Urzędowe e-platformy za miliony złotych - dlaczego prawie nikt z nich nie korzysta?
Powody są co najmniej dwa, ale jednym z nich na pewno nie jest zbyt wąska funkcjonalność.
„Wrota Mazowsza” pochłonęły ponad 27,5 miliona złotych, a za „SEKAP” dla Ślązaków zapłacono 22 miliony złotych. Inne były tańsze, jak na przykład „Cyfrowa Małopolska” za 2,8 miliona złotych. Wszystkie to platformy internetowe, które – przynajmniej w teorii – pozwalają załatwić sprawy urzędowe bez wychodzenia z domu. Podobnych usług jest zdecydowanie więcej i właściwie każdy region ma swoją. Zupełnie jednak nie spełniają swojego zadania. Dlaczego?
Jeśli za coś należałoby pochwalić urzędowe e-platformy, na pewno byłaby to funkcjonalność. Większość usług umożliwia załatwienie kilkuset rożnych spraw przez Internet – od dopisywania się do spisu wyborców, przez deklarowanie wysokości składek, aż po składanie wniosków. Problemem jest jednak coś innego, mianowicie brak chętnych.
Mieszcząca się w województwie śląskim gmina Lędziny umożliwia załatwienie 302 spraw przez Internet. W ciągu półtorej roku (między 1 stycznia 2014 a 30 czerwca 2015) z takiej możliwości skorzystało aż… 5 osób. Dodać trzeba, że to i tak o 5 osób więcej niż choćby w Pieszycach i Niemczy, gdzie liczby oferowanych usług internetowych wynoszą odpowiednio 210 i 190.
Skoro dostęp jest bezpłatny, a funkcjonalność niemała, to dlaczego brak jest zainteresowania? Prezes Najwyżej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski wyjaśnia, że po raz kolejny chodzi o to, że to, co miało pomagać, w rzeczywistości dokłada nam jeszcze obowiązków.
Spora część spraw, które można załatwić przez Internet wymaga posiadania e-podpisu albo przynajmniej zaufanego profilu. A co trzeba zrobić, by go mieć? Założyć konto, wypełnić wniosek i zweryfikować swoje dane, poprzez… udanie się do urzędu. Choć wystarczy zrobić to raz, większość osób i tak stwierdza, że skoro i tak musi iść do urzędu, to po prostu załatwi sprawę „po staremu”.
Prezes NIK podaje także powód numer 2. Otóż ludzie często nie wiedzą, że w ogóle mogą skorzystać z takiej e-platformy. Problemem jest to, że takie innowacyjne (jakby nie było) rozwiązania są wprowadzane po cichu, a obywatel słyszący lub widzący plakat „sprawdź Wrota Mazowsza”, niekoniecznie pomyśli, że to dobre miejsce, by złożyć dokumenty przez Internet.
Źródło: Newsweek, Business Insider