Cooler Master CM Storm Enforcer, czyli druga młodość HAFa 912 Plus
Firma Cooler Master słynie przede wszystkim z wysokiej jakości wentylatorów, coolerów oraz obudów komputerowych. Dotychczas szczególnie dużą popularnością cieszyły się obudowy CM 690 oraz CM 690 II, po które za sprawą dobrej jakości wykonania, ciekawego wyglądu i stosunkowo niskiej ceny sięgało wielu klientów. Z oferty tego producenta dosyć popularna jest jeszcze seria Elite, przeznaczona dla mniej wymagających i majętnych klientów. Po wspomnianych dwóch seriach obudów (nie licząc pozostałych mniej popularnych modeli), Cooler Master wprowadził do swojej oferty linię HAF (High Airflow). Modele te charakteryzują się, jak sama nazwa wskazuje, dobrą wentylacją podzespołów, który nie rzadko spowodowany jest przez dużą liczbę wentylatorów – w tym także ogromnych „dmuchaw” o średnicy 200 mm. Obudowy HAF przeznaczone są przede wszystkim dla graczy, a świadczy o tym ich drapieżna kolorystyka, podświetlenie oraz dostępne specjalne wersje obudów dla fanów NVIDII i AMD. Dosyć niedawno, Cooler Master wprowadził do swojej oferty kolejną obudowę, należącą do linii CM Storm, a więc produktów przeznaczonych dla graczy – mowa tu o CM Storm Enforcer. Co prawda, po raz pierwszy była ona już prezentowana podczas marcowych targów CeBIT, ale najwidoczniej producent miał jakiś interes ze wstrzymaniem premiery do kwietnia. Nie trzeba być jakimś ekspertem w dziedzinie obudów, by zauważyć pewne podobieństwo między modelami HAF 912 Plus, a właśnie Enforcerem. Wnętrze obu produktów jest identyczne, natomiast zmienił się ich zewnętrzny wygląd. Wychodzi na to więc, że szkielet 912 w wersji Plus (wersja bez plusa jest niepomalowana na czarno w środku) jest na tyle udaną konstrukcją, iż nie było potrzeby go zmieniać. Jak sprawuje się nie do końca nowy produkt Cooler Mastera? Czy obudowa należąca de facto do serii HAF, rzeczywiście lepiej poradzi sobie ze schłodzeniem podzespołów niż „zwykła” 690-tka? No i czy rzeczywiście Enforcer jest produktem godnym polecenia graczom. Odpowiedzi na te oraz inne pytania znajdziecie w niniejszej recenzji, do której przeczytania serdecznie zapraszam.
Paweł Maziarz