• benchmark.pl
  • Gry
  • Dragon Ball: XenoVerse - Smocze Kule zarówno na konsole jak i PC
Dragon Ball: XenoVerse - Smocze Kule zarówno na konsole jak i PC
Gry

Dragon Ball: XenoVerse - Smocze Kule zarówno na konsole jak i PC

Marcin Jaskólski | Redaktor serwisu benchmark.pl
12 komentarzy Dyskutuj z nami

Dragon Ball: XenoVerse to kolejna odsłona przygód Goku i przyjaciół, tym razem również na PC!

Szczerze mówiąc, nie przepadam za "chińskimi bajkami", więc recenzowaniem najnowszej odsłony Dragon Ball zająłem się wyłącznie z obowiązku. No dobra, wkęcam was ;-). Uwielbiam Dragon Balla. To wspaniała magiczna opowieść o przyjaźni, rywalizacji i sztukach walki, pełna humoru i dramatyzmu. Od dawna marzyłem o grze, ktora dałaby mi możliwość spotkania w grze takich postaci jak Vegeta, Piccolo, czy Tienshinhan i zmierzenie się z nimi w walce. W czym problem, zapytacie, przecież gier z serii Dragon Ball jest multum? Otóż większość z nich powstała na konsole (zwłaszcza Sony). Pecetowcy chętni zanurzyć się w świat Smoczych Kul, mieli do dyspozycji jedynie Dragon Ball Online. Ale oto mam przed sobą Dragon Ball: XenoVerse - grę która pojawiła się na Xbox 360, Xbox One, PS3, PS4 i - nareszcie - na PC. Nie będę tu więc rozwodził się nad tym, w czym gra jest lepsza czy gorsza od Tenkaichi czy Raging Blast, bo prostu nie miałem z nimi styczności. Jestem całkowitą świeżynką w świecie gier DB. Podstawowym pytaniem będzie więc, czy DB XV ma coś do zaoferowania pecetowym graczom?

O co kaman? Ktoś miesza w czasie. Wpływając na legendarne potyczki w przeszłości, zmienia teraźniejszość i przyszłość. Przykładowo Raditz podczas walki na Ziemi unika ciosu Gohana i wyrywa się z chwytu Goku przed ostatecznym uderzeniem Piccolo. Efekt? Wszyscy pozytywni bohaterowie giną, a Raditz przejmuje naszą planetę bez interwencji Vegety i Nappy. Na szczęście istnieje coś takiego jak Patrole Czasu. Pod patronatem Kai Czasu doskonale nam znany Trunks czuwa nad tym, by historia nie została zmieniona. Potrzebuje jednak pomocy i prosi Shenrona, by ten przysłał mu wybitnego wojownika. W tym momencie do akcji wkracza gracz, ktory przybywa do miasta TokiToki, siedziby Patrolu Czasu.

Na początek wybór postaci - mamy możliwość stworzenia bohatera z jednej z pięciu ras: Majin (przykładowy przedstawiciel: Buu), Saiyan (Goku, czy Vegeta), Ludzi (Kiririn, czy Yamcha), Nameczan (Piccolo) oraz Changeling (Frieza). Wybór postaci nie oznacza, że nie będziemy mogli wcielić się w inne postacie. Gra umożliwia nam odegranie praktycznie dowolnego pojedynku (również pojedynki w lokalnym co-opie) np. Gogeta SSJ4 vs Omega Shenron, a nawet takich jak SSJ Bardock vs Frieza, pod warunkiem odblokowania kolejnych postaci, co czynimy podczas rozgrywki. Jeśli więc marzy wam się przede wszystkim bijatyka na dwa pady na kanapie, musicie na początku zaliczyć kampanię fabularną.

