Sony Cyber-shot DSC-V3
Kiedy w świecie aparatów cyfrowych pojawia się nowa matryca, nie trzeba długo czekać, aż najpoważniejsi gracze wypuszczą nowe modele swoich "cyfraków". 7MP pojawiło się w już Canonie G6, teraz przetestujemy produkt Sony, a na ocenę już czekają modele Olympusa C7000 i C7070WZ. Jest jeszcze Canon S70, Pentax Optio750Z oraz Sony Cyber-shot P150. Pojawią się także nowe modele Samsunga z matrycą 7MP - Digimax v700 i v7.
Geneza modelu V3 jest prosta - to następca bardzo udanego modelu V1, chociaż nie można pominąć wpływu flagowego modelu marki Sony, czyli DSC-F828. W nim firma wprowadziła rewelacyjną technologię Real Imaging Processor, poprawiającą znacząco osiągi aparatów (podobnie jak rewolucyjny DIGIC w produktach Canona). Tak jak w innych Cyber-shotach, w modelu V3 odpowiada ona za szybkość pracy aparatów, optymalizację obrazów czy ekonomiczne gospodarowanie energią.
Model V3 jest wyraźnie większy od V1 (pierwsza zaleta), ma "mocniejszą" matrycę i bardziej solidny wygląd. Czy jest jego godnym następcą? Przekonajmy się.
Pierwsze wrażenie
Różnice w stosunku do poprzednika są widoczne od razu. Model V3 jest nie tylko większy, zmieniono także kolor korpusu, dodaną bardzo przydatną, dobrze wyprofilowaną rękojeść i znacznie powiększono wyświetlacz LCD. Od większego brata (828) aparat przejął nieco pochylony spust migawki oraz duże i wygodne w użyciu pokrętło funkcyjne. Sensownie umieszczono przycisk "POWER", co zapobiega przypadkowemu włączeniu/wyłączeniu aparatu. Plus ode mnie - jak zwykle - za metalowy gwint do statywu.
Aparat przyjemnie leży w dłoni, warstwa antypoślizgowa jest dobrej jakości, sensownie zachodzi na tył korpusu. Na pochwałę zasługują także solidne, obracane mocowania do paska, poprawnie skonstruowane zamykanie baterii i podwójnego gniazda pamięci. Konstruktorzy firmy Sony poszli po rozum do głowy i zrezygnowali z tandetnej dźwigienki sterowania zoom'em (wytknąłem to przy teście V1 - czyżby panowie z Sony dotarli do mojego tekstu? ;) - na rzecz wygodnego, podwójnego przycisku - brawo.
Niestety, nie wszystkie wady korpusu V1 usunięto w jego młodszym bracie. Nadal mamy do czynienia z delikatnymi lamelkami zamykającymi obiektyw, które na pewno nie ochronią wrażliwego szkła przed chociażby niespodziewanym atakiem palca dłoni właściciela, szukającego aparatu w plecaku. W tej klasie cenowej lamelki to nieporozumienie i niebezpieczny gadżet. Gustowna klapka z napisem SONY byłaby tańsza i na pewno solidniejsza w gestii zabezpieczenia szkła.
Przy opisie korpusu chciałbym wspomnieć jeszcze o znajdującym się z boku - i na szczęście odsłoniętym - gnieździe ACC, czyli miejscu, do którego można podłączyć dodatkową lampę błyskową (duża zaleta), oraz zdalne sterowanie.
Mieszane uczucia wywołuje we mnie sposób ładowania baterii. Otóż akumulator ładujemy poprzez podłączenie zewnętrznego zasilacza, bezpośrednio do aparatu (gniazdo DC IN - umieszczone na tyle korpusu). Niby pomysł dobry, nie trzeba stosować zewnętrznych ładowarek, ale jednak widzę drobne wady. Po drugie, wejście zasilacza umieszczono z tył korpusu, gdzie miejsce powinno być raczej wykorzystane przez przyciski lub pokrętła funkcyjne.
Reasumując - V3 świetnie leży w dłoni, korpus bardzo solidnie wykonany, z użyciem doskonałych materiałów. Gustowny, duży wyświetlacz i obiektyw, od razu pokazują, że to wyższa klasa sprzętu.
