Total War: Warhammer – nowe szaty króla bitewnych strategii

Total War od zawsze nawiązywał do historycznych realiów. Przeniesienie akcji do świata Warhammer Fantasy to ryzyko, które okazało się strzałem w dziesiątkę.

Nowy świat gry i zmiany w rozgrywce

Gry z serii Total War zawsze były dla mnie czymś więcej, niż pustą rozrywką. Pierwszy Shogun stał się moim prywatnym poradnikiem domowego stratega. Sztuki wojny nauczono mnie tam bowiem na podstawie mądrości samego Sun Tzu, dzięki któremu mogłem być coraz lepszym dowódcą.

Każda kolejna część, od Medievala po Attylę dawała mi możliwość napisania historii na nowo – za pomocą miecza i dekretów. Realistyczne tło fabularne nieodmiennie sprawiało, że czułem swój rzeczywisty wpływ na losy świata. Tym elementem studio Creative Assembly kupowało mnie raz za razem, pozwalając mi wcielić się zarówno w rzymskiego cesarza, jak i dowódcę naszych rodzimych sił zbrojnych.

Total War: Warhammer - walka z pająkiem

W swoich pozytywnych odczuciach odnośnie realiów kolejnych części Total War nie byłem zresztą odosobniony. Poszczególne odsłony opisywane były nie tylko w mediach z branży rozrywkowej, ale i przykładowo na portalach historycznych, które nie mogły przejść obojętnie obok odwzorowanych realnych konfliktów. 

Najnowsza produkcja, prezentująca starcia znane z bitewnej gry figurkowej Warhammer Fantasy Battle, jest więc równocześnie sporym ryzykiem, jak i polem do rozwoju. Rezygnuje bowiem z rzeczywistych potyczek, oferując w zamian świat magii i rozmaite nieludzkie bestie. Pozostaje zadać pytanie – czy Total War pozbawiony rzeczywistych dowódców i armii wciąż ma siłę przykucia nas do monitorów na długie godziny?

Total War: Warhammer - to nie jest świat dla nowych graczy

W nowej grze od Creative Assembly początkowo najbardziej uderzyło mnie odczucie, które określę jako wysoki próg wejścia. Zabawę z poprzednimi częściami mógł rozpocząć niemal każdy – prawie wszyscy słyszeli bowiem o potężnych Hunach czy ekspansji Cesarstwa Rzymskiego. 

Czy natomiast każdy będzie chciał poprowadzić w imię Sigmara Młotodzierżcy armię Imperium, dowodzoną przez Karla Franza? Jeśli nie mówią Wam nic te nazwy, a także nie żywicie głębszych uczuć w stosunku do sił Chaosu, goblinów czy nieumarłych, możecie mieć duży problem z wczuciem się w klimat.

Total War: Warhammer - armia krasnoludów

Podobną uwagę mam odnośnie samego prowadzenia rozgrywki przez nowicjuszy w serii. Jak wspomniałem na początku, strategicznego znaczenia bojowych formacji, wykorzystania rzeźby terenu czy osłaniania flank swojej armii nauczyłem się już przy Shogun: Total War z 2000 roku. 

W Total War: Warhammer w formie samouczka mamy do dyspozycji jedynie udzielającego się niemrawo doradcę. Jest nim, niezależnie od wybranej kampanii i rasy, starzec jako żyw przypominający Deckarda Caina z serii Diablo.

Total War: Warhammer - klimatyczne lokacje

Jeśli jednak będziemy ślepo słuchać się sugestii „nadwornego szkoleniowca”, nasza armia szybko zostanie rozbita do nogi. Gdy przy pierwszym przejmowaniu miast uwierzyłem mu na słowo, że „czasem lepiej zdecydować się na oblężenie”, doprowadziłem do zamrożenia swoich wojsk i odkrycia pozostałych prowincji. Ten błąd nie umknął jednak uwadze AI i komputerowy wróg szybko zajął moją stolicę , a potem ruszył na dalszy podbój. 

Niestety, w Total War: Warhammer uczymy się nie przez dobrze przygotowany poradnik, a na własnych błędach. Nie pomaga także fakt, że szczegółowy przewodnik po świecie gry, informujący między innymi o poszczególnych jednostkach, jest wciąż w fazie przygotowania. 

