchania muzyki. Oferują one ciepłe, przyjemne brzmienie, które spodobało mi się szczególnie w połączeniu z takimi zespołami jak Aerosmith, Miles Kane oraz praktycznie każdej piosence zahaczającej o muzykę pop. Są również lekkie i wygodne, dzięki czemu można słuchać muzyki przez dłuższy czas bez znacznego dyskomfortu.

Ocena końcowa

  • Zwarte, dość mocne basy  
  • Szczegółowe soprany  
  • Dobra jakość wykonania 
  • Przemyślana ergonomia 
  • Łatwa możliwość zmiany padów na inne  
  • Wbudowany w przewód pilot wraz z mikrofonem

Edifier G20

W naszej redakcji rzadko pojawiają się niedrogie słuchawki dla graczy, a tym bardziej takie, które stanowiłyby dobrą alternatywę dla droższych modeli. Kilka lat temu miałem już okazję przetestować jeden z budżetowych modeli dla graczy od Edifier'a i raczej nie zachwycił mnie tym co oferował. Trochę czasu jednak minęło i muszę przyznać, że Chińczycy nie próżnowali, a najlepszym tego dowodem jest headset G20, kosztujący tylko 139 zł.

Edifier G20 recenzja

Skrócona specyfikacja

  • Pasmo przenoszenia: 20 - 20 000 Hz
  • Impedancja: 40 Ω
  • Średnica przetworników: 40 mm
  • Połączenie: przewodowe, USB
  • Długość przewodu: 2,5 m
  • Inne cechy: dźwięk Virtual Surround 7.1, mikrofon na rozkładanym pałąku

Budowa i jakość wykonania

G20 to klasyczne słuchawki wokółuszne o konstrukcji zamkniętej cechujące się dość stonowaną stylistyką jak na model dla graczy.

Muszle zostały wykonane z tworzywa sztucznego, które w dużej części odznacza się wykończeniem przypominającym laminat zbrojony włóknem węglowym. Na tle czarno-szarej bryły wyróżniają się czerwone, plastikowe wstawki.

Zewnętrzna część obudowy ze znakiem producenta została wykonana z czarnego, matowego plastiku, wraz z czerwoną obwódką.

Edifier G20 konstrukcja

Pałąk również został wykonany z ciemnego, matowego tworzywa sztucznego. Jego wewnętrzną część wyłożono grubą gąbką o średniej twardości, obszytą skórą syntetyczną. Jej zadaniem jest zmiejszenie nacisku słuchawek na czubek głowy.

Konstrukcja pomimo tego, że jest w całości wykonana z tworzyw sztucznych jest giętka i sprawia wrażenie solidnej. G20 bez problemu wytrzymują zginanie oraz typowe trudności jakie mogą spotkać słuchawki w trakcie codziennej rozgrywki.

Od momentu, w którym miałem okazję recenzować słuchawki Asus Strix Pro, które strasznie skrzypiały przy ruszaniu głową, w każdym modelu wykonanym w całości z plastiku zwracam szczególną uwagę na jakość spasowania poszczególnych elementów ze sobą. Słuchawki Edifier'a na całe szczęście w trakcie noszenia nie generują jakichkolwiek podejrzanych, dekoncentrujących dźwięków.

Edifier G20 poduszk

Poduszki wykończone czarną, syntetyczną skórą są sprężyste, duże i głębokie. Ich otwór wewnętrzny jest w przybliżeniu wysoki na 6 cm oraz szeroki na 4,5 cm, a jego głębokość to około 2,5 cm. Nawet osoby o nieco większych małżowinach usznych powinny bez problemu zmieścić je wewnątrz muszli

Skóra syntetyczna zapewnia dobrą izolację od hałasów zewnętrznych, jednak w trakcie dłuższej rozgrywki powoduje uczucie nadmiernego ciepła oraz pocenie się. Pady można w prosty sposób ściągnąć z muszli i wymienić na jakiekolwiek inne, w tym lepiej oddychające, welurowe (lecz o mniejszym stopniu izolacji).

Ergonomia

Ogólna wygoda noszenia słuchawek jest bardzo dobra. Lekka konstrukcja nie męczy nadmiernie czubka głowy, nawet w trakcie dłuższej rozgrywki. Nacisk muszli na uszy jest spory, jednak wciąż na tyle wyważony, by można komfortowo nosić je nawet przez kilka godzin.

