Położyliśmy łapy na Wiedźminie 3!
13 stycznia w siedzibie CD Projekt RED w Warszawie mieliśmy okazję uczestniczyć w akcji "hands on Witcher 3", czyli po prostu mogliśmy położyć nasze ręce na już nie tak wczesnej wersji Wiedźmina 3: Dziki Gon. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że mogliśmy pograć w najnowszego "Wieśka" około 3 godzin. W tym czasie udało nam się w dość ekspresowym tempie pokonać prawie cały prolog, oraz (w równie szybkim tempie) wykonać kilka zadań na wyspie Skellige. "Szybkie tempo" oznacza, że nie było zbyt wiele czasu by dokładnie eksplorować tereny, czy wykonywać wszystkie zadania poboczne. Niestety, nie mogliśmy robić własnych screenshotów, ani nagrań. Wszystkie widoczne tu materiały z gry (wideo i zrzuty ekranowe) pochodzą bezpośrednio od CD Projekt RED.
!!! Uwaga - artykuł zawiera spoilery !!! Jeśli nie chcesz psuć sobie zabawy i poznawać zawartość Wiedźmina 3 przed oficjalną premierą gry, nie czytaj drugiej strony tego artykułu - umieściliśmy tam informacje, które zdradzają fabułę gry.
Przed rozgrywką w Wiedźmina mieliśmy okazję również odbyć krótką wycieczkę po terenie pracy REDów. Trzeba przyznać, że wystrój i biura są naprawdę fajne, a stołówka na dole wyposażona jest między innymi w stół do bilarda.
Przejdźmy jednak do konkretów, pamiętając równocześnie, że nie opisujemy finalnego produktu, a wersję beta. Każdy z nas otrzymał oddzielne stanowisko (można było grać na PC, Xboksie One oraz na Playstation 4) i na trzy godziny wsiąkliśmy w wiedźmiński świat. Graliśmy oczywiście na pecetach, ale nie omieszkaliśmy rzucić okiem na wersje konsolowe.
Nie było opcji, aby poznać konfigurację komputera, REDzi odpowiednio się przed tym zabezpieczyli. Na początku otrzymałem ostrzeżenie, że nie wszystkie opcje graficzne mogą działać prawidłowo - śmiało więc można założyć, że gra będzie wyglądać jeszcze lepiej. Natychmiast się z nimi zapoznałem. Gra uruchamiała się automatycznie z ustawieniami wysokimi, można było ręcznie przeskoczyć o poziom wyżej (Uber). Wśród specjalnych opcji zauważyłem jedynie NVIDIA Hairworks, odpowiedzialne za realistyczne renderowanie włosów. Jak wyglądają włosy renderowane za pomocą technologii NVIDIA Hairworks? Fajnie. Powiewająca na wietrze sierść pokonanego gryfa prezentuje się znakomicie. Z innych nowinek dopatrzyłem się jedynie opcji NVIDIA SSAO, czyli jak się domyślam wykorzystania HBAO+. Niestety moje pytanie dotyczące tego, czy w Wiedźminie 3 faktycznie znajdą się również inne efekty fizyczne akcelerowane przez karty GeForce (GPU PhysX) pozostało bez odpowiedzi.
Na początku trafiliśmy do prologu, który w początkowej fazie jest samouczkiem - zapoznaje nas z podstawami poruszania się, walki oraz używania znaków. Wszystko jest podobne do interfejsu zastosowanego w Wiedźminie 2 (inwentarz wygląda na nieco bardziej uporządkowany). Pierwsze różnice wychwycimy w walce - REDzi dali sobie spokój z uciążliwym turlaniem przy unikach. W trzeciej części Geralt z gracją uskakuje przed ciosami, co jest zdecydowanie bardziej satysfakcjonujące, pozwala na szybszą i lepiej zaplanowaną kontrę. Ochronny znak Quen nie powoduje tak spektakularnych i męczących efektów wizualnych jak w drugiej części gry. W grze częściej będziemy mogli efektywnie korzystać ze znaku Aksji. Efekty zastosowania Igni czy Aard wyglądają świetnie, jednak nie działają na każdy element otoczenia. Próbowałem za pomocą Aard wywrócić krowę, a za pomocą Igni podpalić to i owo, ale spaliło to na panewce. Coś podpalić jednak na pewno się da - choćby bagienne gazy, co pozwala na zadanie przeciwnikom dodatkowych obrażeń. Nowością są wiedźmińskie zmysły - za ich pomocą możemy lokalizować przedmioty, tropić zwierzynę bądź znajdywać inne ślady.
Dość szybko, bowiem przed walką z pierwszym poważnym przeciwnikiem otrzymujemy też dostęp do kuszy. Dzięki niej możliwa staje się walka długodystansowa (znaki działają na ograniczonym obszarze) i czasami jest to jedyna opcja pokonania przeciwnika. Pomimo tego, że wiedźmini w książce nie posługiwali się kuszami, ani łukami, wprowadzenie gabriela do gry oceniam pozytywnie.
