Specyfikacja monitorów i ergonomia
Coraz niższe ceny najtańszych modeli, a z drugiej strony, w tej samej cenie co rok temu, otrzymujemy urządzenia o lepszych parametrach - z ładniejszymi kolorami i szerszymi kątami widzenia. Już za mniej niż 1000 złotych można przebierać wśród niezłych, 17 calowych monitorów z cyfrowym złączem DVI i matrycą TN, dysponującymi rozsądną jakością obrazu. Rok temu wcale nie było takie oczywiste.
Tym razem postanowiliśmy zaprezentować Wam cztery monitory z tej samej półki cenowej. Wszystkie wyposażone w 17-calowe matryce TN, a cena żadnego z nich nie przekracza 1000 złotych. Każdy z rywali ma do dyspozycji dwa rodzaje złącz: D-Sub i DVI.
od lewej: iiyama, Belinea, LG, Samsung
Czym więc się różnią? Oczywiście parametrami zastosowanych matryc, obudowami, systemem menu, czy dołączanym (albo i nie) oprogramowaniem. Dwa z testowanych urządzeń (iiyama oraz Samsung) mają wbudowane zasilacze, a dwa (Belinea i LG) dysponują zasilaczami zewnętrznymi.
Charakterystyka testowanych monitorów:
| Model: | Belinea 101720 | iiyama X436S-B | LG L1770HQ | Samsung 731BF |
| Typ matrycy: (plamka) | 17" TN (0.264 mm) | 17" TN WA (0. 264 mm) | 17" TN (0.264 mm) | 17" TN (0.264 mm) |
| Powłoka ekranu: | matowa | matowa | matowa | matowa |
| Rozdzielczość: | 1280x1024 | 1280x1024 | 1280x1024 | 1280x1024 |
| Czas reakcji: (realny) | 8 ms (10-12 ms) | 8 ms (16-20 ms) | 4 ms (6-8 ms) | 2 ms (16-20 ms) |
| Jasność kontrast | 290 cd/m2, 700:1 | 300 cd/m2, 700:1 | 300 cd/m2, 2000:1 | 300 cd/m2, 600:1 |
| Paleta barw: | 16.2 mln | 16.2 mln | 16.2 mln | 16.2 mln |
| Kąty widzenia (realne) | 170°/170° (130°/130°) | 170°/155° (135°/130°) | 160°/160° (135°/150°) | 160°/160° (135°/130°) |
| Złącza VGA | D-Sub, DVI | D-Sub, DVI | D-Sub, DVI | D-Sub, DVI |
| Wyposażenie: | Broszura informacyjna, instrukcja na CD; kable audio, zasilający, USB, D-Sub | Drukowana instrukcja; kable: audio, zasilający, USB, D-Sub | Broszura informacyjna, kable: zasilający, D-Sub, DVI, instrukcja i sterowniki na CD | Broszura informacyjna, kable: zasilający, D-Sub, DVI, instrukcja i sterowniki na CD |
| Soft: | Instrukcja w PDF, INF (w I-necie) | Profil ICM Display Tune (w I-necie) | Instrukcja w PDF, profil ICM | Instrukcja w HTML, profil ICM, Natural Color, Magic Tune |
| Dodatki: | Kensington, głośniki 2x1W, hub 3xUSB | Kensington, głośniki 2x2W, hub 1xUSB, Auto Brightness, Auto Power Off | F-Engine, Kensington, | MagicColor, MagicBright, Kensington, |
| Wymiary ekranu waga | 36,8x33x3,1cm 3.3 kg | 38x34,7x6cm 5.4 kg | 37x31x3,4cm 4.4 kg | 37,7x32,3x6cm 3.4 kg |
Ergonomia:
| Model: | Belinea 101720 | iiyama X436S-B | LG L1770HQ | Samsung 731BF |
| Regulacja wysokości: | NIE | NIE | TAK | NIE |
| Regulacja nachylenia: | 5° przód, 22° tył | 5° przód, 25° tył | 5° przód, 90° tył | 0° przód, 25° tył |
| Pivot: | NIE | NIE | NIE | NIE |
| obrót w poziomie: | NIE | NIE | NIE | NIE |
| Możliwość zawieszenia: | TAK | TAK | TAK | TAK |
| Zasilacz: | zewnętrzny | wbudowany | zewnętrzny | wbudowany |
| Szerokość ramki: | boki: 1,5 cm, góra: 2 cm, dół: 3,5 cm | boki: 2,0 cm, góra: 2,1 cm, dół: 5,4 cm | boki: 1,4 cm, góra: 1,6 cm, dół: 2,2 cm | boki: 1,8 cm, góra: 1,8 cm, dół: 3,2 cm |
| Spełniane normy: | ISO 13406-2, TCO-99 | ISO 13406-2, TCO-99 | ISO 13406-2, TCO-03 | ISO 13406-2 |
| Gwarancja: | 36 miesięcy | |||
| Opakowanie: | kartonowe pudło, styropianowe wypełnienia | |||
Wygląd i wykonanie
iiyamę X436S-B wykonano z gładkiego, czarnego plastiku, który jak widać na zdjęciach, prezentuje się całkiem nieźle. Przód monitora wygląda prawie jak iMac. Z drugiej strony, japońskiemu koncernowi należą się gratulacje. Wreszcie wyrwał z letargu swoich projektantów, dzięki czemu stworzyli oni nowe obudowy do monitorów. Seria ProLite była ostatnimi czasy wyjątkowo nudna, a kolejne modele wyglądały prawie tak samo. Tym razem możemy bez przesady napisać, że obudowa jest w miarę nowoczesna i nie wygląda jak LCD'ek sprzed 5 lat.
