Fotografowanie: dobrym smartfonem, a może jednak kompaktem?
Odpowiedź wydawałaby się naturalna. A jednak taka nie jest. Smartfony coraz lepiej zaspokajają potrzeby codziennego fotografowania.
Smartfon i kompakt, wygoda użytkowania
Gdy przyroda funduje nam zjawiskowe widoki lub gdy napotkamy na swojej drodze ciekawe motywy, nie zastanawiamy się smartfon czy aparat - chwytamy to co mamy pod ręką i robimy zdjęcia. Naturalna sprawa. Zapewne nie będziemy w błędzie twierdząc, że dziś większość sytuacyjnych zdjęć wykonywanych jest smartfonami - to urządzenie po prostu każdy ma przy sobie.
Fotograficzne rozterki użyć smartfon czy aparat to codzienność
Niejeden smartfonowy fotograf żałuje, że w danym momencie nie miał pod ręką zwykłego aparatu. Czy jednak jest czego żałować, czy smartfon może zastąpić aparat? Jak wiele musi oferować aparat kompaktowy by zapewnić nam lepsze, a przede wszystkim bardziej satysfakcjonujące, zdjęcia? Czy i kiedy warto mieć przy sobie dodatkowy sprzęt w postaci cyfrówki? W jakich sytuacjach zauważymy różnicę? W tym artykule postaramy się odpowiedzieć na pytanie - czym różni się fotografowanie smartfonem od robienia zdjęć aparatem kompaktowym i czy warto inwestować w ten drugi, dysponując już komórką o nienajgorszych możliwościach foto.
Ciekawe fotki - tu smartfony nie mają czego się wstydzić
W naszych fotograficznych rozważaniach aparat czy smartfon wspomożemy się między innymi różnymi produktami, a szczególnie smartfonami Huawei P9 (tani już dziś flagowiec) i Samsung Galaxy Note 8 (nadal topowy model) oraz kompaktami Canon Powershot G7X II oraz Panasonic TZ80.
Wspomniane aparaty kompaktowe to dwa całkiem odmienne produkty. Canon Powershot G7X II to zakup w cenie około 2450 złotych, czyli w cenie, w której możemy mieć porządnego smartfonowego flagowca. Choć nie jest to najdroższy kompakt to jest to już urządzenie z kategorii zaawansowanych z sensorem typu 1 cal. Takie sensory pojawiały się w smartfonach, ale większość dostępnych na rynku obecnie urządzeń dysponuje mniejszymi detektorami światła. Takimi jak w Panasonic TZ80, który z kolei reprezentuję kategorię podróżnych superzoomów.
Zdjęcia wykonane aparatem Panasonic TZ80 z dużej odległości - choć jakością nie grzeszą takich smartfonem na razie nie wykonamy
Mimo sensora, który jest niewielki (1/2,3 cala) Panasonic TZ80 oferuje wiele funkcji, których smartfon nie ma - najważniejsza jest ogromny zakres zoomu wynoszący od 24 do 720 mm. Cena tego aparatu to około 1200 złotych. W tej cenie kupimy z kolei prostsze modele smartfonów na dany rok, ale możemy też szukać ciekawych ofert wśród zaawansowanych smartfonów z poprzednich lat, które mocno tanieją.
Czy smartfon może zastąpić aparat? - odpowiedzieć na to pytanie nie jest łatwo
Od razu musimy podkreślić, że podjęcie ostatecznej decyzji - smartfon czy aparat kompaktowy - jest trudne. Dziś mniej kłopotliwe niż kilka lat temu, bo smartfony osiągnęły niezły pułap jakościowy już nie tylko wśród tych z najwyższej półki cenowej. Większość kompaktów w cenie do 1000 złotych, pomijając tylko arcyciekawe oferty starszych prostych flagowców, można odrzucić już w przedbiegach. Nawet jeśli jakość zdjęć będzie porównywalna, a nawet odrobinę lepsza to przecież smartfon to nie tylko aparat.
Przykład co można wyciągnąć ze zdjęcia ze smartfona (Huawei P9, DNG vs JPEG) - po prawej to co zwykle dostajemy (plik JPEG), po lewej to co "widzi" sensor (przetworzone DNG)
Zdjęcie wykonane topowym smartfonem (powyżej) i pełnoklatkową lustrzanką (poniżej) - dowód na to, że bardzo wiele zależy od sytuacji i klasa urządzenia nie musi być decydująca
Z kolei takie funkcje jak duży zakres zoomu (Panasonic) czy wysoka jakość zdjęć (Canon) i rzeczy, które można osiągnąć (rozmycie tła) nie uciekając się do specjalnych trików czy skomplikowanych konstrukcji aparatu, sprawiają że na część segmentu kompaktów nadal możemy patrzeć się z zainteresowaniem.
Decyzję i odpowiedź na pytania, które padły powyżej, spróbujemy podjąć na podstawie analizy wygody użytkowania, czyli ergonomii urządzenia i oprogramowania, możliwości fotograficznych, czyli tego co oferuje aparat sprzętowo, jak i jego menu, oraz na podstawie najważniejszego elementu - efektów zdjęciowych. Zapraszamy do lektury.
Telefon vs aparat fotograficzny - rozmiary, obsługa
Jak już wspomnieliśmy, smartfon mamy niemal zawsze przy sobie. Potrzeba kontaktu ze światem jest tutaj priorytetem. Siłą rzeczy aparat w smartfonie staje się więc naszym towarzyszem podczas spacerów czy różnych wydarzeń - to nie ulega wątpliwości. Jest też super wygodny podczas transportu - płaski, kieszonkowy, lekki… Producenci coraz chętniej dodają do nich dwa obiektywy co sprawia, że często możemy zrobić coś więcej niż tylko zwykłe zdjęcie.
Aparaty kompaktowe o równie smukłej sylwetce nie stanowią dziś dla smartfona przeszkody na drodze do celu, ale nawet superzoomy czy zaawansowane kompakty mogą być niewielkich rozmiarów. Płaskie nie będą, ale spokojnie możemy je wsunąć do dowolnej kieszeni plecaka czy kurtki.