Interesujące tematy trzeba wybierać ze spisu ręcznie, a wszystkie treści są dostępne – póki co – tylko w języku angielskim. Pozostaje mieć nadzieję, że tłumaczenie ukaże się w dniu oficjalnej premiery lub niedługo po niej.

Total War: Warhammer - bitwa na masową skalę

Sprawdzony przepis na sukces

Zawsze uważałem, że seria Total War to rewelacyjna zabawa łącząca taktyczne prowadzenie kampanii ze strategicznym dowodzeniem armią podczas licznych bitew. Nic więc dziwnego, że schemat który przypadł do gustu także wielu innym graczom, ulega między kolejnymi częściami tylko kosmetycznym poprawkom. W przypadku przejścia do świata Warhammera część elementów musiało jednak zostać znacząco zmodyfikowanych. 

Total War: Warhammer - bohaterowie

Pierwszą zauważalną różnicą w Total War: Warhammer jest brak znanych formacji poszczególnych jednostek. Nie ustawimy więc krasnoludów z tarczami w typowego „żółwia”. Broniącej pozycji piechoty nie rozproszymy też tak, aby zminimalizować straty przy wrogim ostrzale. Bitwy zostały tym samym w pewnym stopniu uproszczone. Jest jednak parę elementów, które to rekompensują, dając inne, ciekawe możliwości.

Total War: Warhammer - emocjonujące starcia

Po pierwsze, dużo bardziej niż w przypadku „realiów okołohistorycznych” widać tu zróżnicowanie kolejnych nacji. Krasnoludzcy żołnierze są świetni w utrzymywaniu pozycji, a do tego posiadają latające żyrokoptery, które prowadzą ostrzał z powietrza. Wykorzystując atuty „twardoskórych” jednostek niejednokrotnie będziemy odpierać szarże wroga, chroniąc własne jednostki miotające. 

Inną taktykę przybierzemy grając w Total War: Warhammer wampirami. Wysyłając w pierwszej linii liczne i tanie w produkcji zombie, odciągniemy uwagę wyspecjalizowanych oddziałów przeciwnika, czym z kolei otworzymy drogę do podboju niedostępnych obszarów bitwy. 

Natomiast zielonoskórzy, w skład których wchodzą orkowie i gobliny, pozwalają na wykorzystanie potęgi szału Łaaa!, by skupiać na wrogach siłę prymitywnej magii.  Najbardziej standardowi z tego zestawienia są ludzie, jednak w świecie Warhammera także oni wspomogą się czarami, a niektórzy z nich dosiądą nawet skrzydlatych pegazów.

Total War: Warhammer - bohater robi porządek na polu bitwy

Różnorodność armii w Total War: Warhammer jest cechą, dzięki której każdy będzie mógł określić swoją ulubioną rasę, prowadząc ją do kolejnych potyczek. 

Druga z bardzo znaczących zmian występuje niezależnie od tego, czy dowodzimy krasnoludami, ludźmi, czy dowolnymi innymi istotami. Dotyczy bowiem istnienia lordów i ich potęgi w boju. Do tej pory dowódcy byli raczej formalnością – teraz każdy z nich jest wprawionym wojownikiem, który może przesądzić o losie bitwy.

Total War: Warhammer - dowódca prowadzi natarcie

Na początku każdej z czterech kampanii Total War: Warhammer mamy do wyboru jednego z dwóch podstawowych lordów. W trakcie trwania rozgrywki zwerbujemy ich jednak znacznie więcej, przydzielając każdemu odrębną armię. 

Do Total War wkradły się tu dość mocno elementy RPG – nasi herosi (nawiązanie do serii Heroes jak najbardziej celowe) otrzymują punkty doświadczenia, które są z kolei wymieniane na umiejętności. Tymi natomiast będą zręcznie operowali w trakcie starć, wspierając sojusznicze jednostki, bądź rzucając potężne czary ofensywne. Do tego pokonując rywali, otrzymają potężne przedmioty, wzmacniające bojowe statystyki.

Total War: Warhammer - potężne czary

Szybko nauczymy się, że sprawnie wykorzystany dowódca może być wart więcej, niż kilka oddziałów mięsa armatniego. Sceny rodem z Władcy Pierścieni, gdzie Gimli z Legolasem prześcigali się w ilości pokonanych przeciwników są tu na porządku dziennym. Nikogo nie zdziwi więc chyba fakt, że jeden z lordów dosiada nawet smoka?

