Wspaniałe Soundtracki z Gier

Incepcja bez muzyki Hansa Zimmera? Tak samo jak film nie istnieje bez dobrej ścieżki dźwiękowej, tak gra gubi swoją duszę bez uzupełniającego ją soundtrack’u.

Image

10 ścieżek dźwiękowych, które uświetniły gry w roku 2017

Jeszcze kilka lat temu, gdybym powiedział pierwszej z boku osobie, że na uniwersytetach powstaną kierunki z inżynierią dźwięku i produkcją muzyki do gier komputerowych, z niedowierzaniem odpowiedziałby abym popukał się w głowę. Dzisiaj jest to rzeczywistość, która po pierwsze nikogo nie dziwi, a na dodatek mobilizuje potężne budżety na realizację prawdziwych arcydzieł.

I choć ścieżki dźwiękowe do gier i filmów są przykładem tzw. muzyki ilustracyjnej, to przy okazji ich tworzenia występują zasadnicze różnice. To, co wyróżnia muzykę do gier, ukryte jest w słowie interaktywność. 

O ile w filmie mamy do czynienia z linearną strukturą, gdzie rozwój brzmienia uzależniony jest od treści, to w grach muzyka musi „czekać” na gracza. To on, swoim działaniem, zmianą ruchu, wejściem na nowy poziom czy też w stan zagrożenia określa, jakie dźwięki powinny zabrzmieć w tej właśnie chwili.

Wspaniałe soundtracki z gier - Prey 2017

Coraz większe budżety pozwalają twórcom gier na rozwinięcie skrzydeł i stworzenie prawdziwych perełek. Oprócz tworzenia muzyki przy pomocy specjalnych programów, gdzie używane są instrumenty natywne, kompozytorzy zaprzęgają do pracy żywe instrumenty, nagrania terenowe, orkiestrę symfoniczną oraz znakomitej jakości sprzęt, który pomoże w przy masteringu i późniejszym cieszeniu się finalną wersją soundtrack’u.

Idąc za cytatem „Poznacie ich po ich owocach”, przygotowałem listę dziesięciu najlepszych ścieżek dźwiękowych do gier wydanych w 2017 roku, które idealnie osadzą was w fabule gry, odłączą od świata jaki znacie, aby ostatecznie przenieść was w klimat załadowanego właśnie tytułu.

Soundtrack do Ruiner

     

Przyszłość osadzona w klimacie cyberpunk. Korporacja spełniające wirtualne zachcianki najbogatszych, protagonista poszukujący wiedzącego za dużo brata oraz pomagająca mu tajemnicza hakerka. Teraz zamknij pokój, zgaś światło i odpal ten majstersztyk muzyki elektronicznej. Co tu znajdziemy? Jest niezastąpiona Zamilska, która swoimi tribalowymi i szamańskimi podróżami w stronę techno po prostu rozwala system. Duet Antigone & Francis X w dobitny sposób pokazują, że francuskie electro nie ma sobie równych. Jeśli to tego dorzucimy otwierający „Memory” od Sidewalks and Skeletons, to zapewniam Was, że w moment znajdziecie się w onirycznej i apokaliptycznej rzeczywistości Ruiner.

Soundtrack do Prey

     

Muzyka towarzysząca przygodom Morgana na statku kosmicznym Talos I jest prawdziwym kompendium grozy. Już sama obecność na tej ścieżce dźwiękowej genialnego Mick’a Gordona (Doom, Wolfenstein: The New Order) pokazuje pieczołowitość i dbałość twórców o każdy detal tej produkcji. Obok mistrza pojawili się jeszcze Matt Piersall, Ben Crossbones & Raphael Colantonio, którzy idealnie wpasowali się w obraz muzyki rozedrganej, poszarpanej i nerwowej.

Klaustrofobiczne poczucie zamknięcia w stalowym kolosie zaowocowało również przykładami brzmienia przepastnego, refleksyjnego o wyraźnej ambientowej proweniencji. Dodatkowe smaczki w postaci kosmicznych padów oraz nostalgicznych skrzypcowych wtrąceń, pokazują maluczkość człowieka w ogromnym wszechświecie.

Soundtrack do Hob

     

Muzyka, która idealnie sprawdzi się w czasie medytacji, czytania książek, spaceru w lesie jest jednocześnie ścieżką dźwiękową do gry? A tak, bo i czemu nie. A wszystko to możliwe jest z jednego powodu – jest nim osoba Matt’a Uelmena. Jeśli przy Diablo zapomnieliście o obiedzie, spóźniliście się do szkoły lub przez weekend nie opuszczaliście swojej pustelni, to właśnie między innymi z powodu jego twórczości.

Trzeba dziękować ludziom z Runic Games za zaufanie temu kompozytorowi, gdyż tworzone przez niego muzyczne obrazy znakomicie wypełniły otwarty świat gry. Baśniowa estetyka to nie tylko wspaniała grafika, ale również dźwięki flecików, szarpnięcia za gitarę basową, delikatne muskanie strun gitary klasycznej, przepastne pasma syntezatorów oraz perkusyjne akcenty, które co jakiś czas uzupełniają wybrane utwory. Super!

Soundtrack do Torment: Tides of Numenera

     

A jak smakuje OST do kontynuacji klasyki oraz ikony narracji - niezapomnianego Planscape: Torment? Jest naprawdę smaczny! Znawcom nie trzeba przypominać, że muzyczne dzieło z roku 1999 to zasługa tego samego kompozytora, czyli Marka Morgana. Jeśli przy okazji podamy takie tytuły jak Wasteland 2 czy seria Fallout, to możemy już spodziewać się czegoś naprawdę godnego.

Podobnie jak przedstawiony świat, tak muzyka Morgana jest utkaną z różnych estetyk eklektyczną budowlą. Niezliczonym ilościom dialogów towarzyszą partie smyczkowych pociągnięć oraz delikatnie wybijane akordy klawiszy. Z drugiej strony, jeśli już zdecydujemy się na wartką akcję i walkę, towarzyszą nam pętle potężnych bębnów oraz orientalne odpryski. I choć wszystko to jest doskonale wyprodukowane, to jednak gdzieś z tyłu głowy rodzi mi się pytanie, czy nie jest zbyt przewidywalnie? Z tą zagwozdką i Was zostawiam.

