Era tanich smartfonów, które można było kupić za mniej niż 400 dolarów (około 1600 zł), może wkrótce dobiec końca. Z najnowszego raportu firmy badawczej Omdia wynika, że segment budżetowych telefonów skurczy się o ponad 22 proc. jeszcze w tym i przyszłym roku. Paradoksalnie za problemy odpowiada rozwój sztucznej inteligencji, który znacząco wpływa na ceny kluczowych podzespołów.
Zamknęli iPhone'a w "kapsule czasu". Wyjmą go z ziemi za 250 lat
Pamięć staje się najdroższym elementem telefonu
Największy problem dotyczy pamięci DRAM, odpowiadającej za płynne działanie systemu i aplikacji, oraz pamięci NAND, na której przechowywane są zdjęcia, filmy i inne pliki. Ceny obu typów pamięci w ostatnich miesiącach mocno wzrosły.
W przypadku najtańszych smartfonów koszt samych kości pamięci odpowiada już za blisko 60 proc. całkowitych kosztów wszystkich podzespołów. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w urządzeniach kosztujących mniej niż 100 dol. Tam pamięć pochłania ponad 64 proc. budżetu przeznaczonego na komponenty. Oznacza to, że koszt pamięci jest wyższy niż łączna cena ekranu, procesora, aparatów, baterii i obudowy.
Sztuczna inteligencja napędza wzrost cen
Za rosnącymi cenami stoi gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji. Centra danych obsługujące modele AI potrzebują ogromnych ilości pamięci, dlatego producenci tacy jak Samsung czy Micron coraz większą część swoich mocy produkcyjnych przeznaczają na zaawansowane układy dla serwerów, które są znacznie bardziej opłacalne niż pamięci wykorzystywane w smartfonach.
W efekcie producenci telefonów mają ograniczony dostęp do pamięci, a jej ceny stale rosną. Skutki tego trendu mogą odczuć nie tylko kupujący smartfony. Droższe pamięci oznaczają również wyższe ceny laptopów, komputerów stacjonarnych czy telewizorów.
Producenci tanich telefonów mają coraz większy problem
Firmy sprzedające flagowe modele mogą częściowo zrekompensować wyższe koszty dzięki wysokim marżom. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w segmencie budżetowym. Producenci tacy jak Xiaomi, Oppo czy Vivo od lat ograniczają koszty do minimum, dlatego mają niewielkie pole do dalszych oszczędności.
Analitycy ostrzegają, że część firm może całkowicie zrezygnować z produkcji najtańszych smartfonów, ponieważ ich sprzedaż przestanie być opłacalna. Dla klientów oznacza to przede wszystkim wyższe ceny i mniejszy wybór urządzeń.
Kiedy sytuacja może się poprawić?
Prognozy na najbliższe dwa lata nie napawają optymizmem. Według Omdii globalna sprzedaż smartfonów może spaść o około 12 proc., głównie z powodu kurczącego się segmentu budżetowego.
Eksperci przewidują jednak, że sytuacja zacznie się stabilizować pod koniec 2027 r. lub na początku 2028 r., gdy podaż pamięci wzrośnie. Do tego czasu osoby planujące zakup nowego telefonu muszą liczyć się z tym, że za urządzenie o