Wykonanie iiyamy oceniamy na doskonałe. Plastik jest bardzo twardy, solidny, nic nie skrzypi. Z pewnej odległości obudowa sprawia nawet wrażenie, jakby była wykonana z aluminium - czyli z tego samego materiału, co stopka monitora.
LG L1770HQ jest wizualnie najbardziej smukły ze wszystkich opisywanych tu modeli. To zasługa wąskich ramek wokół ekranu oraz zastosowania zewnętrznego zasilacza (na szczęście niewielkiego - o rozmiarze zbliżonym do zasilaczy stosowanych w laptopach). Obudowę L1770HQ wykonano dość porządnie, design również sprawia dobre wrażenie. Srebrna obwódka wokół ekranu wraz z czarnym tyłem tworzą ładną kombinację kolorystyczną.
Samsung 731BF także prezentuje się elegancko. Stonowane połączenie szarego z czarnym, miłe dla oka zaokrąglenia. Smukła ramka jest co prawda szersza niż u LG, ale tylko trochę. W designie Samsunga możemy przyczepić się jedynie do wielkiego loga producenta umieszczonego z przodu. Mogłoby być mniejsze, bo jest nieproporcjonalnie duże i monitor sprawia przez to wrażenie 'zabawki dla dzieci' ;-) Jeśli chodzi o wykonanie całości - nie mamy większych zastrzeżeń.
Belinea 101720 na tle pozostałych monitorów wygląda dość charakterystycznie, ale także dziwacznie. Czarna, wąska ramka wokół matrycy jest OK, ale już to srebrne, perforowane wykończenie pod spodem, może się na pierwszy rzut oka wydawać odrobinę tandetne i rodem z zeszłej epoki. Stanowi jednak świetne przejście w srebrną, delikatną podstawkę, a także sprawia wrażenie, jakby z pod matrycy 'wysuwał' się dodatkowy panel z głośnikami. Na żywo robi to znacznie lepsze wrażenie niż na fotkach.
Z tyłu monitor jest smukły - za sprawą zewnętrznego zasilacza. Tylną część obudowy dla ozdoby (swoiście pojmowanej) napikowano okrągłymi wypustkami. W niektórych miejscach plastik został nierówno wytopiony - a szkoda, bo poza tymi drobiazgami Belinea wydaje się być solidną konstrukcją. Trzeba przyznać, że monitor ma w sobie coś 'interesującego'.
Ergonomia i wyposażenie
U bohaterów niniejszego tekstu próżno szukać obsługi pivota, czy możliwości regulacji wysokości nogi. Wyjątkiem jest panel LG, którego matrycę można obniżyć nawet do poziomu biurka.
LG L1770HQ
Opisywane modele należą do zbyt niskiej półki cenowej, aby miały takie możliwości, charakterystyczne raczej dla nieco droższych monitorów.
Do wszystkich monitorów - ponownie za wyjątkiem LG - dołączono klapki na porty. Można za ich pomocą w mniejszym lub większym stopniu zasłonić wystające z tyłu kable.
