Telewizory nie takie energooszczędne jak twierdzą producenci
Jak to jest z tym poborem energii w nowoczesnych telewizorach? Okazuje się, że sprawa jest dość skomplikowana.
Nie ucichły jeszcze era afery zwanej dieselgate, w której to Volkswagen manipulował pomiarami spalin w swoich samochodach, a już dochodzą do nas informacje o kolejnych nieuczciwych (być może) praktykach tego typu. Tym razem chodzi o telewizory.
Firmy Samsung, LG i Vizio mogły przekazywać klientom nieprawdziwe informacje na temat zużycia energii przez ich telewizory. Tak przynajmniej wynika z raportu opublikowanego przez grupę środowiskową Natural Resources Defense Council. Urządzenia tych producentów były ponoć zaprojektowane specjalnie tak, by dobrze wypadać podczas rządowych testów.
Test amerykańskiego rządu polega na wyświetlaniu 10-minutowego klipu wideo o wysokiej dynamice i pomiarze poboru energii przez telewizor. Rzecz w tym, że film nie był zmieniany od 8 lat i producenci zdołali dobrze go poznać. Dlatego też zaprojektowali ekrany tak, by zmniejszana była jasność podczas wyświetlania materiału o tak dużym tempie.
Metoda firm LG, Samsung i Vizio pozwoliła zaoszczędzić energię. Oszukane w ten sposób wyniki testu są jednak zupełnie inne niż podczas typowego oglądania telewizji w domu. Badanie NRDC wykazało, że na przykład podczas oglądania serialu Breaking Bad pobór energii jest znacznie wyższy.
Co jednak ciekawe, producenci nie złamali obowiązującego prawa. Nie dziwi więc, że Samsung odrzuca oskarżenia, twierdząc że odpowiedzialne za dobre wyniki technologie są domyślnie włączone w kupowanych urządzeniach. Podobnie tłumaczy się LG, które dodaje, że jest przekonane, że jego produkty są testowane prawidłowo i rzeczywiście są energooszczędne.
Choć prawo nie zostało złamane, sprawa wyraźnie pokazuje, że do tego konkretnego elementu specyfikacji należy podchodzić z rezerwą.
Źródło: The Verge