Nie znamy konfiguracji komputera, ale domyślamy się, że nie była ona najsłabsza. Wiedźmin działał (na oko) z prędkością około 40 klatek na sekundę przy ustawieniach wysokich, włączenie ustawień uber powodowało dość niewielki spadek płynności. Wyłączenie synchronizacji pionowej skutkowało dość mocnym tearingiem.
Otwarty świat to z pewnością jedna z olbrzymi zalet gry. Koniec z utartymi zamkniętymi ścieżkami Wiedźmina 2. Ruszamy na eksplorację. Uwierzcie nam na słowo, że teren gry faktycznie jest olbrzymi. Poruszanie ułatwiają nam punkty szybkie podróży oraz oczywiście Płotka - nasz rumak. Rumakiem mogłem dostać się praktycznie wszędzie, chociaż poruszanie się nim w trudnym terenie, czy gąszczu powodowało już pewne problemy. Próbowałem spaść razem z rumakiem z bardzo wysokiej góry, ale nie było takiej możliwości. Nie trzeba się lękać o zgubienie Płotki, zawsze można przywołać ją gwizdnięciem. Działa to bardzo sprawnie i chyba tylko bardzo trudny teren powstrzymałby naszego konia od przybycia. Geralt potrafi teraz również pływać i nurkować, dzięki czemu może pokonywać kolejne bariery. Część zadań może wymagać od nas właśnie nurkowania, gdyż na dnie zbiorników wodnych mogą na przykład kryć się składniki potrzebne do wykonania zadania.
Pierwszy rzut oka na oprawę graficzną niestety nie wywołał u mnie efektu "WOW!". Ani drugi, ani trzeci rzut nie sprawił, że moje wytrzeszczone gałki oczne potoczyły się po podłodze. Niestety, niedociągnięcia graficzne zauważone przez graczy w trailerze "Starsza Krew" się potwierdziły. Spodziewałem się, że oprawa graficzna Wiedźmina 3 wystrzeli mnie w kosmos, a spotkał mnie zawód. Wynika z tego, że graliśmy w starszy build gry, niż ten, na podstawie którego nagrano widoczne w artykule filmy - tu już na szczęście gra wygląda widocznie lepiej. Porównałem oczywiście jak wygląda gra na PC oraz na konsolach. Oczywiście nie miałem możliwości, ani czasu przeprowadzić szczegółowych porównań, ale nie dopatrzyłem się większych różnic. Oczywiście posiadacze konsol nie otrzymają takich dodatków jak realistycznie renderowane włosy (NVIDIA Hairworks).
Po skończonej rozgrywce miałem naprawdę mieszane uczucia. Fabuła wciąga jak diabli, a poprawki w interfejsie poruszaniu, czy walce robią bardzo pozytywne wrażenie, podobnie jak otwarty świat i związane z tym możliwości. Osobiście, zawiodła mnie grafika, która prezentowała się tylko dobrze - jednak widać, że REDzi wciąż nad tym pracują i pozostaje nam wstrzymać się z oceną oprawy graficznej do premiery gry. Czego bym oczekiwał po oprawie graficznej Wiedźmina 3 w wersji PC? Grafiki która pozwoli zachować świeżość przez kilka lat. Obrazu pełnego detali. Ostrych jak brzytwa tekstur które będą świetnie wyglądać w rozdzielczości 2560 x 1440, a nawet 3840 x 2160 (4K / Ultra HD). Liczonych przez karty graficzne efektów cząsteczkowych, które jednak nie będą zarzynać sprzętu. Rozsądnie zastosowanej teselacji, która pozwoli zwiększyć szczegółowość obrazu, choćby na terenach nie pokrytych roślinnością, a nie użytej w sposób widoczny jedynie po pięciominutowej analizie obrazu. Reasumując - przed CD Projekt RED cztery miesiące wytężonej pracy i oby dobrze je wykorzystali.
Mini konkurs
Najciekawsze komentarze pod artykułem nagrodzimy kodem promocyjnym na cyfrową wersję Wiedźmin: Gra Przygodowa (PC/MAC) oraz kodem promocyjnym The Witcher: Battle Arena, który powiększy stan waszej sakiewki o 1500 novigradzkich koron.
Rozgrywka (spoilery)
Tekst poniżej zawiera praktycznie same spoilery - czuj się ostrzeżony. Prosimy o nie psucie innym zabawy i nie zdradzania fabuły w komentarzach.
Temeria (PROLOG)
Geralt i jego przyjaciel Vesemir (doświadczony Wiedźmin, ktoś w rodzaju ojca dla Geralta, a także nieformalny przywódca grupy Wiedźmińskiej Szkoły Wilka) przemierzają Temerię by znaleźć dawno zaginioną miłość Geralta – czarodziejkę Yennefer z Vengerbergu. Ostatnimi czasy Geralt miał powtarzające się koszmary, w których widuje ją wraz z ich adoptowaną córką – Ciri. Podążając za tropem Yennefer, Geralt i Vesemir przybywają do wioski Biały Sad. Tutaj rozpoczyna się Twoja przygoda.
