Farming Simulator 2015 – Życie na wsi w swojsko-sielskim i nieco nudnym wydaniu
Gry komputerowe

Farming Simulator 2015 – Życie na wsi w swojsko-sielskim i nieco nudnym wydaniu

Robert Matuszak | Redaktor serwisu benchmark.pl
32 komentarze Dyskutuj z nami

Spróbowałem i wiem - Farming Simulator 2015 nie jest dla każdego. Ja mocno się wynudziłem, ale bez trudu znajdą się tacy, którzy wpadną w ten tytuł jak w bagno.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 2,5/5
Plusy

zgrabny samouczek; multum licencjonowanych maszyn i sprzętu do nabycia; różnorodność rozgrywki; niezłe udźwiękowienie; zarządzanie terenami leśnymi; kooperacja dla 16 graczy

Minusy

oprawa graficzna; na dłuższą metę nudna, powtarzalna i monotonna rozgrywka; a gdzie dożynki?

Już dawno temu zaprzestałem wszelkich działań, dzięki którym to mógłbym chociaż w najmniejszym stopniu zrozumieć fenomen i sens egzystencji każdego z symulacyjnych tasiemców. Symulator koparki, śmieciarki, betoniarki i czego tylko dusza zapragnie. Symulator kozy, kamienia i kromki chleba – świat stanął na głowie, ludzie zatracili się w symulacyjnym szaleństwie a gatunek rozpoczął parodię samego siebie. Cuda panie, nie do ogarnięcia dla przeciętnego zjadacza chleba. W ostatnim akcie desperacji, postanowiłem jednak całkowicie wyzbyć się pytań z serii „jakim cudem produkcje tej kategorii wyskoczyły z kioskowych witryn i koszy z grami po dwie dyszki, zajmując obecnie pierwsze miejsca list sprzedaży i to przy cenie 70 zł”, no i spróbować. Tak samemu i na własnej skórze. Bo ignorantem i stojącym z boku prześmiewcą być łatwo, ale jako recenzentowi gier – po prostu nie przystoi.

Farming Simulator 2015 - kombajn

Sam wziąć się za bary z najnowszym Symulatorem Farmy jednak nie zamierzałem. W ten bój ruszyć mógł ze mną tylko i wyłącznie równie doświadczony gracz, dodatkowo obyty i zaznajomiony z tym niebezpiecznym zawodnikiem. Znający jego wszelkie sztuczki i zagrania, bo po dziś dzień zagrywający się w edycję 2013. I jakby tego było mało, w ostatnim momencie do naczepy naszego wspólnego ciągnika wskoczyła nam jeszcze Xenia, jak zwykle prowadzona przez swoją wrodzoną ciekawość. Dlatego też poniższa recenzja przyjmuje postać trójgłosu – z udziałem osoby, która Farming Simulatora w swoim życiu nieco liznęła, jednak nigdy nie „poczuła czaczy” (ja, niżej i wyżej podpisany Robert), absolutnego laika w tym temacie (pod postacią Xenii), oraz gościa, który z wirtualną orką i zasiewem jest w zasadzie na ty (Dominik). A wszystko to by odpowiedzieć sobie na jedno, zasadnicze pytanie: czy najnowsza produkcja Giant Studios broni się zarówno w oczach konesera tego typu rozrywki, jak i krwi względnie i zupełnie świeżej?

Farming Simulator 2015 - traktor

Runda 1: Rozgrywka

Robert MatuszakOkiem Roberta
Robert Matuszak

Na wstępie muszę z ręką na sercu przyznać, iż Farming Simulator 2015 przyjemnie nastawia nas do nadchodzącej, nazwijmy to, ”zabawy”. Dwanaście obecnych tu samouczków w całkiem zręczny sposób przygotowują do każdego z dostępnych w grze wyzwań - od zasiewu po zbieranie ziemniaków, za co grze należy się oczywiście duży plus. Gwoździem programu jest tu jednak „Kariera”, za sprawą której w naszych łapskach ląduje jedna z dwóch dostępnych w grze farm. Te różnią się od siebie nie tylko krajobrazem i klimatem, ale i też zaawansowaniem pod względem rozgrywki. Komu na wejście marzy się starcie z potężnymi polami do zakupu i zagospodarowania, ten rzucić powinien się na Westbridge Hills. Początkującym proponuję jednak trzymać się stonowanego Bjornholmu, w klimacie którego to odnaleźć można krótkie i łagodne wprowadzenie do przygody. Ponadto, Farming Siimulator 2015 oferuje jeszcze 3 poziomy trudności, z których to najwyższy z miejsca obciąża nas niemałym kredytem. Jako farmerski „noob” zdecydowałem się jednak na nieco łagodniejszy start, z wypchanym po brzegi portfelem wyruszając po tytuł rolniczego hegemona lokalnej gminy, marząc o fotelu wójta i uznaniu lokalnej społeczności.

Farming Simulator 2015 - traktor na polu

Niestety, konstrukcja wspomnianej Kariery to pierwszy zgrzyt w moich relacjach z najnowszą odsłoną Farming Simulatora. W nowej produkcji Gigantów w dalszym ciągu bowiem brak jakiegoś motywującego do działania systemu wyzwań lub drogowskazów – czegokolwiek, co pchałoby mnie do dalszej gry pomiędzy kolejnym skoszonym polem bądź nakarmioną krową. Owszem, mogę tu zbierać pieniądze, kupować nowe, licencjonowane maszyny i poszerzać swoje gospodarstwo, jednocześnie w pełni doceniając oddaną mi swobodę w podejmowaniu kolejnych działań. Problem jednak w tym, iż poza wymienionymi elementami w grze nie odnalazłem już nic, co umiejętnie nakręcałoby ten rolniczy wyścig. Co prawda na podobieństwo misji z edycji 2013 powrót zalicza tu pewien zestaw zadań z lokalnej agencji, jednak w dalszym ciągu chciałoby się ujrzeć jakieś rozwinięcie tej idei.

Farming Simulator 2015 - kapusta

Bo czy chociażby dodanie kilku wytycznych w postaci „zbierz większe plony od Mirka z sąsiedztwa” lub „do końca miesiąca dokup 10 krów” w jakimś stopniu zrujnowałoby rozgrywkę? Szczerze wątpię, a ja i wielu mi podobnych zyskałoby tak potrzebny kopniak bądź magnes, pozwalający wysiedzieć przy tej produkcji dłużej, niż godzinę na jedno posiedzenie. Wymieniony przeze mnie element zdaje się być straszną popierdółką, jednak jego umiejętne dawkowanie i rozwinięcie naprawdę mogłoby odmienić podejście do zabawy wśród takich graczy ja – a więc nie bardzo rozentuzjazmowanych wiadomością, że teraz znów mogę skosić pole nówka kombajnem, i to dwa razy większe, bo dokupiłem sobie ziemi. Ponadto, w rozwiązaniu zaistniałego problemu wcale nie pomaga fakt, że do każdej z obecnych tu czynności (łącznie z nowością w serii – zarządzaniu lasem i ścinką drzew) po staremu najmować można pracowników. Oglądanie, jak sztuczna inteligencja orze pole za nas wcale nie czyni rozgrywki bardziej emocjonującą.