Windows 11 jest… meh, ale ta jedna rzecz mi się podoba
Do niedawna Windows 10 miałem zainstalowany na wydajnym PC i używałem go w zasadzie tylko do grania i obróbki zdjęć. Dlaczego? Bo do niczego innego mi się nie przydaje. Na co dzień używam laptopa z systemem Manjaro XFCE, który jest bardzo szybki, prosty, wygląda nieźle i w 99% wystarcza mi do pracy. Ponadto całym sercem popieram oprogramowanie open source, więc od prawie 20 lat używam różnych dystrybucji Linuksa.
Przez pewien czas używałem też macOS, który jest najlepiej zintegrowany z ekosystemem Apple. Działa błyskawicznie i wygląda najlepiej z wszystkich systemów, jakie używałem. Mam zamiar do niego wrócić, bo od lat robi na mnie pozytywne wrażenie.
Ale...
Ostatnio wyszła aktualizacja do Windows 11 i muszę przyznać, że mi się spodobała. Nawet bardzo!
Spokojnie! Nie mam zamiaru pisać jaki ten Windows 11 jest cudowny. Wręcz przeciwnie! Dla mnie to jest coś w rodzaju nakładki na poprawnego, ale absolutnie nudnego Windowsa 10. Nowa jedenastka spodobała mi się w sensie dosłownym, czyli pod względem wyglądu i ergonomii interfejsu.
- Zobacz również: Windows 11 ma też wady od samego początku
Czy wiesz, że…?
Gdy przytrzymasz kursor myszki nad przyciskiem zmiany rozmiaru okna, to możesz wybrać układ rozmieszczenia okien na pulpicie (Snap Layouts)?
W ten sposób mając otwartych kilka programów, możesz od razu zdefiniować podział ekranu na konkretne części, bez zbędnego kombinowania z przeciąganiem okiem itp.
A może tego nie wiesz?
Przytrzymując przyciski Ctrl + Windows + naciskając strzałkę w lewo lub w prawo możesz błyskawicznie przełączać się między wirtualnymi pulpitami. Jeśli pracujesz na wielu aplikacjach, ale masz tylko jeden monitor, to ta funkcja może się przydać, tym bardziej, że w Windows 11 wygląda to znacznie ładniej.
Standardowo jest tylko jeden pulpit, ale dodanie kolejnych jest bardzo proste. Wystarczy nacisnąć jednocześnie przycisk Windows + Tab, a następnie na dole użyć dużego przycisku z plusem.
Gdzieś to już widziałem
Piękny motyw jasny, równie ładny motyw ciemny, przezroczystości, modne, minimalistyczne piktogramy, odświeżone ikony, a wszystko zorganizowane w czytelny, przejrzysty sposób.
Dlaczego to wygląda tak atrakcyjnie? Być może dlatego, że Windows 11 upodobnił się do macOS, którego bardzo lubię?
Ikony na dolnym pasku przesunięto na środek - tak jak w macOS. Tylko, że wciąż pasek ma stałą długość i zajmuje cały dół, nawet jeśli jest mało ikon. Z tą przezroczystością wygląda dobrze, ale gorzej niż macOS.
Widać inspirację, choć oczywiście nie jest to kopia 1 do 1. Microsoft zrobił to po swojemu, zostawiając po prawej stronie obszar powiadomień.
Gdzie jest opcja Pokaż pulpit?
W dwóch miejscach. Po pierwsze: możemy kliknąć PPM na menu Start i tam na dole znajdziemy opcję Pulpit.
Po drugie: niewidoczny przycisk na samym końcu paska systemowego, standardowo w prawym, dolnym rogu. Jeśli go nie ma, to kliknij PPM na pasku zadań - Ustawienia paska zadań - Zachowania paska zadań - Wybierz zaokrąglony róg paska zadań, aby wyświetlić pulpit.
Kolejnym miejscem w którym widać inspirację macOS są szybkie ustawienia, które otwierają się po kliknięciu LPM na ikony systemowe po prawej stronie paska zadań.
Powiadomienia z aplikacji i kalendarza są ładniejsze w Windows 11, niż w Windows 10.
Są też Widżety. Zrobione w sposób bardzo atrakcyjny wizualnie i z pewnością o wiele nowocześniejszy niż w jakimkolwiek wcześniejszym Windowsie. Tylko…. czy ja tego też gdzieś nie widziałem?
Pięknie wyglądają nowe okna, z zaokrąglonymi narożnikami i minimalistycznymi paskami tytułowymi oraz przyciskami.
Tło pulpitu może być pokazem slajdów, co skrzętnie wykorzystano w kilku motywach systemowych (jasnych i ciemnych). Składają się one z czterech obrazów zmieniających się domyślnie co pół godziny.
Jak ustawić stałą tapetę w Windows 11? To proste. Kliknij prawym przyciskiem myszy na pulpit, a następnie Personalizuj - Tło - w sekcji Personalizuj swoje tło zamiast pokaz slajdów ustaw Obraz. Teraz możesz ustawić jedną, niezmienną tapetę, korzystając z obrazków systemowych lub własnych.
Ach te przezroczystości… Muszę przyznać, że to one, w połączeniu z atrakcyjnymi kolorami i odświeżonym interfejsem sprawiły, że bardzo chętnie zainstalowałem Windows 11. Może nawet będę go używał częściej? Kto wie… kto wie.
Podsumowując…
Tak, Windows 11 podoba mi się bardzo pod względem wyglądu i ergonomii interfejsu. Kolejną rzeczą na którą niecierpliwie czekam jest obsługa aplikacji na Androida w Windows 11. To będzie prawdziwy hit. Z pewnością będziemy to testować.
Daj znać jaka jest Twoja opinia o Windows 11. Zrobiłeś aktualizację? Zainstalowałeś na czysto? A może nie chcesz tego robić wcale? Napisz komentarz.