Twórcy gier to wprawdzie nie politycy, ale również oni dobierać muszą słowa bardzo dokładnie. Jedna nieprzemyślana wypowiedź i gracze od razu wpadają w sporą złość. Dobitnie przekonał się o tym teraz Ubisoft.
Po premierze komputerowej wersji Assassin’s Creed IV: Black Flag szybko pojawiły się głosy, że nie działa ona najlepiej nawet na całkiem solidnych komputerach. Nic dziwnego zatem, że temat ten poruszony został w wywiadzie z Sylvainem Trottierem, producentem gry. Niestety udzielane przez niego odpowiedzi nie były szczególnie trafne.
"Kwestią kompromisu jest zazwyczaj wygląd i działanie gry na danym sprzęcie. Na komputerze zazwyczaj tak naprawdę nie trzeba martwić się o wydajność, ponieważ jeśli dana gra nie działa wystarczająco szybko, można kupić mocniejszą kartę graficzną. W przypadku konsoli nie można już mieć takiego podejścia."
Słowa te wywołały wczoraj sporą burzę i pozostaje pytanie, czy słusznie. Ubisoft błyskawicznie zareagował stwierdzając, że jest to jedynie fragment wypowiedzi, który nijak ma się do tego, co rzeczywiście miał na myśli Trottier. Mówił on bowiem podobno jedynie o wczesnym etapie prac nad grami, bo to właśnie na nim do optymalizacji nie przykłada się dużej wagi. Później jednak jest zupełnie inaczej.
"Niewprowadzenie optymalizacji byłoby szaleństwem. Zaczyna się od wypróbowania prototypów aby zobaczyć, co jest możliwe, ponieważ trzeba pamiętać, że w trakcie dwóch lub trzech lat technologia znacząco się zmienia. Jeśli nie dbalibyśmy o komputery, to nie przeszkadzałoby nam, gdyby nasze gry wcale nie działały na tej platformie. To dopiero byłby brak troski."
Tłumaczenie wydaje się zatem logiczne, ale pewien niesmak raczej pozostanie. Poza tym problemy z działaniem Assassin’s Creed IV: Black Flag na komputerach to fakt i dobrze chociaż, że Ubisoft zdaje sobie z tego sprawę. Zapewniono, że trwają pracę nad tym, by jak najszybciej je rozwiązać.
Źródło: dsogaming