Wygoda korzystania z aparatu to nie tylko transport. To przede wszystkim obsługa. Zacznijmy od wygody trzymania. Praktycznie każdy smartfon jest płaski, a wiele z nich jest dość śliska. Podczas fotografowania musimy go trzymać ściskając za wąskie krawędzie (w niektórych smartfonach ściskanie to specjalny gest wyzwalający migawkę), co nie jest specjalnie wygodne (chyba że robimy autoportret). Szczególnie gdy wyzwalanie migawki odbywa się poprzez dotknięcie ikony na ekranie - do tej czynności musimy zwykle mało naturalnie wygiąć jeden z palców (ratunkiem są aplikacje aparatu, które umożliwiają zmianę położenia dotykowego spustu migawki). Są wprawdzie smartfony, które umożliwiają wyzwalanie migawki jednym z przycisków na krawędzi obudowy, lecz nie zawsze te przyciski są zlokalizowane w dobrym miejscu (zwykle to nie dedykowany przycisk, a przycisk regulacji głośności).
Aparat kompaktowy w dłoni
Smartfony mają jednak funkcje, która w kompaktach nie jest naturalna. Wyzwalanie migawki za pomocą wypowiedzianej frazy czy wykonanego dłonią gestu. To praktyczne rozwiązanie, szczególnie gdy smartfon trzymamy na selfie-sticku. Kompakt też można tak używać, ale jest to już bardzo niewygodne.
W przypadku aparatów kompaktowych rzecz ma się inaczej. Są wyposażone w dedykowany mechaniczny spust migawki, za pomocą którego nie tylko z łatwością wykonamy zdjęcie, ale również wcześniej zablokujemy ostrość na wybranym obiekcie. Co warto zauważyć, większość modeli cyfrówek tak zaprojektowano, aby uchwyt był dostatecznie wygodny dla jednej ręki nawet gdy obudowa nie jest specjalnie wyprofilowana.
Niewielkim kompaktem możemy więc wykonać zdjęcie bez angażowania drugiej dłoni. Z uwagi na większą wygodę trzymania, fotografując lub filmując kompaktem mniej się zmęczymy, a to istotne podczas dłuższej „sesji” czy nagrywania wideo. Możemy go też łatwiej stabilnie umieścić na płaskim podłożu.
Spust mechaniczny to jedna z możliwości wyzwalania migawki. Kompakty dziś często posiłkują się też funkcjami dotykowymi. Pozwalają one nie tylko wyzwolić migawkę, ale też szybko zmienić położenie punktu ostrości. Nie jest to regułą, ale też nie trzeba długo szukać by taki aparat znaleźć. Tutaj przyznajemy zdecydowany plus kompaktom.
Obydwa typy urządzeń uruchamiają się z podobną szybkością. O ile smartfon ustawiony był w tryb czuwania. W przeciwnym razie musimy poświęcić dodatkowe sekundy na przykład na wklepywanie pinu i start systemu. Smartfony udostępniają też funkcję aparatu z poziomu ekranu blokady, więc można szybciej przystąpić do fotografowania. Co trzeba przyznać, smartfonem można fotografować dyskretniej. Ludzie nie zwracają uwagi na osobę z telefonem komórkowym, a pod pozorem na przykład grania czy przeglądania listy telefonów można wykonać fotkę nieświadomej tego osobie (jednak nie pochwalamy tego!). Smartfon nie ma wysuwanego obiektywu, z reguły nie używa lampki wspomagającej AF (bez włączonego flesza), więc nic naszych zamiarów nie zdradzi. Plus dla smartfona?
Telefon vs aparat fotograficzny - ekran podglądu, dostęp do funkcji
Kolejny punkt tym urządzeniom przyznamy za ekran podglądu. Nie da się ukryć, że duży wyświetlacz da nam o wiele wyższy komfort fotografowania czy przeglądania zdjęć niż stosunkowo nieduży monitor kompaktu. Przy tym ekrany w dobrych smartfonach są zwykle jaśniejsze. Jakość wyświetlanego obrazu to już inna kwestia - kompakty, szczególnie te zaawansowane mają świetne ekrany, a czasem nawet wizjery elektroniczne, coś czego smartfon nie ma i raczej nie będzie miał.
Mimo tej zalety, zdjęcia na ekranach smartfonów robią zawsze lepsze wrażenie niż na wyświetlaczach cyfrówek, nawet gdy fotografie z tych drugich są w rzeczywistości lepszej jakości. Poza tym, zdjęcia wykonane smartfonem często pozostają na smartfonie i na nim są oglądane. Zdjęcia wykonane kompaktem na pewno trafią przynajmniej na ekran komputera. Wtedy na pewno przekonamy się jaka jest prawda. A smartfonowe fotografie są przez oprogramowanie producentów często tak dopieszczane, że na pierwszy rzut oka nie czujemy potrzeby ewentualnej krytyki.
Innymi słowy, smartfon potrafi nieco „oszukiwać” co do rzeczywistej jakości zdjęć, a to nabieranie nas świetnie pasuje do mobilnego charakteru tych urządzeń. Z kolei ekran kompaktu sprawia, że możemy nie docenić zdjęć, które zrobiliśmy. Plus dla smartfona za wygodny ekran i za utwierdzanie nas w świadomości, że jesteśmy lepszymi fotografami niż w rzeczywistości.
Teraz ocenimy tak ważny dla fotografa dostęp do różnych funkcji. Dotykowa obsługa nie jest już wyróżnikiem smartfonów - kompakty też mają tę zaletę. Jednak większy ekran smartfona (zwykle to ponad 5 cali, przy około 3 calach w aparacie) pozwala wygodnie trafić w dotykowe przyciski.
W smartfonie wszystkie funkcje wybieramy dotykając odpowiednich ikon na ekranie. Interfejs aparatu bywa zaprojektowany z fantazją i wygląda wtedy bardzo atrakcyjnie. Niemniej z reguły dostęp do ustawień jest mało praktyczny, choć trzeba przyznać, że wybór dotykiem może przyspieszyć operacje w menu. Warto tu jednak wspomnieć o możliwości zastosowania alternatywnego oprogramowania, które może zwiększyć wygodę fotografowania, jak i dodać inne praktyczne funkcje. Na minus - dotykowa obsługa potrafi zmniejszyć czytelność ekranu z powodu tłustych smug pozostawianych przez palce.
Kompakty i to niezależnie od tego czy jest to zaawansowany kompakt czy kieszonkowy superzoom oprócz obsługi dotykowej, a często nawet zamiast (dotyk w niektórych modelach ogranicza się tylko do wyboru niektórych funkcji), zapewnią dużo lepszy dostęp do funkcji poprzez przyciski na obudowie. W zaawansowanych kompaktach nie tylko będziemy komfortowo nawigować po menu, ale też uzyskamy bezpośredni dostęp do najważniejszych z perspektywy fotografującego funkcji. Dlatego jeśli nie ograniczamy się tylko do wyzwalania spustu migawki, a korektę ekspozycji i inne zmiany wykonujemy często, kompakt będzie niezastąpiony.
