Wstęp
- Orientacyjna cena:
Hitachi 7K1000 1 TB: ~1006 zł,
Barracuda 7200.11 1 TB: ~1008 zł,
Samsung F1 1 TB: ~1025 zł
Hitachi jaki pierwszy producent wprowadził do swojej oferty dysk o pojemności 1 TB. Można go kupić od ponad pół roku, przez długi okres czasu nie miał praktycznie konkurencji na rynku. Dopiero niedawno sytuacja nieco się wyklarowała. Wszyscy liczący się na rynku producenci mają już w swojej ofercie dyski o takiej pojemności. Nadszedł zatem czas na małe porównanie tych napędów.
Na mój redakcyjny stół testowy trafiły trzy dyski: Hitachi Deskstar 7K1000, Seagate Barracuda 7200.11 oraz Samsung F1; wszystkie oczywiście o pojemności 1 TB. W porównaniu zabrakło niestety dysku Western Digital, ponieważ w chwili pisania tego testu nie był on dostępny. Niemniej jeśli tylko dostanę go w swoje ręce, zrobię aktualizację przeglądu.
Zaczniemy może nieco nietypowo - od pojemności. Hitachi jako jedyny opisuje swój napęd jako urządzenie o pojemności 1 TB, pozostali producenci podają na etykietach 1000 GB. Natomiast po podłączeniu dysków do komputera, okazuje się ze faktycznie mamy do dyspozycji niewiele ponad 931 GB.
Co się zatem stało z brakującym miejscem? Pisałem o tym już wcześniej w jednym z artykułów, niemniej warto przypomnieć ten temat.
Bilion bajtów to wcale nie terabajt
- Bajt bajtowi nierówny
Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, w tym przypadku w interpretacji zapisu jednostek pojemności. Aby to wyjaśnić, będzie potrzebna znajomość odrobiny teorii. W czasie gdy opracowywano pierwszy komputer klasy PC, na świecie od dawna obowiązywał międzynarodowy standard jednostek i miar - Układ SI (franc. Systeme International d'Unités). Opracowano go w roku 1960, przez co nie znalazła się w nim definicja jednostki wielkości pamięci komputerowej. W układzie SI poza samymi jednostkami zdefiniowano także nazwy (przedrostki) wielokrotności jednostek podstawowych. Jak wszyscy zapewne wiecie, współczesne komputery pracują w oparciu o system dwójkowy. Podstawową jednostką pamięci w komputerach jest jeden bajt, oznaczony jako 1 B. Oczywiście jest to wartość śmiesznie mała, dlatego już na początku powstało zapotrzebowanie na oznaczenia będące wielokrotnością tej podstawowej. Jako, że układ SI definiował nazwy przedrostków, do których wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić, postanowiono zaadoptować je na potrzeby komputerów.
Niestety, w układzie SI wielokrotności zdefiniowano na podstawie liczby 10 będącej podstawą systemu dziesiętnego, używanego naturalnie przez ludzi. Komputery natomiast jak już wspominałem wcześniej pracują w systemie dwójkowym. Tutaj powstaje pewien problem: Nie można w prosty sposób zapisać komputerowych wielkości, a więc wielokrotności liczby 2 przy pomocy wielokrotności liczby 10. Rozwiązano go nieco nie elegancko, zzadoptowano tylko i wyłącznie nazwy przedrostków a nie ich podstawę. Tak powstały dwie liczby mające w teorii ten sam przedrostek, ale w praktyce różną wartość. I tak wg. układu SI "kilo" oznacza 1000, natomiast w nomenklaturze komputerowej jest to już 1024. Różnica wydawało by się niewielka, niemniej te 24 bajty, po zwielokrotnieniu w megabajtach i gigabajtach powodują "utratę" sporej ilości miejsca na dysku twardym. W przypadku testowanych przez nas dysków było to niemal 70 GB (!).
Czy jest jakieś wyjście z tego zamieszania? Otóż okazuje się, że tak. Jako, że zastosowanie przedrostków z układu SI dla komputerowych wielkości jest nie tyle nieeleganckie, co w zasadzie niezgodne z ich pierwotnym przeznaczeniem, IEC (ang. International Electrotechnical Commission) zaproponowała sposób na wyeliminowanie rozbieżności w zapisie dwóch wartości. Polegał on na opracowaniu nowego zestawu przedrostków, specjalnie dla systemu dwójkowego. Ich nazwy powstały poprzez wstawienie litery "i" po znaku mnożnika (pisanego zawsze wielką literą) oraz zastąpieniu drugiej sylaby nazwy mnożnika przez "bi" (ang. binary). Przykładowo dotychczasowe GB - gigabajt, MB - megabajt, kB - kilobajt mają zastąpić binarne GiB - gibibajt, MiB - mebibajt, KiB.