Jak sklasyfikować Dragon Ball XenoVerse? To oczywiście bijatyka... z elementami RPG (rozwój postaci, wyposażenie itp.) i MMO (interakcje z innymi graczami, turnieje i wydarzenia sieciowe). Grę zaczynamy w mieście TokiToki, gdzie mamy do dyspozycji liczne sklepy, dostęp do aren na których toczone są bitwy oraz możliwość rozpoczęcia różnego rodzaju zadań. Spotykamy tam również różne postacie, zarówno sterowane przez sztuczną inteligencję, jak i innych graczy. Wykonywanie zadań skutkuje zdobywaniem punktów doświadczenia oraz waluty. Naszą postać możemy również rozwijać poprzez nauki u mistrza, który to przekaże nam techniki i umiejętności przez niego stosowane. Na przykład trenując u Vegety możemy nauczyć się słynnego Garlic-Ho, a u Goku oczywiście nieśmiertelnego Kamehame-Ha. Fabuła i naprawianie czasu zaczyna się od początku serii Z - czyli przybycia Raditza na Ziemię. Im dalej w czas tym będzie gorzej i trudniej. Ewidetnie ktoś pompuje przez czas duże ilości energii, zasilając nimi największych niemilców we wszechświecie.

Oprawa graficzna nie jest olśniewająca, ale wszystkie postacie z anime są znakomicie odwzorowane (doskonale znany cell shading) i gra nie ma dużych wymagań sprzętowych.  Rozgrywka na karcie graficznej GeForce GTX 750 Ti i przy najwyższych ustawieniach grafiki (rozdzielczość Full HD), skutkowało średnią szybkością działania 97 klatek na sekundę (minimalnie 88 fps). XenoVerse będzie więc cieszyć również posiadaczy słabszych maszyn, chociaż w oczy rzuca się bardzo słabe filtrowanie tekstur i mierny model zniszczeń (używając techniki mogącej zniszczyć planetę, możemy spodziewać się co najwyżej wykopania piaskownicy). Wersja na PC nie ma żadnych ograniczeń - możemy ją bez problemu uruchamiać w wysokich rozdzielczościach i przy dużej płynności (np. 2560 x 1440 w 144 Hz). Co dziwne wersje na konsole obecnej generacji działają z prędkością 30 klatek na sekundę. Możemy skorzystać z angielskiego bądź japońskiego audio, a na początku wita nas japoński pop (i nie jest to Dan Dan Kokoro Hikareteku). Nie ma tu jednak nic, co by tak naprawdę wpadło w ucho - po prostu oprawa dźwiękowa dobrze współgra z anime i nic więcej. Dragon Ball XenoVerse został spolszczony kinowo i tłumaczenie jest... bywa... poprawne. Do wielu opisów można się przyczepić, jednak każdy fan DB z miejsca będzie wiedział o co biega.

Dragon Ball to oczywiście walka, walka i jeszcze raz walka - nie tylko w konfiguracji 1 na 1, ale 2 na 2, czy 3 na 3. O ile sztuczna inteligencja przeciwników potrafi irytować, to walka z żywymi graczami daje mnóstwo frajdy. Jeśli po raz pierwszy masz styczność z serią, będziesz potrzebował chwili by przestawić się na pojedynki w pełnym 3D. Wojownicy potrafią bowiem latać i stosować najbardziej wyszukane techniki włącznie z atakami długodystansowymi. Wypada zaopatrzyć się w pad, chociaż rozgrywka na klawiaturze jest oczywiście możliwa. Nasz wojownik ma do dyspozycji zwykły atak szybki, zwykły atak silny, blok oraz standardowy atak dystansowy mocą Ki. Opanowanie zastosowania tych technik to dopiero początek. Dodatkowo otrzymujemy bowiem dostęp do technik specjalnych - na początku jest ich zaledwie kilka, ale w trakcie rozgrywki nauczymy się najbardziej epickich technik największych wojowników we wszechświecie. Przypisujemy je w wolne sloty i standardowo mamy do nich dostęp dzięki kombinacji RT + wybrany przycisk. RB służy nam do namierzania przeciwników, a prawy analog do wyboru przeciwnika. Przytrzymanie RT i LT daje nam dostęp do najpotężniejszych technik. Krzyżak służy nam wyświetlania aktualnych zadań, korzystania z dodatkowego wyposażenia, czy przedmiotów. Jest tego trochę i każdą z technik po zdobyciu trzeba opanować, bowiem mają one zarówno silne jak i słabe strony. Techniki walki możemy doskonalić w Recepcji bitewnej (zarówno online, jak i offline).

