Chodźcie, chodźcie, mnie was tutaj potrzeba...
Twitter odnotował olbrzymi spadek liczby reklamodawców, po przejęciu w październiku ubiegłego roku firmy przez miliardera Elona Muska, za 44 miliardy dolarów. Marki niechętne były inwestować w reklamy na portalu ze względu na niepewną przyszłość serwisu pod nowym kierownictwem oraz przede wszystkim dużą ilość kontrowersji, jakie uderzyły w Twittera po zakupieniu przez Muska. Ostatnie miesiące to w serwisie istny Dziki Zachód, od zwolnień pracowników, przez uruchomienie płatnej weryfikacji i totalny chaos w serwisie, po rajd neonazistów na twitterowe trendy i likwidację grupy doradczej do spraw bezpieczeństwa.
Zgodnie z mailami, do jakich dostęp miało Wall Street Journal, Twitter oferuje reklamodawcą podwojenie wartości kupionych reklam do kwoty 250 tys. dolarów, a więc do wykorzystania będą oni mieli maksymalnie 500 tys. dolarów na reklamę do 28 lutego. WSJ prosiło serwis o komentarz, niestety się go nie doczekało.
Nie pierwsza ani nie najhojniejsza taka oferta
Taka forma zachęty funkcjonowała już na Twitterze, który znajduje się pod presją, gdyż około 90% jego przychodu pochodzi od reklamodawców. Na początku grudnia ubiegłego roku w podobnej zachęcie platforma proponowała reklamodawcom podwojenie sumy wydanej na reklamy, jeśli osiągnęła ona przynajmniej 500 tys. dolarów, więc do dyspozycji marki miały środki w wysokości 1 miliona dolarów. Dla tych, którzy zainwestowali mniej, przewidziany był mniejszy procent środków dodatkowych.
Obecna oferta jest niższa, ale dotyczy też gorętszego okresu, dla kluczowego z punktu widzenia Twittera rynku, czyli stanów zjednoczonych. W lutym ma miejsce tydzień rozgrywek Super Bowl, który w Stanach Zjednoczonych jest synonimem święta komercyjnej reklamy. Wedle statystyk to właśnie Super Bowl jest okresem, w którym Twitter na reklamach odnotowywał zawsze największe zyski w ciągu roku.
Źródło: reuters, wall street journal