Nowe przedrostki powstały w 1999r, niemal dziewięć lat później nadal używamy starych oznaczeń. Być może gigant z Redmond w następnej odsłonie najpopularniejszego systemu operacyjnego zdecyduje się ich użyć, co spowoduje drastyczny wzrost ich popularności. Dziś można je spotkać w zasadzie tylko pod Linuksem. To tyle teorii. Mam nadzieję, że po takim zastrzyku informacji nikt więcej nie będzie się dziwił, dlaczego jego dysk twardy jest mniejszy niż oczekiwał. Przejdźmy zatem do testu.
Testy - Hitachi
Rozpoczniemy od najstarszego zawodnika, a więc dysku Hitachi. W momencie wprowadzenia na rynek, był to jeden z najszybszych i bezapelacyjnie największy z dostępnych dysków. Czy pięciotalerzowa konstrukcja wytrzyma konkurencję nowych, 3 i 4 talerzowych rozwiązań? Zerknijcie na wykresy poniżej.
Hitachi DeskStar - ATTO Disk Benchmark
Hitachi DeskStar - HD Tach
Hitachi DeskStar - HD Tune
Hitachi DeskStar - PC Mark Vantage
Testy - Seagate w trybie SATA 1.5Gbps
Przejdźmy do drugiego zawodnika, dysku Seagate. Producent chwali się, że do konstrukcji tego napędu użył czterech talerzy o pojemności 250 GB każdy. Mniej talerzy, to oczywiście większe upakowanie danych, a co się z tym bezpośrednio wiąże szybszy ich odczyt i zapis. Czy tak jest w istocie? Sprawdźmy przy domyślnych ustawieniach dysku (w trybie SATA 1.5 GBps).
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 1.5 Gbps) - ATTO Disk Benchmark
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 1.5 Gbps) - HD Tach
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 1.5 Gbps) - HD Tune
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 1.5 Gbps) - PC Mark Vantage
Faktycznie jest sporo szybciej niż u Hitachi. Wzrost prędkości odczytu danych jest jak najbardziej przewidziany, pozytywnie zaskoczył mnie natomiast niższy czas dostępu do danych. Co prawda jest to niecała milisekunda różnicy, niemniej jest ona mierzalna.
Testy - Seagate w trybie SATA 3Gbps
Niektórzy czytelnicy wypomnieli nam, iż dysk Seagate został przetestowany w domyślnej konfiguracji producenta, tj z interfejsem skonfigurowanym do pracy w trybie 1.5Gb/s. Tak było w istocie, wszystkie dyski testowałem w konfiguracji domyślnej. Ograniczenie przepustowości interfejsu w tym przypadku istotnie nie wpływa na wyniki uzyskane przez napęd.
W testach syntetycznych zmianie ulegnie przede wszystkim prędkość wymiany danych pomiędzy pamięcią ram komputera a pamięcią podręczną dysku, a więc tzw. Burst Transfer Rate. Nie powinno to przynajmniej w teorii wpłynąć na dwa podstawowe parametry określające wydajność dysku: czas dostępu do danych oraz prędkość liniowego odczytu/zapisu danych. Ten pierwszy parametr bowiem nie zależy w ogóle od przepustowości interfejsu. W drugim taka zależność mogła by zachodzić, z tym że obecnie dostępne dyski twarde jeszcze nie osiągnęły granicy przepustowości interfejsu SATA 1.5Gb/s. Niemniej specjalnie dla was powtórzyłem wszystkie benchmarki dysku Seagate w konfiguracji o pełnej przepustowości interfejsu (3 Gb/s).
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 3 Gbps) - ATTO Disk Benchmark
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 3 Gbps) - HD Tach
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 3 Gbps) - HD Tune
Seagate Barracuda 7200.11 (SATA 3 Gbps) - PC Mark Vantage
Jak widać na załączonych wynikach testów, zgodnie z moimi oczekiwaniami nie widać znaczących zmian. Pozycja dysku w rankingu nie uległa zmianie. Dysk Seagate nadal plasuje się na drugiej pozycji - w przeciwieństwie do tego, co sugerowali niektórzy czytelnicy.
- Testy - Samsung
Na deser zostawiłem wam wyniki "cichej wody", a więc dysku Samsunga. Producent nazwał tą serię "F1", co powinno zasugerować nam, że mamy do czynienia z demonem szybkości. Samsung chwali się, że jako jedyny na świecie ma w tej chwili na rynku dysk z talerzami o pojemności 334 GB, zatem do produkcji modelu 1000 GB wystarczą raptem trzy sztuki. Podobnie jak to miało miejsce w dysku Seagate, pojemniejsze talerze powinny przekładać się na wzrost wydajności. Do tej pory produkty tego producenta nie wyróżniały się najwyższą wydajnością. Fakt, że zawsze były ciche, mało się grzały i na dodatek miały przystępną cenę. Przez co mają swoich zagorzałych wielbicieli. Jednak nigdy nie były liderami rankingów wydajności. W teorii talerze o pojemności 334 GB powinny dać im palmę pierwszeństwa. Czy tak jest w istocie? Zerknijcie na wyniki testów.