Telefon vs aparat fotograficzny - zapis zdjęć, czas pracy
Wykonane smartfonem zdjęcia zapisujemy w pojemnej pamięci urządzenia lub na karcie pamięci microSD (nie każdy smartfon ma odpowiedni slot), a przegrywany na dysk komputera poprzez kabelek USB lub polegamy na funkcjach bezprzewodowej komunikacji (w tym praktycznym narzędziu synchronizacji danych z internetową chmurą). Sama komunikacja Wi-Fi nie jest tylko domeną smartfonów, ale w aparacie zalety tej funkcji są ograniczone w stosunku do kompaktu, w którym stały kontakt z siecią i funkcje udostępniania danych są czymś naturalnym. Korzystając z aparatu także możemy zrzucić fotki na dysk za pomocą kabla, lecz w tym przypadku wygodniejsza i szybsza jest inna metoda - za pomocą czytnika kart pamięci (dedykowane czytniki podłączymy też do smartfonów).
Jeśli zdjęć jest naprawdę sporo to faktycznie duże usprawnienie (szczególnie, że nawigowanie po zawartości przeładowanej pamięci smartfona z poziomu komputerowego menedżera plików jest mało komfortowe). Która z tych metod bardziej wam odpowiada? Plus dla smartfona za wyjątkowo łatwą możliwość bezprzewodowego podzielenia się zdjęciami i nadal pojemną pamięć.
Czas pracy na akumulatorze? Wiadomo, im mniejszy akumulator o mniejszej pojemności, tym krócej będziemy się cieszyć fotografowaniem. Mimo postępu w technologiach, kompakt nie będzie więc pracował znacznie dłużej niż smartfon.
Przyglądając się specyfikacjom urządzeń, można odnieść wrażenie, że smartfon poradzi sobie nawet lepiej. Jednakże w przypadku smartfona baterie wyładowujemy także korzystając z innych funkcji urządzenia, dzwoniąc, grając, przeglądając Internet, tak więc może się okazać, że w rzeczywistości mniej zdjęć wykonamy jednak smartfonem. Działające Wi-Fi czy GPS mocno zużywa akumulator, zarówno w aparacie jak i smartfonie. Dlatego gdy natychmiastowe wysyłanie zdjęć do sieci czy geotagi nie są konieczne, lepiej wyłączyć te funkcje podczas fotografowania.
Smartfon czy aparat kompaktowy - kwestia liczby aparatów w urządzeniu
Producenci smartfonów wyposażają je w coraz lepsze aparaty o całkiem sporych możliwościach. W ostatnich latach rozwinął się trend polegający na stosowaniu dwóch obiektywów obok siebie (de facto dwóch aparatów). Czasem na tylnej ściance, czasem na przedniej. Wydaje się, że ten trend jeszcze się wzmocni, bo zapowiadane są już smartfony w trzema obiektywami obok siebie.
Był czas, gdy na rynku królowały typowo fotograficzne smartfony - a zdjęcia z nich do dziś budzą respekt. Dziś każdy smartfon, a szczególnie te z górnej półki cenowej, pozwala wykonywać niezłe zdjęcia. „Fotosmartfony” nawet po roku czy dwóch od premiery są świetną propozycją, a mocno spadające ceny tylko jeszcze poprawiają ich notowania.
Podwójny aparat w Samsung Galaxy Note 8 (fot. T. Duda)
Podwójny aparat w Huawei P9
Stosowanie więcej niż jednego aparatu (na jednej ściance) możliwości smartfonów na kilka sposobów:
- dwa obiektywy o różnym polu widzenia - smartfon zyskuje namiastkę optycznego zoomu, mamy sytuację jak kompakt z dwoma ogniskowymi do wyboru. Obiektyw standardowy łączony jest albo z obiektywem szerokokątnym (LG G6), albo z obiektywem o węższym polu widzenia (iPhone 8)
- dwa obiektywy, jeden sparowany z sensorem monochromatycznym, drugi z kolorowym - teoretycznie poprawiają jakość fotografii wykonanych w słabym oświetleniu, dają też szansę natywnego fotografowania w czerni i bieli (Nokia, Huawei)
- dwa obiektywy wspierające się danymi dla uzyskania atrakcyjnego rozmycia tła (tak działa Samsung Galaxy A8)
Dwa aparaty moga pojawić się też na przedniej ściance, wtedy ich celem jest uatrakcyjnienie procesu wykonywania zdjęć typu selfie. De facto większość smartfonów jest wyposażona w dwa aparaty - na przedniej i na tylnej ściance.
W kompakcie siłą rzeczy mamy jeden aparat. Możliwość wykonywania zdjęć selfie wspomagają w tym przypadku odchylane i odwracane ekrany podglądu.
Obiektyw w Panasonic TZ80
Obiektyw w Canon Powershot G7X II
Smartfon czy aparat kompaktowy - kwestia sensora
Większość smartfonów ma obecnie przeciętnie 12-16 megapikseli upakowanych na niewielkich matrycach, choć są i modele o wyższych rozdzielczościach, jak 19-megapikselowa Xperia XZ Premium. Smartfonowy sensor w głównym aparacie ma z reguły wymiary 1/2,3” - 1/3” lub mniej (szczególnie w przedniej kamerze). Nie odbiega tym samym wiele od rozmiaru matrycy z tańszych kompaktach typu superzoom, ale już w porównaniu z zaawansowanymi kompaktami z sensorami 1” jest daleko w tyle. Oczywiście pamiętamy, że były Nokia i Lumie z dużymi sensorami, ale technologia sensorów typu 1” do kompaktów bardzo poszła naprzód.
Ustawienia rozdzielczości w smartfonie
Ustawienia rozdzielczości w kompakcie
Teoretycznie im mniejszy sensor i gęściej upakowane malutkie piksele, tym większych szumów i gorszej pracy w trudnych oświetleniowo warunkach możemy się po danym urządzeniu spodziewać. Praktyka pokazuje, że równie istotna jest dziś elektronika. Smartfony o mniejszych sensorach radzą sobie lepiej przy nocnej fotografii, niż te teoretycznie lepsze. Jednak sensor 1” już mocno odstaje (na plus) od tego co ma dziś większość smartfonów (dotyczy to zarówno fotografowania po ciemku jak i plastyki obrazu), ale sensor taki jak w Panasonic TZ80, jest bardzo podobny.