Jako fan Dragon Ball bawiłem się i nadal bawię się w XenoVerse znakomicie. Rozwijanie stworzonej przez siebie postaci, nauka technik u doskonale znanych mistrzów sztuk walki, możliwość spojrzenia na alternatywne historie legendarnych starć, turnieje, interakcje z innymi graczami (nie jesteśmy jednak do tego zmuszani, można się obejść bez elementów MMO), czy w końcu możliwość pojedynku w lokalnym co-opie - to wszystko składa się na znakomitą zabawę. Z drugiej strony fabuła to prostowanie alternatywnych historii i tak naprawdę nie znajdziemy tu nic nowego. Jakby tego było mało, oprawa graficzna jest dość średnia, model zniszczeń wręcz śmieszny, a sztuczna inteligencja przeciwników i towarzyszy po prostu nie zachwyca, potrafiąc wyczyniać różne cuda. Fani przełkną jednak wiele. Zwłaszcza, fani odpalający pierwszą porządną grę z uniwersum Dragon Ball na PC.

Wiele branżowych portali ocenia grę nisko, ja jednak uważam, że zasługuje na to, by dać jej szansę. Wątpię jednak, by XenoVerse zdołał przyciągnąć graczy, którzy do tej pory nie mieli styczności z uniwersum Dragon Ball. To bezdyskusyjnie propozycja dla fanów. Jeśli nim nie jesteś, możesz spokojnie odjąć od oceny gry jedną gwiazdkę.

Ocena końcowa:

Grafika:
 zadowalający plus
Dźwięk:
 zadowalający plus
Grywalność:
dobry plus

Ocena ogólna:

80%

 

Michał PiotrowskiDragon Ball XenoVerse okiem miłośnika konsol
Michał Piotrowski

Jako zagorzały fan serii każdą jej wirtualną odsłonę witałem z otwartymi ramionami…by wkrótce potem kolejny raz żałować zmarnowanego potencjału. Zapowiedź XenoVerse rozbudziła nadzieje, że coś wreszcie w tej serii gier się ruszy. Wiem, niepoprawny optymista ze mnie, ale liczyłem, że skoro gra trafi na konsole nowej generacji i peceta to będzie to gra naprawdę godna uwagi. I cóż…trochę się zawiodłem. Na szczęście tylko trochę. Patent z naprawianiem linii czasu, podczas którego pomagamy raz tym dobrym, a raz tym złym, tak aby historia nie uległa zmianie jest jak dla mnie świetny. Nie ma tu miejsca na nudę, a i klimat Dragon Balla gęsto wylewa się z ekranu telewizora. Wreszcie możemy stworzyć swojego wojownika, uczyć się kolejnych transformacji i coraz mocniejszych ataków, a nawet dozbrajać go w różne przedmioty. Kurs na odejście od typowej mordoklepki w kierunku gry RPG, a nawet MMORPG (wszak sporo tu możliwości kontaktu z innymi graczami i rozgrywania z nimi wspólnie wieloetapowych zadań) pozwolił serii na nabranie wiatru w żagle. Szkoda tylko, że jest to raczej mały zefirek świeżości, a nie prawdziwy huragan. Nagromadziło się tu niestety zbyt dużo błędów. Irytujące bieganie po miasteczku, by włączyć któryś z porozmieszczanych w ten sposób trybów gry to tylko wierzchołek góry lodowej. Dużo gorzej wygląda sama walka. Bo choć jest szalenie efektowna i sprawia sporą frajdę to wszystko potrafi zepsuć ześwirowana kamera, wybiórczy system namierzania postaci (potrafiący nie załapać przeciwnika klepiącego nas właśnie „przyjaźnie” po plecach) czy sztuczna inteligencja oponentów i naszych kompanów. Ci ostatni szczególnie mocno napsuli mi krwi bardzo często spoglądając ze stoickim spokojem jak wylewam siódme poty walcząc z wrogiem, a od wyniki tego starcia zależało to czy zaliczę daną misje. Mimo to jednak W Dragon Ball XenoVerse grało mi się bardzo dobrze i nie żałuje ani jednej godziny z tych kilkunastu, które spędziłem okładając piąchopirynami kolejnych przeciwników. Owszem, grafika mogłaby być lepsza, system walki bardziej rozbudowany, a połączenia z serwerami stabilniejsze. Wystarczy jednak przymknąć na to oko, by świetnie bawić się przy tym tytule. Moja ocena: 3,5/5

