Marvel’s Spider-Man – kolejny powód by kupić PlayStation 4
Czy Spider-Man od Insomniac Games dołączy do grona najjaśniejszych gwiazd konsoli Sony? Na odpowiedź na to pytanie trzeba jeszcze poczekać, przynajmniej do recenzji. Jednak po niemal 2 godzinach zabawy moja pierwsza opinia brzmi – jest nieźle. Naprawdę nieźle.
Spider-Man - nasza wstępna opinia
Sony Playstation 4 ma ostatnio świetny okres. Wydatnie pomogły w tym takie tytuły jak Horizon Zero Dawn, Uncharted: Zaginione Dziedzictwo, Moss czy God of War. Bo choć mówi się ze w obecnych czasach gry na wyłączność jednej platformy nie maja racji bytu to nie da się zaprzeczyć ze to właśnie tego typu perełki napędzają sprzedaż konsol.
Potrzeba jednak do tego dobrej, najlepiej już rozpoznawanej marki i świetnej jakości wykonania gry. Z tym pierwszym nadchodzący we wrześniu nowy Spider-Man wygrywa w cuglach (bo czy jest ktoś kto nie zna jeszcze tego superbohatera?). To drugie, pomimo sporej liczby zwiastunów, wciąż pozostawało pewną niewiadomą. Przynajmniej jeśli chodzi o sama przyjemność rozgrywki.
Na przekor lejącemu się z nieba żarowi, wiedziony ciekowością „co z tego Spider-Mana w końcu będzie” w ostatnich dniach lipca udałem się na pokaz gry zorganizowany przez polski oddział Sony. Pewnie zapytacie teraz jakie są moje pierwsze wrażenia? Cóż, w skrócie można to ująć słowami Yody – „moc w tym tytule silna jest”.
Zdając sobie jednak sprawę ze Marvel Spider-Man to gra na dobre 30h (jak nie więcej), z których zobaczyłem jedynie pierwsze kilkadziesiąt minut, trudno mi już teraz przesądzać czy będzie to hit na miarę najnowszego God of War. Tak naprawdę czuje się bowiem jakbym dopiero polizał ogromnego, wielobarwnego lizaka.
Dlatego tez tym razem postanowiłem podejść do tematu pierwszych wrażeń z gry nietypowo, pokrótce wyjaśniając co mi się spodobało…..a co nie za bardzo.
To co bylo dobre...
Grafika – ponoć to nie ona definiuje dobrą grę, a mimo to zażarcie się o nią kłócimy. Idę o zakład, że w przypadku Marvel’s Spider-Man będzie podobnie. Nie da się bowiem nie zauważyć, że obok świetnie wykonanych postaci, niezłych, bogatych w detale lokacji i super płynnej animacji ruchów naszego pajęczaka, zdarzają się także i nieco słabsze momenty, w których wychodzą pewne ograniczenia konsoli. Widać to gdy zejdziemy na poziom ulicy.
Oprawa graficzna w Spider-Man potrafi jednak oczarować. Szczególnie wówczas, gdy przemierzamy Nowy Jork bujając się na pajęczynie w świetle zachodzącego słońca. Oj, już czuje, ze ten tytuł pokaże klasę w HDR.
Miasto – to niekwestionowany bohater drugiego planu w Marvel’s Spider-Man. Jak przyznał obecny na pokazie Jon Paquette, jeden z twórców ze studia Insomniac Games - Nowy Jork w grze ma nie tylko znane z prawdziwego świata miejscówki, ale też i te z uniwersum Avengers takie jak choćby wieża Avengers czy pamiętne Sanctum Sanctorum z Dr Strange.
Co więcej, to miasto faktycznie żyje – po ulicach poruszają się ludzie i samochody, w powietrzu co jakiś czas przemknie śmigłowiec, a „w ciemnych zaułkach” czai się przestępczość, która co rusz daje o sobie znać czy to w postaci prób rabunku, włamu itp.
Znani bohaterowie – nie chcąc psuć nikomu zabawy powiem tylko, że prawdziwego fana Spider-Mana czeka tu sporo niespodzianek. Ze zwiastunów wiemy, że w grze pojawia się znane w kart komiksów i filmów postacie.
Sporym zaskoczeniem może być jednak ich rola w całej tej przygodzie. Musze przyznać, że niektóre decyzje twórców są dość odważne. Ale to i dobrze, bo z tym większym zaciekawieniem czekamy na to co dalej się wydarzy.
Bujanie się po mieście na pajęczynie – co tu dużo gadać, to jedna z najfajniejszych rzeczy nowego Marvel’s Spider-Man. Proste sterowanie + poczucie totalnej wolności, która towarzyszy nam podczas śmigania pomiędzy drapaczami chmur dostarczają razem cale wiadra frajdy. Aż nie chce się czasami podchodzić do zadań pobocznych mijanych w trakcie takiego bujania się, byle tylko nie wytracić pędu.
Żeby nie było jednak, że latanie po mieście na pajęczynie jest totalnie nierealne, bo niby gdzie Spider-Man przyczepia swoje nici, sprawdziłem i to, gdy na mojej drodze pojawił się Central Park. Wówczas to nasz bohater „schodzi” niemal do poziomu ziemi poruszając się tylko pod koronami drzew. Nie musze chyba dodawać jak fantastycznie to wygląda....
Super widowiskowa walka – pamiętacie ostatnie gry z serii o Batmanie? Rocksteady Studios stworzyło dla niego świetny system walki – prosty, a zarazem niezwykle efektowny. Marvel’s Spider-Man będzie próbował to przebić, i to na wielu płaszczyznach.
