Wstęp. Specyfikacja głośników.
- Orientacyjne ceny:
- Q-Line QL670: ~180 zł
- Logitech X-210: ~110 zł
- Creative I-Trigue 3330: ~200 zł
- Creative I-Trigue 3000: ~250 zł
- Altec Lansing MX5020: ~180 zł
W kolejnej części testów robię mały krok wstecz i rozbuduje powstającą już bazę o modele z rodziny Creative I-Trigue, dokładniej modele 3000 oraz 3330. Również seria "X" Logitecha poszerzy się o model X-210. Eksperymentalnie pod lupę rzucę potężny zestaw głośnikowy marki Q-Line o nazwie QL670 i dodatkowo sprawdzę mały zestaw 2.0 Altec Lansig 5020.
W porównaniu z pierwszą częścią testów głośników sposób oceniania nie zmienia się znacząco. Pominięte zostaną jednak opisy związane z odtwarzaniem dźwięków podczas grania, czy też dotyczące oglądania filmów. Nie jest to powodowane moim lenistwem, ale kilkoma prostymi faktami. Opis sceny muzycznej dość dobrze odzwierciedla możliwości opisywanego sprzętu i nie ma sensu szukanie tu efektowniej przestrzenności w przypadku systemów 2.1. Zdecydowanie dokładniej przyjrzymy się tym wartościom w przyszłych częściach testu, w których bohaterami będą bardziej rozbudowane zestawy.
Testy wykonywane są na różnych komputerach o różnej konfiguracji: stacjonarnym PC-tem uzbrojonym w kartę dźwiękową Creative X-Fi Xtreme Fidelity, jak i notebooki wyposażone w Realtek HD Audio. Odsłuchy dokonywane są w sposób dwustopniowy. Najpierw bez użycia korektora, następnie - z uruchomionym equalizerem.
Poniżej - zestawienie danych technicznych poszczególnych zestawów:
Q-Line QL670:
- Łączna moc zestawu: 21W x 2 + 56W (RMS)
- Częstotliwość przenoszenia: 30Hz ~ 20KHz
- Zniekształcenia harmoniczne: 0.3% na 1W 1KHz
- Stosunek sygnału do szumu: >65dB
- Separacja: >40dB
- Wymiary głośnika niskotonowego: 41 x192x320mm
- Wymiary głośnika satelitarnego: 102x78x157mm
Logitech X-210:
- System dźwięku: 2.1
- Moc muzyczna (RMS): 25 W
- Moc satelitki: 6.00 W
- Moc subwoofera: 15.00 W
- Pasmo przenoszenia zestawu: 35Hz - 20kHz
- Ekranowanie magnetyczne
- Pilot przewodowy
- Wyjście słuchawkowe
- Wejścia audio analogowe
Creative I-Trigue 3000:
- Moc głośnika niskotonowego: 12W (RMS)
- Moc głośnika satelitarnego: 6W (RMS)
- Pasmo przenoszenia: 40Hz - 20KHz
- Długość przewodu: 2m
Creative I-Trigue 3330:
- Moc głośnika niskotonowego: 6W (RMS)
- Moc głośnika satelitarnego: 17W(RMS)
- Pasmo przenoszeni: 40Hz - 20KHz
- Odstęp sygnału od szumu: > 80 dB
- Długość przewodu: 2m
Altec Lansing 5020:
- Łączna moc zestawu: 12 Wat (RMS)
- Pasmo przenoszenia: 90Hz - 20KHz
- Odstęp sygnału od szumu: 75 dB
- Skuteczność (SPL): 95dB
- Ilość głośników: 2 (6 Watt/kanał - 8ohm)
- Ekranowane magnetycznie
- Wyjście słuchawkowe
Q-Line QL-670 - kulejący olbrzym?
Q-Line QL670 to największy z testowanych zestawów, zarówno pod względem mocy, jak i gabarytów. Zastosowane satelitki składają się z dwóch głośników obrotowych (każda), wykonane są z czarnego plastiku i wykończone maskownicą z materiału. Wygląd, jakość wykonania oraz zastosowane materiały może nie imponują, jednak widać tu duży nacisk na ergonomię.