Komentarze

12
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    kombajn
    Autor to chyba bardzo młody jest (albo średnio zainteresowany DB) skoro nie grał w Dragonball MUGEN na pececie:

    https://www.youtube.com/watch?v=xU09MQPaJPk

    Pamiętam że zagrywałem się w to z kolegami godzinami. Grywalność i miodność stały na bardzo wysokim poziomie, na równi (w mojej ocenie) z dwu wymiarowymi Mortal Kombat. Zabawa była prawie w nieskonczoność bo zawsze można było dorzucić nowe postacie a powstawało ich od groma. Pamiętam że moją ulubioną był Kakarotto (imię Goku u Sayan) postać oprócz tony ciosów pozwalała na transformacje do ssj i nawet rzucanie genkidemy. Jak się walnąłem w pisowni nazw z uniwersum DB to przepraszam fanów ;) .
    1
  • avatar
    mureks
    To nie Chiñska bajka tylko "Japonska!!!" Manga i anime powstajá w japonii
  • avatar
    Im2Crazy4U
    Jako człowiek wychowany na DBZ majacy w malym paluszku wszystko co z db zwiazane stwierdzam jedno ta gra jest zajebista. Nie mam wymagan Bog wie jakich.. sa niedociagniecia ale bawie juz sie od 2tyg prawie, zajebiscie.. Moze dlatego ze wczesniej nie gralem w zadnego dragona w 3d.. jedynie na psx.

    Jak ktos sie uwaza za fana seri i DBZ i krytykuje ta gre to jest gowno nie fanem.. srodkowy na droge
    -1
  • avatar
    Akatzuky
    Nie wierze że autor tej recenzji nazywający sie dumnie benchmarkowcem nigdy nie włączył emulacji PS2 gdzie spokojnie mógł ograć Budokai, u mnie śmigało w 40 fps a też nie miałem konsoli i to jest bardzo wciągająca bijatyka, w Tenkaichi Budokai 3 najlepiej grało mi sie Majin Vegetą i Kid Buu polecam, natomiast obecnie już mam konsole ale jeszcze nie dane mi było pograć ale na pewno jest jeszcze lepiej
  • avatar
    mutissj
    Nie tylko Mugen był na PC także:

    -Bid For Power
    https://www.youtube.com/watch?v=3yMrsfCn_wo

    -Lemming Ball Z
    https://www.youtube.com/watch?v=iOuUpJcbq_s

    -Earth's special forces - Dragon Ball Z mod for Half life
    https://www.youtube.com/watch?v=EtEI26BZHIc
  • avatar
    Czaszka
    M.U.G.E.N to silnik do tworzenia mordobić w 2D, a że akurat w tamtych czasach DB był na topie, akurat właśnie tych "mugenów" było najwięcej. Ja za małolata w kafejce nawet grałem w wersję w której było ze 300 postaci, w tym pokemony jak i postacie z Naruto...
  • avatar
    vandam
    ogolnie juz nie gram prawie wcale a dbX wciagnal mnie mega. jedyny gruby minus to system zniszczen - tak wlasciwie - jego brak, i wczesniej wspomniane - powolne i mozolne poruszanie sie po miescie

    mimo wszystko jest to super propozycja dla osob kochajacych swiat i klimat db
  • avatar
    Konto usunięte
    Dawno nie widziałem tak durnej gry. Umawiamy się z ziomeczkiem na granie, cola i czipsy kupione. Pady w dłoń. A tu kurna nie da sie pograć p VS. p. Paranoja ... no i na dodatek ta grafika jak z wczesnego ps3...
  • avatar
    Flynn
    Ja tam grałem sobie w Little Fighter 2: DB Mod. Świetna bijatyka 2D, z co-opem i możliwością przechodzenia na kolejne poziomy SSJ czy nawet scalania (!).