Valhalla
Czy nazwa Valhalla coś wam mówi? No wiecie... Walkirie, Odyn, Thor, całodniowe naparzanie mieczem, a później całonocne picie miodu. Kraina wiecznego szczęścia.
Przy okazji jest to też nazwa miejsca w stanie Nowy Jork w którym znajduje się główna siedziba firmy Turtle Beach Systems. Kojarzycie tę markę? Jeśli nie to macie właśnie szansę postawić pierwsze kroki na jej terytorium. Miejscu w którym powstają jedne z najlepszych słuchawek w świecie graczy.
W ostatnim czasie miałem do czynienia z kilkoma bardzo ciekawymi modelami przeznaczonymi do gier, takimi jak np. ASUS Strix Pro, Kingston HyperX Cloud / HyperX Cloud 2 czy SteelSeries Siberia Elite Prism. Jak na ich tle wypada Ear Force Z60? Bez zbędnego owijania w bawełnę muszę przyznać, że słuchawki nielicho mnie zaskoczyły.
Przemoc
„Ear Force” - piękna nazwa dla słuchawek, które po prostu imponują mocą. Gdy były jeszcze zamknięte w opakowaniu miałem do nich pewien dystans. Ot, po prostu kolejne słuchawki, które zapewne zginą w tłumie. Po chwili znalazłem jednak mały napis wspominający o 60-milimetrowych przetwornikach i to była ta chwila w której stwierdziłem „OK Turtle Beach, masz moją uwagę”. ;)
Później było tylko lepiej. Słuchawki okazały się bardzo lekkie (ok. 260 g z kablem, bez mikrofonu), a przy tym całkiem wygodne. Co prawda przyzwyczaiłem się już wcześniej do bardzo miękkich, skórzanych poduszek w Kingstonie HyperX Cloud 2, a te z Ear Force były płócienne i nieco szorstkie, jednak ogólna wygoda była niemal wzorowa. Tego typu poduszki znacznie lepiej oddychają niż skórzane, więc używanie ich przez 5, czy 7 godzin bez przerwy nie powodowało nadmiernego zmęczenia uszu.
Turtle Beach Ear Force Z60 to słuchawki wokółuszne, czyli takie, których poduszki otaczają całe ucho (małżowina mieści się wewnątrz). Muszle mają konstrukcję zamkniętą, a pałąk jest dość sztywny, więc dobrze dociska poduszki do głowy. Efektem tego jest niezła izolacja. Być może nie jest tak efektywna jak w przypadku skórzanych „padów”, ale w zupełności wystarcza.
Dobrze, że mam tylko dwoje uszu...
... w przeciwnym razie założyłyby one związek zawodowy i rozpoczęły strajk. Nie chodzi bynajmniej o to, że słuchawki Turtle Beach źle grają. Wręcz odwrotnie. Grają tak dobrze, że zachęcają do podkręcania głośności i łomotania basem o biedne bębenki. Kilka procent niedosłuchu w zamian za tonę frajdy? Hmm, ciężki wybór. ;)
60-milimetrowe przetworniki dynamiczne zamknięte wewnątrz szczelnych muszli gwarantują potężnego, basowego kopa. Użytkownik z pewnością nie będzie narzekał na brak mocy. Co ciekawe jednak brzmienie słuchawek jest bardzo sprężyste, dynamiczne i w porównaniu do niektórych słuchawek dość jasne. Tony średnie są zadziwiająco wyraźne i nie brakuje też sopranów. W zależności od odtwarzanej muzyki lub uruchomionej gry Ear Force Z60 potrafiły grać ciepło lub metalicznie. Ciężko lub analitycznie. Niekiedy przypominały nawet bardziej płaskie „monitory” studyjne. Iście zaskakujące słuchawki.