W zestawie znajdziemy mocowania służące do podwieszenia głośników, ba, producent zadbał również o to by w zestawie znalazły się kołki rozporowe oraz wkręty. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też zastosowanie zaciskowych gniazd na przewody. Znacznie ułatwia to zmianę ewentualnego okablowania (dołączone ~2 m przewody są niestety dość słabej jakości).
Zupełnie inaczej, zdecydowanie efektowniej, prezentuje się subwoofer. Na przedniej ścianie umieszczono panel kontrolny, z zestawem potencjometrów (volume, balance, bass, treble), a wszystko to w bezpośrednim sąsiedztwie portu bas-reflex. Całokształtu dopełnia, czarna, drewniana obudowa.
Na tylnej ścianie głośnika niskotonowego znajdują się odpowiednio cztery gniazda RCA (input), cztery gniazda zaciskowe (output), włącznik/wyłącznik oraz kabel zasilający. Warto dodać, że zestaw jest ekranowany magnetycznie i dodatkowo zabezpieczony przed przeciążeniem.
Do najważniejszych zalet QL670 zaliczyłbym zastosowane gniazda, oraz możliwość ustawiania satelitek (każdy z dwóch głośników satelity, możemy obrócić w innym kierunku). Wadą natomiast jest praktycznie konieczność wymiany kabli, jak i brak pilota.
Przejdźmy teraz do dźwięku. Pomimo zabiegu z rozstawieniem obrotowych satelitek, uzyskana scena jest stosunkowo płytka. Mocno słyszalne są braki średnicy, zarówno od strony głośnika niskotonowego jak i satelitek. Bas jest zdecydowanie za miękki i mało szczegółowy, a wysokie tony stanowczo za ostre.
Tool - The Pot, Lateralus: mocno "rockowe" gitarowe utwory z genialnymi bębnami na tych głośnikach brzmią fatalnie. W brzmieniu gitarowym dominują wysokie dźwięki dodając im "siarczystości" w bardzo negatywnym znaczeniu tego słowa. Mała dynamika subwoofera oraz braki średniego i wysokiego basu powodują snucie się niskich tonów i utratę czytelności linii basowych. Podobnie jest w przypadku perkusji. Mocno rozmyta jest centrala i suche brzmienia półtonówek i werbla. Zastosowanie equalizera pozwoli nam trochę poprawić jakość niskich tonów i podciągnąć środki, jednak jakość brzmienia mocno będzie odbiegać od konkurentów.
Uciekając w kierunku bardziej elektronicznego brzmienia, przykładowe Infected Mushroom kończy się dokładnie takim samym rezultatem. Słaba dynamika subwoofera oraz brak średnicy nie pozwoli nam cieszyć się wysoką jakością dźwięku.
Na koniec trochę jazzu i bluesa. Regulacja potencjometrami czy equalizerem, umożliwi niewielkie zdyscyplinowanie linii prowadzącej, wokalu czy trąbki, w efekcie scena będzie odrobinę czytelniejsza. Poprawić uda nam się również brzmienie basu. Dodając średniego i wysokiego basu w niewielkim stopniu podciągniemy dynamikę brzmienia.
Ogólnie brzmienie zestawu możemy określić jako słabe. Satelitki praktycznie w ogóle nie odzwierciedlają średnich tonów, a bas daje nam niskie mało dynamiczne i mało czytelne brzmienie. Plusem jest zapas mocy, QL 670 potrafi zagrać zdecydowanie najgłośniej z opisywanych modeli, jednak jakość dźwięku jest w tym przypadku najsłabsza.
| plusy: | minusy: |
| • Łatwa wymiana przewodów • Dwukierunkowe ustawienie głośników satelitarnych • Regulacja balansu • Możliwość zawieszenia głośniczków na ścianie (dołączone mocowania) | • Brak pilota (regulacja tylko na subwooferze) • Włącznik/Wyłącznik umieszczony na tylnej ścianie subwoofera • Kiepskiej jakości krótkie kable • Brak możliwości podłączenia słuchawek |
Logitech X-210 - po sznurku do kłębka
Logitech X-210 to najtańszy z testowanych modeli, dostępny już od ok. 100-120 zł, potrafi jednak pokazać pazurki i nie odbiega znacząco jakością od droższych rywali.