Smartfon czy aparat kompaktowy - kwestia zoomu optycznego
Dlaczego wciąż biorę pod uwagę prosty kompakt, skoro zostały one rzekomo wyparte już przez smartfony. Bo część z nich ma spory zoom optyczny! O tak, tego „drobiazgu” stanowczo brakuje w smartfonach. Do niektórych smartfonów można wprawdzie dokręcać różne wynalazki, ale wtedy tracimy mobilność. Smartfonem możemy robić doskonałe ujęcia krajobrazowe, migawki z imprez, wakacyjne pstryki z rodziną, zdjęcia zabytków, wnętrza - do tego szeroki kąt obiektywu smartfona nadaje się idealnie. Szczególnie w połączeniu z innymi funkcjami kreatywnymi, jak panorama, HDR czy sławetna aplikacja Instagram. Gorzej jest z portretami (chyba że mamy wspomniany dodatkowy obiektyw o węższym polu widzenia), a już zupełnie dramatycznie, gdy nagle zobaczymy w oddali dzikie zwierzątko. Na zdjęciu z telefonu będzie ono nie większe niż łepek od szpilki.
Inaczej jest w przypadku aparatu kompaktowego typu superzoom. Oczywiście nie oczekujmy, że ogólna jakość zdjęć będzie znacząco wyprzedzać to na co pozwala smartfon. Jednak ze smartfonowego zdjęcia nigdy nie wykadrujemy takiego ujęcia jak uzyskamy na bardzo długiej ogniskowej superzoomem. Omawiany przez nas model Panasonic ma zoom od 24 do 720 mm. Na tej dłuższej ogniskowej jest co prawda już ciemno, ale w sprzyjających warunkach można podejrzeć całkiem sporo (czy to ptaki w gnieździe, czy uzyskując zbliżenie do siebie różnych planów). Superzoom może być też niezłą lornetką, nawet gdy nie wykonamy zdjęcia, to sobie trochę popodglądamy.
Smartfon - dwa obiektywy, dwie ogniskowe, a pomiędzy cyfrowa symulacja
Kompakt - każda ogniskowa jest realizowana optycznie (pomijamy tu funkcję cyfrowego zoomu rozszerzającą zakres)
Zaawansowane kompakty w cenach porównywalnych z cenami smartfonów już tak dobre pod tym względem nie są. Lecz dobra jakość obrazu z 1” sensora daje nadzieję na wycięcie całkiem fragmentu kadru o dobrej jakości i uzyskanie w ten sposób cyfrowego odpowiednika zoomu optycznego.
Inaczej sprawa ma się, gdy weźmiemy pod uwagę szerokie pole widzenia. Tutaj niektóre smartfony (LG G6) pozwalają na dużo, dużo więcej niż kompakt. I choć te ultraszerokokątne zdjęcia jakością nie grzeszą, to w ich przypadku ciekawa perspektywa przebija wszystko pozostałe.
Smartfon czy aparat kompaktowy - kwestia stabilizacji optycznej
Omawiając obiektyw nie sposób nie wspomnieć o optycznej stabilizacji obrazu. W smartfonach to coraz częstsza funkcja (przydatna bardzo nie tylko przy fotografowaniu, ale i filmowaniu), a w kompaktach na porządku dziennym.
Pomijamy tu najtańsze kompakty, które mogą stabilizacji nie mieć, bo przegrywają one i tak ze smartfonami. Stabilizacja przydaje się zwłaszcza przy korzystaniu z dłuższej ogniskowej, przy gorszych oświetleniowo warunkach, a także podczas kręcenia filmu. Smartfony pozbawione stabilizacji optycznej dysponują często wydajną stabilizacją elektroniczną, która niweluje drżenie kadru.
Tak więc jeśli chodzi o możliwości optyczne kompakty nadal zdecydowanie wygrywają. Szczególnie, że na ogół dysponują zdecydowanie lepszej jakości optyką. Dodatkową zaletą jest możliwość zabezpieczenia obiektywu przed zabrudzeniem. na ogół za pomocą automatycznie zwierających się lamelek. Jest jeden wyjątek od tej reguły - gdy wystarcza nam jedno szerokie pole widzenia i (czasem) dodatkowa jeszcze mniejsza lub dłuższa ogniskowa. Jednak na 720, ba nawet na 200 mm póki co w smartfonach nie liczmy.
Smartfon czy aparat kompaktowy - kwestia doświetlenia kadru
Lampa błyskowa - cóż, i na tym polu prym wiodą aparaty kompaktowe. Ich lampy mają z reguły większą moc, w dodatku często regulowaną. W przypadku smartfonów do dyspozycji mamy na ogół niewielkie diody LED. Zasięg błysku zwiększa podwyższona czułość ISO, lecz to, jak wiadomo, wiąże się ze sporym szumem. W obu przypadkach mamy szansę na skorzystanie z akcesoriów. Zaawansowane kompakty umożliwiają korzystanie nie tylko z dołączanych paneli LED, ale nawet z lamp systemowych. W smartfonach przydają się wspomniane panele, które w połączeniu ze specjalnymi uchwytami zamieniają smartfon z mobilne stanowisko do filmowania.
Lampa błyskowa (LED) w smartfonie
Lampa błyskowa w kompakcie (w tym przypadku typu pop-up)
Smartfon czy aparat kompaktowy - kwestia liczby ustawień
Kompakty mają z reguły więcej ustawień fotograficznych niż smartfony - w końcu rejestracja obrazu to ich jedyne zadanie. Lecz proste kompakty pozwalały na niewiele więcej i w połączeniu z porównywalną do smartfonowej jakością obrazu i niewielkim stosunkowo zoomem, przyczyniło się to do ich upadku.
Jednak kompakt typu superzoom, nawet jeśli nie pozwala za bardzo regulować przysłoną (efekty są znikome), to zwykle pozwala na pełną kontrole innych elementów ekspozycji. A zaawansowane kompakty maja już na tyle duży sensor, że regulacja każdego parametru ma sens. Poza tym zaawansowany kompakt pomijając rozmiar sensora i zainstalowany na stałe obiektyw, ma funkcjonalność zbliżoną do bezlusterkowca czy lustrzanki (oczywiście im droższy kompakt tym mniejsza przepaść).