Skrócona specyfikacja:
| Typ słuchawek | wokółuszne, zamknięte |
| Typ przetworników | dynamiczne |
| Średnica przetworników | 60 mm |
| Dźwięk przestrzenny | TAK (7.1, wirtualny) |
| Wtyk | 3,5 mm, 4-polowy, pozłacany (słuchawki), USB (karta dźwiękowa) |
| Długość przewodu | ok. 94 cm (słuchawki) + ok. 131 cm (przedłużacz USB) |
| Pasmo przenoszenia | 20-20000 Hz (oficjalne dane) |
| Mikrofon | TAK, dookólny |
Jeśli ciekawi jesteście jak wygląda kwestia jakości i ergonomii tych słuchawek, tę informację znajdziecie na kolejnej stronie recenzji.
Unboxing, jakość wykonania
Słuchawki Turtle Beach Ear Force Z60 sprzedawane są (zgodnie z bieżącą modą) w dużym kartonie z dodatkową papierową obwolutą.
Wewnętrzny karton jest sztywny i jadowicie czerwony.
Po otwarciu nie ujrzymy od razu słuchawek, lecz kartonik z instrukcjami papierowymi oraz mikrofon. Oba umieszczone w plastikowej wytłoczce.
Dopiero po wyjęciu górnej warstwy docieramy do najcenniejszej zawartości - słuchawek i przedłużacza z kontrolerem umieszczonym w kolejnym kartoniku.
Słuchawki są lekkie, wyglądają dobrze, a plastiki z których są w znacznej części wykonane nie skrzypią.
Zewnętrzna strona obudowy lewej i prawej słuchawki jest błyszcząca. Nie zauważyłem aby w czasie testu który trwał łącznie ok. 3 tygodnie materiał ten uległ zarysowaniu, ale widać było na nim odciski palców. Krawędzie boczne są matowe i odporne na zarysowania.
W zestawie ze słuchawkami otrzymujemy poduszki płócienne, wykonane z drobnej siateczki pod którą znajduje się dość sprężysta pianka. Materiał „oddycha” lepiej niż sztuczna lub naturalna skóra i zdecydowanie mniej męczy skórę oraz uszy w czasie wielogodzinnego używania.
Średnica zewnętrzna poduszek to ok. 100x85 mm (wy/sz), a średnica wewnętrzna w najwęższym miejscu to ok. 55x40 mm (im głębiej, tym ta średnica się powiększa). Ucho wsuwa się w całości do wnętrza i nie jest przyciśnięte przez poduszkę. Oczywiście wszystko zależy od rozmiaru małżowiny - jeśli ktoś ma naprawdę duże ucho, to poduszka może częściowo na nim spoczywać. Dno jest przykryte filtrem o dość dużej gęstości oczek.
Pałąk jest dość sztywny. Dzięki temu poduszki dobrze przylegają do głowy i lepiej izolują od odgłosów zewnętrznych. Wewnętrzna konstrukcja pałąka jest metalowa, a na zewnątrz obłożony jest on matowym plastikiem i eko-skórą. Poduszka spoczywająca na głowie jest płócienna, ale bardziej miękka od tej na uszach.
Regulacja pałąka jest skokowa i bardzo precyzyjna. Każdy skok czuć wyraźnie i można je bez problemu policzyć nie patrząc na słuchawki.
Mikrofon wpinamy w obudowę lewej słuchawki (tą samą do której wchodzi przewód sygnałowy). Wtyk 3,5 mm jest pozłacany. Pałąk mikrofonu ma ok. 150 mm długości i jest giętki. Końcówka nie jest osłonięta pianką więc jeśli nie chcecie „dmuchać w mikrofon” powinniście dokupić taką osłonkę (na szczęście kosztuje grosze). Sam przetwornik ma charakterystykę dookólną.
Przewód sygnałowy w słuchawkach jest dość krótki (ok. 94 cm), ale taka długość wystarcza gdy używamy ich w połączeniu ze smartfonem lub tabletem. Niestety nie da się go odłączyć od słuchawek, co dla mnie jest dość istotnym mankamentem tych słuchawek.
Wtyk jest 4-polowy (mikrofon i słuchawki w jednym). Taki zestaw słuchawkowy podłączyć można bez problemu do pada od konsoli PS4 lub smartfona i prowadzić przez niego rozmowy głosowe.