Budowa satelitek jest bardzo zbliżona do opisywanych wcześniej "kolumn" z zestawu Logitech X-230. W opisywanym modelu zastosowano za to rozwiązanie jednogłośnikowe i bez wbudowanego panelu (w X-230 w satelitce wbudowany jest regulator głośności, przycisk Power/Standby oraz wyjście słuchawkowe).
Głośniczki w X-210 są odpowiednio mniejsze, jednak konstrukcja jak i zastosowane materiały pozostały dokładnie takie same. Bolączką modelu X-230 było niefortunne okablowanie, opisywany X-210, nie jest również wolny od tych błędów. Satelitki połączone są między sobą przewodem zakończonym wspólnym jack'iem. Jest on jedynym odłączanym kablem w tym zestawie. Subwoofer to niewielkich rozmiarów 15W głośnik umieszczony w drewnianej obudowie. Na przedniej części umieszczono port Basreflex'u, z tyłu natomiast znajduje gniazdo mini jack oraz dwa przewody (zasilający i pilot).
Sytuacja z okablowaniem komplikuje się jeszcze bardziej gdy weźmiemy do ręki pilota zakończonego dwoma (!) przewodami. Drugi kabel służy do połączenia zestawu z komputerem. Mamy więc pilota, który jednym przewodem łączy się z komputerem, a drugim z głośnikiem niskotonowym. W pilota wbudowano również włącznik/wyłącznik, regulator natężenia dźwięku oraz wejście słuchawkowe. Niestety są to jedyne możliwości regulacji zestawu.
Zajmę się teraz dźwiękiem generowanym przez X-210. Biorąc pod uwagę cenę tego zestawu, brzmieniem deklasuje on poprzednika (jakością, nie mocą). Tu budowana scena jest dużo głębsza, cieplejsza. Głośniki satelitarne dobrze odzwierciedlają zarówno wysokie jak i średnie tony. Subwoofer reaguje dynamicznie i szczegółowo. Wadą natomiast jest niewielka efektywność zestawu.
Nadszedł czas na szarpidruty, czyli rock/metal. W przypadku tych głośników przyjemność słuchania Toola powraca. Brzmienie perkusji jest ładnie odzwierciedlone i odpowiednio podbite niskimi tonami. Kuleje trochę separacja jednak w granicach zdrowego rozsądku (cena!). Zastosowanie equalizera pozwoli nam dobrze wypchnąć pożądane instrumenty, a brzmienie bardzo elastycznie poddaje się nawet największym wariacją z suwakami.
X-210 zdecydowanie nadają się również do słuchania bluesa, jazzu i wszelkiego rodzaju elektronicznej muzyki. Pamiętać niestety musimy o niewielkiej efektywności głośników i to może być największą przeszkodą. Jednak zważywszy na cenę, zestaw ten bardzo przypadł mi do gustu.
| plusy: | minusy: |
| • pilot • Możliwość zawieszenia głośniczków na ścianie | • Okablowanie (fatalne rozwiązania, brak możliwości rozłączenia) • Regulacja tylko na pilocie • Brak regulacji tonów niskich/wysokich |
Creative I-Trigue 3000
Testowane modele Creative to zdecydowani faworyci biorąc pod uwagę ich prezencję i ergonomię. Zacznę od modelu I-Trigue 3000 - to bardzo ciekawie wyglądający zestaw zaprojektowany głównie z myślą o małych pomieszczeniach z niewielką ilością wolnej przestrzeni. Na zestaw składają się trzygłośnikowe satelitki z micro-membranami wykonanymi z NeoTitanium, oraz mały subwoofer o mocy 12W z 3,5 calowym przetwornikiem i gniazdem Bass-reflex na przedniej ścianie. Całość wykonana jest z dobrej jakości plastiku, który w połączeniu ze srebrnymi membranami satelitek i błękitnym podświetleniem subwoofera potrafi zrobić naprawdę dobre wrażenie.