Dodam tylko, że aby spróbować sił w pełni rozwiniętych lordów, nie musimy mozolnie rozwijać ich w kampaniach. Wystarczy w Total War: Warhammer wybrać tryb pojedynczej bitwy, w którym mamy do dyspozycji pełen wachlarz możliwości.

Total War: Warhammer - nieumarli

Samo prowadzenie kampanii na mapie taktycznej jest podobne do tej znanej z części Attyla. Dbamy o rozstawianie wojsk w poszczególnych prowincjach, ustawiamy tu też tryby armii, takie jak zasadzka czy plądrowanie terenu. Równocześnie zajmujemy się także dyplomacją, ustanawiając sojusze z innymi przywódcami. W odstawkę poszło wiązanie rodów, jednak kierując ludźmi możemy uzyskiwać dodatkowe profity poprzez przyznawanie funkcji w naszym królestwie.  

Total War: Warhammer - walka o królestwo

Poznaj swojego wroga

Rozgrywanie każdej z czterech kampanii w Total War: Warhammer potrafiło mnie porządnie zmęczyć. Wielokrotnie wczytywałem stan gry, podejmowałem odmienne decyzje, planowałem kolejne posunięcia, by zająć pojedynczą prowincję. 

Total War: Warhammer - planowanie kolejnych posunięć

Czasem balansowałem na krawędzi bankructwa, utrzymując dużą armię i zachowując lojalność w miastach. Innym razem delikatnie zmieniałem ruch wojsk, patrząc jak zareaguje na to AI komputerowego wroga. Konieczność obserwowania wszystkich taktycznych aspektów sprawiła, że gra momentami stawała się dość mozolnie prowadzoną, wieloletnią wojną. 

To samo uczucie towarzyszyło mi w Total War: Warhammer w bitwach ze sztuczną inteligencją, podczas których – być może nadmiernie – korzystałem z aktywnej pauzy.

Total War: Warhammer - starcie jednostek

Całkiem inne oblicze rozgrywki poznałem przy okazji testowania trybu pojedynczych bitw. Miałem przyjemność rozegrać kilka pojedynków z jednym z członków studia Creative Assembly odpowiedzialnych za Total War: Warhammer. Pochwalę się nawet, że wybierając niedocenioną przez przeciwnika armię Bretonni, odniosłem chwalebne zwycięstwo. Każdorazowo jednak czułem dynamikę potyczek, a przede wszystkim – mogłem się wiele nauczyć.

Total War: Warhammer - widok taktyczny

Grając z komputerem w Total War: Warhammer, nie sposób nie zauważyć pewnych stałych schematów. Choć w opisach jednostek brakuje jasnego wskazania, że np. konnica rozgramia piechotę, ta z kolei ulega włócznikom, a ci znowu padają pod naporem jazdy, tego typu zasady możemy szybko wyczuć. 

Jednak dopiero gdy toczymy bitwy jedna po drugiej, korzystając z odrębnego trybu, naprawdę się uczymy, eksperymentując dowolnie na każdym typie żołnierzy. 

Total War: Warhammer - olbrzym

Najwięcej obycia na polu walk nabieramy oczywiście w starciu z żywym przeciwnikiem. Poza oczywistymi potyczkami 1 na 1, czekają nas tu także liczniejsze batalie. Tych jednak, z uwagi na brak graczy przed premierą, nie miałem niestety okazji dobrze przetestować. 

Z tego jak wiele radości sprawiły mi wieloosobowe potyczki, mogę jednak stwierdzić, że gra online pochłonie mnie na kolejne, długie godziny, także po rozpracowaniu właściwej kampanii. 

Total War: Warhammer - wieloosobowe potyczki

Kiedy wkrada się Chaos

Nowy Total War jest wszystkim, co można było polubić w poprzednich częściach, z licznymi urozmaiceniami wynikającymi z implementacji realiów fantasy. Nie ustrzeżono się jednak kilku mniej lub bardziej irytujących błędów.

