TOR uznawany jest za jedno z niewielu miejsc, w których użytkownicy Internetu wciąż mogą pozostawać anonimowi. Tymczasem z każdym dniem napływa do nas coraz więcej informacji, że „cebulowa sieć” wcale nie chroni naszej prywatności tak, jak moglibyśmy sobie tego życzyć. Pod koniec lipca pisaliśmy o zaniepokojeniu wśród twórców wywołanym odkryciem luki, która mogła być wykorzystywana do „demaskowania” ludzi. Najnowsze doniesienia są jeszcze bardziej niepokojące. Według raportu FBI z powodzeniem monitorują użytkowników sieci TOR od dłuższego czasu.
Funkcjonariusze „Biura” mają podobno do swojej dyspozycji specjalnie utworzone złośliwe oprogramowanie. Po zainfekowaniu serwera w sieci TOR jest ono w stanie wyciągnąć konkretne informacje o użytkownikach. Malware zostało umieszczone na TOR-owym serwerze Freedom Hosting (gdzie znajdowało się większość stron pedofilskich). Rządowy wirus zbierał informacje o użytkownikach. Jak się okazuje, dzięki oprogramowaniu udało się – jak informuje autor raportu – namierzyć i zidentyfikować adresy IP co najmniej 25 użytkowników, a sam właściciel Freedom Hosting trafił do więzienia.
Rządowy wirus budzi ogromne kontrowersje wśród grup strzegących wolności obywatelskiej. Eksperci i obserwatorzy zastanawiają się bowiem czy rządowy wirus nie jest wykorzystywany także do innych celów. Jeśli FBI ma taką możliwość, to jaką możemy mieć pewność, że śledzeni w sieci TOR nie są także zwykli obywatele? Największym problemem jest jednak to, że nieprędko raczej „Biuro” zostanie poddane dokładnej kontroli.
Wszystkie te najnowsze doniesienia jasno dają do zrozumienia, że sieć TOR zdecydowanie nie jest tak prywatna, jak przez lata się o tym mówiło. Potwierdza się tym samym stwierdzenie, że Internet i anonimowość nie idą ze sobą w parze. Tymczasem resztki anonimowości – zdaje się – są wykorzystywane w niezbyt dobrych celach. Laboratoria Kaspersky wykryły właśnie nowe ransomware, które wykorzystuje sieć TOR. Cyberprzestępcy pozostają dzięki temu anonimowi. Zasada działania CTB Lockera jest podobna do Cryptolocker 2.0 – dzięki właściwościom sieci TOR jest jednak znacznie groźniejsza, bo autorzy ataku nie mogą zostać rozpoznani.
Źródło: TechSpot, CoinBuzz