I-Trigue 3000 wyposażony jest w przewodowego pilota, w którym poza regulatorem natężenia dźwięku (jednocześnie włącznik/wyłącznik) i regulacją basu, umieszczono gniazdo słuchawkowe (mini jack). Po uruchomieniu zestawu na pilocie widoczne jest delikatne błękitne podświetlenie. Długość zastosowanych przewodów (2 metry) w pełni wystarcza na wygodne rozstawienie głośników. Szkoda, że pilot jest przewodowy i nie daje możliwości regulacji wysokich tonów oraz balansu.
Jeśli chodzi o dźwięk, I-Trigue 3000 to zestaw, który jak na swoje stosunkowo niewielkie rozmiary chyba najbardziej zaskakuje jakością i mocą. Charakteryzuję się bardzo dobrą dynamiką, świetną separacją i czystym głębokim brzmieniem. Subwoofer gra elastycznym i ciepłym basem z dużą ilością tonów średnich. Choć potrafi zejść zaskakująco nisko, odczuwalne są jednak braki najniższych tonów. Z kolei średnie i wysokie są bardzo szczegółowo odzwierciedlone.
W utworach Massive Attack - Teardrop i Dissolved Girl bardzo ciekawie brzmią sekcje instrumentalne, oraz wszelkiego rodzaju dodatki. Subwoofer świetnie spisuje się w dynamicznych przejściach basowych, ale potrafi zgubić się trochę przy długich liniach. W przypadku bardziej rockowego grania, np. Limp Bizkit - Nookie otrzymamy bardzo ładnie odzwierciedlone gitary oraz instrumenty perkusyjne. Tu niestety pojawia się konieczność użycia equalizera w celu utemperowanie wysokich tonów. Zahaczając jeszcze o smoooth jazz: Game - Beaby Belle, usłyszymy świetnie odwzorowaną scenę, ale również odrobinę przesyconą wysokimi tonami.
W tym niewielkim zestawie należy również pamiętać o małej efektywności. Świetną jakość szybko się straci po przekroczeniu ~ 60% głośności.
| plusy: | minusy: |
| • pilot • długość przewodów • ciekawy wygląd | • brak możliwości zawieszenia głośników satelitarnych |
Creative I-Trigue 3330 - wygląd przede wszystkim?
Model I-Trigue 3330 różni się kilkoma elementami od 3000. W tym przypadku kształt satelitek, również trzygłośnikowych, jest jeszcze bardziej awangardowy. Obudowę wykonano z wysokiej klasy plastiku w połączeniu z stopami aluminium (podstawka). Natomiast znacznie większy głośnik niskotonowy o mocy 17W, został zamknięty w drewnianej obudowie z bocznym portem Bas-reflexu. W tym modelu zastosowano taki sam rodzaj pilota jak u poprzednika z jednym wyjątkiem - koloru (szaro-czarny zamiast czarnego). Sytuacja powtarza się również w przypadku okablowania, dwu metrowe przewody łączące głośniki z subwooferem, oraz długi przewód pilota, pozwalają na komfortowe użytkowanie zestawu.
Zestaw ten różni się niewieloma, aczkolwiek znaczącymi, cechami od modelu 3000. Po pierwsze nie są już tak słyszalne wysokie tony i znacznie lepiej współgrają tu ze średnicą. Mocno zmieniło się również brzmienie głośnika niskotonowego. Nie jest już tak głębokie i ciepłe ale zdecydowanie więcej w nim niskich basów przez co całość jest dużo ciemniejsza. Subwoofer jest dynamiczny i czytelny przy czym odpowiednio mocniejszy. Zestaw ten posiada również znacznie większe możliwości odnośnie natężenia dźwięku w zupełności wystarczy do nagłośnienia średniej wielkości pokoju (około 15-20m).
| plusy: | minusy: |
| • pilot • długość przewodów • ciekawy wygląd | • brak możliwości zawieszenia głośników satelitarnych |
Altec Lansing MX5020 - czyli... małe może być piękne
MX 5020 to jedyny system 2.0 spośród prezentowanych zestawów. W związku z tym jest poza konkurencją, jednak nie z powodu swoich osiągów, a jedynie przez brak dodatkowego głośnika niskotonowego.