W iiyamie znajdują się one na prawym boku monitora. Wykonane z przyjemnego, gładkiego plastiku. Niestety wszystkie z wyjątkiem wyłącznika zbyt twardo się wciskają (a powinno chyba być na odwrót). Pierwszy od góry to włącznik, następny wchodzi do wybranego menu, a pozostałe dwa to + i -, służące do zmiany wartości poszczególnych opcji. Niestety, menu nie działa tak przyjemnie, jakby mogłoby się wydawać. Jest dość zagmatwane przez to, że dodatkowo podzielono je na cztery podmenu. Przemieszczanie się po nich nie jest intuicyjne i wymaga chwili treningu. Na początku to rozwiązanie mocno nas wkurzało i chcieliśmy zupełnie zmieszać OSD iiyamy z błotem, ale kiedy emocje opadły, po kilku kwadransach pełnych dobrej woli, udało nam się do niego przyzwyczaić i okazało się, że jednak nie jest tak źle.
iiyama X436S-B
Monitor ma zintegrowane głośniki, ale niestety grają plastikowo i zniekształcają dźwięk - jednym słowem są kiepskie. iiyama może za to pełnić rolę prostego przedłużacza USB. Z tyłu znajduje się odpowiednie wejście (kabel znajduje się w zestawie), a na prawym boku mamy łatwo dostępny port USB (szkoda, że tylko jeden) - a dodatkowo wyjście słuchawkowe. Wygodne.
Pewną wadą monitora jest to, że w trybie stand-by wbudowany zasilacz generuje delikatny, wysokotonowy pisk (to chyba przypadłość większości monitorów iiyamy, bo nasza redakcyjna E511S ma dokładnie to samo). Na szczęście słychać go wyłącznie po zbliżeniu ucha do tylnej części obudowy. Osoby ze szczególnie wrażliwym słuchem może to jednak nieco denerwować.
Na prawym boku nad przyciskami umieszczono diodę, która niebieskim kolorem informuje o tym, że monitor jest włączony. Z tyłu znajdziemy otwory do montażu na wysięgniku VESA. Metalową nogę można odkręcić.
Z przodu iiyamy znajdują się dwa przezroczyste "okienka" - to detektor ruchu. W menu (opcja Auto Power Off) możemy ustawić, po ilu minutach naszego "bezruchu" monitor ma przejść w tryb uśpienia (do wyboru są: 1, 2 lub 3). Działa to całkiem dobrze, pod warunkiem, że monitor stoi w niewielkiej odległości od użytkownika. Ostatecznie zawsze można pomachać do monitora ręką - "heloł, kolego! pobudka ;)" A jeśli komuś ta funkcja nie podoba się, może ją wyłączyć.
W lewym górnym rogu obudowy umieszczono fotodiodę, której zadaniem jest mierzenie intensywności światła w pomieszczeniu. Po włączeniu odpowiedniej opcji w menu (Auto Brightness), monitor będzie starał się dopasować podświetlenie (jaskrawość) matrycy do oświetlenia zewnętrznego. Opcja ręcznej zmiany jaskrawości w menu zostanie tym samym zablokowana (kontrast będzie można w dalszym ciągu regulować). W naszym przypadku działało to całkiem nieźle... z jednym wyjątkiem. Kiedy dzień był naprawdę pochmurny, obraz na monitorze stawał się zdecydowanie zbyt ciemny. W innych sytuacjach intensywność podświetlenia była już lepsza i dało się pracować. Jednak nawet wtedy niektórzy użytkownicy podczas stosowania Auto Brightness mogą narzekać na zbyt słabo podświetlony ekran.
W monitorze LG przyciski znajdują się pod dolną krawędzią monitora. Ergonomia trochę kuleje, bowiem są zbyt płytkie i twarde przy wciskaniu. Wyłącznik dla odmiany duży i wygodny. Mamy wrażenie, że producenci przywiązują dużą wagę do (stosunkowo rzadko przecież wykorzystywanego) wyłącznika i traktują go jako ważny element ozdobny, natomiast pozostałe przyciski (z których korzysta się częściej) mają w zwyczaju traktować po macoszemu. Nieładnie.
LG L1770HQ
Nad wyłącznikiem znajduje się niebieska dioda (trochę zbyt jasno świeci, ale można ją wyłączyć w menu) informująca o tym, że monitor jest włączony.
Po wyjęciu monitora z pudła, podstawka wraz z nogą jest przygięta do tyłu obudowy. Nie trzeba jej przykręcać - wystarczy odpowiednio odgiąć, naciskajac odpowiedni przycisk. Wszystkie kroki pokazuje specjalna ulotka z wykrzyknikiem.
wyjścia VGA w podstawce - LG L1770HQ
Otworów VESA na samej obudowie nie stwierdzono, ale dokładniejsze oględziny spodu podstawki ukazały miejsca na śrubki (są nawet w zestawie wraz ze specjalną blachą montażową). Monitor LG da się więc zamocować do ściany lub wysięgnika - wystarczy wcześniej złożyć podstawkę do stanu, w jakim znajdowała się fabrycznie.
Samsung wziął sobie do serca wygodę użytkowników. Przyciski znajdują się tak jak w LG, pod dolną krawędzią monitora, ale w przeciwieństwie do niego są bardzo wygodne, odpowiednio wypukłe i miękko się wciskają. Podświetlany na niebiesko wyłącznik jest również duży, miękki, po prostu wyjątkowo łatwy w obsłudze. Dzięki temu można go bez problemu trafić w niego nawet po bardzo wyczerpującym (np. od pracy ;-) wieczorze.