Dane techniczne
Podstawowe dane techniczne przedstawiam poniżej, więcej znajdziecie na stronie producenta.
- Przetwornik - 1/1.8 cala SuperHAD CCD, 7.1 MP efektywnych
- Pamięć - Memory Stick, MS Pro, CompacFlash Typ I
- Rozdzielczość - 3072 x 2304, 3072 x 2048, 2592 x 1944, 2048 x 1536, 1280 x 960, 640 x 480
- Obiektyw - Carl Zeiss Vario-Sonnar, ogniskowa 34-136 (dla 35mm), F2.8-F4.0
- Migawka - auto: 1/8 - 1/2000 s, program: 1 - 1/2000 s, priorytet przysłony: 8 - 1/2000 s, priorytet migawki i manual: 15 - 1/1000 s.
- Pomiar światła - wielopunktowy - 49 pól pomiarowych, centralnie-ważony, punktowy
- Monitor LCD - 2.5" TFT, 123,000 punktów, 100% pokrycia kadru
- Nagrywanie filmów - 640x480, 30 kl/s, bez limitu długości (tylko MS Pro), 640x480, 16 kl/s, bez limitu długości, 160x112, 8 kl/s bez limitu
- Lampa błyskowa - tryby :Auto, błysk wymuszony, wyłączona, długa synchronizacja, redukcja czerwonych oczu, zakres do 3m
- Lampa zewnętrzna: gorąca stopka i złącze ACC
- Wymiary i waga - 120 x 63 x 72mm, 390g z bateria i kartą pamięci
Budowa
Obiektyw - czołowi producenci obiektywów na świecie produkują swoje szkła również dla aparatów cyfrowych. Leica umieszcza swoje cacka w Panasonicach, a Carl-Zais w zaawansowanych aparatach Sony. Nie inaczej jest z V3. Zastosowano w nim, znany z poprzedniego modelu, świetny obiektyw Vario-Sonnar o ogniskowej 7-28 mm co daje 34-136 mm dla małego obrazka.
Zakres ten i wielkość matrycy jest porównywalna ze wspomnianym wcześniej, najpoważniejszym konkurentem czyli Canonem G6. Na niekorzyść V3 w zestawieniu obiektywów przemawia mniejsza jasność. Jednak warto wspomnieć o przewadze modelu Sony w precyzji kadrowania. Wynika ona z ilości kroków, jakie mechanika obiektywu może wykonać w całym zakresie ogniskowej - w Sony mamy 15, w Canonie jest 13 takich stopni zoomowania. Może wydawać się to mała różnica, tylko 2 kroki, jednak to dużo - 17% precyzyjniejszy mechanizm - brawo dla Sony.
Pisałem o tym obiektywie przy okazji SONY V1, więc przypomnę tylko, że świetnie rysuje, zachowuje wierność szczegółów i barw. Za pomocą pierścienia na obiektywie możemy zamocować dodatkowe konwertery - szerokokątny, tele oraz pierścień do mocowania filtrów. Możliwości obiektywu prezentują poniższe zdjęcia. Jednym zdaniem - obiektyw jest bardzo dobry i stanowi wielką siłę testowanego V3.
zoom min
zoom max
Pomiar ostrości - to kolejna, bardzo mocna strona tego "soniaka". Udoskonalony, w porównaniu z V1, system autofocus oferuje po pierwsze trzy tryby pomiaru: podstawowy, czyli pojedynczy pomiar w momencie przyciśnięcia spustu migawki, pomiar ciągły - czyli automatyka cały czas ostrzy nam kadr (wciskamy spust do połowy) - przydatne przy obiektach ruchomych, oraz świetna sprawa - pomiar monitorujący. Aparat cały czas ostrzy, bez wciskania spustu i blokuje ostrość w momencie wykonania zdjęcia - rewelacja !
Tak jak w V1, nasz testowany model umożliwia wybór jednego z 5 pól AF oraz także potrafi płynnie wybierać ostrość w obrębie całego kadru - to rozwiązanie przejęte z modelu 828. Te cechy już dają świetne oceny za konstrukcje systemu autofocus, a nie wspomniałem przecież jeszcze o absolutnym hicie w aparatach Sony - układzie wspomagającym automatyczne ostrzenie, czyli tym magicznym światełku laserowym, zwanym mądrze Hologram AF. Żadne lampki wspomagające nie są wstanie dorównać systemowi Sony - bezbłędnie ustawia ostrość w absolutnej ciemności i robi to o niebo dyskretniej niż inne aparaty ze swoimi "reflektorami" - brawo, brawo, brawo.