Altec Lansing w tym modelu nieobecność subwoofera nadrabia technologią MaxxBass i na przykładzie tego modelu krótko o owym wynalazku. MaxxBass obok wielu innych technologii (redukcja szumów Dolby, czy choćby kompresja do formatu MP3), wykorzystuje słabe strony naszego słuchu - takie jak np. maskowanie jednych dźwięków przez inne (dźwięk o niższym poziomie można zagłuszyć innym, głośniejszym, nawet o innej częstotliwości).
Równie mocno wykorzystywane są zdolności psychoakustyczne naszego mózgu. W przypadku formatu MP3 usuwa się informację o zagłuszanych częstotliwościach, a nasz mózg usunięte dźwięki sobie "uzupełnia" (efekt brakującej częstotliwości fundamentalnej). Innymi słowy, gdyby do naszych uszu dotarły jednocześnie tony o częstotliwościach: 300, 450, 600, 750 i 900 Hz, nasz słuch traktując je jako harmoniczne, "odtworzył by"częstotliwość fundamentalną 150 Hz- (tony subiektywne). Właśnie to zjawisko wykorzystywane jest w procesorach psychoakustycznych takich jak omawiany MaxxBass.
MX5020 składa się z dwóch głośników satelitarnych o łącznej mocy 12 Wat. W tym przypadku sercem zestawu jest prawa satelitka, w której pod klapka umieszczono panel sterujący. W jego skład wchodzą trzy pokrętła: regulacja głośności, jednocześnie włącznik/wyłącznik, regulacja tonów niskich, regulacja tonów wysokich, oraz wejście słuchawkowe mini jack. Klapka uchyla się po naciśnięciu małego przycisku, który po włączeniu zestawu mieni się delikatnym, błękitnym światłem. Ciekawym rozwiązaniem jest również możliwość całkowitego schowania klapki pod głośniczkiem. Niestety sama regulacja bywa dość uciążliwa. Pokrętła umieszczone są dość ciasno i zdecydowanie są za śliskie.
Czarny połyskujący plastik (dostępny jest również w kolorze białym), z jakiego wykonano satelitki w połączeniu z maskownicą (możliwość zdjęcia), prezentuje się bardzo dobrze. Również jakość wykonania nie budzi żadnych wątpliwości, jest na wysokim poziomie.
Na tylnej ścianie prawego głośnika znajdziemy cztery gniazda: zasilające, Input (mini jack), Aux (mini jack) oraz gniazdo RCA lewego kanału. W przypadku lewego głośnika, na tej samej ścianie umieszczony jest tylko przewód łączący go z prawym głośnikiem. Niestety nie jest on odłączany, ale długość (~3,5m) pozwała na swobodne rozstawienie zestawu. Na obu głośnikach znajdują się również gwintowane gniazda umożliwiające zawieszenie satelitek.
A jak prezentuje się dźwięk? Głośniki MX5020 tworzą szybko przyswajalną scenę. Brzmienie jest ciepłe i stosunkowo głębokie. Dobra jest również separacja instrumentów. Pomimo braku subwoofera nie powinniśmy narzekać na brak średniego i wysokiego basu, zdecydowanie natomiast brakuje tonów najniższych. Bas jest dość miękki, z mocno ocieplonym środkiem jednak mało szczegółowy. Zdecydowanie lepiej sprawdzają się tony średnie i wysokie. Góra nie świszczy i jest dość klarowna.
