Rozdają telewizory za darmo. Tak naprawdę żądają dużo

Kto nie chciałby dostać telewizora za darmo? Cóż, ten kto wie, że „za darmo” nie istnieje. Na Telly skusiło się jednak wielu.

Image

Telly – „darmowy” telewizor

Telly to jedna z najdziwniejszych inicjatyw ostatnich lat. Stojący za nią start-up wpadł na pomysł, by zaoferować mieszkańcom Stanów Zjednoczonych porządne, warte kilka tysięcy złotych telewizory 4K za darmo. Uściślijmy, że nie trzeba płacić żadnych pieniędzy, ale to nie znaczy, że cena nie jest wysoka. Płaci się bowiem komfortem i prywatnością. 

Na czym to polega? Ano na tym, że Telly oferuje telewizor z dwoma ekranami – na głównym wyświetlają się faktyczne treści, drugi zaś służy jako panel informacyjny i… reklamowy. Przez 24 godziny na dobę pojawiają się na nim spoty i banery, dokładnie spersonalizowane pod konkretnych użytkowników.  

To on panuje nad tobą

Dodatkowego ekranu nie można wyłączyć ani zasłonić, nie można też samodzielnie odłączyć go od internetu – jeśli oglądamy TV, to te reklamy muszą się wyświetlać, bo w ten sposób telewizor niejako zarabia na siebie. Minusy odnoszące się do komfortu są aż nadto wyraźne, by się o nich rozpisywać, ale do tego dochodzą kwestie prywatności. Przedstawiciele start-upu zapewniają, że nie wysyłają gromadzonych danych tam, gdzie nie powinni, ale są one jednak podstawą całego systemu reklamowego. 

Choć mogłoby się wydawać, że choćby z tych dwóch powodów projekt jest skazany na porażkę, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. W ciągu pierwszych 36 godzin telewizor Telly został zamówiony przez… ponad 100 tysięcy osób. Przedstawiciele start-upu są przekonani, że do końca roku przekażą klientom pół miliona urządzeń, a w przyszłym – „miliony”.

Źródło: Telly, FlatpanelsHD, The Verge

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE