Telewizory Ultra HD są obecne na rynku od dobrych kilkunastu miesięcy. Nie da się jednak ukryć, że przepaść pomiędzy tanim UHD a drogim jest naprawdę ogromna. Aby wszystko to ujednolicić giganci, tacy jak Samsung, Netflix, Technicolor czy Disney połączyli siły, czego wynikiem jest grupa UHD Alliance. Wspólnie zajmować będą się oni ustanawianiem standardów – zarówno dla kamer rejestrujących obraz, jak i urządzeń, na których ekranach możemy go oglądać.
UHD Alliance to nie ekipa samozwańczych specjalistów, lecz grupa, do której przyłączyli się branżowi giganci. Należą do niej przede wszystkim firmy Samsung, Sharp, Sony, LG, Panasonic, Disney, Twentieth Century Fox, Warner Bros., Dolby Vision, Technicolor, DirecTV oraz Netflix.
Przejdźmy jednak do konkretów. Obecnie podstawy Ultra HD są już znane – chodzi o to, że na ekranie wyświetlany jest obraz o czterokrotnie wyższej rozdzielczości niż Full HD: 3840x2160 pikseli, co przekłada się na większą szczegółowość. Grupa UHD Alliance chce jednak, by Ultra HD nie oznaczało tylko większej liczby pikseli, ale też lepszą jakość. Dlatego też należy się teraz skoncentrować między innymi na kontraście i odwzorowaniu kolorów.
Mark Turner, wiceprezes ds. rozwoju i partnerstwa w Technicolor zauważa, że widzimy w życiu kolory, których dzisiejsze telewizory nie są w stanie przedstawić. Wymienia między innymi czerwień samochodów Ferrari oraz londyńskich budek telefonicznych i autobusów, a także zieleń znaków drogowych w Los Angeles. – „One istnieją, ale nie mieszczą się w standardzie Rec, 709. Jakkolwiek byłyby one pokazane na telewizorze, nie widzimy ich poprawnie”.
Turner zwraca uwagę na interesującą kwestię. Jeśli producenci chcą, by obraz na ekranie był bardziej realistyczny, nie wystarczy zwiększyć liczby pikseli, trzeba też poprawić reprodukcję barw i rozszerzyć spektrum kolorów.
Kolejnym ważnym elementem sprawiającym, że telewizja wygląda niemal jak rzeczywistość, jest HDR (high dynamic range, wysoka rozpiętość tonalna obrazu), które zapewnia wysoki kontrast i dużą szczegółowość – wszystko to za sprawą „uwydatnienia” detali zarówno z najciemniejszych, jak i najjaśniejszych części obrazu. Jedyne pytanie brzmi: jak jasna może być jasność i jak ciemna może być ciemność na ekranie?
„Możemy rozszerzyć zakres, ale należy kierować się logiką – mówi Turner. – Jeśli dasz bardzo jasne słońce, ludzie będą się odsuwać od ekranu. Ale gdy wprowadzisz zbyt ciemną scenerię, widzowie nic nie zobaczą. Są filmy, takie jak trylogia Mroczny Rycerz, w których jest dużo czerni i dużo cieni, których widzowie jednak nigdy nie są w stanie dostrzec. Jeśli telewizor będzie mógł zaoferować absolutną czerń, producent będzie mógł zastosować kilka odcieni szarości, dzięki czemu widz zobaczy dodatkowe, dotąd niewidziane szczegóły”.
Najlepiej z odwzorowaniem czerni radzą sobie obecnie panele OLED. Dolby Vision twierdzi jednak, że jasność jest równie istotna. Obecnie telewizory mają jasność na poziomie 100 nitów. Dolby Vision chce zobaczyć skok, dzięki któremu parametr osiągnie 4000 nitów.
Jest jeden haczyk – tego wszystkiego (czyt. polepszenia jakości obrazu) nie może dokonać sam tylko telewizor. Do tego potrzebne są też odpowiednio przygotowane treści. I tak, UHD Alliance będzie miało także standard dla materiałów.
Gdy kręcenie filmu dobiega końca, ogromna ekipa pracuje nad jego „dopieszczeniem”. Następnie jedna wersja trafia do kina, a druga do użytkowników domowych. Jest tak, ponieważ kina mają większe możliwości (np. w kwestii reprodukcji barw), a jednocześnie nie potrafią zapewnić takiej jasności jak telewizory. UHD Alliance chce, by powstawała też trzecia wersja, specjalnie na telewizory UHD, które zarówno przewyższą swoich starszych braci pod względem jasności, jak i kina w kwestii reprodukcji.
Wygląda więc na to, że UHD Alliance chce, by standard wreszcie zasłużył sobie na słowo „Ultra” w nazwie. A my? Cóż, możemy tylko trzymać kciuki.
Źródło: Digital Trends, Samsung, Dolby, inf. własna