Żeby wszystko nie było tak super, muszę wspomnieć o małych zgrzytach ustawiania ostrości, a mianowicie po pierwsze o ręcznym ostrzeniu. V3 podaje tylko odległość w przybliżeniu i nie powiększa centrum kadru - słabiutko. Ale z drugiej strony przy tak doskonałym autofocusie mogę te wadę wybaczyć. Ogólnie ostrzenie to kolejna - po obiektywie - bardzo silna strona testowanego aparatu. Drugim zgrzytem jest słabe makro - 10 cm minimalnej odległości to porażka we współczesnej fotografii cyfrowej - G6, z którym często porównuje się V3 potrafi zrobić fotkę z 5 cm !
Nightshot i Nightframing - to jest to, co tygrysy lubią najbardziej w Sony. Tak można powiedzieć o tych dwóch kolejnych cechach "soniaków" z wyższej półki. Oczywiście nie są one tak istotne jak obiektyw, matryca czy system autofocus, ale dodają tego "bajeru" temu kompaktowi. Obie są związane z wbudowanym w aparat systemem noktowizyjnym. Tak samo jak w V1 czy 828 brzmi to niesamowicie, ale uwierzcie mi, nasz aparat "widzi" w ciemnościach. Posiłkując się moim tekstem o V1 pragnę przypomnieć, że pierwsza z nich odpowiada za wykonanie zdjęć bez udziału światła, działa tak, jak noktowizor: wykonujemy zdjęcia nawet w kompletnej ciemności, są one oczywiście czarno-biało-zielonkawe, ale funkcja ta dostarcza nam nieograniczonych możliwości wykonywania zdjęć w każdych warunkach.
Już w aparacie można nałożyć na te zielonkawe zdjęcia efekt sepii lub format czarno biały, zmniejszając w ten sposób nienaturalny wygląd kadru. Nightframing natomiast wykorzystuje podczerwień do kadrowania w trakcie wykonywania "normalnych" zdjęć - na przykład z lampą błyskową. Wiele razy wykonywałem zdjęcie w ciemnościach, na oko ustawiając zoom i kadr, okazywało się potem, że nie uchwyciłem tego co chciałem, bo nic nie było widać. Tutaj nie trzeba się o to martwić - kadrujemy sobie spokojnie używając podglądu "noktowizyjnego", natomiast zdjęcie wykonujemy normalne, np. z lampą - rewelacja! Również przy Nighshot kadrowanie odbywa się za pomocą "noktowizora". Firma Sony istotną wagę przywiązuje do tych funkcji i zawsze umieszcza przycisk je uruchamiający w widocznym miejscu.
Lampa błyskowa - seria V jest dla Sony chyba miejscem testowania różnych rozwiązań mechaniki wbudowanej lampy błyskowej. W V1 mieliśmy ciekawie podnoszoną lampkę a tutaj jeszcze inaczej - palnik jest obracany - chowa się i pokazuje poprzez obrót, nie wystając przy tym poza obrys korpusu.
Rozwiązanie ma niezaprzeczalna zaletę - nie powoduje konieczności odrywania palców od korpusu (jak było w V1). Jednak równocześnie ma tez wadę - lampa jest nisko nad obiektywem, przez co gorzej oświetla kadr - coś za coś. Co do trybów pracy, to mamy standardowo - błysk automatyczny, wymuszony, redukcja efektu "czerwonych oczu", lampa wyłączona i synchronizacja z długim czasem naświetleń. Lampa nie jest demonem mocy, 3m, maksymalnie 3,5m i kończy prace, ale V3 nie jest na szczęście prostym aparatem i oferuje bardziej wymagającym użytkownikom gorącą stopkę do zewnętrznej lampy - kolejna duża zaleta V3.
Inne cechy i funkcje
Rozdzielczość i formaty zapisu plików - 7 MP matryca pozwala nam na zapis zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 3072 x 2304 pikseli. Dostępne są oczywiście również mniejsze formaty, od bardzo przydatnego do zdjęć oddawanych dalej do wywołania w minilabie formatu 3:2 (3072 x 2048), poprzez mniejsze rozdzielczości 2592 x 1944 (5MP), 2048 x 1536 (3MP), 1280 x 960 (1MP), aż do najmniejszej dostępnej rozdzielczości, czyli 640 x 480 (VGA).
