Jak zepsuć całkiem dobry serial? Netflix potrafi! Recenzja serialu The Umbrella Academy sezon 3
Seriale na podstawie komiksów biją ostatnio rekordy popularności. Disney+ przejął Marvela, zostawiając Netflixa w tyle. Czy powracający trzeci sezon The Umbrella Academy ma szanse konkurować z produkcjami Disney’a? Czy może to już ostatni krzyk tonącego? O tym w naszej recenzji.
Z deszczu pod rynnę - The Umbrella Academy w akcji
Disney plus rozbił bank debiutując w naszym kraju. Już na start dostaliśmy dwie mocne produkcje takie jak "Moon Knight” czy hit prosto z kin - Doktor Strange w multiwersum obłędu. Netflix stara się ratować jak może serwując nam kolejny sezon Stranger Things (który, jakby nie patrzeć zdominował rankingi) i Akademii Umbrella (The Umbrella Academy). Mimo to propozycje Netflixa coraz słabiej wyglądają na tle konkurencji, zwłaszcza że ostatnio dość dużo słuchać o kontrowersyjnych pomysłach na zakazanie współdzielenia kont na tej platformie czy wprowadzenie tańszego abonamentu z reklamami.
No ale pomysły pomysłami, oczywiście mogą się wydawać absurdalne, ale dopóki nie będą wcielone w życie nie warto się nimi przejmować. Można mieć jednak do Netflixa pretensje, i wiele osób o to je ma, że zbyt często w ich produkcjach widzimy nadmierne epatowanie poprawnością polityczną. No bo jak inaczej nazwać tak absurdalne pomysły jak czarnoskóra kobieta będąca Jarlem wioski w Wikingowie Valhalla, czarnoskóra królowa Anglii w “Bridgerton” czy cała jakże wspaniała obsada w Wiedźminie. Stacja zanotowała ostatnio spory spadek oglądalności, co świadczy o pewnych gustach widzów. Jak na to zareagowały władze Netflixa? No jak? Tego dowiecie się czytając nasza recenzję The Umbrella Academy.
Oops!...I Did It Again, czyli Akademia Umbrella ponownie ratuje świat
Na powrót bohaterów tego serialu musieliśmy poczekać aż dwa lata. Trzeci sezon rozpoczyna się jednak dokładnie w momencie, w którym skończyła się poprzednia seria. Warto więc przed seansem przypomnieć sobie ostatnie odcinki. A tym którym nie chce się wracać do starych epizodów przypominamy, że pod koniec drugiego sezonu, po powstrzymaniu apokalipsy, członkowie Akademii Umbrella opuścili Dallas z 1963 roku i wrócili do współczesności. No i fajnie, no i nareszcie czas na upragnione wakacje…No nie. Działania The Umbrella Academy naruszyły bowiem kontinuum czasowe.
W skrócie oznacza to, że nic nie jest takie jak powinno. W domu naszych bohaterów swoją siedzibę ma Akademia Jaskółka, której członkowie, co najważniejsze, mają pełną kontrolę nad swoimi zdolnościami i zdecydowanie lepiej radzą sobie jako zespół. Nie mają też zamiaru tolerować konkurencji. Co gorsza, to jeszcze nie koniec kłopotów. Okazuje się bowiem, że matki naszych bohaterów w tej linii czasowej nie żyją, Allison nie ma córki, a na domiar złego całą ludzkość czyha niebezpieczeństwo z jakim nigdy „Parasolki” nie miały do czynienia.
Na jedno kopyto
Pierwszym problemem z jakim zmaga się trzeci sezon The Umbrella Academy jest traktowanie naszych bohaterów jak idiotów. Powielono tu ten sam schemat mimo nadciągającego (i to kolejnego już) końca świata. Na początku nikt się tym nie przejmuje i zajmuje się własnymi problemami. Czyli co?! Nasi bohaterowie są aż tak głupi, że nie uczą się na błędach?
Może jeszcze jakoś by to przeszło, gdyby te wątki były ciekawie zrealizowane. Scenarzystom zabrakło jednak pomysłu na prowadzenie większości postaci, które dosłownie kręcą się w kółko, w dodatku po maksymalnie kilku lokacjach.