Wykonana w 100% z plastiku podstawka jest bardzo lekka. Z początku mieliśmy wręcz obawy o stabilność postawionego na niej monitora. Instalacja podstawki jest dość prosta i sprowadza się do zaczepienia o siebie dwóch plastikowych zatrzasków oraz przykręcenia jednej śruby.
Monitor trochę "piszczy" w trakcie pracy, ale na szczęście cicho i podobnie jak w przypadku iiyamy, bez przyłożenia ucha do zintegrowanego z tyłu zasilacza, nieprzyjemnego dźwięku prawie nie słychać.
Panel sterowania w monitorze Belinea to jeden centralny włącznik, podświetlony na niebiesko oraz dwa przyciski po lewej i dwa po prawej. Wszystkie pokryte śliską, srebrną farbą, a na domiar złego znajdują się w niewygodnych miejscach (zbyt blisko czarnej ramki, przez co trochę trudno ich używać). Jeśli dodamy, że skrzypią i są zbyt twarde przy wciskaniu, to wyniknie z tego, że obsługa monitora jest mało wygodna.
Belinea 101720
Za to zintegrowane w Belinei głośniki były dla nas małym zaskoczeniem. Brzmią na tyle dobrze, że w sytuacji awaryjnej można wręcz próbować słuchać na nich muzyki. Z pewnością grają lepiej niż te w iiyamie, lepiej słychać tony wysokie i nie ma takich zniekształceń dźwięku. Belinea może też posłużyć za konkretny hub USB - ma wbudowane aż 3 porty, znajdujące się po obu stronach nogi. Podstawkę (żeliwna z otaczającym ją plastikiem) mocuje się za pomocą dwóch śrub, niestety bez śrubokręta się nie obejdzie.
Menu OSD
W iiyamie wbudowane menu wygląda trochę archaicznie - niewyszukane niebieskie tło i zupełny brak przezroczystości. Graficzne wykonanie zastosowanych ikonek jako żywo przypomina wczesne programy graficzne na PC z połowy lat osiemdziesiątych. Są kolorowe, ale bardzo nieśmiało ;-) Menu działa na szczęście w miarę szybko, choć przechodzenie pomiędzy kolejnymi czterema ekranami trwa ciut za długo. Szkoda też, że iiyama nie postarała się o polską wersję menu.
Menu dzieli się na 4 - trochę niewygodne - podmenu. Nie wspominaliśmy jeszcze o Economy Mode, który pozwala na mocne przyciemnienie świetlówek bez konieczności mozolnego regulowania podświetlenia (nie mylić z Auto Brightness). Może się to przydać, jeśli w pomieszczeniu jest naprawdę ciemno, a nas akurat bolą oczy.
Inną ciekawostką jest opcja Lockout. Po jej uaktywnieniu nie da się zmienić ustawień monitora - może zniechęcić np. małe dzieci do grzebania przy konfiguracji monitora.
Teraz z irytujących rzeczy: temperatura kolorów nie jest podana w stopniach Kelvina, a jedynie za pomocą enigmatycznych "1", "2", "3", "s" (można się tylko domyślić, że chodzi o sRGB) i "użytkownika". Dopiero po sprawdzeniu w instrukcji okazuje się, że 1 to 9300K, 2 to 7500K, a 3 to 6500K. Z gammą podobnie, ale tym razem w instrukcji nie znajdziemy podpowiedzi - a na monitorze zamiast podanych stopni mamy jedynie Mode1 i Mode2.
Trochę zbyt szybko domyślnie wyłącza się OSD - po pięciu sekundach. Możemy to jednak zmienić i przy pomocy odpowiedniej opcji "przytrzymać" je na ekranie przez całą minutę.
OSD w monitorze iiyama:
1. Brightness, Contrast, Clock, Phase, V-Position, H-Position
2. Auto Set-up, Color Temp., Sharpness, Gamma, Economy Mode
3. OSD Position, OSD Off Timer, Language, Lockout
4. Volume, Signal Select, Auto Brightness, Auto Power off, Reset
W monitorze LG menu wygląda znacznie bardziej nowocześnie niż u iiyamy. Design jest schludniejszy, tło półprzezroczyste, a wszystkie funkcje dostępne od razu bez konieczności przechodzenia po kolejnych ekranach menu. W dodatku menu działa dość szybko.
Nie ma jednak tylu ciekawych funkcji - jest po prostu bardzo skromne. Ale za to po polsku. Temperatury barw podano w Kevinach ale mimo, że do wyboru jest ich więcej, na skali oznaczono jedynie dwie: 6500K i 9300K. Pozostałych trzeba się domyślać. Możliwe ustawienia korekty gamma to -50, 0 i +50.
Cóż. Jaskrawość, kontrast, gamma, kolory, pozycja OSD, wyłączenie diody Power - i to właściwie wszystko, co można znaleźć w tym menu. Z ciekawostek, monitor ostrzega o wyświetlaniu na nim nieoptymalnej rozdzielczości, wyświetlając na chwilę odpowiedni komunikat.
Ciekawym dodatkiem jest funkcja F-Engine. Włącza się ją drugim przyciskiem (nie ma jej w standardowym menu, co wydaje nam się odrobinę dziwne). Służy do dodatkowego zwiększenia kontrastowości obrazu i nasycenia kolorów. W menu można włączyć profil "filmowy", "do czytania tekstu" lub ustawić własny (do wyboru jest kilka dziwnie wyglądających parametrów, których opis można znaleźć między innymi w Sieci).
OSD w monitorze LG:
Obraz > Jaskrawość, Kontrast, Gamma
Kolor > Temperatura barw, R, G, B
Pozycja > Pozioma, Pionowa
Pozycjonowanie > Zegar, Faza
Ustawienia > Język, Pozycja OSD, Wskaźnik zasilania, Ustawienia fabryczne
Menu w Samsungu jest bardzo wygodne. Ładnie wygląda i działa bardzo szybko, można włączyć w nim przezroczystość. Wśród języków do wyboru nie ma niestety polskiego.
W Samsungu zaimplementowano MagicBright, odpowiednik funkcji F-Engine z LG, mającej na celu poprawę kontrastu, np. w filmach. Do wyboru jest większa liczba profili niż w LG, ale generalnie całość nie działa tak dobrze jak u konkurenta. Jest też dodatkowa opcja MagicColor, polepszająca nasycenie kolorów. Średnio użyteczna ale może się przydać np. podczas oglądania zdjęć, na których dominują żywe, jasne barwy.
Temperaturę kolorów ustawia się za pomocą opcji Color Tone. Do wyboru: Cool, Normal, Warm i Custom. Poza wspomnianymi, zbyt wielu zaskakujących opcji w menu nie ma. Na szczęście to, co jest, obsługuje się szybko i łatwo. :-)
OSD w monitorze Samsung:
Picture > Brightness, Contrast
Color > MagicColor, Color Tone, Color Control, Gamma
Image > Coarse, Fine, Sharpness, H-Position, V-Position
OSD > Language, H-Position, V-Position, Transparency, Display Time
Setup > Auto Source, Image Reset, Color Reset, RTA
Information
Menu w Belinei jest z kolei podobne do tego stosowanego w większości innych monitorów tej firmy. Ikony wyglądają niczym pod Workbenchem 1.3 na Amidze. Brak przezroczystości powoduje, że menu zasłania dość znaczne połacie wyświetlanego obrazu. Całość działa też dość wolno, delikatnie mówiąc (najmniej dynamicznie ze wszystkich tu opisywanych monitorów). Liczba opcji również jest skromna, nie ma na przykład korekcji gamma.
Z ciekawostek można wymienić możliwość wyświetlania ostrzeżeń o nieoptymalnej rozdzielczości. Da się też ustawić czas pozostawania menu na ekranie - pomiędzy 10 a 120 sekund (domyślnie: 45). Menu OSD Belinei wypada więc słabo - jego jedyną wyraźną zaletą jest obsługa języka polskiego.
OSD w monitorze Belinea:
Jasność, Kontrast
Kolor > 9300 K, 6500K, niestandardowy, sRGB
Kontrola OSD > H. Pozycja OSD, V. Pozycja OSD, Czas oczek. OSD
Inny > Język, Wejście, Głośność, Informacja, Autoswitch
Reset
Testy: Jakość obrazu
Monitory testowaliśmy kolorymetrem przy ustawieniach jasności i kontrastu, dających w efekcie optymalną jasność na poziomie około 140 cd/m2. Temperaturę kolorów za każdym razem ustawialiśmy w menu na 6500K (co oczywiście nie oznaczało, że barwy wyświetlane przez poszczególne matryce będą w pełni odpowiadały naszym ustawieniom). Badaliśmy również maksymalną jasność każdego z monitorów - w nawiasach podajemy wartości deklarowane przez producenta.