Firma Sony nadal uparcie stosuje tylko dwa stopnie kompresji (normal i fine), osobiście uważam to za wadę, gdyż wolałbym sterować wielkością pliku poprzez zwiększanie kompresji, a nie zmniejszanie rozdzielczości (bo daje to gorszy efekt). Na plus zaliczyć trzeba możliwość zapisu kadru w bezstratnym formacie TIFF i RAW, wraz z bardzo przydatnym, dodatkowym plikiem JPG, służącym do podglądu - super.
Wracając do formatu 3:2 chciałbym przypomnieć, że właśnie takie proporcje mają popularne formaty papierów fotograficznych, wykorzystywanych do wywoływania zdjęć (często spotykamy się z sytuacją, kiedy oddane do wywołania, nasze zdjęcia cyfrowe, są albo obcięte, albo wywołane na przyciętym papierze). Wykorzystując rozdzielczość 6.5MP (proporcje 3:2) nie mamy tego problemu - z minilabu odbierzemy piękne, równe zdjęcia formatu 10x15 czy 13:18 cm (prawie :).
Do pełnej informacji brakuje jeszcze opisu sposobu zapisu plików video. W tej dziedzinie V3 podąża za obecnym trendem zwiększania rozdzielczości rejestrowanych sekwencji video i oferuje użytkownikowi maksymalną, bardzo przyzwoitą rozdzielczość 640x480 przy 30 kl/s, co umożliwia nagrywanie filmów dobrej jakości i w pełni płynnych. Przy zastosowaniu kart pamięci MS Pro nie ma ograniczenia czasowego sekwencji, tylko pojemność karty o tym decyduje.
Wyświetlacz LCD i wizjer - wyświetlacz LCD od razu rzuca się w oczy, to najbardziej widoczna (po za ogólna wielkością korpusu) zmiana w stosunku do poprzednika. Ekran jest po prostu wielki, jego 2,5" zajmują połowę tylnej ścianki
O jakości wyświetlanych na nim zdjęć można mówić w samych superlatywach. Są wyraźne, maja naturalne barwy, a duża szybkość odświeżania nie powoduje żadnych smug przy kadrowaniu, czy przesuwaniu aparatu. Możemy także regulować jasność obrazu. Na dokładkę ekran LCD ma wysoką rozdzielczość (123.000 punktów) oraz pokrywa 100% kadru - naprawdę duża zaleta Sony V3.
To, co w Sony zawsze było mocną stroną - wyświetlacz pokazuje dużo informacji. Wielkość i kolorystyka czcionek użytych do przekazu parametrów jest sensowna, a w połączeniu z wielkością ekranu nie powoduje uczucia przeładowania informacji i zakrywania kadru.
Natomiast wizjer optyczny to zupełnie inna bajka. Po pierwsze pokrywa tylko 85 % kadru, a po drugie nie ma regulacji dioptrycznej. To porażka w tej klasie sprzętu. Inżynierowie Sony uznali, że skoro jest doskonały i duży wyświetlacz to nikt nie będzie korzystał z wizjera - błąd. Wiele zdjęć wykonuje się z wyłączonym LCD, chociażby dla zaoszczędzenia baterii. Na pocieszenie otrzymujemy 3 diody sygnalizacyjne umieszczone obok wizjera, które pokazują następujące zdarzenia : włączony samowyzwalacz, rejestracja lub zapis zdjęcia, ustawienie/zablokowanie lub błąd ostrości, gotowość lampy błyskowej lub jej ładowanie.
Edycja zapisanych zdjęć - podobnie jak V1, testowany V3 ma możliwość edycji zdjęć zapisanych na karcie pamięci. Bardzo przydatne, kiedy nie mamy możliwości skorzystania z komputera (chociażby urlop). Zdjęcia możemy obracać - świetne rozwiązanie, szczególnie przy przeglądaniu czy wyświetlaniu zdjęć na ekranie TV - zdjęcia zrobione w formacie pionowym są pokazywane poprawnie. Jednak najbardziej przydatna funkcja edycji plików to zmiana rozdzielczości już zapisanego zdjęcia. Wybieramy fotkę, w MENU wyszukujemy opcje "resize" i podajemy nową rozdzielczość. Genialne i proste rozwiązanie - jakże przydatne w sytuacji, kiedy kończy nam się wolna przestrzeń na karcie pamięci, a chcemy nadal fotografować. Zmniejszamy po prostu rozdzielczość tych zdjęć, których nie chcemy stracić, ale nie zależy nam tak bardzo na ich jakości. Zwalniamy przez to potrzebne miejsce na nowe, ważniejsze ujęcia - duży plus dla Sony za to rozwiązanie.
Ergonomia i obsługa
W modelu V1 niewielkie rozmiaru korpusu decydowały o jakości i wygodzie obsługi. Jak na tak mały aparat obsługa była na przyzwoitym poziomie. Następca jest większy i już przez to bardziej ergonomiczny. Zobaczmy szczegóły.
Rozmieszczenie pokręteł i przycisków funkcyjnych - w tym miejscu pojawią się kolejne pochwały. Wszystko na swoim miejscu - tak w skrócie mogę opisać rozmieszczenie pokręteł i przycisków. Na górze znajduje się duże (a przez to wygodne) pokrętło główne, obok przycisk włączania/wyłączania aparatu i przycisk funkcji "nocnych".
Poniżej pokrętło zmiany ustawień (świetne rozwiązanie, służące np. do regulacji czasu czy przysłony) i wygodny spust migawki.
Przechodząc na tył korpusu spotykamy się oczywiście najpierw z wielkim LCD, w sąsiedztwie którego rozmieszczono resztę sterowania aparatem. Wielofunkcyjny nawigator obsługi MENU z przypisanymi bezpośrednio do przycisków, najważniejszymi funkcjami. Obok sterowanie zoom'em (nareszcie solidnie wykonane), przełącznik rodzaju pamięci i display. Poniżej bezpośredni dostęp do rozdzielczości zdjęcia (brawo za to) oraz wspomniane wcześniej, niefortunne gniazdo zasilacza - to minus tylniej ścianki.
Obok wizjera jeszcze 4 przyciski, także odpowiadające za najważniejsze funkcje - wyróżniam tu szczególnie "FOCUS", odpowiadający za ustawianie pola autofocusa. Wszystkie przyciski są odpowiedniej wielkości i rozmieszczone tak, że nie sposób nacisnąć inny, niż by się chciało. Każdy bardzo szybko przyzwyczai się do obsługi V3, co uważam za duża zaletę aparatu.
Do ideału zabrakło niewiele - wspomniane gniazdo zasilania i może troszeczkę za mały nawigator, ale to naprawdę niewielkia wada.
MENU aparatu - pochwały dla ergonomii nie kończą się na przyciskach, gdyż MENU aparatu to kolejna jego mocna strona. Pomysł jest prosty - wszystko co najpotrzebniejsze dajmy na wierzch, a mniej ważne ustawienia ukryjmy.
W trakcie wykonywania zdjęć czy kadrowania, po włączeniu MENU, otrzymujemy pakiet ustawień najbardziej przydatnych do fotografowania. Sposób pomiaru światła, balans bieli, czułość ISO, stopień kompresji, tryb pracy migawki i efekty - to wszystko, co potrzeba przy pracy z kadrem. Cała reszta ustawień pokazuje się dopiero, gdy przekręcimy główne pokrętło w pozycje SET UP.
Dostajemy wtedy wszystkie inne, mniej lub bardziej potrzebne funkcje. Brawo dla konstruktorów SONY, tak właśnie powinno wyglądać MENU. Dla porządku trzeba wspomnieć o dwóch pozostałych grupach ustawień, dostępnych a jakże, po ustawieniu odpowiednio głównego pokrętła. To ustawienia zaimplementowanych sytuacji zdjęciowych (krajobraz, zdjęcia nocne, portret itd.) oraz MENU odpowiadające za kręcenie sekwencji video.