Jeśli chcemy je podłączyć do laptopa lub komputera stacjonarnego możemy użyć przedłużacza z wtykiem USB i wbudowaną kartą dźwiękową oraz kontrolerem. Ma ok. 131 cm długości. Łączna długość wynosi zatem ok. 225 cm. Niestety w zestawie nie znalazłem przedłużacza mini jack 3,5 mm. Jeśli więc chcemy takiego użyć to będziemy musieli go dokupić (taki przewód kosztuje zazwyczaj kilkanaście zł w zależności od długości).
Kontroler oferuje niezależną regulację głośności słuchawek i mikrofonu (dwa potencjometry). Poza tym ma też dwa przyciski. Jednym włączymy i wyłączymy mikrofon (krótkie przyciśnięcie) oraz aktywujemy opcję przekierowania własnego głosu do słuchawek (długie przyciśnięcie). Drugim przyciskiem włączymy jeden z trzech efektów dźwięku przestrzennego (gry, filmy, muzyka) lub całkowicie wyłączymy te efekty.
Poza tym w kontrolerze znajduje się miniaturowa karta dźwiękowa z małym wzmacniaczem, która jest wymagana do osiągnięcia wirtualnego dźwięku surround 7.1. Jakość dźwięku z tej karty może być lepsza od jakości prostych kart dźwiękowych wbudowanych w płyty główne laptopów lub komputerów stacjonarnych.
W opakowaniu znajdziemy instrukcje w wersji papierowej oraz dość dużą, trójkątną naklejkę z logo Turtle Beach.
Kolejna strona recenzji przedstawia jakość dźwięku oraz podsumowanie testu.
Jakość dźwięku, podsumowanie
W czasie testu dźwięk odtwarzany był z:
- ASUS Xonar U7 (laptop, analogowe wyjście mini jack 3,5 mm)
- Dołączona karta dźwiękowa Turtle Beach USB (laptop)
- Motorola Moto X (wyjście słuchawkowe, bez dodatkowego wzmacniacza)
- Apple iPod Classic 160 GB + wzmacniacz słuchawkowy FiiO E5
Na Androidzie 5.0 Lollipop posługiwałem się odtwarzaczem Poweramp (bez włączonej korekcji dźwięku). Na laptopie działał Windows 8.1 z programem foobar2000 1.3.7 (bez dodatkowych efektów). W iPodzie Classic 160 GB korektor był zupełnie płaski. Wzmacniacz słuchawkowy FiiO E5 podłączony był do złącza cyfrowego w iPodzie (dokujące) oraz miał wyłączone podbicie basu.
Lista odtwarzanych utworów:
808 State - Flow Coma (AFX Remix)
Coldcut - Cloned Again
Curve - Falling Free (Aphex Twin Mix)
Synthetic Epiphany - Recluse
The Mike Flowers Pops - Debase (Soft Palate) (Aphex Twin Remix)
Therese - Shed My Skin (Out Of Side Chill Mix)
Recoil - Strange Hours (2010 Digital Remaster)
Alina Ratkowska - Bach: Goldberg Var. ns, BWV 988 - Var. 1
Michael Jackson - Just Good Friends
Subwave & Enei – Rainbows
Subwave - Without You
DMX Krew - You Can't Hide Your Love (Hidden Love Mix) (Aphex Twin Remix)
Juno Reactor - Inca Steppa
Tom Tykwer, Johnny Klimek, Reinhold Heil - Cloud Atlas Opening Title
Sherrie Lea - No Ordinary Love (Arnold T Chill Mix)
Rammstein – Mein Land
Faith No More – Evidence
Faith No More – Falling To Pieces
Pendulum feat. Liam Howlett – Immunize
Pendulum – Self vs Self
INXS - New Sensation
INXS - Mediate
The Doors – Break On Through (To The Other Side)
The Doors – Riders On The Storm
Michael Jackson – The Way You Make Me Feel
Led Zeppelin – Stairway To Heaven
Pink Floyd - Surfacing
dBridge – Creatures Of Habit
Recoil - Allelujah (2010 Digital Remaster)
Peter Gabriel – A Different Drum
Hurts - Silver Lining
Hurts – Blood, Tears & Gold
Steve Strauss – Mr. Bones
Jam & Spoon - Stella (Original Mix)
Jamiroquai – Deeper Underground
Jamiroquai – Too Young To Die
Commix – Life We Live
Muzyka pochodziła z nośników SACD, CD oraz plików skompresowanych bezstratnie (FLAC, ALAC) lub zupełnie nieskompresowanych (WAVE). Nie odtwarzałem żadnych plików skompresowanych stratnie (np. MP3) gdyż nie pozwalają uzyskać pełnej jakości. Poza wymienionymi wyżej utworami słuchałem też na co dzień wielu innych gatunków i wykonawców.