W zaawansowanych smartfonach możemy liczyć na sporą kontrolę, choć jest to zwykle zestaw ustawień podobny do tego, który spotkalibyśmy w prostych kompaktach (regulacja ISO, czas ekspozycji, odległość ostrzenia, sposób pomiaru światła, balans bieli). Zaletą smartfonów są jasne obiektywy, przez co w słabych oświetleniowo warunkach mogą one sobie radzić podobnie jak kompakt z większym sensorem, ale ciemniejszym obiektywem (te różnice nie dotyczą zaawansowanych kompaktów, które często z reguły mają bardzo jasne obiektywy). Z tego też bierze się pozornie lepsze zachowanie smartfonów podczas fotografowania czy filmowania wydarzeń w słabym oświetleniu.
Menu aparatu w smartfonie
Zmiana wartości przysłony w smartfonie nie przyniesie oczekiwanego efektu zmiany plastyki obrazu. Jeśli nawet taką opcję znajdziemy, to przy tak niewielkich sensorach wpłynie ona jedynie na ilość docierającego do sensora światła. Regulacja czasu ekspozycji w smartfonach daje największe pole do popisu, dostaniemy ją jednak tylko w najlepszych modelach. Niżej pozycjonowane smartfony, nawet świetne fotograficznie są pozbawione tej opcji.
Smartfon pozwala za to na coś, co rzadko jest spotykane w kompaktach - instalację jednej z wielu dostępnych, często darmowych aplikacji. Wszak wiele funkcjonalności da się wymusić odpowiednim oprogramowaniem. W ten sposób możemy też dodać na przykład rozbudowaną funkcję HDR, robienia panoramy czy zdjęć poklatkowych, jeśli oryginalne oprogramowanie jej nie ma. Trzeba jednak pamiętać, że ograniczenia systemowe nie pozwolą bez większej ingerencji na większą kontrolę ekspozycji niż domyślne oprogramowanie aparatu.
Plus dla kompaktu za dedykowane udogodnienia, a dla smartfona za możliwość znacznego rozszerzenia czasem skąpej funkcjonalności.
Smartfon czy aparat kompaktowy - kwestia ustawiania ostrości
Ustawianie ostrości w przypadku kompaktów może być precyzyjniejsze (dotyczy to przede wszystkim fotografii z bliska) niż w przypadku smartfonów. Czy szybsze? Kilka lat temu nie mielibyśmy wątpliwości, ale dziś gdy coraz częściej sensory smartfonowe wyposażane są w takie funkcje jak zintegrowana detekcja fazy (PDAF) i inne wspomagacze (np. światło lasera przy fotografii z bliska), sprawność AF w smartfonie nie podlega dyskusji.
Punkty ostrości w smartfonie
Punkt ostrości w kompakcie
Kompaktami łatwiej również zarejestrujemy bardziej dynamiczne ujęcia. Różnice się zmniejszają, ale skoro kompakty przeskoczyły o oczko wyżej (za sprawą zaawansowanych modeli), nadal istnieją. Pod tym względem kompakt od razu po wyjęciu z pudełka ma dużo większe możliwości. Wydaje się, że tę różnicę będzie trudno zniwelować, bo jak tylko nastąpi postęp w technologii mobilnej, to rynek kompaktów odpowie bardziej zaawansowanymi konstrukcjami.
Ogólny plus dla kompaktów, ale i plus dla smartfonów za coraz lepsze wyniki.
Smartfon czy kamera filmowa? - to też istotna kwestia
Tryb wideo w obydwu typach urządzeń jest podobny - możemy rejestrować filmy HD, Full HD i w rozdzielczości 4K. Zaletą kompaktu jest tutaj znów możliwość użycia optycznego zoomu, wykorzystania funkcji śledzenia AF, ale to nie reguła. W ten sposób możemy robić płynne najazdy na filmowane motywy. Jest to praktyczne i daje ciekawe efekty. Smartfon z kolei dzięki coraz lepszej jakości obrazu (na przykład LG V30 zapisuje obraz w profesjonalnym formacie CineLog) i łatwości umieszczenia na stabilizujących uchwytach (gimbale) idealnie sprawdza się jako przenośna kieszonkowa kamera. Z filmowych zalet smartfonów korzystają nawet profesjonaliści, 23 marca premierę będzie miał film Stevena Soderbergha, który nakręcono wyłącznie smartfonem iPhone.
Smartfon czy aparat kompaktowy - dodatkowe funkcje i narzędzia
Przewagą smartfona nad kompaktem, nawet zaawansowanym czy superzoomem, jest jego wszechstronność - można z niego dzwonić, wysyłać maile, grać na nim, pracować itd. Taki stan rzeczy utrzymuje się od lat i raczej nie ulegnie zmianie. Smartfony mają w standardzie Wi-Fi, łączność 3G, GPS, a także akcelerometr, kompas i wiele innych funkcji. Są idealne dla podróżnika, bo nie tylko pozwalają utrzymać kontakt ze światem, ale także dodawać do zdjęć geotagi (przez co łatwo zapamiętamy trasę wycieczki), sprawdzać na mapie co ciekawego znajduje się w okolicy itp. I co najważniejsze możemy robić to bardzo szybko - fotografie od razu wyślemy na przykład do Facebooka, pokazując znajomym jak znakomicie się właśnie bawimy.
W aparatach kompaktowych (zresztą nie tylko) funkcja Wi-Fi zadomowiła się już na dobre. A jednak, nie zyskujemy z tego powodu tyle co w smartfonie. Owszem bezprzewodowy transfer danych czy możliwość zdalnego sterowania kompaktem to duża zaleta, ale to dodatek, a nie cecha niezbędna w kompakcie. Zwłaszcza, że zdalne sterowanie wymaga najczęściej użycia smartfona. Kiedyś myśleliśmy, że moduły GPS również zadomowią się w aparatach kompaktowych, a jednak tak się nie stało. Gdy łączymy zdjęcia i naszą lokalizację, smartfon jest nie do pobicia.
Smartfony mają na pokładzie wydajny procesor, który musi sobie radzić z wieloma wymagającymi zadaniami, często również fotografowaniem - o ile nie mamy do dyspozycji dedykowanego tej czynności procesora obrazu. Tego typu układy to z kolei standard w kompaktach. Co to oznacza?
Fotki w smartfonowym aparacie łatwiej poddać wymyślnym technikom przetwarzania, jak na przykład animacja jednego elementu, automatyczna panorama sferyczna itd. Dziś już czymś naturalnym jest poddanie fotografii ze smartfona obróbce w mobilnej aplikacji. Dokonana tak korekta ekspozycji, zmiana kolorystyki, sprawiają, że zdjęcia ze smartfona jeszcze bardziej cieszą oko. A lepsza niż kiedyś jakość zdjęć sprawia, że obróbka w mniejszym stopniu je degraduje.
Aplikacja Lightroom uruchomiona na smartfonie - jeszcze nie to samo co na pececie, ale już bardzo blisko
Kompakty zwykle ograniczają się do składania panoram płaskich, ale też nie brak im licznych filtrów efektowych i podstawowych funkcji obróbki zdjęć, które czasem są niezastąpione gdy brak pod ręką komputera. Smartfony lepiej radzą sobie na przykład ze zdjęciami HDR - efekt jest zdecydowanie bardziej dopracowany niż w przypadku kompaktów, ale też kompaktem precyzyjniej dobierzemy ekspozycję.
Aplikacja Lightroom Classic na komputerze
W przypadku zdjęć z kompaktu większość, a zwykle całość, dalszej obróbki obrazu (o ile jest konieczna) odbywa się na urządzeniu zewnętrznym. Może to być pecet, ale może to być też smartfon, do którego przegraliśmy zdjęcia z kompaktu. W taki sposób mogą one trafić łatwo na przykład na Instagram (o ile kompakt nie ma takiej funkcji). Obróbka na komputerze ma swoje zalety - lepiej widzimy co robimy, mamy też więcej możliwości i mocy obliczeniowej. Te zalety sprawiają, że nawet zdjęcia ze smartfona czasem jest sens przetworzyć na komputerze.
Fotografie w praktyce
Pora na omówienie wykonanych zdjęć. Ocenialiśmy fotografie wykonane w różnych warunkach. Aby dać równe szanse, porównywaliśmy głównie zdjęcia wykonane na szerokim kącie. Oto nasze wnioski i przykładowe zdjęcia (po kliknięciu na miniaturę wyświetlone zostanie oryginalne zdjęcie).
Patrząc na zdjęcia wykonane w jasny dzień wyświetlone na pełnym ekranie trudno zauważyć różnice pomiędzy tymi, które wykonano smartfonem, a tymi, zarejestrowanymi prostym kompaktem, jeśli nie będziemy przykładać zbyt dużej wagi do analizy zdjęcia. Fotografie ze smartfonów prezentują się naprawdę ładnie i szczegółowo, są ładnie naświetlone i mają przeważnie nie mniej naturalne kolory niż zdjęcia z kompaktów. Zarówno smartfonowe jak i kompaktowe fotki będą cieszyć nasze oczy i świetnie dokumentować nasze przeżycia. Często używany argument, że smartfonem nie da się kompletnie uchwycić chwili, jest naszym zdaniem krzywdzący, gdyż chwila niekoniecznie wymaga najlepszej jakości zdjęć, a tego by ją dostrzec w odpowiednim momencie.
Zaawansowany kompakt na pierwszy rzut oka też daje niewiele więcej. Jednak to tylko pierwsze wrażenie. Po chwili dostrzeżemy, że wszystko jakoś ładniej się łączy na tych fotografiach, zarysowane szczegóły wyglądają naturalniej, a gdy do głosu dojdzie obróbka materiału, okaże się, że zaawansowany kompakt to pułap nie do osiągnięcia dla smartfonu.
Zdjęcie z kompaktu - domyślne kolory mniej nasycone, mniejszy kontrast, ale duzo więcej szczegółów na zbliżeniu
O budżetowych kompaktach nie ma co mówić, podobnie jak nie ma co brać pod uwagę w tym porównaniu budżetowych smartfonów, skoro dziś można znaleźć całkiem tanio dobry choć starszej daty fotosmartfon. Gdy jeszcze taki smartfon pozwala na wyciągnięcie czegoś więcej z plików DNG, czy fotografowanie w trybie ręcznym, to poczujemy jaką fotomoc nosimy przy sobie.
Gdy sięgniemy po zaawansowany model kompaktu, nawet jeśli to będzie ten tańszy i niekoniecznie z sensorem typu 1” (czyli w cenie około 1200 i więcej złotych) różnice zaczną być dostrzegalne. Nawet na pełnym ekranie widać będzie znacznie większą czystość fotografii wykonanych kompaktem. Dla niektórych osób te fotografie mogą wydawać się gorszej jakości, gdyż obraz sprawia wrażenie nieco miękkiego (rozmytego). Za to zdjęcia ze smartfonów wydają się wyjątkowo ostre, co poprawia ich ocenę w oczach osób, które jakość zdjęcia utożsamiają tylko z tą cechą.
Dostrzeżenie różnic smartfon-zaawansowany kompakt nie będzie problemem, gdy powiększymy fragmenty zdjęć i wyświetlimy w skali 100%. Na zdjęciach ze smartfonów dadzą się wówczas zauważyć artefakty przetwarzania, rozmycia (efekt malowidła) i szum nawet na jednolitych powierzchniach, mimo minimalnej czułości ISO. Smartfony stale poprawiają się pod tym względem, ale to wszystko sprawia wrażenie, że dążąc do celu coraz trudniej im pokonywać ten sam odcinek drogi. Plusem jest fakt, że dziś dobry fotosmartfon nie jest rzadkością.
Zdjęcie z Samsung Galaxy Note 8 przy szerokim polu widzenia
Zdjęcie z Canon G7X II przy szerokim polu widzenia
Zdjęcie z Samsung Galaxy Note 8 przy wąskim polu widzenia (zoom x2)
Zdjęcie z Canon G7X II przy wąskim polu widzenia (zoom x4)
Obrazy z prostych kompaktów mogą prezentować się lepiej, ale to lepiej będzie dostrzegalne wtedy gdy wykorzystamy możliwości jakie daje im niemały zoom optyczny, czy opcje regulacji ekspozycji. Poza tym zdjęcia mogą okazać się lepsze nie ze względu na lepszą jakość obrazu, ale to że takich samych ujęć smartfonem po prostu nie wykonamy. Smartfony jednak nie dają tutaj za wygraną - bardzo przyjemne w odbiorze ujęcia i funkcje rozmycia tła (Samsung), naturalne obrazy (szczególnie po przetworzeniu DNG), genialny tryb nocny (Huawei), świetny tryb filmowy czy ultraszerokie pole widzenia (LG) to niezaprzeczalne zalety w tej klasie sprzętu.
