W 2014 roku Elon Musk zaskoczył wszystkich, udostępniając patenty firmy Tesla związane z samochodami elektrycznymi. Rok później w jego ślady (choć żądając niewielkiej opłaty) poszedł inny amerykański gigant motoryzacyjny, mianowicie Ford. Teraz dołączyła do nich Toyota.
Japoński producent, mający ponad 80 proc. udziałów na rynku pojazdów hybrydowych, zdecydował się na uwolnienie prawie 24 000 patentów. Inne firmy zajmujące się projektowaniem nisko- lub zeroemisyjnych samochodów, mogą z nich korzystać bez opłat przynajmniej do 2030 roku.
Patenty obejmują 20 lat prac badawczo-rozwojowych. Jeśli chodzi o zakres tematyczny, to dotyczą one silników elektrycznych, jednostek sterowania mocą, układów sterowania, technologii ładowania itp. Oprócz udostępnienia informacji, Toyota oferuje też (odpłatne) wsparcie techniczne.
Czym kierują się producenci, udostępniając innym swoje technologie? Troską o rozwój i chęcią popularyzacji niekonwencjonalnych napędów. Większe zainteresowanie firm motoryzacyjnych przełoży się bowiem również na większy popyt wśród klientów, więc ostatecznie zdaje się to być sytuacja, w której wszyscy wygrywają.
Źródło: Reuters, Engadget, New Atlas. Foto: Toyota