Soundtrack do For Honor

     

Jak wygląda efekt synergii osiągnięty pomiędzy połączonymi siłami świata gier i filmu, a dokładniej pomiędzy Ubisoft Montreal a duetem Saunder Jurriaans i Danny Bensi? Naprawdę dobrze. Wyżej wspomniana dwójka artystów może być znana niektórym z was z zespołu Priestbird oraz Taratnula lub soundtracków do takich filmów jak „Enemy” czy też „The Gift”. 

Celem ich muzyki skomponowanej do For Honor jest adekwatne wypełnianie brzmieniem teatru działań bojowych. Jako że akcja toczy się w wiekach średnich, a bohaterami widowiskowych batalii są przedstawiciele rycerzy, samurajów oraz wikingów, musicie przygotować się na tętniące i dudniące tematy. Okrzyki, trąby, stalowy uścisk stali, odgłosy pogoni za przeciwnikiem oraz orientalne akcenty w adekwatny sposób oddają brutalny świat walczących krain oraz ich bohaterów.

Soundtrack z Total War: Warhammer II

     

Przygody w uniwersum Warhammera to już drugie, nieosadzone w historii wydawnictwo spod szyldu Total War. Twórcy z Creative Assembly zawsze mieli nosa do niebagatelnych ścieżek dźwiękowych, dlatego nie może dziwić genialna muzyka towarzysząca rozgrywkom na mapie nowego Warhammera. Richard Beddow, Tilman Sillescu, Armin Haas i Matthias Wolf i reszta ekipy z Dynamedion, przy wsparciu orkiestry symfonicznej nagrała coś naprawdę wielkiego. Brzmienie oparte jest głównie o dźwięki instrumentów dętych, skrzypiec, harfy i wojennych bębnów.

Dodatkowe wsparcie niebiańskich chórów powoduje, że wprowadzenie gracza w stan iście metafizyczny jest tylko kwestią czasu. Mam taką teorię,  że muzyka ta płynie wprost wiszącego nad elfickim Ulthuanem Wielkiego Wiru. Dzięki temu rozlewa się ona po wszystkich krainach niebezpiecznego świata. Ten soundtrack, towarzysząc walkom czterech grywalnych ras, jak dla mnie staje się jednym z głównych bohaterów gry.  

Soundtrack do Divinity: Original Sin II

     

Kolejna już w tym roku kontynuacja. Tym razem od Larian Studios z błogim soundtrack’iem od Borislava Slavova. Dzięki symfonicznym i folkowym aranżacjom szybko przenosimy się do świata Rivellon. Przy okazji „Mead, Gold, and Blood (Ifan's Theme)” czuję się jak rozbitek statku, który otrzepawszy piasek na nieznanej plaży rusza w pełną przygód drogę.

Fleciki, harfa, potężne trąby rzucają nas naprzeciwko złowrogim przeciwnikom. Nagłe pojawienie się dźwięków popularnego ostatnio instrumentu hang, wprowadza trochę spokoju i harmonii w tym dynamicznie zmieniającym się świecie. Jeśli idzie o klimat, to gitarowe szarpnięcia, przestrzenne akcenty skrzypiec oraz podniosłe chóry umiejscawiają ten soundtrack gdzieś pomiędzy ścieżka dźwiękową z Diablo a Warhammer 2. Dobre!

Soundtrack do The Evil Within 2

     

Survival horrory lubią dark ambient. Wie o tym również Tango Gameworks, które zatrudniając duet Masatoshi Yanagi&Shuichi Kobori, zyskało dodatkowe przymioty do osiągnięcia odpowiedniego poziomu strachu u gotowych na wszelkie wyzwania graczy.

Jest zatem utopiony w alkoholu detektyw, który nadal szuka swojej córeczki. Jest koszmarny wymiar, który trzeba odwiedzić. Jest i muzyka rodem z „Lśnienia” Stanleya Kubricka. Mroczne smugi padów kładą się niczym mgła na kolejnych misjach gry. Rozedrgane i wywołujące co jakiś czas efekt crescendo skrzypce mogą wywołać u niejednego z weteranów takiej rozgrywki stan przedzawałowy. Podźwięki tykającego zegara, skowyt zatwardziałej huśtawki na placu zabaw, uchylające się za nami drzwi oraz bliżej niezlokalizowany dźwięk kroków zostawia ślad w psychice „jak sanek płoza” (parafrazując Paktofonikę).

Soundtrack do Call of Duty: WWII

     

Wyczekiwany przez graczy powrót do II wojny światowej za pomocą wehikułu czasu, jakim jest seria Call of Duty stał się faktem. Jeden z najbardziej popularnych FPS-ów ubrano we wspaniałe muzyczne szaty, a odpowiedzialnym za naprawdę znakomitą estetykę jest Wilbert Roget II (min.  Star Wars: The Old Republic and Star Wars: First Assault, Lara Croft and the Temple of Osiris, Dead Island 2).

Soundtrack towarzyszący teatrowi działań w pogrążonej w wojnie Europie jest ciekawą mozaiką, gdzie patos miesza się z dynamicznym brzmieniem oraz nostalgicznym wzruszeniem. To próba zobrazowania męstwa, gdzie odwaga i honor grają pierwsze skrzypce. A że jestem przy skrzypcach, to warto wspomnieć o całej artylerii dęciaków i ostrzale tektonicznych bębnów. Z takim arsenałem nietrudno będzie zdobyć Berlin.

Soundtrack z Horizon Zero Dawn

     

Ekipa ze studia Guerilla Games chyba lubi serię filmów Matrix. O ile w trylogii o Neo widzimy upadek ludzkości oraz prymat maszyn, w grze Horizon Zero Dawn mamy wizję walki ludzkich niedobitków ze zwierzęcymi formami maszyn.

