Problem łamania praw autorskich (znany również pod potoczną nazwą jako piractwo) jest znany chyba nam wszystkim. W sieci nie milkną jednak dyskusje na temat wezwań do zapłaty, które otrzymują osoby podejrzane o nielegalne rozpowszechnianie chronionych materiałów.
Kwestię łamania i naruszania praw autorskich, a także licencji podmiotów trzecich reguluje ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 roku (z późniejszymi zmianami - najnowsza jest z 2010 roku). Jasnym jest, że wszyscy muszą respektować obowiązujące prawo, a jego łamanie powinno być karalne – w tym przypadku ustawodawca przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności lub nawet pozbawienia wolności do 2 lat.
Znane są przypadki, kiedy to osoby podejrzane o łamanie lub naruszanie praw autorskich, otrzymują pismo od pełnomocnika poszkodowanej strony z propozycją odstąpienia od zarzutów po wniesieniu stosownej opłaty. Więcej o tym problemie pisaliśmy tutaj, ale najważniejsza informacja jest taka, że zapłacenie określonej kwoty wcale nie zwalnia z odpowiedzialności karnej, bowiem prokuratura nie musi zakończyć postępowania po wniesieniu wspomnianej opłaty. Zamknięcie sprawy zależy od decyzji prokuratora, a do podjęcia pozytywnej dla „pirata” decyzji nie zobowiązuje samo zawarcie ugody.
Czy otrzymaliście kiedykolwiek wezwanie do zapłąty? Słusznie czy całkowicie odwrotnie? Co robicie z tą sprawą? Zachęcamy Was do wzięcia udziału w dyskusji w stosownym wątku na naszym forum.
Źródło: Sejm, Wikipedia, Dziennik Gazeta Prawna, inf. własna