Romans Luthera i Sloane to taka trochę słaba kalka Romea i Julii. Dramatyczny wątek Allison, która straciła córkę jest tak nudny, że prędzej będziecie ziewać niż odczuwać jakiś żal w związku z tym co ją spotkało. Historia Klausa, który walczy na siłę o uczucia przybranego ojca - Reginalda Hargreevesa też nie pomaga, ale tutaj chociaż zdarzy się kilka zabawnych momentów, które wywołają uśmiech na Waszej twarzy.
Najlepiej na tle tego wszystkiego wypada Diego, który nagle dowiaduje się, że jest ojcem i musi sobie poradzić z wychowaniem syna. Wszystkie sceny poruszające ten wątek wypadły naprawdę ciekawie i przekonująco.
Czarna owca w stadzie
Netflix popełnił w Akademii Umbrella dwa największe błędy. Po pierwsze postanowiono, że główną oś fabularną stanowić będzie Vanya Hargreeves grana przez Elliota Page (wcześniej znanego jako Ellen Page). Sam aktor (aktorka?) gra naprawdę przeciętnie, co powoduje, że większość scen z nim chcemy po prostu przewinąć, aby się nie męczyć.
Drugi błąd i może najważniejszy to… zmiana płci naszej bohaterki na ekranie. Tak dobrze czytacie - Vanya Hargreeves postanowi zostać Wiktorem. Pewnie miało być to takie mrugnięcie oka do samego Elliota - bo wiecie, miał niedawno coming out – to czemużby nie zrobić to samo w serialu? Fajnie, prawda? No nie, nie za bardzo!
Po pierwsze zabieg ten spowodował, że głównym motywem serialu uczyniono nie walkę z wyższym złem czy rozpacz za utraconym dzieckiem, a transgenderowy wątek, który miał nas chyba uwrażliwić na losy osób LGBTQ+. Po drugie - dla mnie tym bardziej świadczy to o słabym kunszcie aktorskim Elliota Page. Bo jeśli faktycznie jest tak dobrym aktorem, za jakiego do tej pory go brano, to mógłby spokojnie grać Vanye do końca kręcenia serialu.
A tak dostajemy produkcje, w którym większość czasu „antenowego” oddano słabemu aktorowi. Co gorsze, jego wątek, nazwijmy to płciowy, skraca do minimum na przykład występ Aidana Gallaghera (numer pięć), a przecież grana przez niego postać jest najciekawszą w całym serialu.
Akademia Umbrella - czy warto obejrzeć?
Wiecie co? To naprawdę jest trudne pytanie. Trzeci sezon The Umbrella Academy jest niby dokładnie tym samym co zaserwowali nam twórcy w poprzednich seriach - czarną komedią akcji o ratowaniu świata. I gdyby było to dobrze zrealizowane pewnie bym się nie czepiał. Nowa Akademia Umbrella wycięła jednak to co najlepsze w poprzednich dwóch sezonach - sporą dozę akcji i czarnego humoru na rzecz na siłę wciskanych wątków LGBTQ+.
Przyznam szczerze, że dotrwałem do końca głównie dlatego, że naprawdę zaciekawiła mnie historia Diego i jego ojcostwa. Jeśli trzeci sezon Akademii Umbrella miał być odpowiedzią Netflixa na premierę Disney Plus to niestety chyba jesteśmy właśnie świadkami początku końca tego serwisu.
Ocena serialu The Umbrella Academy sezon 3:
- znani i lubiani bohaterowie powracają
- to nadal przyjemne połączenie akcji i czarnej komedii
- wątek Diego i jego przyszywanego syna
- ciekawie ukazana alternatywna wersja Akademii
- zbyt duża ilość czasu poświęcona historii zmiany płci przez Vanye w Wiktora kosztem wątków innych, ciekawszych bohaterów
- słabe aktorstwo Elliota Page'a (dawniej Ellen Page)
- mało ciekawe wątki poboczne naszych bohaterów (poza Diego i jego synem)
- zdecydowanie mniej akcji i czarnego humoru niż w poprzednich sezonach
- schematyczne i powielające zachowania naszych bohaterów w poprzednich części
- wciskana na siłę polityczna poprawność robi się już nudna