Grę rozpoczynamy w Wiedźmińskim Siedliszczu, czyli Kaer Morhen. Jest to pewien rodzaj retrospekcji połączonej z samouczkiem. W Kaer Morhen przebywamy razem z Vesemirem, Eskelem, Lambertem i małą Ciri. Jako, że to retrospekcja, można się zdziwić, że nie ma tam Coena (który zginął w trakcie bitwy pod Brenną, dlatego też nie ma go w części pierwszej gry), jednak jest tam również inna dodatkowa postać. Możemy obserwować trening Ciri i przy okazji samemu przypomnieć sobie podstawy sterowania.
Po treningu szybko lądujemy w Temerii, którą przemierzamy razem z Vesemirem w poszukiwaniu Yennefer. Tu zaczyna się właściwa gra. Szybko nadaży się okazja, by uratować wieśniaka przed wściekłym gryfem. Wiedźmini przepędzają bestie, ale rani ona Vesemira. Uratowany wieśniak wysyła ich do pobliskiej wsi. Tam szukamy śladów Yennefer w pobliskiej karczmie. Mamy okazję pokonwersować z lokalsami, a także poznać zasady gry w gwinta (krasnoludzka gra karciana). Nie miałem tyle czasu by rozgryźć ją odpowiednio, ale prezentuje się ciekawie i rozgrywka powinna przynosić sporo satysfakcji. Na zewnątrz paru kmiotków chce spuścić Geraltowi łomot, ale efekt tego jest wiadomy. Trop Yennefer prowadzi do nilfgaardzkiego posterunku. Znajduje się on kawałek dalej, po drodze możemy powalczyć z utopcami na bagnach, czy też między innymi pomóc wieśniakowi odnaleźć jego wóz.
Na posterunku rozmawiamy z dowódcą nilfgaardzkiego oddziału, który sprawia wrażenie rozsądnego człowieka. Może nam udostępnić informacje o pobycie Yennefer, ale za przysługę. Dobrze się domyślacie, Geralt w zamian musi mu pomóc rozwiązać problem z gryfem. Na początku należy przepytać myśliwego, który znalazł ciała żołnierzy i podążyć tropem ofiar gryfa do jego starego leża. Następnie odnaleźć zielarkę, która zdradzi nam lokalizację rośliny, która może zwabić gryfa. Traf chce, że jest to roślina podwodna, więc by ją zdobyć musimy się zamoczyć. Gdy już ją odnajdziemy wystarczy wrócić do Vesemira. Razem udacie się na lokację gdzie zwabicie gryfa, a Vesemir wręczy Geraltowi niewielką kuszę, tak zwanego gabriela. Doświadczeni łowcy potworów nie czekają długo na przybycie bestii. Dzięki kuszy Geralt zyskuje przewagę nad potworem, który ucieka. Podążając jego tropem, Biały Wilk dociera do jego leża i kończy walkę. Wraca z trofeum do dowódcy "Czarnych", który wyjawia mu miejsce do którego udała się Yennefer.
Wyspy Skellige
Ta część gry toczy się kilka godzin po wydarzeniach z Prologu. Geralt powraca do Kaer Trolde po swoją nagrodę (w skrócie: Crach prosił Geralta o przysługę, którą Geralt wykonał). Crach zorganizował biesiadę by świętować chwalebny powrót jego dzieci i namówić jarlów, aby udzielili im swojego wsparcia.
Wielkie świętowanie na zamku właśnie się zaczyna. Geralt udaje się do komnat Cracha by porozmawiać i odebrać swoją nagrodę. Konwersację przerywa hałas dobiegający z sali biesiadnej. Nie wiadomo skąd i jak, na sali pojawiły się olbrzymie, wściekłe niedźwiedzie, które masakrują gości. Geralt wraz z Crachem muszą pokonać krwiożercze bestie. Po walce wściekli jarlowie żądają od Cracha odkrycia i ukarania winnych. Hjalmar Krzywogęby chce działać szybko i brutalnie, natomiast jego rozsądna siostra chce najpierw zbadać sprawę. Geralt może przyłączyć się do jednej z tych osób. Ja przyłączyłem się do siostry. Za pomocą wiedźmińskich zmysłów musimy zbadać salę balową, a następnie piwnice z trunkami. Gdy odkrywamy tożsamość sabotażysty, ten wskakuje na koń i ucieka. Czeka nas szalona gonitwa konna, która kończy się złapaniem, bądź odnalezieniem zwłok zdrajcy. Geralt wraca do warowni i tam może poprzeć wybór jednego z dwóch kandydatów na następcę władcy Skellige.
Fabuła z pewnością jest jedną z najmocniejszych stron Wiedźmina 3. Grało mi się naprawdę doskonale i ciężko było mi zostawić Geralta - i to na parę długich miesięcy. O historię w grze naprawdę nie musimy się obawiać.