Total War: Warhammer - widok mapy

Spora część z nich to niedoróbki, które mogą naprawić pierwsze aktualizacje. Mowa tu między innymi o fragmentach kodu w tekście, czy braku napisów w odpowiednich polach, przez co czasem niemożliwe jest wybranie niektórych opcji rozgrywki. 

Interfejs Total War: Warhammer  potrafi czasem wprowadzić zamęt – niejednokrotnie negocjując warunki paktu w menu dyplomacji, zamiast usunąć pojedyncze żądanie, wyłączałem cały ekran, przerywając pertraktacje. Niska czytelność przycisków zmusiła mnie tym samym do wczytywania stanu gry. 

Zdarzały się też sporadyczne zawieszenia czy wyrzucenia do pulpitu, jednak i tu optymistycznie dopatruję się winy wersji przedpremierowej.

Total War: Warhammer - panel dyplomacji

Wspomniany wcześniej w tytule Chaos sam w sobą jest także powodem mieszanych uczuć, tym razem względem polityki wydawniczej Total War: Warhammer. Na pierwszy rzut oka mamy bowiem w grze cztery nacje. Każda ma własną kampanię, z dwoma podstawowymi bohaterami do wyboru. 

Gdy wybierzemy tryb pojedynczej bitwy, pokierujemy także piątą frakcją - Bretonnią, która póki co wciąż ma uszczuploną ilość jednostek – te mają być wkrótce dodane. Gracze, którzy zdecydowali się na zamówienie gry w przedsprzedaży, a także ci, którzy zakupią odpowiedni dodatek, otrzymają także potężną armię Chaosu.  Total War: Warhammer w „pełnej” wersji został więc na starcie zubożony o już istniejącą rasę. 

Total War: Warhammer - mapa królestwa

Taka „operacja wycięcia” części żywego organizmu spotkała się z falą krytyki. W związku z tym, Chaosem za darmo pokierują wszyscy, ale tylko przez pierwszy tydzień od dnia premiery. Później, armię tę trzeba będzie dokupić. 

Podobnie zresztą, jak pozostałe, nadchodzące jednostki. A tych świat Warhammer Fantasy Battle oferuje jeszcze dość sporo. Oficjalne podręczniki opisują bowiem m.in. rasy zwierzoludzi, ogrów czy elfów.

Total War: Warhammer - jednostki nieumarłych

Swoje wzloty i upadki zaliczył też zespół odpowiedzialny za spolszczenie gry. Samo tłumaczenie Total War: Warhammer jest rewelacyjne. Choć zielonoskórzy nie są moją ulubioną rasą do prowadzenia potyczek, to spędziłem z nimi dobrych kilka godzin tylko po to, by czytać opisy jednostek. 

Tępawi, ale mocni w boju żołnierze to zastępy „debeściakuf”, natomiast jednostki posyłające wrogom kolejne strzały zostali określeni jako „ucznicy orkuf”. Jest to może humor prymitywny, ale zdecydowanie pasujący do przygłupich zielonoskórych. Szkoda tylko, że w samym intro słyszałem zwrot „orki”, który z miejsca skojarzył mi się z wodnymi ssakami, a nie brutalnymi, zielonymi bestiami.

Total War: Warhammer - latające jednostki kransoludów

Problemy z lokalizacją pojawiają się za to w elementach takich jak poradnik. Ten póki co dostępny jest jedynie w wersji anglojęzycznej. Pozostaje mieć nadzieję, że szybko ulegnie to zmianie. 

Pewne zastrzeżenia mam też odnośnie rozbieżności w tekście pisanym i mówionym. Odczytywane przez lektora komunikaty są nieco różne od tego, co widzimy na ekranie, tak jak gdyby dwie osoby tłumaczyły bez konsultacji ten sam tekst. Osobiście uważam to za lekko irytujące.

Total War: Warhammer - warunki bitwy

Krajobraz po bitwie

Opisując nową odsłonę serii Total War nie sposób nie wspomnieć o oprawie graficznej. Jak na gry strategiczne, w których w każdej bitwie jednostki liczy się w setkach lub nawet tysiącach – jest naprawdę dobrze. 

Poszczególni wojownicy coraz rzadziej stanowią zastępy klonów, ruszając się i bijąc w innym rytmie. Chyba tylko szkielety chodzą identycznie, kierowani nekromancką siłą, co jednak ma swoje logiczne uzasadnienie.

