Właśnie taki eksperyment ruszył w Kalifornii, gdzie lokalne władze testują tzw. "smart freeway", czyli inteligentnie zarządzany odcinek autostrady, który ma usprawnić ruch poprzez jego kontrolowane spowalnianie.
Jak opisuje SFGate, to jedna z najnowszych prób rozwiązania problemu chronicznych korków bez budowania kolejnych pasów ruchu.
WIDEOMundial naszpikowany technologiami. AI, mikroczipy i inne nowości na MŚ 2026
Autostrada, która steruje wjazdem
Nowy system działa na 13-kilometrowym odcinku północnej jezdni autostrady I-15 w okolicach Temeculi. Kluczowym elementem są sygnalizacje na trzech wjazdach: Temecula Parkway, Rancho California Road i Winchester Road.
Zamiast prostego, stałego cyklu świateł, system wykorzystuje algorytm oraz czujniki w nawierzchni drogi. Analizują one sytuację na bieżąco i decydują, kiedy i ile samochodów może wjechać na autostradę.
W praktyce oznacza to, że kierowcy mogą być zatrzymywani nawet na ponad cztery minuty, zanim dostaną zielone światło do włączenia się do ruchu.
Paradoks: wolniej na wjeździe, szybciej w trasie
Logika systemu jest pozornie sprzeczna z intuicją. Zamiast maksymalnie ułatwiać wjazd, "smart freeway" celowo go ogranicza. Celem jest rozłożenie ruchu w czasie i uniknięcie sytuacji, w której zbyt wiele samochodów naraz włącza się do już zakorkowanej drogi.
Według przedstawicieli Riverside County Transportation Commission, taki sposób zarządzania ma ograniczyć zjawisko jazdy typu "stop-and-go", czyli ciągłego hamowania i przyspieszania, które dodatkowo spowalnia ruch i zwiększa frustrację kierowców.
W efekcie – mimo dłuższego oczekiwania na rampie – całkowity czas podróży może się skrócić.
Tańsza alternatywa dla rozbudowy dróg
Projekt nie powstał przypadkowo. Władze hrabstwa wskazują, że rozbudowa autostrady o kolejne pasy ruchu byłaby wielokrotnie droższa i bardziej inwazyjna.
Pilotażowy system kosztował około 33 milionów dolarów i będzie testowany przez dwa lata. Jeśli się sprawdzi, może zostać wdrożony na innych odcinkach w regionie, a nawet w szerszej skali w Kalifornii.
Jak podkreślono w rozmowie cytowanej przez SFGate, celem jest "sprawienie, by istniejący system działał lepiej", zamiast ciągłego jego rozbudowywania.
Nie sztuczna inteligencja, ale precyzyjna kontrola ruchu
Choć określenie "inteligentna autostrada" może sugerować obecność sztucznej inteligencji, urzędnicy zaznaczają, że system nie działa w oparciu o AI. Zamiast tego wykorzystuje sieć czujników monitorujących natężenie ruchu w czasie rzeczywistym oraz algorytmy sterujące przepływem pojazdów i sugerujące odpowiednią prędkość.
To bardziej precyzyjna automatyka niż "myślący system", ale efekt dla kierowców może być odczuwalny bardzo podobnie.
Czy to działa? Doświadczenia z innych krajów
Podobne rozwiązania nie są całkowicie nowe. W Australii tego typu systemy wprowadzono już wcześniej, a w pierwszych latach działania odnotowano nawet 35–65 proc. skrócenia czasu podróży.
W Denver, gdzie podobny model zastosowano na Interstate 25, poprawa wyniosła około 20 proc. To właśnie te wyniki sprawiły, że Kalifornia zdecydowała się przetestować rozwiązanie u siebie.