Należy pamiętać, że wszelkie oceny jakości i charakterystyki dźwięku są subiektywne i zawsze uzależnione są od gustu osoby słuchającej.
Wykorzystane gry:
- Battlefield 4
- Metro: Last Light
- Wiedźmin 2
- The Elder Scrolls V: Skyrim
- GTA V (PS4, słuchawki podłączone do pada)
- Dragin Age: Inquisition (PS4, słuchawki podłączone do pada)
- Driveclub (PS4, słuchawki podłączone do pada)
źródło: turtlebeach.com
Charakterystyka dźwięku
Mimo, że słuchawki Ear Force Z60 powstały głównie z myślą o graczach, to sprawiają one ogromną frajdę również w czasie słuchania muzyki. Ujmę to tak: Ear Force Z60 kosztuje ponad dwa razy mniej niż SteelSeries Siberia Elite Prism, a w muzyce bije te słuchawki na głowę (przynajmniej moim zdaniem).
Podobną cenę do Ear Force mają Kingstony HyperX Cloud 2. Grają one jaśniej i dalej od ucha w porównaniu do Turtle Beach, a charakterystyka poszczególnych pasm jest zupełnie inna. Czy są lepsze? Wszystko zależy od gustu słuchacza. Uważam że Z60 i HyperX Cloud 2 stanowią dla siebie bezpośrednią konkurencję. Prezentują podobną klasę jakościową i cenową, ale różnią się brzmieniem.
Turtle Beach w czasie trwającego 3 tygodnie testu potrafiły mnie niejednokrotnie zaskoczyć. Na początku po przesiadce z HyperX'ów Cloud 2 musiało minąć trochę czasu aż przyzwyczaiłem się do dźwięku. Przede wszystkim Ear Force grają bliżej ucha i zazwyczaj bardziej punktowo. Bywają jednak wyjątki. Na przykład utwory Coldcut - Cloned Again , Michael Jackson - Just Good Friends, Cliff Martinez - After The Chase oraz Sherrie Lea - No Ordinary Love (Arnold T Chill Mix) cieszą ucho całkiem sporą ilością powietrza i dość szeroką sceną. Częściej jednak rozbudowana jest ona bardziej w głąb.
Taka zmienna charakterystyka zauważalna jest przede wszystkim w czasie reprodukcji tonów średnich. W niektórych utworach potrafią one być równie mocne i wyraźne jak basy i soprany - słuchawki brzmią wtedy niemal jak monitory studyjne (bardziej płasko).
Słuchawki ciekawie zachowują się też w czasie reprodukcji tonów wysokich. Na przykład wiele słuchawek w utworze Hurts - Silver Lining wypada po prostu fatalnie ze względu na nieprawidłowo kontrolowane, iskrzące lub syczące soprany (szczególnie na głoskach „S”, „C”). Turtle Beach Ear Force Z60 zaskoczyły tutaj bardzo pozytywnie. Zachowywały się zupełnie inaczej od większości słuchawek wokółusznych w podobnej cenie. Soprany były bardziej gładkie, cieplejsze i całkiem przyjemne dla ucha nawet przy wyższej głośności. Są też wyjątki - np. utwory Subwave - Without You oraz INXS - New Sensation w których soprany były bardziej chłodne, wręcz metaliczne.