Samsung F1 - ATTO Disk Benchmark
Samsung F1 - HD Tach
Samsung F1 - HD Tune
Samsung F1 - PC Mark Vantage
Wygląda na to, że mamy nowego lidera w stawce jeśli chodzi o prędkość odczytu danych. Ponad 115 MB/s to rewelacyjny wynik, wartość, która do tej pory była zarezerwowana raczej dla dwudyskowych macierzy, niż dla pojedynczego napędu. Nieco rozczarowuje natomiast czas dostępu. Jest dłuższy niż w znacznie starszym dysku Hitachi, co czyni go faktycznie najsłabszym w krótkim porównaniu. Szkoda.
Wydajność to jednak nie wszystko. Warto także wspomnieć kilka słów o kulturze pracy testowanych napędów. Ostatnio panuje moda na wyciszanie komputerów, a tak się składa że dysk twardy jest elementem, które wygłuszenie stanowi największy problem. W dobrze wyciszonych komputerach właśnie HDD jest najgłośniejszym elementem. Testowane dyski to urządzenia, których cena przekracza 1000 PLN. Warto zatem już w momencie zakupu wybrać taki model, który nie będzie zbyt mocno hałasował. Najgłośniejszym napędem był bezapelacyjnie Hitachi. Zarówno podczas pracy w stanie bezczynności, jak i podczas wyszukiwania danych z dysku dochodziły niezbyt przyjemne dla ucha odgłosy. Jest to już niestety dość stara konstrukcja korzystająca aż z pięciu talerzy. Oznacza to niestety potrzebę zastosowania wydajniejszego silnika oraz większej ilości głowic, a to w zasadzie bezpośrednio przekłada się na ilość generowanego przez taki napęd hałasu. Znacznie lepiej sprawowały się konstrukcje konkurentów. Warto zapamiętać, że Samsung to napęd o najmniejszej ilości talerzy, co przynajmniej w teorii oznacza, że powinien pracować najciszej. W praktyce okazało się, że zarówno Seagate jak i Samsung pracowały podobnie cicho w stanie bezczynności, podczas wyszukiwania danych nieco głośniejszy był dysk Seagate. Niemniej różnica była na tyle mała, że można powiedzieć iż oba napędy pracowały równie cicho.
Kolejnym ważnym aspektem jest temperatura pracy dysków. Nie chcielibyśmy przecież, żeby wybrany przez nas egzemplarz wydatnie dogrzewał wnętrze naszego komputera. Moje stanowisko testowe zapewnia nieco specyficzne warunki pracy. Dyski nie są wkręcone do obudów, nie są też w żaden sposób aktywnie chłodzone, dlatego można założyć, ze osiągają skrajnie wysokie temperatury pracy. Nawet w niewentylowanej obudowie komputerowej, HDD rozprasza ciepło pasywnie na metalowe elementy do których jest przykręcony, przez co jego temperatura jest nieco niższa niż w warunkach testowych. Mimo tego, żaden z testowanych dysków nie osiągnął temperatury, która mogła by w jakiś sposób zagrażać danym na nich zapisanych. To dobrze.
Zgodnie z oczekiwaniami, dysk Hitachi grzał się najbardziej z całej trójcy, to oczywiście bezpośrednia zasługa największej ilości talerzy. Pozostałe dwa napędy miały podobną temperaturę, odczuwalnie niższą niż napęd Hitachi.
- Podsumowanie
Jako, iż w teście zabrakło dysku firmy WD nie możemy niestety jednoznacznie stwierdzić, która firma ma na rynku najlepszy dysk o pojemności 1 TB. Spoglądając tylko na wyniki naszego porównania, liderem wydaje się napęd Samsunga. Pamiętajmy jednak, iż miał on najsłabszy czas dostępu z wszystkich testowanych dysków. Z kolei nieco tylko wolniejszy w odczycie danych Seagate, miał najlepszy czas dostępu.
Sytuacji nie poprawia fakt, iż oba napędy mają podobną kulturę pracy. Zarówno głośności jak i temperatura pracy jest porównywalna. Wielkim przegranym okazał się natomiast napęd Hitachi. Widać wyraźnie, iż konstrukcja wprowadzona na rynek ponad pół roku temu nie wytrzymała próby czasu. Hitachi był pierwszy, ale dziś jego napęd jest wyraźnie słabszy od konkurencji. Przy wyborze nie powinniśmy się także sugerować zasobnością portfela, ponieważ testowane dyski mają bardzo zbliżone ceny. Różnica sięga zaledwie kilkunastu złotych.
W razie pytań, problemów piszcie na adres: tstiller(małpka)benchmark.pl