Superszybkie TGV bez maszynisty - już od 2023 roku
Nie tylko samochody mają jeździć same. Francuski przewoźnik kolejowy chce, by także TGV nie potrzebowały człowieka za sterami. Dlaczego?
Co może jeździć bez kierowcy, niech jeździ bez kierowcy. Ten motoryzacyjny trend jest coraz bardziej zauważalny w różnych sektorach. Najnowszy dowód pochodzi z Francji – tamtejszy przewoźnik kolejowy (SNCF) zapowiedział, że chce, by superszybkie pociągi TGV również były prowadzone przez „automat”.
Już w 2019 roku wystartować mają testy samokierujących się TGV, które osiągają prędkość 320 km/h. Wtedy jeszcze maszyniści będą znajdowali się na pokładzie, by reagować w razie jakichkolwiek problemów. Cztery lata później jednak oprogramowanie pociągu ma być na tyle zaawansowane, by bezpiecznie przewozić pasażerów bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony człowieka (choć można się spodziewać, że przez pewien czas jednak ktoś nad tym wszystkim będzie czuwał).
Już dzisiaj w Paryżu działają całkowicie zautomatyzowane kolejne podziemne. W tunelach jednak rzadko występują nagłe sytuacje wymagające ludzkiej interwencji – nie ma bowiem kontaktu z drzewami, zwierzętami czy innymi uczestnikami ruchu.
Nowe, autonomiczne TGV będą wyposażone w czujniki, dzięki którym będą w stanie wykrywać przeszkody, dzięki czemu automatycznie rozpoczną hamowanie, by uniknąć (na przykład) zderzenia. Oprócz poprawy bezpieczeństwa zwiększona ma zostać również wydajność. SNCF wierzy, że po wprowadzeniu tych pociągów będzie można zwiększyć liczbę kursów nawet o 25 proc.
Źródło: The Verge, Engadget. Foto: bigbug21/Wikimedia (CC-BY-2.5)