Postęp w astronomii ma jedną bardzo ciekawą zaletę. Nie tylko wraz z upływem lat jesteśmy w stanie coraz lepiej analizować aktualne dane, obserwować więcej obiektów, sięgać dalej i dokładniej w głęboki kosmos. Jesteśmy także w stanie na nowo przetwarzać stare dane, nawet sprzed kilkudziesięciu lat, by wyciągać z nich wnioski niemożliwe do uzyskania w czasach, gdy tworzące te dane pojazdy i instrumenty funkcjonowały.
To dlatego bardzo ważne jest w astronomii, by zachowywać dane obserwacyjne na przyszłość. Świetnym przykładem są próbki asteroid dostarczane na Ziemię, które tylko w niewielkiej części są teraz analizowane. Reszta pozostaje zapieczętowana dla przyszłych pokoleń. Niedawno ponowna analiza danych sejsmicznych misji Apollo z Księżyca, pomogła stworzyć najdokładniejszy model wnętrza tego ciała niebieskiego. Teraz dane z sondy Magellan, która we wczesnych latach 90. XX wieku badała Wenus, pozwoliły dowiedzieć się czegoś nowego o jej powierzchni.
Sonda Magellan - jakie było jej zadanie?
Wenus to planeta, której powierzchnia się w znakomitej większości spowita bardzo grubą warstwą chmur. Dlatego o jej powierzchni jedynie na podstawie obserwacji wizualnych z Ziemi czy też z orbity tej planety, możemy powiedzieć niewiele. W czasach zimnej wojny, Wenus stała się oczkiem w głowie radzieckich programów eksploracji kosmosu. W ramach programu Wenera wysłano tam wiele sond, niektóre z nich wylądowały i zdołały przesłać zdjęcia powierzchni zanim zamilkły.
USA też zdołało wysłać na powierzchnię Wenus lądowniki w 1978 roku, ale dopiero misja Magellan, która ruszyła ponad dekadę później, pozwoliła na przełom w naszej wiedzy o tej piekielnej bliźniaczce Ziemi. Głównym celem Magellana, który podobnie jak Galileo bazował na platformie wykorzystanej w misjach Voyager, były radarowe obserwacje powierzchni Wenus. W ten sposób udało się przedrzeć przez warstwę chmur i stworzyć precyzyjną trójwymiarową mapę 98 procent powierzchni tej planety z dokładnością pomiaru około 100 metrów.
Z tych obserwacji wyłonił się obraz powierzchni młodej geologicznie. Jest tam niewiele kraterów, ze względu na aktywność wulkaniczną, która zatarła ślady uderzeń. Trudno było jednak w latach 90. XX wieku precyzyjnie określić co oznacza młodość powierzchni planety, aż do teraz, gdy jesteśmy w stanie skutecznie stosować technikę radaru z syntetyczną aperturą. To rozwiązanie, które pozwala zwiększyć realną rozdzielczość obrazów radarowych.
Wulkany wciąż wybuchają na Wenus
Baza danych z sondy Magellan to dwanaście różnych zestawów obserwacji. Obecna analiza danych radarowych doprowadziła do zaskakującego odkrycia. Wykryto dwa wulkany, które wybuchły we wczesnych latach 90. XX wieku, w czasie gdy Magellan mapował powierzchnię Wenus. Dostępność obserwacji tych samych obszarów, które powstawały na przestrzeni kilku lat, doprowadziła już w 2023 roku do odkrycia zmian na powierzchni powiązanych z wulkanem Maat Mons w pobliżu równika wenusjańskiego.
Pomiędzy rokiem 1990 a 1992 na Wenus wybuchały wulkany i prawdopodobnie taka aktywność ma miejsce również obecnie.
Teraz kolejne dane wskazują, że to nie jedyny przypadek aktywności, która - może być porównywalna do ziemskiej - jak twierdzi Davide Sulcanese z Uniwersytety d’Annunzio w Peskarze we Włoszech. Wulkan Sif Mons i drugi w zachodniej części Niobe Planitia, płaskowyżu bogatego w formacje wulkaniczne, pomiędzy rokiem 1990 i 1992 miały wyrzuty lawy. Zostały one zarejestrowane w obrazach radarowych. By wykluczyć inne możliwości powstania tworów na powierzchni przeprowadzono analizę spływu lawy z uwzględnieniem obecności ewentualnych przeszkód, które istniały wcześniej. Tylko wyjaśnienie z lawą pasowało do obserwacji.
W trakcie erupcji doszło do wyrzutów lawy, których objętość porównano w objętością basenu olimpijskiego i erupcją wulkanu Mauna Loa na Hawajach, który wybuchł w 2022 roku. Erupcja Sif Mons doprowadziła do powstania osadów o objętości około 36 tysięcy basenów olimpijskich, a w przypadku wulkan na Niobe Planitia nawet 54 tysięcy basenów. Porównywana erupcja ziemskiego wulkanu to około 100 tysięcy basenów.
Nowe dane z sondy Magellan pieczętują pogląd o wciąż zachodzącej aktywności geologicznej na Wenus i stanowią znakomite uzasadnienie misji VERITAS, która na początku przyszłej dekady będzie badać powierzchnię tej planety. Będzie to pierwsza taka misja NASA od lat 90. XX wieku. W międzyczasie w latach 2005 - 2015 europejska sonda Venus Express koncentrowała się na badaniu atmosfery i powierzchni planety - udało się między innymi określić temperaturę powierzchni na około 430 stopni Celsjusza. Kto wie, może i z obserwacji Venus Express w przyszłości uda się wyciągnąć kolejne fascynujące rezultaty.
Źródło: NASA, inf. własna, foto wejsciowe: NASA/JPL-Caltech