Tabela optymalnych ustawień, temperatur kolorów, maksymalnej jasności oraz czasu reakcji:
| Model: | Belinea 101720 | iiyama X436S-B | LG L1770HQ | Samsung 731BF |
| Optymalne ustawienia dla luminancji ~140 cd/m2 | Jaskrawość: 44 Kontrast: 44 | Jaskrawość: 72 Kontrast: 72 | Jaskrawość: 51 Kontrast: 51 | Jaskrawość: 30 Kontrast: 30 |
| Rzeczywista temperatura kolorów przy ustawionej 6500K | 8300K | 5900K | 7200K | 7500K |
| Maksymalna jasność matrycy zmierzona (producenta) | 310 cd/m2 (290 cd/m2) | 270 cd/m2 (300 cd/m2) | 300 cd/m2 (300 cd/m2) | 340 cd/m2 (300 cd/m2) |
| Czas reakcji zmierzony (produnceta) | ~10-12 ms (8 ms) | ~12-16 ms (8 ms) | ~6-8 ms (4 ms) | ~16-20 ms (2 ms) |
Przy okazji (nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni) pozwolimy sobie na pewną uwagę co do czasu reakcji. Producenci (jak zwykle) podają go sobie w specyfikacjach dość dowolnie. Jedni 8 ms, inni 4 ms, a Samsung odważył się wręcz na deklarację, że piksele w jego panelu zmieniają swój stan w zaledwie 2 ms.
Niezrażeni danymi, które wyczytaliśmy w dostarczanych przez producentów tabelkach, sami sprawdzaliśmy czasy reakcji. Z testów wynikło, że najbardziej specyfikacje nagiął Samsung, gdy w praktyce wyszło nam raczej ~16 ms (ośmiokrotna różnica). iiyama ma całkiem niezły czas reakcji, wynoszący ok. 12 ms. Czasami widać wyraźne smugi, ale w deklaracjach przynajmniej podaje bliższe prawdzie 8 ms. Natomiast znakomicie wypada LG - tutaj czas rzeczywiście wynosi ok. 6-8 ms, czyli bardzo blisko deklarowanych przez producenta 4 ms. Belinea zaś to zupełnie dobre 10-12 ms, również niewiele więcej niż według specyfikacji.
iiyama wyświetla bardzo dobre kolory, choć podobnie jak na innych matrycach TN, są problemy z odwzorowaniem niektórych barw i gradientów - np. przejścia kolorów w przypadku koloru skóry, czy jasnych włosów są trochę niedokładne. Mimo to, jak na technologię TN matryca ma ładne kolory, choć trochę zbyt przesunięte w kierunku czerwieni (np. biel jest lekko czerwonawa).
Siedząc przed iiyamą można dostrzec lekkie ciemne plamy w dolnych rogach ekranu, ale wynikają one nie tyle z winy świetlówek, co z niewystarczająco szerokich kątów widzenia zastosowanej matrycy. Czerń na iiyamie jest ciemnofioletowa, a przy górnej krawędzi widać delikatną białą poświatę świetlówki. Jak na matrycę TN jest naprawdę dobrze, pod warunkiem, że nie będziemy patrzeć na monitor z boku pod zbyt dużym kątem.
LG ma odrobinę mniej nasycone barwy od iiyamy, ale generalnie wierniej odwzorowane. Kolory trochę zimniejsze, przez co np. na skórze widać mniej szczegółów, ale za to biel prezentuje się bardzo naturalnie. Czerń również jest znacznie ładniejsza i czystsza. Na czarnej planszy testowej widoczne były lekkie odblaski świetlówek w postaci jasnych plam przy górnej i dolnej krawędzi, natomiast na białym tle dostrzegliśmy minimalne przyciemnienia w dolnych rogach.
W poziomie monitor LG ma dość przeciętne kąty widzenia (podobnie jak iiyama), natomiast w pionie są one naprawdę rewelacyjne. Można się wręcz pomylić i pomyśleć, że to nie matryca TN. Szkoda, że w poziomie nie jest tak dobrze.
F-Engine na LG działa świetnie, przynajmniej w trybie filmowym. Po jego włączeniu wyraźnie poprawia się kontrast i nasycenie kolorów (wygląda to niemalże jak po włączeniu trybu HDR w grze).
Na Samsungu biel jest zbyt 'ciepła' - wpada w lekką czerwień - jednak mniej niż na iiyamie. Podświetlenie niezłe, ale mniej równomierne niż w iiyamie, czy LG. Na białym tle widać delikatne odblaski przy krawędziach. Czerń w wykonaniu tego monitora nie jest zbyt głęboka - na jej miejsce monitor wyświetla ciemnoszary. Na ciemnym tle widać nieduże odblaski na górze i na dole, które jednak nie przeszkadzają zbytnio podczas oglądania filmów. Jeśli chodzi o kolory, są soczyste, ale trochę mniej niż na LG, czy iiyamie. Kąty widzenia prezentują się przeciętnie.