Jest jeszcze jedna, bardzo fajna funkcja MENU. Nie trzeba śledzić ustawień pokrętła głównego, gdyż każda jego zmiana powoduje chwilowe wyświetlenie się na ekranie opcji, za które ono odpowiada - takie wirtualne pokrętło - czyli wygoda przede wszystkim. Gdybym koniecznie chciał się przyczepić, to zmienił bym jedno - włączanie trybu MAKRO przeniósł bym do MENU (makro jest słabe - przez co raczej rzadko będzie używane), a zamiast niego dałbym pod ten przycisk zmianę sposobu pomiaru światła lub balansu bieli.
Sposób zmiany ustawień i obsługi aparatu klasyfikuje Sony V3 do ścisłej, światowej czołówki, podobnie jak jego najpoważniejszego konkurenta, Canona G6.
Jakość zdjęć
Przed omówieniem jakości zdjęć zajmę się parametrem, który bezpośrednio wpływa na jakość odwzorowania kolorów, a mianowicie balansem bieli. Na przykładzie dość trudnego dla matrycy cyfrowej krajobrazu, jakim jest zima i śnieg, pokaże możliwości modelu V3. Zdjęcie pierwsze, to pełen automat, bez żadnej ingerencji - oddanie koloru śniegu niezłe, troszkę niebieskawe, ale do przyjęcia. Na zdjęciu drugim jest już bardziej niebiesko - automat słabiej sobie poradził, choć trzeba zaznaczyć, ze opcja balansu bieli dla światła słonecznego przeznaczona jest raczej do ostrego słońca, wiec automatyka w testowanym krajobrazie mogła się nieco pomylić.
balans bieli 'auto'
balans bieli 'słońce'
Gorzej jest z ustawieniem na pochmurny dzień, bo właśnie taki był (zdjęcie bb chmury) - widzimy tym razem znaczne ocieplenie kadru, nie zgodnie z warunkami realnymi. Na szczęście Sony ma ręczny balans bieli. Efekt jego działania widzimy na ostatnim kadrze (zdjecie bb set) - tak naprawdę tam wyglądało.
balans bieli 'chmury'
balans bieli 'set'
Na pochwale zasługuje także automat, gdyż jak widać różnice w stosunku do ręcznych ustawień są niewielkie. Szkoda, że balans bieli regulujemy z poziomu MENU - przydałby się osobny przycisk.
Co do matrycy, to trzeba powiedzieć, że miło mnie zaskoczyła. Rejestruje poprawnie obrazy, dobrze oddaje szczegóły i barwy, w połączeniu z świetnym obiektywem robi ostre zdjęcia. Trzeba tu przypomnieć o technologii Real Imaging Procesor, która odpowiada za nieznaczne wyostrzenie kadru, nie będące jednak zbyt sztuczne. Przy okazji testu Canona G6 wspomniałem o sensowności zakupu aparatu z określoną matryca, dla przypomnienia : 3MP wystarcza w zupełności do powiększeń 10x15 cm bez kadrowania, 5MP to już powiększenia spokojnie 13x18 cm (nawet z niewielkim kadrowaniem). SONY V3 ma aż 7MP, co pozwala na wykonanie przyzwoitych jakościowo zdjęć formatu 18x24 cm, również z kadrowaniem. Jednak o jednym trzeba pamiętać - większa matryca to więcej szczegółów, ale także więcej szumów. Konstruktorzy Sony zaimplementowali w V3 system redukcji szumów, który sprawuje się nieźle, jednak fizyki nie oszuka - więcej pikseli na tej samej powierzchni matrycy musi szumieć. Poniżej porównanie zdjęć: 7MP jest zauważalnie wyraźniejsze, ale troszkę szumi :(
i 7MP
Rada - jeśli zdjęcia będą tylko do komputera, lub najwyżej 10x15 na papierze, to warto zejść z rozdzielczości i pstrykać na piątce - zajmą mniej miejsca i będą mniej szumieć.
Szumy zależą także, a może przede wszystkim, od ustawionego parametru ISO. Poniżej widzimy, jak wzrasta ich ilość wraz ze wzrostem czułości matrycy.