Bo choć i tutaj też niewiele potrzeba by każdą potyczkę oglądać z otwartymi ustami, to jednak dopiero gdy nauczymy się wszystkich powoli wdrażanych sztuczek, szczególnie tych uwzględniających ściany i sufity walka Spider-Mana będzie wyglądać niczym śmiercionośny balet, a uśmiech niczym banan sam pojawi się na twarzy.
Bo i czego tu nie ma – atakowanie od góry, strzelanie siecią, przylepianie wrogów do ścian, wybijanie ich w powietrze, używanie okolicznych przedmiotów do robienia młynków i szybkiej eliminacji przeciwników. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo w miarę postępów w grze możemy odblokowywać nowe zdolności (tak, tak, drzewko umiejętności tez tu jest). Do tego wszystko to super płynnie i szalenie widowiskowo.
Humor – czym byłby Spider-Man bez odrobiny humoru? Insomniac Games i w tej kwestii nie zawodzi. Pamiętając ich Sunset Overdive miałem co prawda lekkie obawy czy nie zajdą z tym za daleko. Na szczęście udało im się nieźle wyważyć humor serwując całkiem przyjemne żarty sytuacyjne.
I to co niekoniecznie...
Nieco przekombinowany system rozwoju postaci – wspominałem już o drzewku umiejętności, tak? No to dorzućcie tu jeszcze możliwość zdobywania nowych kostiumów, z których każdy ma własne zdolności. Nadal mało? A co powiecie na pakiet modyfikacji do posiadanego arsenału? Razem odblokowującymi je żetonami robi się tu niepotrzebnie trochę zbyt gęsto. Pewnie w czasie gry zasady rządzące tym systemem zdołamy skutecznie przyswoić, ale ja po tych 2 godzinach zabawy czułem się nimi lekko przytłoczony.
„Znajdźki” – patrząc na mapę Nowego Jorku mam obawy czy aby nie będzie ich zbyt dużo. Jakoś średnio mi się uśmiecha „bieganie” po mieście po to tylko by na przykład zdobyć wszystkie przedmioty z plecaków Petera Parkera, które on kiedyś poprzyklejał to tu, to tam...i najwyraźniej o nich zapomniał. Przy tak dużej mapie tego typu „bonusowych itemków” może być cale mnóstwo.
Szybko nudzące się niektóre aktywności poboczne – jak powszechnie wiadomo wszystko w nadmiarze potrafi się przejeść. Dlatego mam wielką nadzieję, ze twórcy Marvlel’s Spider-Man o tym pamiętali, bo choć początkowe interwencje w przestępstwa w toku sprawiają przyjemność, dobrze byłoby je później nieco urozmaicić.
Ogólnie wszystkie tego typu zadania, które udało mi się ograć w czasie pokazu wpisywały się w schemat „veni, vidi, vici” czyli wpaść na imprezę i zrobić nowym kolegom ogólny kipisz.
Podobne wrażenia mam też odnośnie dość specyficznych łamigłówek z wykorzystaniem obrotowych klocków, które w Marvel’s Spider-Man powiązane są z prowadzonymi przez Petera Parkera projektami. Jak dla mnie jest ich, przynajmniej na początku gry, nieco za dużo, przez co opowiadana w Spider-Man historia traci tak potrzebny impet.
Polski dubbing - to, zaraz obok grafiki, powód do licznych sporów, i to niemal w każdej grze. Marvel’s Spider-Man nie będzie tu wyjątkiem, bo i wybór niektórych głosów głównych bohaterów wydaje się mało trafiony.
Do tego dochodzą jeszcze dość sztucznie brzmiące glosy zwykłych mieszkańców (i oprychow) Nowego Jorku, które dochodzą do naszych uszu gdy znajdziemy się bliżej poziomu ulicy. W tej kwestii mam na tyle mieszane uczucia, że sam jeszcze nie wiem czy nie zdecyduje się zmienić systemowy język konsoli by moc pobawić się z oryginalnym dubbingiem.
Spider-Man – nasza wstępna opinia
Co by jednak nie mówić (i jak nie narzekać) Marvel’s Spider-Man to gra po prostu skazana na sukces. Raz, że dawno człowiek-pająk nie był bohaterem żadnej gry, a dwa – że Insomniac Games udało się tchnąć w tę markę nowe, miejscami nawet zaskakujące, życie.
Oczywiście, nie obyło się przy tym bez kilku zapożyczeń – bieganie po ścianach przypomina to z Prototype, a potyczki, przynajmniej początkowo, przywołują wspomnienia o Mrocznym Rycerzu. Ale hej, kto powiedział, że sięganie po dobre, sprawdzone pomysły jest czymś złym.
Co najważniejsze jednak, w nowego Spider-Mana gra się naprawdę przyjemnie. Szczególnie, gdy z każdą kolejną walką nabieramy wprawy. I wówczas to gdy nagle wyjdzie nam coś czego do tej pory nie zrobiliśmy z ust nieświadomie wyrywa nam się „Wow!”, po czym ogarnia nas błoga satysfakcja. Co tu więcej mówić – właśnie dla takich momentów gramy w gry. I niech to będzie najlepsza zachęta by czekać na Spider-Mana.
Ocena wstępna Marvel's Spider-Man:
- ogromne, żyjące miasto
- rozbudowany i szalenie widowiskowy system walki
- ikoniczne postaci
- bujanie się na pajęczynie po mieście!
- sporo humoru
- niezła oprawa wizualna
- doskonała ścieżka dzwiękowa
- nieco przekombinowany system rozwoju głównego bohatera
- potencjalne przeładowanie prostymi zadaniami pobocznymi i furą znajdziek
- nierówny polski dubbing
88% 4,4/5