Nie mogłem narzekać też na separację poszczególnych instrumentów i ogólną dynamikę dźwięku. Utwory takie jak np. The Doors - Riders On The Storm, Faith No More - Evidence, Michael Jackson - Just Good Friends, INXS - New Sensation brzmiały po prostu fenomenalnie (w tej klasie cenowej).
60-milimetrowe przetworniki dynamiczne mają naprawdę duży potencjał. Już domyślnie przy płaskim korektorze potrafią generować potężny bas. Dotyczy to zarówno najniższych częstotliwości, jak i pasma pomiędzy tonami niskimi i średnimi. Przykładem jest utwór DMX Krew - You Can't Hide Your Love (Hidden Love Mix) (Aphex Twin Remix) który wyjątkowo mocno zachęcał do podkręcania głośności lub utwór Synthetic Epiphany - Recluse.
Pomimo, że Turtle Beach Ear Force Z60 są słuchawkami oferującymi bardzo mocny i głęboki bas nie mogę ich nazwać „basowymi potworami”. Oznaczałoby to, że tony niskie zawsze dominują i przyćmiewają inne częstotliwości, a tak przecież nie jest. Basy cechują się dużą kulturą i są dobrze kontrolowane jak na słuchawki za ok. 380 zł.
Basy
Potężne. Niekiedy sprężyste i dynamiczne, a niekiedy bardzo miękkie i wibrujące. Zawsze cechujące się wysoką mocą jak przystało na 60-milimetrowe przetworniki. Podatne na korekcję programową w odtwarzaczu (np. w smartfonie).
Tony Średnie
Na tle wielu innych słuchawek dla graczy wyróżnia się to, że tony średnie w ogóle są obecne w odtwarzanym dźwięku. Niekiedy bywają płaskie i kartonowe, a niekiedy bardziej żywe i dynamiczne. Nigdy mi ich jednak nie brakowało (zwłaszcza podczas grania).
Soprany
W wielu utworach zaskakują szczegółowością / rozdzielczością, co wcale nie jest typowe dla przetworników dynamicznych o tak dużej średnicy. Wyraźne, czyste, dobrze kontrolowane, ale uzależnione od źródła dźwięku (na karcie ASUS Xonar U7 brzmiały rewelacyjnie, a na odtwarzaczu MP3 lub dołączonej karcie USB gorzej).
Głośność
Silnie uzależniona od źródła. Na karcie ASUS Xonar U7 (USB) głośność była bardzo wysoka, na dołączonej karcie USB dość niska, a na smartfonie pośrednia (w zupełności wystarczająca do słuchania muzyki.
Izolacja
Dobra. Poduszki są dość grube oraz świetnie przylegają do głowy. Efekt mikrofonowy jest minimalny.
Miniaturowa karta dźwiękowa - dźwięk przestrzenny
Nie oferuje silnego wzmocnienia sygnału, ale ze względu na dobrą izolację zapewnianą przez poduszki wystarcza do grania. Dynamika i czystość dźwięku jest oczywiście znacznie gorsza od tego co oferuje karta ASUS Xonar U7. Pojawiają się delikatne szumy słyszalne przy najniższych głośnościach.
Karta USB dołączona do słuchawek wymagana jest jednak do aktywacji wirtualnego dźwięku przestrzennego 7.1, dodatkowych efektów oraz automatycznego zwiększania głośności czatu (Dynamic Chat Boost). Jak działa ta ostatnia opcja? Otóż jeśli w grze nastąpi chwilowy wzrost głośności spowodowany np. serią wybuchów, to głośność głosu pochodzącego z czatu zwiększy się w słuchawkach.