Total War: Warhammer - wydany rozkaz

Same krajobrazy, mgła wojny i rzeźba terenu prezentują poziom znany z Total War: Attyla. Jest tu naprawdę ładnie, ale od panów z Creative Assembly oczekuję powoli wprowadzenia nowego silnika graficznego. Obecny ma już swoje lata i dzięki temu nie czekamy co prawda wieki na załadowanie każdej bitwy, ale takie szczegóły jak tekstury podłoża czy roślinność nie powalają ilością detali.

Total War: Warhammer - oblężenie zamku

Także oprawa dźwiękowa Total War: Warhammer stoi na całkiem wysokim poziomie. Mam tu na myśli zarówno muzykę, jak i odgłosy oręża czy okrzyki bojowe. Niektóre kwestie wojsk są banalnie proste, ale idealnie pasują do klimatu. 

Mój osobisty duch bojowy rośnie za każdym razem, kiedy wybrany oddział krasnoludów zagrzewa się do walki, krzycząc „Longbeards! Yaay!”. W tym elemencie nie mam grze absolutnie nic do zarzucenia - piątka dla panów ze studia nagraniowego.

Total War: Warhammer - widok mapy ogólnej

Do boju za Stary Świat!

Total War: Warhammer to zwyczajnie kolejna, świetna część udanej serii. W tej odsłonie zmieniono nieco zasady, dostosowując je do realiów fantasy. Dzięki temu zyskaliśmy między innymi naprawdę odmienne rasy, potężniejszych bohaterów i widowiskowe czary. Czy sprawia to, że zarówno kampania na mapie taktycznej, jak i bitwy są bardziej wciągające? Mnie zdecydowanie porwały, zwłaszcza gdy mogłem je toczyć z żywym przeciwnikiem.

Problematyczny dla niektórych może być jednak fakt, że aby w pełni polubić najnowszą wersję Total War, warto znać świat Warhammera lub chociaż nie być uczulonym na realia dark fantasy. To może nieco uszczuplić grupę docelową, składającą się dotychczas w dużej mierze ze strategów-historyków. 

Myślę jednak, że społeczność rozgrywająca figurkowe pojedynki w Warhammer Fantasy Battle jest na tyle duża, że o brak graczy na serwerach nie będziemy musieli się przez pewien czas martwić. 

Total War: Warhammer - starcie z nieumarłymi

Koniec końców, trzeba pamiętać, że kolejne produkcje od Creative Assembly to na ogół gry wymagające. Tu trzeba uczyć się na licznych błędach, poznawać samodzielnie kolejne jednostki i obmyślać odpowiednie strategie zarządzania nimi na polu bitwy. 

Jak w każdym Total War – jeśli włożymy w rozgrywkę sporo wysiłku, to zostanie nam on zwrócony w postaci satysfakcji i dobrych kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu godzin świetnej zabawy. A jeśli marzy nam się rozgrywka na szybkie popołudnie – zawsze pozostaje dynamiczny tryb pojedynczej bitwy. 

Total War: Warhammer - smok

Prawda jest taka, że niezależnie od przyjętego stylu gry, Creative Assembly po raz kolejny stworzyło tytuł, który jest obowiązkową pozycją w kolekcji każdego fana komputerowych strategii. Mnie nowy Total War wciągnął do tego stopnia, że prawdopodobnie nie sięgnę po żadną inną strategię, dopóki nie rozpracuję wszystkich taktyk w Starym Świecie. Do zobaczenia więc na placu boju. Może się tam spotkamy.

Total War: Warhammer - siejący postrach przeciwnicy

Ocena końcowa:

  • sprawdzone, dobre schematy serii Total War
  • szybkie, wciągające bitwy wieloosobowe
  • poszczególne rady odczuwalnie różnią się stylem gry
  • duży humor w opisach części jednostek
  • dobrze przeniesiony klimat i opisy ze świata Warhammera
  • zwiększone znaczenie pojedynczych postaci
  • ta gra wciąga na długie wieczory
     
  • sporo pomniejszych błędów czekających na poprawki
  • polityka dodawania armii w formie DLC
  • specyficzny klimat może zniechęcić część graczy
     
  • Grafika:
    dobry plus
  • Dźwięk:
     bardzo dobry
  • Grywalność:
     dobry plus
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE