Test zestawów audio marki Gembird
Zawartość opakowania: Dwie kolumny z maskownicami Przewód RCA -> jack 3,5 mm Przewód sygnałowy Instrukcja
Zawartość opakowania: Subwoofer Dwa głośniki satelitarne Przewodowy pilot Kabel zasilający 4 śruby do montażu satelit (np. na ścianie) Instrukcja podłączenia
Filmy: „Niezniszczalni” „Mr. & Mrs. Smith” "Jak wytresować smoka"
MuzykaZe względu na to, że są to dwa zupełnie różnie zestawy (2.1 vs 2.0) z zupełnie innych półek cenowych to różnica w brzmieniu jest znaczna.Kolumny WCS-049HQ oferują znacznie bogatszy, naturalniejszy i lepszy jakościowo dźwięk. Wymagają one jednak znacznie więcej miejsca niż zestaw WCS-220. Bardzo dobre rezultaty można osiągnąć po rozstawieniu kolumn tak, aby tworzyły z odbiorcą trójkąt równoboczny o boku długości (około) dwóch metrów.Po dobrym rozstawieniu można dopiero odczuć wirtualną scenę muzyczną. Gdy staniemy w bliższej odległości od kolumn to praktycznie nie czujemy dolnych rejestrów, dopiero po oddaleniu się od nich można poczuć „bas”. W porównaniu z SP2500 dolne rejestry są zdecydowanie mniej dobitne (w końcu subwoofer z tamtego zestawu posiada podobne gabaryty do jednej kolumny). Mimo wszystko w zestawie Gembirda bas jest tak jakby obcięty z najniższych rejestrów – brakuje mu głębokości i dynamiczności. Dodatkowo wyższe fragmenty (tonów niskich) potrafiły zadudnić i zaburzyć scenę muzyczną. Ogólny odbiór tych tonów można określić jako średni, nie przeszkadzają w odbiorze, ale nie zaskakują niczym pozytywnym.Średnie tony są całkiem naturalne, rzec można słychać „drewnianą” obudowę. Wokale są bardzo dobrze słyszalne, ale nie tak bardzo, jak w SP2500, które grają bardziej analitycznie. Instrumenty brzmią wyraźnie (chociaż czasami zaburzały je górne częstotliwości basu) i mają odpowiednią, jak na tą cenę sprzętu fakturę. Scena jest poukładana i należycie rozbudowana – chociaż i tak większy porządek panuje na wirtualnej scenie topowego zestawu Corsaira. Separacja instrumentów jest większa i łatwiej wyczuwalna na SP2500. Cenowo kolumnom jest, jednak bliżej do modelu SP2200, z którym wygrywają pod względem jakości dźwięku i oferowanej mocy.Zdecydowanie najlepiej wypadają z całego pasma jego górne fragmenty. Soprany są przejrzyste i dobitne, nie brakuje im również „namacalności”. Szelest talerzy jest taki, jaki być powinien – niosący się, naturalny i długi dźwięk.Jak w porównaniu z kolumnami wypada zestaw 2.1 Gembirda? Oferuje zdecydowanie uboższy dźwięk. Górne rejestry są sztuczne i wycofane. Scena jest zaburzana przez zbyt natarczywy bas, ale w zasadzie dzięki temu zestaw całkiem dobrze spisuje się przy muzyce elektronicznej. Dolne tony są przesadnie eksponowane, posiadają ciekawą głębię i odpowiednią dynamikę.Pod względem wokalu zestaw 2.1 wypada całkiem dobrze - jest wyraźny, ale brakuje mu odrobinę naturalności. Generowana przestrzeń nie jest specjalnie duża i rozbudowana. Mimo wszystko jak na tą cenę „tragedii nie ma”, ale mogło być znacznie lepiej. Za około 30 euro ciężko znaleźć dobry zestaw 2.0, a co dopiero 2.1. Atutem WCS-220 z pewnością jest spora moc muzyczna i dobre „zgrywanie” się z muzyką elektroniczną. Poradzą sobie również z odtwarzaniem radia. Do bardziej „ambitnych” muzycznie gatunków radziłbym poszukać jednak czegoś innego. Ponieważ m.in. gitary nie będą brzmiały tak jak powinny. Produkt ten mogę polecić niezbyt wymagającym użytkownikom. Co zaś tyczy się modelu WCS-049HQ, to mogę go polecić bardziej wymagającym osobom pod względem jakości dźwięku. Wprawdzie niskie tony nie są, aż tak głębokie i dobitne jakby się chciało, aby były. Pozostałe części pasma, a w szczególności górna część, jak i rozsądna cena przemawiają za tym produktem.FilmyZ filmami czysto teoretycznie lepiej powinien poradzić sobie zestaw 2.1, jednak jak to udowodniły testy w muzyce nie jest to najwyższej klasy tego typu zestaw.W filmach liczy się wyrazistość dialogów, naturalne brzmienie oraz na ogół dobre podkreślenie dolnych rejestrów. Z tym pierwszym i ostatnim WCS-220 poradził sobie całkiem dobrze, oczywiście można by się przyczepić, że mimo wszystko trzeba było kontrolować bas, ale cena jest taka, a nie inna.WCS-049HQ zapewniają ogólne dobre wrażenia, ale w niektórych filmach może zabraknąć tego podkreślenia – brakuje po prostu dodatkowego subwoofera. Dialogi są wyraźniejsze, a sam dźwięk jest bardziej naturalny od tego, który oferuje model WCS-220.Podsumowując: obydwa zestawy nadają się do oglądania filmów, z tym że oglądanie filmu z WCS-049HQ jest zdecydowanie bardziej emocjonujące. Wprawdzie WCS-220 nie zapewniają naturalnego brzmienia, ale w generowanym dźwięku nie ma nic odpychającego. Czy czegoś, co by uniemożliwiło spokojne oglądanie filmu.Na tle konkurencji WCS-049HQ wypadają dobrze, jednak tańszy zestaw Corsaira odrobinę lepiej przypadł mi do gustu w filmach – głównie za sprawą basu (jest to w końcu zestaw 2.1).GryW grach najlepiej spisują się zestawy wielokanałowe oraz słuchawki. Nie zmienia to faktu, że na wszystkich przetestowanych zestawach bez problemów możemy zagrać. Może to być nawet bardzo przyjemna gra, ale dla osób, które grają dla przyjemności, a nie dla statystyk. Ta druga grupa zdecydowanie wybierze słuchawki z oczywistych względów.Kolumny Gembirda oferują całkiem dużą przestrzeń, która dobrze spisuje się w grach potrafiących to wykorzystać np. gry z serii Assassin's Creed. XV wieczny Konstantynopol w ostatniej odsłonie tej serii (Revelations) jest całkiem żywy. Bardzo dobre efekty dźwiękowe odgrywane są podczas skoków z wysokości. Dobry spektaktl można również uzyskać w grach wyścigowych jak np. w Colin McRae: DiRT 3.Ogólnie bardzo dobrze spisują się wszędzie tam, gdzie nie ma zbyt wielkiego natężenia dolnych rejestrów. W Black Ops-ie i nowym „Battlefieldzie” po prostu czegoś brakuje, tym czymś są oczywiście uderzenia basu. Naturalnie kolumny „walczą” jak mogą, ale w odgrywanym dźwięku brakuje tej głębi.Ogólnie WCS-049HQ zaklasyfikowałbym na podobnym poziomie co Corsair SP2200. Korsarze odgrywają mniej naturalnie i ubożej dźwięki, ale za to posiadają bardzo dobrej jakości dolne „tąpnięcie”. Jako, że gram głównie w FPS-y to właśnie tego mi zabrakło, stąd taka klasyfikacja. Dla osób nieoczekujących mocnego basu, zestaw Gembirda może wypaść jeszcze lepiej.Gembird WCS-220 spisały się ponownie najsłabiej, ale to nie dziwi, gdyż pozostałe zestawy są znacznie droższe. Pomimo głośnika niskotnowego w „strzelankach” zestaw radzi sobie średnio dobrze – dźwięk tak jakby się zlewa. Pozycjonowanie nie jest za dobre i czasami ciężko jest się „połapać”, z której strony atakuje nas wróg. W Revelations dźwięki otoczenia potrafiły się zlewać i tworzyć „zamglony” wirtualny świat. Mimo wszystko, tak jak na pozostałych zestawach, pewne aspekty są zachowane – np. wyczuwalna jest różnica nawierzchni, po której porusza się samochód. Oczywiście jest to wszystko mniej intuicyjne i mniej „artystyczne”, ale pograć z tym zestawem również można. Z pewnością osoby mające do czynienia z czymś lepszym poczują niedosyt. Ogólnie jest to zestaw dla osób niewymagających niczego konkretnego pod względem jakości dźwięku. Na koniec dodam, że dźwięk suma summarum jest lepszy do tego, co oferuje Logitech Z-520 – jest przynajmniej w miarę „dźwięczny”. Podsumowanie i ocena Podczas wykonywania testów, jak i codziennego użytkowania, żaden z zestawów nie przejawił tendencji do przegrzewania się elektroniki, ani tym podobnych niedogodności.Podczas obcowania z tymi zestawami w szczególności przyglądałem się kolumnom aktywnym, które przypadły mi do gustu. Oferują dźwięk „przyjemny”, a do tego potrafią zagrać całkiem głośno i wciąż czysto. W połączeniu z kartą ThunderBolt zestaw grał całkiem przyjemnie, jednak możliwości regulacji głośności skończyły się na połowie potencjometru głównego – później konieczne było „wycinanie” basu. Membrana niskotonowca zaczynała po prostu latać – nie była odpowiednio kontrolowana. Po podłączeniu do „integry” potencjometr można praktycznie przekręcić do pozycji maksymalnej, a membrany wciąż są w miarę dobrze wyhamowywane. Jest jednak zasadnicza różnica – na karcie ThunderBolt kolumny grają czyściej i nawet głośniej pomimo różnic w ustawieniu potencjometru (przy tej karcie na połowę, a na integrze „na maxa”).Jakość wykonania użytych elementów nie budzą wątpliwości. Chociaż przewód sygnałowy mógłby być odrobinę dłuższy. Co do jego jakości nie mam żadnych zastrzeżeń. Zastosowanie terminali z plastikowymi zatrzaskami pozwala na łatwe wyeliminowanie tej niedogodności – wystarczy zmienić przewód. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest umieszczenie dużych tuneli basrefleksu z przodu. Dzięki temu kolumny nie muszą stać daleko od ściany i nie pojawia się efekt „dudniącego basu”.Minusem dla niektórych mogą być gabaryty, ale osobiście nie uznaję tego za minus, w szczególności, że zestaw gra tak jak powinien (no może troszeczkę brakuje głębokości niskich tonów). Jako minusy można zaliczyć brak ekranowania. Kolumny są dosyć podatne na zakłócenia np. powodowane przez telefony. Kolejnym minusem jest brak bezprzewodowego pilota. Tego typu konstrukcje z pewnością co niektórzy podłączają do telewizorów i pożądana w takim wypadku jest bezprzewodowa kontrola nad zestawem. Wyłącznik z tyłu kolumny z jednej strony to minus z drugiej jakoś specjalnie nie szkodzi – w każdym razie warto to mieć na uwadze.Zestaw oceniam jako „Super produkt 5/5”, ponieważ stosunek cena/jakość wykonania i dźwięku jest bardzo wysoki. Produkt posiada pewne niedociągnięcia, ale nic co by zraziło do tego produktu. Pod względem jakości dźwięku widać doświadczenie inżynierów marki Vigoole, bo trzeba przyznać to szczerze Gembird nie ma za wiele wspólnego z tym produktem. Gembird WCS-049HQ Plusy: Ciekawy design Jakość dźwięku (jak na tą cenę) Jakość wykonania Drewniana, solidna konstrukcja Dwa wejścia analogowe (RCA) Łatwa wymiana przewodu sygnałowego Tunele basrefleksu umieszczone z przodu Minusy: Brak ekranowania - podatne na zakłócenia Gabaryty Mogły być bardziej basowe Brak pilota Wyłącznik z tyłu kolumny Cena: 500 zł Zestaw 2.1 zostawiam tak jakby bez oceny. Głównie ze względu na to, że jego cena jest bardzo niska. Jakość dźwięku określiłbym jako średnia. Ale w zasadzie i tak lepsza od tego co zaprezentowały Logitechy Z-520. Do tego zestaw jest dosyć funkcjonalny i nawet jak na tą cenę dobrze wykonany. Bardzo ładnie prezentują się srebrne membrany, ale niestety spore braki w górnych fragmentach są znaczne. Do tego średnia „średnica” no i zalewający „bas”. Oczywiście można posłuchać na tym zestawie radia czy bardziej basowej muzyki (gdzie wypadną całkiem dobrze), ale osobiście przyzwyczaiłem się już do zestawów wyższej jakości. Co może jeszcze przekonać oprócz ceny? Spora moc muzyczna, wprawdzie nie jest to aż tyle ile podaje producent – 64 W, ale grają porównywalnie głośno z SP2200 (46 W), a kosztują znacznie mniej (w zasadzie SP 2200 nie są już produkowane).Czy głośniki Gembirda mogą przypaść komuś do gustu? Wydaje mi się, że tak. Polecam sprawdzić ten zestaw osobom szukającym taniego zestawu 2.1 – w porównaniu z różnymi tańszymi produktami (tańszych marek jak np. Tracer) mogą wypaść całkiem ciekawie. Nie tylko pod względem jakości wykonania, czy funkcjonalności, ale i dźwięku. Gembird WCS-220 Plusy: Design - białe membrany Solidnie wykonany subwoofer oraz satelity Spora moc muzyczna (jak na tą cenę i rozmiary) Dobrze sobie radzi z muzyką elektroniczną - basowa "natura" Funkcjonalny pilot (przewodowy) Dodatkowe wejście i wyjście audio Cena Minusy: Średnio wykonany pilot oraz maskownice Brzmienie tonów wysokich Zalewanie reszty tonów "basem" Brak ekranowania - podatne na zakłócenia Wyłącznik z tyłu subwoofera Regulacja dolnych oraz górnych tonów z tyłu subwoofera Cena: 150 zł / 35 € Podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania tej recenzji.