Ogromny świat, więc i pokaźna ścieżka dźwiękowa (4 godziny). Jest tutaj trochę ambientu, przestrzennych smyczkowych smug, dronowych wyziewów zimnych syntezatorów oraz przepastnych padów, które wypełniają ten unikatowy świat. Spora dawka nagrań terenowych oraz quasi folkowych akcentów, idealnie pasują do eksplorowania przestrzeni przez odważną Aloy. Są też momenty z żeńskim wokalem, gdzie oniryczny głos unosi się nad rozpalonym ogniskiem – chwilą spokoju przed kolejnymi niebezpieczeństwami. Przewspaniałe!

lista soundtracków z lat 2016-2017

Wiele uwagi przywiązuje się do grafiki w grach. YouTube aż kipi od porównań oprawy wizualnej na pecetach i PlayStation 4 lub Xbox One. Ach, jak wygląda ta strzelanina! Ach, a jak to RPG! Łatwo fetyszyzować to, co widać, i pomijać to, co słychać. A przecież ścieżka dźwiękowa w grze jest równie ważna, bo tworzy integralną składową i klimatu, i samej rozgrywki.

Dlatego postanowiliśmy wsłuchać się w gry uważniej niż zwykle i odświeżyć wspaniałe soundtracki z gier, których pierwsza selekcja ukazała się na łamach benchmark.pl w 2010 roku. Okazuje się bowiem, że ostatni rok zaowocował prawdziwymi akustycznymi perełkami.

Niejeden z kawałków tak wpadł nam w ucho, że mimowolnie nuciliśmy go pod prysznicem albo w drodze do pracy. Czas więc zebrać te wszystkie ścieżki dźwiękowe na jednej liście i w ten sposób oddać im hołd, na jaki w pełni zasługują.

* Ważne info. Na stronie umieściliśmy wszystkie soundtracki z Youtube, umożliwiając ich bezpośrednie odsłuchanie, dlatego przy wczytywaniu strony mogą pojawić się drobne zacięcia.

Soundtrack z Wiedźmin 3: Dziki Gon

     

Chyba żadne zestawienie z cyklu „the best of the best” nie może się obyć bez naszej chluby narodowej, jaką jest Wiedźmin 3: Dziki Gon. My także musieliśmy go uwzględnić zbierając nasze wspaniałe soundtracki z gier. W cyfrowych przygodach Geralta z Rivii słowiańskie motywy połączono z zagrzewającymi do walki bębnami, a lirykę zmieszano z iście hollywoodzkimi rytmami. Polski zespół Percival Schuttenbach wspiął się na wyżyny artyzmu, żeby stworzyć dla Białego Wilka oprawę dźwiękową, na którą ten w pełni zasługuje. Co ciekawe, może się nią popisać nie tylko podstawowa wersja gry, ale i dodatki.

Soundtrack z Uncharted 4: Kres Złodzieja

     

Jak cyfrowy Indiana Jones, to i muzyka musi być filmowa! I rzeczywiście, w Uncharted 4: Kres Złodzieja znajdujemy ścieżkę dźwiękową, pod którą wspólnie mogliby się podpisać Hans Zimmer i John Williams.

Akcja pędzi na łeb na szyję, a muzyka ani przez moment nie zostaje w tyle. Udaje jej się idealnie podkreślić każdy skok nad przepaścią, każdy rozpaczliwy bieg, każdą pogoń i każde odkrycie dokonane przez Nathana Drake'a. Gdyby tętniąca w żyłach adrenalina wydawała dźwięk, to rozbrzmiewała by właśnie takimi tonami.

Soundtrack z Sniper Ghost Warrior 3

     

Sniper Ghost Warrior 3 może i grą doskonałą nie jest, ale jego ścieżka dźwiękowa... To inna para kamaszy! Już utwór, który wita nas w menu, może przyprawić o ciarki na plecach. I zaskoczyć. Po rasowej strzelaninie oczekiwalibyśmy ciężkich brzmień, elektrycznych gitar i dudniącej perkusji. Zamiast tego, dostajemy gruzińską balladę, która gładko wprowadza nas w klimat gry. W końcu życie snajpera czasem pędzi w rytm rockowego jazgotu, a innym razem płynie wolniejszym tempem – właśnie balladowym. I oba te oblicza znajdują odzwierciedlenie w muzyce ze Sniper Ghost Warrior 3.

Soundtrack z Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands

     

Macie ochotę zatańczyć ognistą salsę z kartelem Santa Blanca? W muzyce z Tom Clancy's Ghost Recon: Wildlands latynoskich nut nie brakuje. Zwłaszcza, kiedy słuchamy samochodowego radia. Ale oprócz tego dostajemy też iście westernowy podkład dźwiękowy, który każe wierzyć, że oto Ennio Morricone przerzucił się na gry i łączy klasyczne motywy z nowoczesnym instrumentarium.

Czy można sobie wymarzyć lepszą oprawę dla wielkich boliwijskich podchodów? Niezależnie od tego, czy wolimy się skradać pod osłoną nocy, czy wysadzać w powietrze wszystko, co stanie na naszej drodze, jękliwe dźwięki elektrycznych gitar będą dokładać do tego idealny nastrój.

Soundtrack z Doom

     

Pamiętacie muzykę z pierwszego Dooma? Kto nie pamięta! Wprawdzie ograniczenia technologiczne początku lat dziewięćdziesiątych pozwalały wydobyć z głośników zaledwie parę prostych dźwięków, ale i tak zdołały one zapaść w pamięć całej rzeszy graczy.

Nic więc dziwnego, że prawnuk tej legendarnej strzelaniny przywołuje motyw z „jedynki” i macza go w sosie współczesnych ciężkich brzmień. A pozostałe kawałki też walą po bębenkach jak należy i idealnie współgrają z przewijającą się przez ekran masakrą marsjańskich demonów.

Soundtrack z Yesterday Origins

     

Czasem małe tytuły zadziwiają nas wielką muzyką. Choć Yesterday Origins do najmniejszych nie należy, to i tak jego ścieżka dźwiękowa równie dobrze pasowałaby do wielowątkowej przygody osadzonej w jakimś gigantycznym otwartym świecie. Tymczasem znajdujemy ją w staromodnej przygodówce.

Akcja tego tytułu przenosi nas między różnymi epokami, toteż i muzyka musi nadążać za tymi zmianami. Tak się w rzeczy samej dzieje – obok średniowiecznych chórów pojawiają się jazzowe kawałki, a nawet elektroniczne brzmienia. No, no, jak widać, Yesterday Origins pozytywnie zaskakuje nie tylko wciągającą opowieścią i pomysłowymi zagadkami. 

Soundtrack z Syberia 3

     

Dawno nie było gry, która wzbudziłaby tyle kontrowersji, co Syberia 3. Jedni bronią kontynuacji kultowego tytułu, inni wytykają mu błędy, ale nikt nie śmie stawiać zarzutów względem jego ścieżki dźwiękowej.

I trudno się dziwić, bo to prawdziwy majstersztyk, który zaskakuje nas mongolskimi zaśpiewami, czaruje obco brzmiącymi słowami i porywa melodiami, które same w sobie są podróżą w magiczne krainy Wschodu. To muzyka, która nie tylko tworzy fenomenalny nastrój, ale też chwyta za serce jak najlepsze rosyjskie romanse.  

Soundtrack z Final Fantasy XV

     

To już piętnasta odsłona japońskiej legendy... Czy to znaczy, że wszystko już widzieliśmy i słyszeliśmy? Bynajmniej! Twórcy Final Fantasy XV udowadniają, że znana marka potrafi zaskoczyć. Również ścieżką dźwiękową, która czasem wzrusza dalekowschodnimi balladami, a w innym miejscu podnosi adrenalinę chóralnymi zaśpiewami. Gdzieniegdzie rwie do przodu jak strusiopodobny chocobo, innym razem płynie powoli jak gondole miasta Altissia. Czasem zdarzy jej się nawet uderzyć w beztroskie tony, które idealnie pasują do jazdy wyśnionym muscle carem. Mamy tu więc cały przekrój nastrojów, podobnie zresztą jak i w samej opowieści z Final Fantasy XV.  

Soundtrack z Civilization VI

     

„Kiedy słucham Wagnera, mam ochotę najechać Polskę” - już Woody Allen zauważył, że niektóre kawałki muzyczne nadają się lepiej do podboju, niż inne. Kiedy bierzemy w swoje ręce ster całego państwa i prowadzimy działania dyplomatyczne lub militarne na światową skalę, chcemy, żeby towarzyszyła nam przy tym muzyka odpowiednio monumentalna.

Civilization VI odpowiada na tę potrzebę symfonicznymi utworami, które chwytają nie za serce, a za głowy i unoszą je wysoko, tak, żeby wzrok sięgał hen, za horyzont. Bo przecież tam leży cel naszej ekspansji. Stawiać żagle, siodłać konie! Słyszycie? Tak brzmi zwycięstwo!

Soundtrack z Inside

     

Niektóre gry zagadują nas na śmierć, żeby tylko zaintrygować fabułą, inne bez słów oplatają nas mrocznym nastrojem i każą na własną rękę odkrywać tajemnice. Inside zalicza się do tych ostatnich, co nie znaczy, że to tytuł zupełnie „niemy”.

Jego językiem jest fenomenalna oprawa muzyczna, która pokazuje, że wspaniałe soundtracki z gier to także te, które operują skromnymi środkami. Starczą głębokie hipnotyzujące dźwięki, które z powodzeniem przedostają się do naszego wnętrza. A konkretnie – głęboko do naszych trzewi, gdzie udaje im się zasiać niepokój paradoksalnie połączony z ekscytacją.

Soundtrack z Watchdogs 2

     

Pierwsze WatchDogs wpisywało się w gatunek noir. Ponure zaułki wielkiego miasta, samotny bohater w długim płaszczu, strugi deszczu spływające po szybach wieżowców... Dwójka przeniosła akcję do kolorowego San Francisco pełnego grafitti i imprez. Nic więc dziwnego, że muzyka WatchDogs 2 też uległa zmianie.

Elektroniczne brzmienia świetnie oddają barwny miszmasz słonecznej Kalifornii, a jednocześnie pozwalają nam wejść rękami i nogami w świat cyberporachunków. Utwory skomponowane przez szkockiego DJ'a Hudsona Mohawke to obfita uczta dla wszystkich miłośników nowych ścieżek w muzyce.

Soundtrack z Oxenfree

     

Wiadomo, że na wypadach licealistów przeważnie jest alkohol, imprezy i muzyka... A jaka muzyka? W przypadku Oxenfree w grę wchodzą motywy w stylu lat osiemdziesiątych, jak gdyby żywcem wycięte z „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” lub serialu „Stranger Things”.

Bo i sama młodzieżowa wycieczka, o której opowiada ten tytuł, to żadna pogodna majówka. Zaczyna się beztrosko, ale im dalej w las, tym więcej paranormalnych zjawisk i tajemnic do odkrycia. Ścieżka dźwiękowa wespół z grafiką wciąga nas w niesamowity nastrój tej niekonwencjonalnej przygodówki utrzymanej w klimatach grozy.

Soundtrack z Life is Strange

     

Życie nastolatków to emocjonalna burza. I takie też jest Life is Strange, a w szczególności jego muzyka. Niekiedy ta ścieżka dźwiękowa tworzy nastrój tajemnicy, a nawet grozy, a w innych miejscach staje się przepiękną ramą dla wczesnojesiennych krajobrazów, jakie pojawiają się na ekranie.

Delikatne dźwięki gitary pasują jak ulał do wzruszającej podróży dwójki dziewcząt zagubionych w czasie. Każda nuta to mały zastrzyk nostalgii, a kiedy połączyć je ze sobą w melodyczną całość, potrafią porwać słuchacza z siłą huraganu.

Soundtrack z Firewatch

     

Kolejna tajemnica i kolejne brzmienia, która każą nam szukać jej rozwiązania. Tym razem w rozświetlonym promieniami zachodzącego słońca lesie z przygodówki Firewatch. Niby to tylko leniwe melodie brzdąkane na gitarze lub pianinie, ale takiego brzdąkania może życzyć sobie każdy kompozytor growej muzyki.

Bez tej oprawy dźwiękowej perypetie strażnika leśnego z Wyoming byłyby jedynie pełnym zagadek, ale jednak nieco nudnawym spacerem między drzewami. To towarzysząca nam muzyka nadaje tej przeprawie niemal magicznego uroku.

Soundtrack z Hitman

     

Hitman jeszcze nigdy nie działał na taką skalę, jak w najnowszej części swoich przygód. Chodzi w końcu o cały „świat zabójców”. Tak w każdym razie zapewniają twórcy i podkreślają swoje słowa muzyką rodem z filmów o Jamesie Bondzie.

Leciwa legenda „cyngli”, czyli Agent 47, pojawia się w nowoczesnej formule, więc także ścieżka dźwiękowa uderza w awangardowe tony. Elektroniczne brzmienia nie tylko wzmagają suspens wykonywanych misji, ale też świetnie pasują czy to do paryskiego pokazu mody, czy to do laboratorium ukrytego we włoskiej mieścinie, czy nawet do wstrząsanego zamieszkami Marrakeszu. Przy takim podkładzie muzycznym nawet duszenie ofiar fortepianową struną wygląda efektowniej, niż zwykle.

lista soundtracków z wydań 2014-2010

Dawno, dawno temu, zabraliśmy Was w iście sentymentalną, benchmarkową podróż po – naszym zdaniem – najwspanialszych soundtrackach z gier. Czas mijał, nowe pozycje lądowały na sklepowych półkach, a razem z nimi do naszych uszu docierały kolejne, przecudnie skomponowane ścieżki dźwiękowe. Nietaktem byłoby więc pominąć te produkcje, na wsze czasy zamykając pradawne już notowanie sprzed 36 miesięcy.

Z przyjemnością zapraszamy więc na kolejną wyprawę, uwzględniającą wszystkie te gry, których ścieżki dźwiękowe skutecznie jeżyły nam włosy na plecach w ciągu ostatnich miesięcy i lat. Ale nie tylko – zgodnie z obietnicą złożoną przy okazji pierwszej części tego artykułu, prezentowana lista uwzględnia również produkcje wskazane bezpośrednio przez Was, a które nieumyślnie pominięte zostały w procesie tworzenia oryginału.

Soundtrack z Assassin's Creed (seria)

     

Jesper Kyd to legenda naszej branży – koniec i kropka. Z takimi tytułami jak seria Hitman i Assassin’s Creed we własnym portfolio, facet już dawno udowodnił swój kunszt w temacie tworzenia prawdziwie epickich soundtracków. Jako że o muzyce przygrywającej wyczynom łysego klona-zabójcy pisaliśmy już przy okazji pierwszej części artykułu, wypada nam teraz oddać hołd i utworom rodem z zakapturzonej rodziny skaczących po dachach skrytobójców. Nie ważne, czy mówimy o części pierwszej, drugiej, Brotherhood, Revelations czy też „trójce”, dzięki umiejętnościom pana Kyda Assassin’s Creed nigdy nie tracił formy pod względem ścieżek dźwiękowych. Słowa uznania należą się tu również szkockiemu kompozytorowi Lorne Balfe, który połączył siły ze zdolnym duńczykiem przy okazji Revelations, oraz panu Brianowi Tylerowi za OST w Black Flag.

Soundtrack z Mass Effect 3, Mass Effect 2 i Mass Effect

     

O ile zawsze będę zostawał już przy tym, iż Mass Effecta traktować należy jako całość i nie brać się na ten przykład za część drugą, jeśli nie ukończyło się pierwszej, o tyle dopiero “trójka” prawdziwie chwyciła mnie za serce w temacie swojej ścieżki dźwiękowej. Oczywiście nie mam zamiaru dyskredytować tutaj dzieł pana Sama Hullicka i Jacka Walla, jednak ich inspiracje w postaci Łowcy Androidów czy Dune oraz silna emancypacja elektronicznie wytworzonych dźwięków nie do końca do mnie przemawia. Na szczęście, ktoś tam na górze uznał, iż wielki finał trylogii potrzebuje prawdziwie orkiestrowego podkładu. Takiego z trąbami, instrumentami klawiszowymi i ogólnie rzecz biorąc, typowo hollywoodzko-ziemskim patosem. W ten oto sposób powstała jedna z piękniejszych ścieżek dźwiękowych w historii gier.

Soundtrack z Elder Scrolls (seria)

     

Napotkawszy The Elder Scrolls III: Morrowind w poprzednim zestawieniu powinienem być już wystarczająco kontent – jakby nie patrzeć to gra mojego życia i ulubiona część Starszych Zwojów. Gdzieś tam w środku czuję jednak, iż nie ładnie jest tak wykreślać z kart historii świetnej muzyki z Obliviona i Skyrima, która za sprawą Jeremiego Soule’a zawsze jednoznacznie kojarzyć będzie się z The Elder Scrolls, jednocześnie stanowiąc „byt” całkowicie autonomiczny i oryginalny. Kto mówi, że nie ekscytował się muzyką z filmiku otwierającego Obliviona (a okraszonego świetnym monologiem Cesarza / Stewarda Patricka) lub nie nucił sobie pod nosem „Dovahkiin” – ten krętacz!

Soundtrack z Deus Ex: Bunt Ludzkości

     

Kompozytor Michael McCann w growym światku nie jest może do tego stopnia rozpoznawalny co i jego wspomniani wcześniej koledzy po fachu - z muzyką do takiej gry jak Splinter Cell: Double Agent raczej ciężko było się wybić. Niemniej jednak, zdolny Kanadyjczyk trafił wreszcie na tytuł, który pozwolił pokazać mu twórczy pazur. Trudno nie zgodzić się z faktem, iż wielokrotnie nagradzana muzyka z ostatniego Deus Ex’a to jeden z głównych elementów budujących jego niesamowity klimat. Niemal każdy utwór z tej niezapomnianej ścieżki dźwiękowej to czysta poezja, dokładająca kolejną cegiełkę do powalającego efektu końcowego. LIMB Clinic, Everybody Lies, czy genialny Icarus Theme – nie ważne co w danym momencie sączy się z naszych głośników w trakcie rozgrywki, gęsia skórka gwarantowana!

Soundtrack z Enslaved: Odyssey to the West

     

Nic nie boli fana gry bardziej, niż świadomość przynależności jego ukochanej produkcji do kategorii gier niedocenionych. Każdy z tematem obeznany wie, iż jest to bardzo smutna rodzina tytułów na wielu płaszczyznach świetnych, jednak nigdy nie będących w stanie osiągnąć komercyjnego sukcesu - a to przez niefortunną datę premiery pokrywającą się z jakimś hitem, a to przez niedociągnięcia w którymś ze swoich elementów składowych. Enslaved: Odyssey to the West świetnie wpisuje się w ten przykry szablon, lecz jedna rzecz jest w tym miejscu pewna – twórcom na pewno nie podwinęła się noga w trakcie tworzenia ścieżki dźwiękowej. Muzyka przygrywająca podróży Monkey i Trip idealnie oddaje pełne spektrum towarzyszących jej doznań – nadzieję, strach przed nieznanym, odosobnienie, tajemnicę.

Soundtrack z The Legend of Zelda

     

Z Nintendo i ich produkcji można się nabijać, przyszywać im łatkę “gierek dla dzieci” i omijać jak najszerszym łukiem. Pomijając już fakt, że każda z tych czynności to najzwyklejszy w świecie błąd w wykonaniu szanującego się gracza, należy przyznać, iż Duże „N” przy okazji swoich gier zawsze dostarczało charakterystyczne, wpadające w ucho i wysokiej jakości oprawy dźwiękowe. Nie inaczej jest w przypadku serii The Legend of Zelda, której główny motyw muzyczny znać po prostu wypada. To trochę tak jak z Mario i jego słynnym, „pierwszym światem”. Może i Link nie jest do tego stopnia rozpoznawalny i zaszczepiony w zbiorowej świadomości odbiorców popkutury co wąsaty hydraulik, jednak muzykę towarzyszącą jego przygodom zaszczepić sobie już jak najbardziej warto.

Soundtrack z Splinter Cell (Chaos Theory, Conviction)

     

Gdybym miał teraz przypomnieć sobie chociaż jeden, charakterystyczny utwór ze ścieżki dźwiękowej pierwszego Splinter Cella bądź Pandora Tomorrow, raczej nie byłbym w stanie. To jednak, co Amon Tobin wywinął przy okazji muzyki w genialnym Chaos Theory, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Chociaż z gatunkiem tworzonym przez zdolnego Brazylijczyka nie obcuję w ogóle, subtelna i mocno elektroniczna ścieżka dźwiękowa (podobno) najdoskonalszej odsłony przygód Sama Fishera zerwała mi bambosze ze stóp. W zestawieniu z muzyką Teorii Chaosu świetnie broni się również ścieżka dźwiękowa z Conviction, w której to Tobin dostarczył nam chyba najbardziej charakterystyczny i zapadający w pamięć, główny motyw muzyczny w serii.

Soundtrack z Wiedźmin 2

     

W 2007 roku Polacy po raz pierwszy z takim przytupem pokazali, że potrafią tworzyć gry na światowym poziomie. Swego rodzaju zdradą stanu byłoby powierzenie zadania skomponowania muzyki specjaliście z zagranicy. Na szczęście Wiedźmin był grą od początku do końca polską.

Muzykę stworzył Adam Skorupa, najbardziej znany w kraju kompozytor muzyki do gier komputerowych, który pierwsze kroki stawiał w branży już w 1995 roku. Potem uświetniał między innymi produkcje takie jak Gorky 17, Painkiller, Infernal, NecroVisioN, ale swoistym dziełem życia, na zawodowym poziomie, okazał się właśnie rockowo-słowiański Wiedźmin.

Soundtrack z Diablo II

     

O grach Blizzard zwykło się mawiać "dzieło sztuki". Nie bez powodu, ponieważ studio dbało nie tylko o legendarną wręcz grywalność, ale też pełną perfekcję w aspektach artystycznych - oprawie graficznej czy dźwiękowej. Zresztą czym byłoby wielkie Diablo bez niesamowitych odgłosów towarzyszących w walkach z potężnymi wysłannikami piekieł?

Na to pytanie na szczęście nigdy nie musieliśmy próbować odpowiedzieć (chyba, że ktoś miał popsute głośniki). Pomysł oparcia soundtracka Diablo o gitary był genialny, a autor większości z utworów, Matt Uelmen, posługiwał się nie byle jaką, bo aż dwunastostrunową wersją.

Soundtrack z StarCraft

     

StarCraft to chyba najsłynniejsze starcie w kosmosie, przy którym Gwiezdne Wojny są tylko teatrem z błyszczącymi mieczami. Trzy rasy rywalizujące ze sobą w bezwzględny sposób, a wszystko wzbogacone niezwykłą, klimatyczną muzyką! Blizzard znowu się postarał.

Tym razem - w przeciwieństwie do Diablo  - studio skorzystało ze swoich "etatowych ekspertów". Glenn Stafford, Jason Hayes i Derek Duke pierwsze kroki w firmie stawiali właśnie przy tej wyjątkowej kosmicznej produkcji. Jak im poszło? Pomijając doznania estetyczne graczy, wszyscy trzej pracują w Blizzardzie do dziś, uczestnicząc w pracach przy niemal każdej produkcji studia.

Soundtrack z Mirror's Edge

     

Mirror's Edge było grą fajną, aczkolwiek pozostawiającą także pewną porcję niedosytu. Choć raczej nie w sferze muzyki, która okazała się chyba nawet lepsza niż to konieczne. Motyw muzyczny "Still Alive" przez pewien czas gościł nawet na listach przebojów, a stworzono go przecież specjalnie na potrzeby gry.

Nad muzyką pojawiającą się w Mirror's Edge czuwał Steven Schnur, który od dobrych ośmiu lat kontroluje w zasadzie wszystkie ścieżki dźwiękowe, jakie pojawiają się w grach Electronic Arts. Still Alive okazało się na tyle chwytliwe, że  doczekało się remiksów znanych wykonawców, wśród których pojawił się między innymi Junkie XL, Benny Benassi i Armand van Helden, popularni reprezentanci gatunku eletrohouse, a całość została wydana na osobnej płycie.

...ale to nadal nie koniec. Na kolejnej stronie pozostałe 17 świetnych soundtracków.

Soundtrack z Legacy of Kain: Soul Reaver

     

O geniuszu muzyki Soul Reavera pisaliśmy już przy okazji naszych wspominek tej produkcji w Historiach Myszą i Padem Pisanych. Z przyjemnością jednak powtórzymy ten proceder, bo ścieżka dźwiękowa pierwszej części Legacy of Kain z Razielem w roli głównej zasługuje na nieskończoną ilość pochwał. Szczególnie wyróżnić należy tu utwór Ozar Midrashim, skomponowany przez Kurta Harlanda. Midrashim w samej produkcji powraca jednak kilkukrotnie – a to w pięknym filmiku początkowym, a to w trakcie spotkań i starć z Kainem. Tytułowy kawałek Soul Reavera dorobił się ponad dwudziestu oficjalnych remiksów, co tylko przypieczętowuje jego wielką popularność. Jak dla mnie poezja jeżąca każdy, nawet najmniejszy włosek na plecach graczy, którzy wiedzą co dobre.

Soundtrack z Halo 4

     

Chociaż długo zmagałem się z pomysłem zmiany hasła “Halo 4” na “Halo – seria”, koniec końców to właśnie ta część najbardziej przemówiła do mnie swoją ścieżką dźwiękową. Nie da się ukryć, iż każda z odsłon „wystrzałowych” perypetii Master Chiefa dostarcza nam świetną i klimatyczną muzykę. Niemniej jednak to, co odpowiedzialny za stworzenie oprawy dźwiękowej Halo 4 Neil Davidge zarzucił nam w pierwszej części serii od studia 343 Industries, naprawdę zasługuje na odosobnioną sekcję. Było orkiestrowo, epicko i pompatycznie – czyli dokładnie tak, jak wypadało Chiefowi pożegnać Xboksa 360 i wyruszyć w samotny lot ku next-genom. Na nową część cierpliwie czekam, muzyki z ostatniej w dalszym ciągu z przyjemnością słucham!

Soundtrack z Rayman: Origins

     

Czy jest coś bardziej pokręconego niż wesoły, pozbawiony kolan i łokci bohater, uganiający się po kolorowej krainie za równie szczęśliwymi co on sam świecącymi… żyjątkami? Takie zestawienie raczej ciężko jest przebić, a spora dawka pozytywnego szaleństwa Rayman: Origins niewątpliwie znajduje swoje źródło w pełnej energii i zwariowanej oprawie dźwiękowej gry. Przepotężny, bo liczący aż 37 utworów soundtrack do przedostatniego Ray’a zaskakuje swoją lekkością i żywiołowością, a dynamizm poniektórych kawałków sprawia, iż te świetnie odnajdują się w roli… budzika w moim telefonie. Jeśli budzić się skoro świt, to tylko w rytm takich kawałków!

Soundtrack z Need for Speed: Underground

     

Gotowi na podróż do pięknych czasów beztroski, w których to EA nie zgarniało niechlubnych wyróżnień od graczy dla najgorszej firmy świata, a Need for Speed dotarł do szczytów swej popularności? Jak tutaj siedzę i piszę te słowa, gotów jestem kruszyć kopie na ubitej ziemi z każdym, kto podważy absolutny prymat pierwszego Undergrounda w temacie gry wyścigowej z najlepszą ścieżką dźwiękową naszego uniwersum. Static X – The Only, Fuel – Quarter czy niezapomniane Get Low z repertuaru Lil Johna i Eastside Boyz – każdy utwór pierwszego, tunerskiego NfS’a ostro zagrzewał do walki i napędzał ducha rywalizacji. Czysta magia, pany, nie do pobicia i nie do powtórzenia!

Soundtrack z Ni No Kuni: Wrath of the White Witch

     

Nie przepadasz za produkcjami rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni? Fanem animacji studia Ghibli również nazwać się nie możesz? Nic nie szkodzi – Ni No Kuni i tak ma to gdzieś i chwyci Cię za serducho pięknem muzyki. Dzięki ścieżce dźwiękowej obecnej w uroczej opowieści o małym Oliverze śmiało stwierdzam, iż Wrath of the White Witch to jedna z piękniejszych gier, jakie w swoim życiu ogrywałem. Zapytany, jak wyglądać powinna wzorowa muzyka dla pełnej przygód i magii opowieści kierowanej do (nie tylko) najmłodszych, bez zastanowienia wskażę soundtrack Kunusia. Odpowiedzialny za soundtrack Joe Hisaishi jak zwykle udowodnił, iż na opowiadaniu poruszających historii samą muzyką zna się jak mało kto!

Soundtrack z GTA (seria)

     

Tych gier pominąć tu po prostu nie wolno. Ok, może i GTA V w temacie stacji radiowych nieco za bardzo postawiło na ilość niż na jakość, a utworom z GTA III bliżej do typowego dla Rockstar żartu niż piękna, jednak w tworzenie spójnego i wiarygodnego uniwesum gry muzyka z Grand Theft Auto wkład ma niewiarygodny. Gangsterskie nuty z San Andreas, pozbawione wokalu „intstrumentale” z Chinatown Wars czy genialny motyw przewodni z GTA IV – muzyczna moc w serii zawsze była i jest obecna. Co prawda można się tu nieco przyczepić, iż Rockstar chodzi sobie na skróty korzystając z gotowych utwórów - a to przecież nie to samo, co nakreślony od podstaw OST. Mimo wszystko, stworzenie i oddanie trafnej i wiarygodnej wizji danej epoki przy pomocy jej najpopularniejszych utworów muzycznych to również sztuka i wyczyn zasługujący na uznanie.

Soundtrack z Gothic + Gothic II

     

Jako wielki fan pierwszych dwóch części Gothica (i Nocy Kruka, a jak!) raczej z mieszanymi uczuciami podchodzę do tych wszystkich Risenów, które Piranha Bytes na siłę wpycha nam do gardeł samozwańczo mianując następcami swoich legendarnych produkcji. Na całe szczęście, poza oprawą graficzną dziewicze przygody Bezimiennego nie zestarzały się pod względem dwóch najważniejszych elementów. Pierwszym z nich jest oczywiście nieśmiertelna grywalność, drugim zaś – muzyka. Stary Obóz, „świry z Bagien” czy Khorinis, do każdego z tych haseł trwale przywiązany jest powalający na kolana utwór, którego klimat śmiało podzielić można by jeszcze na kilka pozbawionych tego elementu gier RPG. Soundtrack Gothiców  idealnie wyraża ciężki, średniowieczny nastrój zawarty w tych produkcjach.

Soundtrack z Metal Gear Solid

     

Czy produkcja przedstawiająca się jako Solidna, Metalowa Przekładnia Zębata może trafić w gusta każdego z graczy? Nawet bez wgłębiania się w szczegóły i charakterystyczne elementy każdego z przedstawicieli tej kultowej już dzisiaj serii bez wahania można stwierdzić, że nie. Niemniej jednak, nawet jeśli życiowe dzieło Hideo Kojimy nie do końca trawi się pod względem fabularnym czy też w kwestii rozgrywki, Metal Gear Solid należy docenić za jego ścieżkę dźwiękową. Śmiało nadający się do wysokobudżetowych produkcji kina szpiegowsko/sensacyjnego OST Metal Gearów w bardzo trafny sposób obrazuje niezwykle liczne zwroty akcji i dramatyczne wydarzenia, tak przecież charakterystyczne dla całej serii. Zresztą, czym byłby świat bez krótkiego motywu przygrywającego nam po tragicznej śmierci Snake’a?

Soundtrack z Anno 1602

     

Anno 1602 to jedna z tych pięknych historii o grach, które pozostały wiecznie żywe pomimo upływu lat, a w tym całym "non omnis moriar" okazała się muzyka. Cała, rozbudowana ścieżka dźwiękowa doskonale sprzyjała atmosferze budowania Nowego Świata.

Autor, w przeciwieństwie do większości obecnych w rankingu, jest postacią niemal anonimową. Na temat Markusa Pitzera trudno znaleźć jakiekolwiek informacje w sieci - wiele wskazuje na to, że Anno 1602 stanowiło jego "opus vitae", bo nawet w świecie gier nie stworzył już potem niczego więcej poza kilkoma płytami ambientowymi, o których słyszeć zdawała się chyba tylko najbliższa rodzina.

Soundtrack z Seria Max Payne

     

Wśród największych zalet Maksa Payne'a, nawet po latach, wymienia się niesamowity klimat. A budowaniu tegóż nic nie pomaga tak, jak dobra oprawa muzyczna. Twórcy wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności, w melodyjny sposób opowiadając tragicznę historię Maksa.

Co najciekawsze, oprawę graficzną na zlecenie Remedy przygotowała dwójka Finów - Kärtsy Hatakka oraz Kimmo Kajasto, którzy wcześniej nie mieli dużego doświadczenia w kompozycjach dla tego typu produkcji. Ten pierwszy przez długi czas związany był z grupą Waltari, która od 1986 spróbowała swoich sił w niemal wszystkich istniejących gatunkach muzycznych.

Soundtrack z Morrowind

     

Morrowind był powrotem - po długiej przerwie - do gatunku RPG, w którym akcja była ukazywana z perspektywy pierwszej osoby. Przemierzanie wielkiego świata w taki sposób budziło u gracza wyjątkowe uczucia, które znakomicie potęgowała świetna oprawa dźwiękowa.

Jeremy Soule - ten sam, który wyniósł ponad przeciętność Knights of the Old Republic - po raz kolejny w znakomitym stylu podołał postawionemu mu zadaniu. I choć tym razem nie zgarnął żadnej nagrody - musiał zadowolić się nominacjami - to kilka lat później doskonale "odbił" sobie przy okazji kolejnej gry z serii The Elder Scrolls - Oblivionie. Wielu dziennikarzy twierdziło wtedy, że to swoista rekompensata za nieco niedocenionego Morrowinda.

Soundtrack z Seria Mafia

     

Tak jak naszą narodową dumą jest Wiedźmin, tak Czesi mogą pochwalić się Mafią. W grze przenosimy się do Stanów Zjednoczonych jeszcze sprzed II Wojny Światowej, kiedy rozmaite gangi, mafie i "rodziny" przeżywały okres świetności.

W kwestii oprawy dźwiękowej swoich produkcji twórcy Mafii są jednak wielkimi patriotami. Muzykę do pierwszej części gry z 2002 roku napisał Vladislav Šimůnek - i były to jego jedyne poczynania na arenie tworzenia muzyki do produkcji tego rozmiaru. Osiem lat później znów sięgnięto po regionalnego eksperta, Słowak Matúš Široký poradził sobie ze swoim zadaniem jednak niemal równie dobrze co poprzednik.

Soundtrack z The Curse of Monkey Island

     

Stworzenie ścieżki dźwiękowej do gry takiej jak The Curse of Monkey Island już w samym założeniu nie jest zadaniem łatwym. Trzeba bowiem w projekcie połączyć elementy typowych dla piratów szant z luźną, humorystyczną atmosferą gry.

LukasArts słynął jednak z tego, że w tamtych czasach - kiedy był jeszcze potęgą - miał swoich ludzi od wszystkiego. I rzeczywiście, nad oprawą dźwiękową pracowało dwóch lokalnych ekspertów: Hans Christian Reumschuessel oraz Michael Land. Obaj całą swoją karierę związali z legendarnym studiem i w przyszłości już niczego więcej nie stworzyli, jednak w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych uświetnili nawet kilkadziesiąt gier.

Soundtrack z Seria Dungeon Keeper

     

Dungeon Keeper to kolejna gra, w którą swój geniusz (coraz częściej niestety "geniusz") tchnął Peter Molyneux. To także kolejna gra, w której nie było innego wyjścia - oprawa dźwiękowa musiała być zawodowa, w przeciwnym wypadku klimat całej produkcji spaliłby na panewce. Na szczęście się udało.

Tym razem nad muzyką w pojedynkę pracował wierny kompan twórcy studia Lionhead. Russel Shaw połączył elementy muzyki ambientowej, elektronicznej i rockowej, tworząc w ten sposób dość unikalną mieszankę... o świetnym wydźwięku ostatecznym. Nic dziwnego, że legendarny Molyneux tak bardzo zaufał przyjacielowi przy Populous, Black & White czy trzech kolejnych częściach Fable.

Soundtrack z Seria Fallout

     

Postapokaliptyczna wizja świata. Trudno to sobie wyobrazić, prawda? BioWare sprostało zadaniu wybiegnięcia w czysto teoretyczną przyszłość. I choć zmieniły się wszystkie reguły funkcjonowania w społeczeństwie, ludzkość nie uległa kompletnej zagładzie.

Mark Morgan to jest gość! Choć z BioWare współpracował tylko incydentalnie, to jednak on musiał odpowiedzieć sobie na pytanie jak powinna wyglądać muzyka w zdewastowanym świecie, który postawił gigantyczny krok... w tył. Jego odpowiedź była iście mistrzowska - sięgnął po motywy muzyki orientalnej i starożytnej.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!