W kontrolerze można niezależnie regulować głośność mikrofonu i słuchawek (dwoma potencjometrami), a pierwszym przyciskiem po prawej stronie również wyciszyć zupełnie mikrofon (krótkie przyciśnięcie) lub przekierować własny głos do słuchawek po to byśmy słyszeli się lepiej (długie przyciśnięcie). Drugi przycisk po prawej spowoduje włączenie jednego z trzech efektów dźwiękowych - gra, film, muzyka lub brak efektu. Jak można się domyślić przygotowane one zostały tak by polepszać doznania w czasie słuchania, ale.., moim zdaniem jedynym w miarę dobrym trybem jest „gra”. W czasie słuchania muzyki dodatkowe efekty obniżały jakość, a to dla mnie jest niedopuszczalne.
By wykorzystać potencjał dźwięku przestrzennego należy w ustawieniach karty USB wybrać konfigurację 7.1. Pamiętać należy jednak, że w słuchawkach mamy wbudowane 2 przetworniki, a nie 8, więc dźwięk 8-kanałowy będzie jedynie emulowany z naturalnego dźwięku stereo.
Na stronie producenta dostępne jest demo prezentujące możliwości wirtualnych efektów 7.1. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że w pewnych sytuacjach mózg da się nabrać na taki chwyt. W Battlefieldzie 4 różnica także była zauważalna (lepsze rozróżnienie kierunków z których padają strzały), ale czy dźwięk 7.1 faktycznie jest potrzebny w słuchawkach? Moim zdaniem nie. Ear Force Z60 w klasycznym systemie stereo spisują się zdecydowanie najlepiej.
Do prawidłowego działania słuchawek nie jest potrzebne żadne dodatkowe oprogramowanie.
Jakość mikrofonu
Dźwięk z mikrofonu nagrywany przez dołączoną kartę USB w przeciwieństwie do dźwięku ze słuchawek nie imponuje jakością. Słychać dość wyraźne szumy, a głos jest nieco przytłumiony i oddalony. Być może wina leży po stronie karty USB, bo po podłączeniu wtykiem 3,5 mm do pada od konsoli Playstation 4 rozmówcy nie narzekali na jakość.
Podsumowanie
Turtle Beach Ear Force Z60 to słuchawki oferujące tak dobrej jakości dźwięk i tak wygodne w czasie użytkowania, że moim zdaniem wyznaczają standard w swojej klasie cenowej. Oczywiście wśród słuchawek dla graczy. Generowany dźwięk imponuje mocą i czystością nie tylko basów, ale również tonów wysokich. W brzmieniu nie braknie nawet tonów średnich, co jest raczej niezwykłe wśród słuchawek do gier.
Dość duże i wygodne poduszki wykonane są z materiału „oddychającego” więc nie męczą uszu w czasie długiego słuchania. Oferują przy tym dobrą izolację od zewnętrznych hałasów. Cała konstrukcja jest bardzo lekka i komfortowa. Szkoda tylko, że producent nie postarał się o to, by przewód sygnałowy był odłączany od obudowy - byłby to wielki plus tych słuchawek.
Ocena końcowa: Turtle Beach Ear Force Z60
- czysty i szczegółowy dźwięk;
- przetworniki o średnicy 60 mm;
- potężny, miękki bas;
- zaskakująco wyraźne tony średnie;
- szczegółowe, czyste soprany;
- scena rozbudowana bardziej w głąb niż wszerz;
- dobra ergonomia;
- dobra izolacja;
- wygodne, oddychające poduszki;
- sztywny pałąk zapewnia dobre przyleganie poduszek do głowy;
- pozłacany wtyk;
- karta dźwiękowa z kontrolerem na USB (w przedłużaczu);
- wirtualny dźwięk przestrzenny 7.1;
- nie trzeba instalować dodatkowego oprogramowania;
- dynamiczne podbicie głośności czatu;
- przekierowanie głosu z mikrofonu do słuchawek;
- odłączany mikrofon;
- kompatybilność ze smartfonami (oraz padem do PS4);
- dobra relacja ceny do jakości i funkcjonalności;
- brak oplotu na kablu od słuchawek;
- brak klasycznego przedłużacza z wtykiem 3,5 mm (jest z wtykiem USB);
- brak odłączanego przewodu;
- przeciętna jakość mikrofonu;