Temat, jakie podzespoły znajdują się we wnętrzu popularnych gadżetów, zawsze rozgrzewa świadomość fanów danego sprzętu. W przypadku naturalnych komponentów jak jednostka centralna zwykle nie mamy wątpliwości co do producenta. Ale już określenie wykonawcy na przykład panelu LCD, modelu zastosowanej pamięci czy kamery wideo, potrafi sprawić niemały problem.
Tym razem mówimy o iPadzie i iPhone kolejnej generacji i zastosowanych w nich urządzeniach do rejestracji obrazu. Dotychczas dostawcą matryc światłoczułych, a właściwie kompletnych modułów kamer wideo, dla Apple był Omnivision. Niestety problemy tej firmy z przygotowaniem 8 Mpix sensorów, zmusiły Apple do rozejrzenia się za innym producentem. A skoro Sony dysponuje, podobnie jak Omnivision, dopracowaną technologią BSI (back-side illumination), która stosuje w swoich sensorach CMOS Exmor, wybór był naturalny.
Dowiedzieliśmy się tego jednak nie wprost, a całkowicie przypadkowo od szefa Sony Howarda Stringera, który wspomniał o problemach jakie dotknęły japońskie fabryki w wyniku tsunami. Jak donosi serwis 9to5mac, Stringer wspomniał o opóźnieniach w dostawach sensorów Sony dla przyszłych produktów Apple. Zapewne miał on na myśli iPhone 5, którego premiera została przesunięta. Problem z kamerą uznawany jest za jeden z czynników, które wpłynęły na te zmiany.
Warto dodać także, iż Sony ma w swoim portfolio także bardziej zaawansowane, niż 8 Mpix sensor, detektory - nawet o rozdzielczości 17,7 Mpix rejestrujące obraz z prędkością 120 klatek na sekundę. Mogą one zostać "przygarnięte" w przyszłości przez Apple, jeśli współpraca z Sony dobrze się ułoży.
Źródło: Endgadget