Ciekawa sprawa dotyczy czasu reakcji w Samsungu. Zazwyczaj w monitorach LCD najwięcej czasu zajmuje pikselom wygaszenie od czarnego do białego. Tutaj mamy sytuację odwrotną - długo trwa przejście od białego do czarnego. O ile więc w większości LCD przesuwanie czarnego tekstu powoduje zostawianie czarnej poświaty, o tyle w opisywanym Samsungu poświata jest biała. Z jednej strony to dobrze, bo białe smugi są w większości sytuacji mniej widoczne od czarnych, z drugiej efekt smużenia jest bardzo wyraźny.
W Samsungu można włączyć MagicBright poprawiającą kontrast i kolory (za pomocą drugiego przycisku od lewej, z poziomu standardowego menu nie ma takiej możliwości). Do wyboru jest kilka presetów, min. Test, Internet oraz Movie. MagicBright nie działa tak dobrze jak F-Engine na LG. Podczas oglądania testowych filmów (no dobrze, zdradzimy, że był to przede wszystkim 'The Blues Brothers' i że oglądaliśmy go dłużej, niż powinniśmy ;-)) poprawa kontrastu i kolorów była widoczna, ale nie prezentowała się nawet w połowie tak dobrze jak na LG.
Z kolei obraz na monitorze Belinea trochę za mocno wpada w niebieski, co potwierdza się w teście kolorymetrem - 8300K przy ustawionych 6500K. Kolory mniej nasycone niż u konkurencji i trochę wyblakłe. Jeśli chodzi o czas reakcji, jest dobry - smugi nie są tak widoczne, jak w iiyamie, ale też trochę brakuje mu do bardzo responsywnego panelu LG. Kąty widzenia przeciętne - podobne jak w pozostałych monitorach (z wyjątkiem LG). Patrząc na ekran z boku widać "mleko". Równomierność podświetlenia w normie, czerń niezbyt głęboka.
- Podsumowanie jakości obrazu:
Dołączone oprogramowanie
Do trzech z testowanych monitorów dołączono płyty. Zaczniemy od jedynego monitora, który na tym tle się wyróżnia (niestety negatywnie). W pudle z iiyamą nie znaleźliśmy bowiem żadnej płyty CD. Ze strony www można ściągnąć sterowniki i program Display Tune. Niestety, ten ostatni nie bardzo chciał działać - ani na naszym testowym notebooku HP500 (którego recenzja zbliża się wielkimi krokami) ani na desktopie z rozwiązaniem graficznym Intela. Nie jesteśmy pewni, czy to wina niekompatybilności z grafiką Intela, czy też monitor nie obsługuje jednak regulacji z poziomu systemu (choć strona WWW iiyamy zdaje się sugerować coś odwrotnego).
Ładny program, ale co z tego, skoro nie bardzo chce działać
Co do LG, to przyznajemy szczerze, że po tym koncernie spodziewaliśmy się miłego dla oka programu do sterowania ustawieniami z poziomu systemu. Niestety, nic z tego, na płycie są jedynie profile ICM oraz instrukcja. Swoją drogą dziwne, że możemy ją sobie poczytać po kazachsku, litewsku, czy ukraińsku, natomiast polskiego ani widu ani słychu.
Samsung dołącza na płycie całkiem bogaty zbiór oprogramowania - instrukcję, sterownik z dedykowanym profilem ICM, a także program Autopattern pomagający w regulacji automatycznej w momencie, gdy monitor podłączony jest do D-Sub. Jest też soft Natural Color 2.0, który pomaga optymalnie wyregulować nachylenie, jasność i kontrast. Sesja w programie Natural Color kończy się utworzeniem profilu ICM.
Magic Tune Premium prosto ze strony WWW producenta
Gwoździem programu jest natomiast oprogramowanie MagicTune. Jest to bardzo elegancko wykonane narzędzie umożliwiające regulację ustawień monitora z poziomu systemu. Wygląda ładnie, działa szybko, pozwala na zmianę wszystkich ustawień. Ideał - czegóż chcieć więcej? Na dodatek program ma wbudowaną prostą kalibrację obrazu, można go wyświetlać w trayu albo i nie, pozwala na ręczne lub automatyczne wyregulowanie obrazu.
Zachęceni postanowiliśmy rzucić okiem na stronę WWW, żeby zobaczyć, czy wyszła może jakaś jeszcze nowsza wersja. Znaleźliśmy MagicTune Premium 1.0.32, ściągnęliśmy... To właściwie ten sam program, ale z ładniej zaprojektowanym interfejsem użytkownika. Ciekawostka: kiedy włączony jest MagicTune nie działają przyciski monitora - wszystkie wyświetlają wtedy okienko "MagicTune". Trochę mało zrozumiałe, przydałoby się raczej coś w stylu "Uwaga! MagicTune przejął ustawienia tego monitora. Opór jest daremny." ;-).