Sięgając po zaawansowane kompakty, na przykład Canon Powershot G7X II, różnica w jakości będzie rosła, aż przestanie być tylko kwestią kosmetyczną, ale stanie się przepaścią obok której nie przejdziemy obojętnie.
Większe różnice odnotujemy fotografując w gorszych oświetleniowo warunkach. Małe matryce smartfonów radzą sobie tutaj zdecydowanie gorzej, czego efektem jest albo mocny szum, albo silne przetwarzanie prowadzące do mocnego wygładzenia detali obrazu. Wiele smartfonów nie potrafi zarejestrować detali, gdy nie ma wystarczającej ilości światła - zdjęcia wychodzą po prostu ciemne. Gdy jest stosunkowo jasno różnice nie rzucają się w oczy, gdy jest ciemniej, a ISO idzie w górę, jest już to widoczne.
Czy jest jakiś ratunek? Dzięki stabilizacji optycznej i coraz lepszym algorytmom przetwarzania, coraz więcej smartfonów potrafi zdać egzamin z podstawowej fotografii nocnej. Gdy jeszcze na dodatek umieścimy smartfon na statywie i użyjemy tryb ręczny, wyniki będą dużo, dużo lepsze. Nadal jednak o udanym zdjęcie nocnych czy w słabym oświetleniu wykonanym smartfonem decyduje często łut szczęścia.
Smartfon - wysokie ISO (800)
Kompakt - wysokie ISO (800)
Kompakty zaawansowane radzą sobie w słabym oświetleniu lepiej niż smartfony, ale też wymaga to umiejętności użytkownika. Może okazać się, że niedoświadczony fotograf uzyska lepsze zdjęcia podczas koncertu w ciemnym pomieszczeniu smartfonem niż zaawansowanym kompaktem.
Jeśli zdecydujemy się na smartfona do celów fotograficznych, sprawdźmy dokładnie jakie możliwości oferuje, na przykład przeglądając polecane przez redakcję benchmark.pl modele.
W tej kategorii - plus dla aparatów kompaktowych. Szczególnie droższych (czytaj zaawansowanych) modeli.
Podsumowanie - werdykt
I tak oto dotarliśmy do momentu, gdy trzeba podjąć decyzję. Kiedyś sytuacja była prosta - smartfon czy telefon pod żadnym względem nie mógł konkurować z aparatem kompaktowym (nawet najlepsze mobilne pstrykacze, odstające od reszty komórkowej konkurencji jak legendarny Sony Cyber-shot K800i). Dziś wiemy, że proste kompakty przegrały walkę ze smartfonami, z wyjątkiem tych wyspecjalizowanych jak superzoomy. Narodziła się za to kategoria zaawansowanych kompaktów, z którymi smartfonom nie jest już tak łatwo konkurować. Cały czas jednak tli się w głowie pytanie, czy mają one wystarczają przewagę, by do siebie zachęcić przeciętnego użytkownika aparatu cyfrowego.
Jednego można być pewnym. Gdy bezwzględnie zależy nam zoomie optycznym, który daje ogromną kreatywność podczas fotografowania nieosiągalną dla smartfonów, to bez wahania wybierzmy superzoom, Pamiętajmy jednak - zapominając o tym, że zdjęcie jest zbliżeniem, nie poczujemy szczególnej przewagi tychże. Jeśli wystarczy nam jedna lub dwie (w przyszłości może trzy) ogniskowe i to te dające szersze pole widzenia, superzoom nie wiele więcej do zaoferowania, chyba że jest to aparat z sensorem typu 1 cal.
Sony RX10 IV - aparat kompaktowy (z sensorem 1 cal) za 8 tysięcy złotych. Za tyle kupimy Samsung Galaxy Note 8, Huawei P9 i projektor by oglądac z nich zdjęcia.
Zdjęcia z Panasonic TZ80 i Huawei P9 - oba dostępne obecnie w podobnej cenie, około 1200 złotych. Porównanie pokazuje maksymalne mozliwości obu aparatów (wykonano je w trybach zaawansowanych) na szerokim kącie widzenia (zdjęcie z Panasonic jest minimalnie zmniejszone, by zachować te same proporcje).
Inaczej ma się sprawa w przypadku kompaktów zaawansowanych. Jak wspominaliśmy są to świetnie wyposażone aparaty dające szeroką kontrolę nad eskpozycją (a od tego żalezy nie tylko jakość obrazu), z dopracowaną technologią sensora typu 1”, czasem ze świetnymi wizjerami elektronicznymi i możliwością korzystania z akcesoriów systemowych (z wyjątkiem obiektywów, bo te zainstalowane są na stałe). W tym tekście bierzemy pod uwagę kompakty zaawansowane tańsze niż 3000 złotych. Droższe, takie jak Sony RX10 IV, z superzoomem, to już kategoria, do której mobilni mogą tylko wzdychać wyjmując swoje smartfony, nawet te kupione za równie dużą kwotę.
Smartfony coraz lepiej radzą sobie z fotografowaniem w słabym oświetleniu. Pomocne są tu tryby zaawansowane, ale też coraz lepsze algorytmy przetwarzania obrazu. Nie ma tu reguły, bo o ile w dobrym oświetleniu praktycznie każdy smartfon wypadnie przyzwoicie, to wyniki po ciemku mogą być bardzo rozbieżne. Coraz pokaźniejsza oferta starszych, ale bardzo dobrych fotosmartfonów, jest tu pomocna, gdy nie zależy nam na najnowszych osiągnięciach mobilnej technologii (czasem o dyskusyjnej przydatności).
Zdjęcie z Huawei P9 wykonane o świcie
Wybierając smartfon z zaawansowanymi trybami fotografowania (a także z zapisem zdjęć jako pliki DNG) pamiętajmy, że nie są to funkcje, z których będziemy korzystać stale. W zaawansowanym kompakcie praca w trybie ręcznym lub priorytetowym może stać się codziennością. W smartfonie taki tryb to przede wszystkim rozszerzenie potencjału na wyjątkowe sytuacje, a te nie zdarzają się codziennie. Poza tym format DNG mimo niewątpliwych zalet nadal nie daje w przypadku fotografii smartfonowej takich zalet jakie zyskujemy fotografując zaawansowanym kompaktem w formacie RAW.
Każdy smartfon jest doskonałym narzędziem w sytuacji, gdy jakość nie jest bezwzględnym priorytetem. Nie da się ukryć, że smartfonowa fotografia to jednocześnie świetna zabawa. To właśnie smartfonami popełniamy wiele komicznych zdjęć okraszonych efektami. Tu priorytetem jest często łatwość chwytania chwili i szereg zabawnych filtrów. Smartfony topowe fotograficznie, jak Samsung Galaxy Note 8, pozwalają myśleć o zdjęciach też w kategorii jakości, szczególnie że łatwo nimi uchwycić ostry kadr, a oprogramowanie dba o to by JPEGi miały przyjemne kolory.
Smartfon czy aparat kompaktowy - nasz werdykt
Ostateczną odpowiedź na pytanie: czy smartfon może zastąpić aparat kompaktowy pozostawiamy wam bo w dużym stopniu to subiektywna decyzja, natomiast dla ułatwienia wyboru zestawiliśmy wszystkie plusy i minusy w tabeli poniżej. Oczywiście nasze porównanie uwzględnia obecny stan rozwoju technologii fotograficznych. W przyszłości mogą pojawić się rozwiązania, które sprawią, że trzeba będzie zweryfikować poglądy.
plusy:
- jest zawsze pod ręką
- lekki, nieduży, zmieści się w „każdej” kieszeni
- duży dotykowy ekran bardzo wysokiej jakości
- wydajny procesor, radzący sobie z wymagającymi zadaniami,
- rozbudowane funkcje społecznościowe,
- Wi-Fi/3G, GPS i inne,
- wiele filtrów, narzędzia do obróbki zdjęć, możliwość zainstalowania aplikacji rozszerzających funkcjonalność,
- wbudowane świetne narzędzia do robienia panoram czy HDR,
- umożliwia dyskretne fotografowanie.
- jakość zdjęć na poziomie (a często lepsza) niż z prostych kompaktów, w topowych fotosmartfonach nawet w porównaniu z zaawansowanym kompaktem jest nieźle
- mimo ograniczeń, szczegółowe ujęcia, które cieszą nasze oczy
- pozwala wygodnie filmować (szczególnie w połączeniu z takimi akcesoriami jak gimbal)
- król selfie
- uszczelniana obudowa coraz częściej w standardzie
minusy:
- jedna ewentualnie dwie ogniskowe (dla aparatów na jednej ściance)
- nie każdy model ma stabilizację optyczną,
- mało wygodny podczas fotografowania - brak wyprofilowanego uchwytu (w przypadku niektórych serii smartfonowych można dokupić dedykowane akcesoria)
- lampa błyskowa razi oczy, a jednocześnie jest dość słaba,
- jakość zdjęć zrobionych w gorszych oświetleniowo warunkach w trybie automatycznym nadal nie zachwyca - widoczne szumy i rozmycia detali,
- nie wszystkie smartfony radzą sobie dobrze z fotografią nocną (i to kwestia bardziej oprogramowania niż sensora),
- brak gwintu statywowego, narzuca konieczność stosowania dodatkowych akcesoriów
plusy:
- optyczny zoom (płynna regulacja) oraz optyczna stabilizacja,
- lepsza ergonomia - wygodniej się trzyma podczas fotografowania,
- lepiej sobie radzi w trudnych oświetleniowo warunkach (ale nie jest to regułą)
- stosunkowo mocna lampa błyskowa i lampka wspomagająca AF,
- więcej możliwości regulacji ustawień fotograficznych i łatwiejszy do nich dostęp
- wbudowany gwint statywowy
minusy:
- większej grubości niż smartfon, nie zawsze kieszonkowy (zależy od modelu),
- dodatkowy sprzęt do zabrania,
- stosunkowo niewielki ekran LCD,
- najczęściej brak GPS w standardzie,
- relatywnie mała liczba filtrów i narzędzi kreatywnych,
- mało wszechstronna platforma sprzętowa
- uszczelniana obudowa wymaga zakupu specjalnej wersji
plusy:
- duże możliwości optyki - możemy liczyć na jasne obiektywy, zoom optyczny i wydajną stabilizację,
- lepsza ergonomia - mimo stosunkowo niewielkiej bryły wygodniej się trzyma podczas fotografowania, wiele funkcji dostępnych poprzez przyciski i pokrętła
- stosunkowo duża matryca i dużo lepszej jakości zdjęcia niż w przypadku większości smartfonów (czasem satysfakcjonujące w równym stopniu co zdjęcia z aparatów systemowych),
- przyzwoicie radzi sobie w trudnych oświetleniowo warunkach
- stosunkowo mocna lampa błyskowa, możliwość stosowania zewnętrznej lampy
- wizjer elektroniczny (zależy od modelu)
- dotykowy ekran podglądu (zależy od modelu)
- szerokie możliwości regulacji ustawień fotograficznych i łatwiejszy do nich dostęp
- wbudowany gwint statywowy
minusy:
- stosunkowo duży, nie zawsze kieszonkowy,
- dodatkowy sprzęt do zabrania,
- brak GPS w standardzie,
- mało wszechstronna platforma sprzętowa (to tylko aparat)
Mamy nadzieję, że dzięki naszej analizie łatwiej będzie wam podjąć decyzję, czy nadal kontynuować przygodę z kompaktem, dołączyć go do arsenału fotograficznego, bo przypuszczalnie dziś dla większości z nas pierwszym aparatem w życiu będzie smartfon. Aparatem, który bez względu na kolej rzeczy będziemy posiadać.
Zakup dobrego fotograficznego sprzętu (czyli zaawansowanego kompaktu) daje szanse na fotograficzne spełnienie, ale warto przemyśleć tę sprawę. Gdy fotografia nie jest naszą pasją czy profesją, to może będziemy niepotrzebnie szukali czegoś ponad to co mamy w danej chwili pod ręką. Bo jeśli to coś robi zdjęcia, to na pewno jest to „najlepszy aparat”. Przekonuję się o tym codziennie, a nawet w sytuacjach (wakacje z dala od domu w malowniczych miejscach), których kiedyś nie wyobrażałbym sobie jako momenty, by nie mieć pod ręką dobrej cyfrówki.
Zdjęcie z Sony Ericcson K800i (wykonane ponad 10 lat temu) - wspomnienie, które zawsze będzie cieszyć
Całkiem niedawno producenci próbowali połączyć smartfon z kompaktem. Pamiętacie zapewne te próby, z których najlepiej chyba prezentował się Panasonic Lumix CM1. Sukcesu jednak nie udało się odtrąbić, jedynie doprowadziło to do przeniesienia ciężaru - kompakty stały się zaawansowane, a smartfony zastąpiły to co do tej pory zwykliśmy określać mianem kompaktów.