ISO 100 200 400800
Przy ISO100 nie widać szumów, ISO200 jest na przyzwoitym poziomie, ISO400 jest mocno zaszumiane, natomiast przy ISO800 poziom szumów jest nie do przyjęcia. Canon G6 rozpoczyna od ISO50, więc oferuje dwie czułości nisko zaszumione (50 i 100), jednak przy 400 też mocno szumi. Czy lepiej startować niżej i nie oferować wyższych czułości, czy tak jak w Sony zaoferować aż ISO800 kosztem jakości - oba podejścia mają wady i zalety. Jedno jest niezaprzeczalnym faktem, matryce małe (a więc takie, jak w kompaktach czy hybrydach), które mają wysokie rozdzielczości 7 czy 8MP mocno szumią i szumieć będą, bo piksele są ciasno upakowane. Inaczej jest w lustrzankach, gdzie dużo większa powierzchnia matrycy lepiej radzi sobie z szumami - jeśli chcemy mieć czyste zdjęcia w dużej rozdzielczości, musimy kupić lustrzankę.
Jednak poza szumami nic nie można zarzucić jakości zdjęć w naszym "soniaku". Na pochwałą zasługuję także niewielka aberacja chromatyczna oraz małe zniekształcenia beczkowate i poduszkowate. Także "ciemne narożniki" nie są zmorą V3.
Podsumowując tę część testu mogę powiedzieć, że Sony V3 jest znów w czołówce zaawansowanych kompaktów, gdyż robi świetne zdjęcia, nie mają one zbyt dużych zniekształceń, a poziom szumów jest normalny, dla "mocnych" matryc w kompaktach.
W MENU aparatu mamy dostępne różne efekty, związane z barwą zdjęcia, kontrastem czy nasyceniem. To dobrze świadczy o aparacie, kiedy już w procesie powstawania zdjęcia mamy wpływ na tak istotne parametry. Najbardziej widoczne jest zastosowanie efektu sepii i zdjęcia czarno białe.
normal
sepia
b&w
Podsumowanie
Odpowiadając na pytanie zadane na początku testu musze stwierdzić, że Sony V3 jest jak najbardziej godnym następcą modelu V1. Przejął po nim wszystkie pozytywne cechy, uzupełnił lepszą matrycą, dużo wygodniejszą obsługa, solidniejszym wykonaniem i bardzo szybką pracą. Ten aparat jest po prostu dobry.
Zaimplementowane w nim funkcje ze sztandarowego modelu 828, świetny obiektyw, doskonały system AF no i oczywiście "funkcje nocne" czynią go jednym z liderów swojej klasy. Mnogość funkcji i ustawień zadowolą nawet zaawansowanych amatorów fotografowania.
Trudno jest także jednoznacznie porównać go z Canonem G6, każdy z tych aparatów jest b. dobry i ma indywidualne funkcje, nieobecne u konkurenta. W Sony dostajemy lepszy AF i "widzenie w nocy", natomiast G6 ma niesamowicie wygodny, obracany LCD, bogatsze MENU i jaśniejszy obiektyw - co wybrać? Odpowiedź jest prosta - Sony V3 z ruchomym wyświetlaczem i możliwościami konfiguracyjnymi i ochronną klapką Canona :)
Drobne wady, które starałem się pokazać w teście, są do przyjęcia i nie zamazują świetnego obrazu naszego "cyfraka" . Jest jednak jedna sprawa, o której należy wspomnieć przy omawianiu tego, jak i również każdego innego, zaawansowanego kompaktu. Myślę tutaj o cenie. Zarówno Sony, Canon jak i inne, drogie kompakty, oscylują w granicach 2700 - 3000 zł. To bardzo dużo, zważywszy jeszcze na to, że tanieją lustrzanki - dopłacając 1000 zł staniemy się właścicielem aparatu, pozbawionego wad kompaktu, a prawdopodobnie ta różnica będzie jeszcze maleć.
Biorąc to pod uwagę uważam, że zaawansowane kompakty, takie jak Sony V3 będą kupowane przez osoby, które cenią sobie mniejsze gabaryty i wagę, nie chcą jednak rezygnować bardzo z jakości i wygody obsługi, a także pragną mieć aparat potrafiący sprostać wymaganiom zaawansowanego amatora zdjęć. Jak długo będą popularne, czas pokaże. Aktualnie wchodzi w świat cyfrowej fotografii system lustrzanek 4/3 opracowany przez Olympusa i Kodaka, przy udziale Fuji i Sigmy - może on mocno namieszać w segmencie drogich kompaktów i tańszych lustrzanek, zobaczymy.
Za:
| Przeciw:
|