Dr Gene Spafford z Uniwersytetu w Purdue potwierdził te doniesienia, co może oznaczać, że Sony znacznie ułatwiło pracę hakerom, którzy wykradli prywatne informacje od użytkowników 100 milionów kont, w tym numery 12 milionów kart kredytowych.
Według Spafforda, Sony używało przestarzałej wersji Apache, która nie była aktualizowana oraz nie miała zainstalowanego firewalla. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez stosunkowo długi czas - od dwóch do trzech miesięcy. Dr Spafford wyraził nadzieję, że Sony w przyszłości ponownie nie popełni tak rażących błędów.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Sony nie wie do dziś, kto włamał się na ich serwery. Do tej pory podejrzewano o to grupę Anonymous, która miała się mścić za sprawę sądową Sony przeciwko hakerowi George’owi Hotzowi, znanemu także jako GeoHot. Potwierdzić to miał znaleziony na serwerach Sony plik o nazwie „Anonymous” i treści „Jesteśmy legionem”.
Anonymous jednak wydali list otwarty, w którym zaprzeczają swojemu udziałowi w akcji unieruchomienia Playstation Network. Co prawda może wydawać się to śmieszne, ale naszym zdaniem obie strony mają rację. W końcu atak ten mogła samowolnie wykonać część członków grupy, która nie posłuchała zaleceń kierownictwa Anonymous.
Jak widać, firma Sony nie może być zadowolona. Po pierwsze, do dziś nie wie, kto włamał się na jej serwery, a po drugie okazało się, że jej pracownicy sami otworzyli hakerom drzwi do danych użytkowników. Jesteśmy przekonani, że japońska firma nauczona doświadczeniami nie popełni drugi raz tak karygodnego błędu.
Źródło: Daily Tech, Consumerist