2 sekundy do “setki” i 3 godziny do ugaszenia pożaru - Tesla Model S Plaid w skrócie

Nowy samochód ze stajni Tesli zaczął docierać do klientów. Nie obyło się bez problemów już na samym początku. Jeden z Modeli S Plaid samoczynnie się zapalił - z kierowcą w środku.

Image
Norbert Garbarek

Jedna z pierwszych Tesli Model S Plaid uległa samozapłonowi

Najnowsza Tesla Model S Plaid będąca ulepszoną wersją standardowej eski warta ponad 500.000 zł zaczęła właśnie docierać do pierwszych klientów. Jedna z nich trafiła do Haverford w Pensylwanii i szybko stała się obiektem problemów, z jakim musi uporać się Elon Musk - a to dlatego, że pojazd uległ samozapłonowi podczas postoju (z kierowcą w środku).

Tożsamość właściciela spalonej Tesli jest nieznana, ale jak informuje jego prawnik, Ben Meiselas, kierowca, gdy tylko zauważył wydobywający się z samochodu dym - początkowo nie mógł odblokować drzwi.

Adwokaci poszkodowanego byli do tej pory ignorowani podczas prób kontaktu z Teslą.

Ugaszenie pożaru zajęło strażakom aż 3 godziny, a to za sprawą różnic wynikających z konstrukcji samochodów elektrycznych w porównaniu ze spalinowymi. Te pierwsze w zasadzie muszą ulec całkowitemu spaleniu, gdyż tradycyjne środki gaśnicze reagują z litem zawartym w ich bateriach.

Pożary samochodów, bez względu na ich typ zdarzały się - i będą zdarzać nadal. Problemem jednak jest postrzeganie “ekologicznych” samochodów elektrycznych w oczach potencjalnych klientów. Jest to nadal technologia, która dla wielu jest nowością i każda sytuacja podobna do tej z nową Teslą Model S Plaid może skutecznie odstraszać konsumentów.

Dajcie znać w komentarzach, co o tym sądzicie. Powinniśmy się bać elektryków ze względu na obecne trudności z ich gaszeniem i ewentualną awaryjność akumulatorów?

Źródło: theverge.com

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE