NASA planuje w najbliższym czasie ogłosić zamówienie na dwa dodatkowe załogowe loty kapsuły Starliner. Równolegle agencja ma uruchomić działania, które mają poprawić poziom bezpieczeństwa statku, szczególnie w perspektywie zakończenia wykorzystywania rakiet Atlas V. Rozważane jest również dodatkowe wsparcie finansowe dla Boeinga, aby pomóc w usunięciu problemów z napędem kapsuły oraz doprowadzić do certyfikacji nowego systemu startowego potrzebnego w kolejnych misjach.
Kierunek obrany przez NASA wiąże się z zapowiedzią SpaceX, że Crew Dragon ma zostać wycofany do 2030 r., a firma skoncentruje zasoby na rozwoju rakiety Starship oraz konstelacji satelitarnej Starlink. To istotna zmiana, bo przez ostatnie lata Crew Dragon był podstawowym środkiem transportu astronautów na niską orbitę okołoziemską.
Sytuację komplikuje fakt, że Boeing wciąż zmaga się z poważnymi wyzwaniami technicznymi. Podczas załogowej misji w czerwcu 2024 r. doszło do awarii układu napędowego, która niemal doprowadziła do katastrofy. NASA wskazała wówczas na braki konstrukcyjne Starlinera oraz istotne uchybienia w zarządzaniu projektem. Po zdarzeniu przeprowadzono szczegółowe dochodzenie, a załoga wróciła bezpiecznie na Ziemię na pokładzie kapsuły Crew Dragon.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Wnioski z dochodzenia opisano w raporcie NASA mającym ponad 300 stron, w którym podkreślono potrzebę głębokich zmian w systemach Starlinera oraz w procesach podejmowania decyzji. Mimo tych problemów NASA chce utrzymać program z udziałem Boeinga, ponieważ alternatywy są ograniczone, a jednocześnie rośnie presja związana z końcówką "ery" Crew Dragona. Dodatkowym wyzwaniem jest zbliżająca się emerytura rakiet Atlas V, które dotychczas wynosiły Starlinera na orbitę.
Boeing ma otrzymać z NASA dodatkowe, nieujawnione wsparcie finansowe na naprawę usterek oraz dopuszczenie Starlinera do lotów na innych rakietach nośnych. W gronie głównych kandydatów do przejęcia tej roli wymieniane są Vulcan od United Launch Alliance oraz New Glenn firmy Blue Origin. Wybór nowej rakiety będzie kluczowy dla utrzymania regularności misji załogowych.
Jednocześnie Blue Origin ma być zaawansowana w pracach nad własnym statkiem załogowym, który w przyszłości może rywalizować o loty związane z prywatnymi stacjami orbitalnymi. Ewentualne wykorzystanie rakiety New Glenn zarówno do misji załogowych, jak i transportowych mogłoby przełożyć się na lepszą optymalizację kosztów przyszłych działań na orbicie.