Regulacja pałąka jest wystarczająco duża (około 3,5 cm z każdej strony, a więc ze słuchawek słuchawek mogą korzystać osoby zarówno o małych jak i większych głowach.

Edifier G20 pałąk

Mikrofon

Znajduje się na końcu składanego pałąka o długości 15 cm przytwierdzonego do lewej muszli. Jego pozycja po rozłożeniu pozwala rozmawiać w taki sposób, aby uniknąć "dmuchania" w mikrofon.

Jakość nagrywanego dźwięku jest dobra zważając na niewygórowaną cenę zestawu. Towarzysze gry Was w pełni zrozumieją i nie zaznają nachalnych trzasków oraz nadmiernego poziomu szumów.

W czasie gry sieciowej w GTA V rozmawiałem ze współgraczami przez aplikację Discord. Jej algorytmy niwelujące hałasy w momencie gdy nic nie mówimy spisują się świetnie w parze z G20.

Edifier G20 mikrofon

Przewód słuchawkowy

Ma 2,5 metra długości, jest sztywny, gruby i zakończono go wtykiem USB. Dźwięk jest więc cyfrowo przesyłany do układu DAC zintegrowanego w słuchawkach, co powinno zapewnić taką samą jakość dźwięku na dowolnym komputerze.

W zestawie brakuje przejściówki USB - 3,5 mm, a więc słuchawki te w praktyce można używać tylko z urządzeniami wspierającymi interfejs USB.

Edifier G20 przewód

Szkoda, że producent nie postarał się o to, by przewód sygnałowy był odłączany, co byłoby wielkim plusem tych słuchawek.

Kabel jest doprowadzony do dolnej części lewej słuchawki. Niecałe 60 cm od niej umieszczono na nim mały panel sterowania, który zapewne pełni też rolę układu DAC. Zintegrowano w nim przełącznik zasilania, przycisk wyciszający dźwięk, pokrętło regulacji głośności oraz suwak wyciszający mikrofon.

Edifier G20 pilot

Jakość dźwięku w grach

Ze względu na gameingowy charakter tych słuchawek, w czasie testu skupiłem się wyłącznie na ich osiągach w trakcie rozgrywki. Oferowana przez nie charakterystykam po prostu mocno różni się od typowych modeli, przez co słuchanie na nich muzyki nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń.

Grając zwracałem uwagę przede wszystkim na dokładność odwzorowania położenia konkretnych dźwięków w przestrzeni oraz na jak najbardziej naturalną reprodukcję efektów dźwiękowych.

Wykorzystane gry

  • GTA V  
  • LA Noire  
  • Battlefield 1
  • The Elder Scrolls V: Skyrim  
  • Project Cars 2  
Edifier G20 muszle

Battlefield 1

Zacznijmy od typowego FPS-a jakim jest Battlefield 1.  Zbudowana scena była dość precyzyjna i zwarta dzięki czemu nawet w bardzo nerwowych sytuacjach, gdy otaczał mnie grad kul oraz liczne wybuchy, mogłem całkiem precyzyjnie określić z skąd oraz z jakiej odległości padają poszczególne wystrzały.

Efekty takie jak mocne wybuchy czy wystrzały z czołgów zdecydowanie odcinały się od reszty dźwięków. Były one podbite, co w rezultacie dawało mocne, wręcz wibrujące basy. 

Delikatne odgłosy skradania czy też biegnących w oddali żołnierzy były nieco bardziej rozproszone w stosunku do wyraźnych, precyzyjnych strzałów. Tak ciche dźwięki słychać oczywiście tylko i wyłącznie wtedy gdy jesteśmy oddaleni od epicentrum pola bitwy.

GTA V

Tutaj oprócz wyraźnych, nisko schodzących wybuchów oraz wystrzałów można się przede wszystkim przekonać jak G20 radzą sobie z gwarem miasta. Bez problemu mogłem określić jaki dystans dzieli mnie od mijających aut oraz wyizolować od siebie poszczególne, małe dźwięki - od odtwarzanej gdzieś w tle muzyki, po odpoczywających na ławeczce i rozmawiających ze sobą ziomeczków z gangu - skłądające się na folklor Los Santos.

Edifier G20 złożony mikrofon

LA Noire

Gra ta stawia w dużej części na dialogi, które w przypadku G20-tek nie były aż tak żywe jakbym tego oczekiwał. Słuchawki te są jednak skierowane bardziej ku efektom dźwiękowym takim jak wystrzały czy wybuchy niż rozmowa. Dobrze natomiast poradziły sobie z muzyką, która buduje napięcie w trakcie przeszukiwania scen zbrodni.

Project Cars 2

Ryk silników oraz pisk opon - tutaj headset Edifier'a czuje się niczym ryba w wodzie. Musze przyznać, że na tym polu spisywał się on niemal tak samo dobrze jak zdecydowanie droższe HyperX Cloud 2, z których korzystam na codzień. Basowe, mruczące V8-ki na tych słuchawkach brzmią naprawdę nieźle. Nieco gorzej wypada jednak określenie pozycji aut w przestrzeni. Wyprzedzający mnie rywale wydaję się być o metr lub dwa dalej niż są w rzeczywistości, ale da się do tego przyzwyczaić.

Wirtualny dźwięk 7.1 - tylko ciekawostka

G20-tki oferują namiastkę realnego, 8-kanałowego dźwięku dookólnego (surround 7.1). Jako, że słuchawki te grają w systemie stereofonicznym, tryb ten jest wynikiem działania algorytmów, które nie są w stanie w pełni oddać przestrzeni oraz jakości jaką oferuje prawdziwy tryb surround.

Programowo rozszerzona scena skutkuje wyraźnym pogłosem, który ma dać złudzenie, że gramy w dużym pomieszczeniu. Choć tryb ten pozwala lepiej wczuć się w świat gry, zdecydowanie pogarsza klarowność oraz rozdzielczość dźwięku, przez co separacja poszczególnych dźwięków jest mniej efektywna.

Podsumowanie

Czy Edifier G20 to dobre słuchawki dla gracza? Sądzę, że w swojej klasie cenowej są dość interesującą propozycją, która spełni wymagania graczy, którzy nie chcą wydawać wielkiego majątku na dwu-, trzy- lub nawet czterokrotnie droższe headsety. Przyzwoicie spisują się w grach, a ich wykonanie jest na tyle solidnie by mogły bezproblemowo służyć przez wiele godzin rozgrywki. Brak możliwości podłączenia ich do gniazda 3,5 mm można wybaczyć, choć dla sporej grupy osób będzie to wada.

Ocena końcowa

  • Dobry stosunek jakości do ceny
  • Precyzyjna scena dźwięku w grach FPS  
  • Mocne, nisko schodzące basy (dobre wybuchy oraz wystrzały)  
  • Wystarczająco dobra jakość wykonania 
  • Długi przewód sygnałowy
  • Łatwa możliwość zmiany padów na inne 
  • Przeciętny mikrofon  
  • Połączenie ze źródłem sygnału tylko przez USB

Edifier kolejny raz potwierdził, że "chińskie" nie koniecznie musi być synonimem tandety

Słuchawki Edifier cechują się dobrą relacją jakości do ceny. Konkurencja w segmencie niedrogich słuchawek jest naprawdę spora i intensywnie rośnie z roku na rok. Sądzę jednak, że sprzęt tego producenta choć nie jest idealny, stanowi ciekawą propozycję dla osób, które nie chcą przepłacać.

Słuchawki Edifier podsumowanie

Na koniec chciałbym wyróżnić 3 modele - Edifier W293BT, P281 Sport oraz W800BT. Pierwszy z nich poza dobrym brzmieniem może poszczycić się również świetną jakością wykonania oraz nietuzinkową stylistyką. P281 Sport doceniłem przede wszystkim za ergonomię oraz dźwięk, który jest bardzo dobry jak na niedrogie słuchawki dla aktywnych. Wokółuszne W800BT oferują bardzo dobry czas pracy na baterii, który pozwoli cieszyć się muzyką przez wiele długich godzin.

A Wam, który z przetestowanych modeli najbardziej przypadł do gustu? Piszcie w komentarzach.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!