Na srebrzystym krążku dołączonym do Belinei znajdziemy jedynie instrukcję obsługi (również po polsku) w PDF-ie. Jest też możliwość ściągnięcia ze strony producenta pliku INF dla monitora. I to by było na tyle - żadnej regulacji z poziomu systemu.
Ostatni rzut oka na każdą z siedemnastek
Zanim przejdziemy do finalnego podsumowania, gwoli przypomnienia i uporządkowania, przedstawiamy kilka zdań naszej opinii o każdym z monitorów.
iiyama ma 'twardy' design, ale jest porządnie wykonanym monitorem. Zawarto w nim bogate OSD i rzadko spotykane funkcje, takie jak dopasowanie jasności ekranu do oświetlenia zewnętrznego oraz detekcję ruchu użytkownika. Matryca wyświetla ładne, soczyste kolory i jest równomiernie podświetlona. Jej wady to dość słabe kąty widzenia, kiepskie odwzorowanie koloru czarnego i bardzo słaby czas reakcji, wynoszący prawie 20 milisekund.
LG wygląda nowocześnie, za sprawą wąskiej ramki oraz smukłej obudowy. Dzięki zastosowaniu zewnętrznego zasilacza udało się dodatkowo "odchudzić" ten monitor. Bardzo ładna biel i czerń, a także wierne odwzorowanie kolorów są zaletami tego monitora. Do tego dochodzi naprawdę niski czas reakcji oraz zdumiewająco dobre kąty widzenia w pionie. Może podświetlenie mogłoby być trochę lepsze.
Samsung to ładny monitor, o przyjemnych kształtach. Jego obsługa i OSD również są najwygodniejsze. Niestety, matryca nie jest tak dobra, jak u LG - przeciętne kąty widzenia, czas reakcji gorszy od przeciętnego, trochę mniej soczyste kolory niż u konkurencji. Podświetlenie również nieco gorsze niż w pozostałych monitorach, ale w praktyce widać to właściwie wyłącznie na czarnym tle. Mile zaskoczył nas dołączony program MagicTune, pozwalający na intuicyjną regulację ustawień monitora z poziomu systemu operacyjnego.
W Belinei razi trochę słabej jakości plastik. Odwzorowanie kolorów jest dobre - choć barwy są odrobinę wyblakłe - pod warunkiem, że patrzymy na ekran z przodu. Z boku dają o sobie znać nieco gorsze niż u konkurencji kąty widzenia. Pewną wadą jest również niewygodne menu.
Mamy też wrażenie, że monitory z wbudowanymi zasilaczami - Samsung i iiyama - mają większe skłonności do wydawania 'piszczących' dźwięków w czasie pracy lub trybu stand-by, niż ich odpowiedniki z zewnętrznymi "klockami".
Ostateczne podsumowanie i ocena
Wszystkie monitory postawiliśmy obok siebie i przez kilkadziesiąt minut wyświetlaliśmy na ich ekranach zdjęcia, filmy i gry. Od pierwszej chwili pod względem jakości obrazu najlepiej prezentował się monitor LG. Zdecydowanie najlepszy czas reakcji, wyjątkowo dobre kąty widzenia (zwłaszcza w pionie) i dobre kolory od razu dały o sobie znać.
Potwierdzają to testy kolorymetrem - najwierniejszym odwzorowaniem kolorów pochwalić się może właśnie LG. Pod tym względem w czołówce znajduje się również Belinea, ale przy optymalnych ustawieniach ma zdecydowanie zbyt wysoką temperaturę kolorów. Równomierność podświetlenia w testowanych monitorach jest generalnie rzecz biorąc całkiem dobra. Z kątami widzenia na plus wyróżniał się LG - ze swoimi rewelacyjnymi kątami widzenia w pionie. Na minus Belinea - patrząc na nią z boku ekran był koszmarnie wręcz blady, coś jakby spowity mgłą.
Podsumowując - głównym zwycięzcą niniejszego testu zostaje monitor LG. Składają się na to dobrze odwzorowywane kolory, najszersze kąty widzenia z opisywanych tu modeli oraz zdecydowanie najniższy czas reakcji. Nie bez znaczenia jest też tryb F-Engine, przydatny podczas oglądania filmów. Z zewnątrz monitor również prezentuje się dobrze - smukły design, zewnętrzny zasilacz. Do tego, jak na ironię, w chwili pisania tego testu był najtańszym ze wszystkich opisywanych tu monitorów! Jego jedyne, choć drobne wady, to trochę niewygodna obsługa menu oraz zbyt twarde przyciski sterujące.