Tool -Vicarious, Jambi (rock/metal) - Całość brzmi bardzo surowo. Mocno wypchnięte gitary są siarczyste, zarazem bardzo czytelne. Niestety mocno słyszalne są tu braki dynamicznego i niskiego basu, co za tym idzie brzmienie perkusji jest okrojone i skupia się na werblu oraz talerzach, przejścia są suche i bez wyrazu. Dobrze natomiast brzmi wokal. Nie jest za bardzo wypchnięty, ale też nie gubi się w połączeniu z resztą instrumentów. Sytuacja niewiele zmienia się po włączeniu equalizera. Odpowiednie wysterowanie, wzmocnienie basu i cofnięcie odrobiny środka, pozwoli nam poprawić odrobinę instrumenty perkusyjne. Wciąż jednak brakować będzie niskiego basu, ale znacznie poprawi się głębia całości. Idąc w kierunku bardziej elektronicznej muzyki: Infected Mushroom - Ratio Schmatio, Archive - Numb, uzyskamy bardzo wyraźną scenę, ale po raz kolejny mocno odczujemy brak najniższych tonów.
Susheela Raman - Whatsilence Said; Tord Gustavsen Trio - Graceful Touch (jazz/blues) - Głośniki zdecydowanie najlepiej czują się w tym gatunku muzycznym. Ciepłe brzmienie średniego basu, wypchnięty środek i niezła separacja dużo bardziej pasują do trąbki, klawiszy czy jazzowej perkusji. Świetnie słyszalne są chórki i wszelkiego rodzaju "przeszkadzacze". W tym przypadku świetnie sprawdza się MaxxBass, niewielki ale wszechobecny "basik", przyjemnie komponuję się z wymaganiami instrumentów, nie pozostawiając niemiłego wrażenia snucia się po podłodze.
MX5020 przeznaczone są również do różnego rodzaju sprzętu przenośnego, czy konsol. Zastosowany MaxxBass, sprawdza się całkiem dobrze w przypadku średniego i wysokiego basu, natomiast mocno brakuje basu niskiego. Moc głośników określa nam poziom natężenia dźwięku jaki możemy uzyskać i zdecydowanie nie jest to głośny zestaw. Przy odrobinie głośniejszej muzyce szybko tracimy na jakości dźwięku. Mimo wszystko prezentowane głośniki Altec Lansing są ciekawa alternatywą, jeśli chodzi o zestawy 2.0. Dla osób które nie przepadają za dodatkowym głośnikiem niskotonowym zastosowany MaxxBass może być dobrym rozwiązaniem.
| plusy: | minusy: |
| • wysoka jakość wykonania • możliwość zawieszenia na ścianie | • niewygodne pokrętła |
Podsumowanie
Biorąc pod uwagę wszystkie głośniki testowane w tym i w poprzednim artykule, w kwestii ergonomii zdecydowanie najlepiej spisuje się prezentowany w poprzedniej części Mode Com MC-2050, tuż za nim I-Trigue 3220 oraz I-Trigue 3000/3330. Na piątym miejscu ląduje Q-Line QL670. Daleko za nimi usytuowane są Logitechy X-210 i X-230.
Jeśli chodzi o brzmienie, również w tym wypadku czołówka się nie zmienia. Najciekawsze brzmienie oferują nam Logitechy X-230. Za nimi Mode Com 2050 - i tu pojawia się pierwsze zmiana, bo czystością brzmienia I-Trigue 3000 jak i I-Trigue 3330 spokojnie mogą z 2050 konkurować. MC ma znacznie cieplejsze, przyjemniejsze brzmienie i przystępniejszą cenę, natomiast dużo bardziej szczegółową sceną mogą pochwalić się głośniki Creative. Dla nich ex aequo, zasłużone drugie miejsce.
Na miejscu trzecim plasuje się Logitech X-210 i Creative I-Trigue 3220. Na szarym końcu pod względem brzmienia zostaje Q-Line QL 670.
Podsumowanie części I i części II - zestawy wg kolejności ocen:
1. Logitech X-230
2. Mode Com MC-2050
2. Creative I-Trigue 3330
2. Creative I-Trigue 3000
3. I-Trigue 3220
3. Logitech X-210
4. Q-Line QL-670
5. Altec Lansing MX5020 (2.0)