Założyciele Google, jak sami przyznają - a przede wszystkim potwierdzając to czynami - są idealistami. Ich pasją jest tworzenie przydatnych narzędzi sieciowych. Niestety liczni inwestorzy firmy rozumują już w zupełnie innych kategoriach i to oni wymusili zatrudnienie fachowego CEO.
Szefem szefów ostatecznie został Eric Schmidt, lecz pierwotnie Page i Brin po odrzuceniu kilkunastu kandydatów chcieli stanowisko to powierzyć zupełnie komuś innemu. I to nie byle komu - samemu Steve'owi Jobsowi! Warto pamiętać, że swoją decyzję podejmowali niemal dekadę temu, kiedy pozycja Apple była na rynku zdecydowanie słabsza niż dziś. Twórcy Google dostrzegli jednak potencjał rezolutnego przywódcy firmy znanej wówczas głównie z produkcji Macintoshy.
Ostatecznie wybór padł jednak na Erica Schmidta. Nie przez przypadek. Bringa i Page zafascynował fakt, że obecny szef Google brał udział w... festiwalu sztuki hippisowskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że dzisiejszy lider największej internetowej korporacji hippisowskie ideały już dawno temu odrzucił na bok i nauczył Google zarabiać.
Źródła: Neowin