Recenzja serialu Andor
Wśród seriali, których fabuła osadzona jest w świecie Gwiezdnych Wojen, Disney+ ma moim zdaniem na swoim koncie zarówno produkcje bardzo dobre (The Mandalorian), jak i te mniej udane (Obi-Wan Kenobi). Nie wiedziałam zatem, czego się spodziewać po Andorze i przyznam, że bardzo miło mnie zaskoczył. Ale do rzeczy.
Thriller szpiegowski w odległej galaktyce
Akcja serialu rozgrywa się pięć lat przed wydarzeniami z filmu Łotr 1. Gwiezdne Wojny - Historie. Tytułowym bohaterem jest Cassian Andor grany przez Diego Lunę, znanego oczywiście z Łotr 1, ale również ze znacznie starszego filmu Terminal. Andora poznajemy, gdy szukając siostry zostaje wplątany w nieprzyjemną, opłakaną w skutkach sytuację, a następnie staje się poszukiwany.
W serialu znalazło się bardzo dużo nowych bohaterów, z których wszyscy mają własne, dość szybko dające się wyczuć, motywacje. Dążenia te niekiedy stoją w sprzeczności do celów pozostałych bohaterów, dzięki czemu fabuła jest w odpowiednim stopniu skomplikowana. Mimo dobrze określonych motywacji, postaciom nie brak złożoności. Ciekawe zwłaszcza wydają się osoby należące do “obozu przeciwnika” - dotychczas postacie związane z Imperium w produkcjach należących do Gwiezdnych Wojen jawiły mi się jako albo fanatyczne, albo ślepo posłuszne. Tutaj mamy owych “antybohaterów” po prostu ludzkich.
Myślę, że Andor zainteresuje nie tylko fanów Star Wars - to po prostu bardzo dobra szpiegowska produkcja
A jak już przy ludziach jesteśmy, to przyznam, iż bardzo zdziwił mnie brak różnorodności głównych bohaterów w Andorze - w Gwiezdnych Wojnach mamy przecież do czynienia z postaciami z bardzo różnych planet, a tutaj wszyscy są ludźmi - z różnych stron galaktyki, ale jednak ludźmi.
Gatunek serialu Andor określony został przez twórców jako thriller szpiegowski i rzeczywiście fabuła i prowadzenie akcji to potwierdzają. Mamy tu odpowiednią ilość niepokoju, zagadkowości i zaskoczenia. Jest ukrywanie się, jest poszukiwanie sprawcy zbrodni przez organy ścigania, są sprzymierzeńcy i wrogowie. Tak naprawdę scenariusz mógłby być osadzony w realnym świecie w dzisiejszych czasach - jest to po prostu bardzo dobra szpiegowska produkcja, tylko że rozgrywająca się w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Myślę, że zainteresuje ona nie tylko fanów Star Wars.
Sceny z głównej fabuły są przeplatane flashbackami z przeszłości głównego bohatera, co wprowadza dodatkową dynamikę do serialu oraz pozwala nam poznać bliżej postać Cassiana Andora, planetę, z której pochodzi oraz okoliczności, które doprowadziły go do obecnej sytuacji w czasach początków Rebelii.
Warstwa techniczna serialu Andor zachwyca
Ja naprawdę nie mam się do czego w tym serialu przyczepić. Mamy tu bardzo dobry scenariusz, błyskotliwe dialogi i aktorstwo na wysokim poziomie. Świetnie w swoich rolach wypadli zwłaszcza: Stellan Skarsgard (Czarnobyl) jako Luthen Rael i Kyle Soller (Furia) jako Syril Karn. Zdjęcia i montaż (zwłaszcza w scenach nocnych) są niebywałe i po prostu zwalają z nóg, a wspaniała muzyka filmowa (za którą odpowiada Nicholas Brittel) dosłownie steruje naszą uwagą i emocjami, wprowadzając na zmianę suspens, podniosłość i lekkość. Ścieżka dźwiękowa jest przejmująca, buduje klimat i napięcie, a w niektórych momentach jest po prostu odpowiednim tłem do zdarzeń dziejących się na ekranie. Szczególnie piękna i bardzo filmowa pod względem montażu i muzyki była ostatnia scena trzeciego odcinka - no po prostu musicie to obejrzeć i przeżyć. :)
Montaż i muzyka serialu Andor niczym nie przypomina klasycznych Gwiezdnych Wojen - ortodoksyjni fani mogą czuć się zawiedzeni
Disney+ nadaje serial Andor w jakości dźwięku Dolby Atmos i jakości obrazu Dolby Vision, co tylko potęguje wrażenia z oglądania tej świetnie wykonanej produkcji. Czuć jak wiązki blasterów śmigają wokół nas, a obraz jest odpowiednio dynamiczny. Zdecydowanie znaczki Dolby nie zostały tu doklejone bez powodu.
Odniosę się jeszcze do wersji językowych - tych jest do wyboru bardzo dużo, tak samo, jak i wersji językowych napisów. Sprawdziłam, jak wypadł polski dubbing i jest on po prostu porządny. Jednak ja jestem zwolenniczką oglądania filmów i seriali aktorskich w wersji oryginalnej (w tym przypadku angielskiej) z polskimi napisami, gdyż dubbing zawsze sprawia, że czuję się, jakbym oglądała film dla dzieci. Nie sądzę, aby o taki efekt chodziło twórcom tego serialu.
Moje wrażenia po obejrzeniu produkcji Andor
Trochę już się pozachwycałam w poprzednich akapitach, zatem nie będzie zaskoczeniem, iż serial wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Moim zdaniem jest to dotychczas najlepszy serial osadzony w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Jego klimat daleki jest od pewnej kiczowatości pierwszych Star Wars (która była m.in. wprowadzona do serialu Obi-Wan Kenobi, co mnie ogromnie zniesmaczyło). Te trzy półgodzinne odcinki wspólnie stworzyły widowisko, które oglądało się naprawdę jak bardzo dobry kinowy film z zakończeniem zwiastującym kolejne części. Śmiało już dziś możecie po ten tytuł sięgnąć, a ja osobiście nie mogę się doczekać następnych odcinków.
Moja ocena serialu Andor (Disney+):
- świetny scenariusz
- błyskotliwe dialogi
- ciekawa historia
- złożone postaci
- aktorstwo na wysokim poziomie
- wspaniała muzyka filmowa
- bardzo dobre zdjęcia i montaż
- klimat widowiska filmowego
- mała różnorodność postaci (jak na świat Gwiezdnych Wojen)
- fani "starego stylu" będą zawiedzeni