XCOM 2 – kosmiczna nawałnica uderza ponownie

Po blisko czterech latach spokoju inwazja obcych na nasze komputery została wznowiona. XCOM 2 to nowe, potężniejsze oblicze kosmicznego zagrożenia.

XCOM 2 skacze wzwyż

Restart serii XCOM z 2012 roku był niezwykłym wydarzeniem. I, co ważniejsze, nie jest to opinia jedynie zażartych fanów tego tytułu. Zaadaptowanie turowej gry taktycznej rodem z zamierzchłych lat dziewięćdziesiątych do standardów wirtualnej rozrywki XXI wieku było wyzwaniem karkołomnym. Tym bardziej zaskoczył wszystkich spektakularny efekt, jaki udało się osiągnąć twórcom z Firaxis Games. Jednak proporcjonalne do tamtego zaskoczenia okazały się rosnące we mnie wątpliwości, które mógłbym streścić jednym pytaniem: Czy sequel tego awangardowego remake'u ma prawo odnieść porównywalny sukces? W odpowiedzi na moje powątpiewanie XCOM 2 wziął rozbieg i jednym susem sięgnął absurdalnie wysoko zawieszonej poprzeczki.  

XCOM 2 - walka z obcymi

Zgniły sojusz smutnych panów

Choć w rzeczywistości premiery obu najnowszych tytułów z serii XCOM dzielą zaledwie cztery lata, w wirtualnym świecie opanowanym przez obcych zdążyły upłynąć już dwie dekady. Można by pomyśleć, że dwadzieścia lat to wystarczająco dużo, żeby uporać się z tak niewielkim problemem, jakim jest paru uzbrojonych dziwolągów z odległej planety. Jednak po wydarzeniach znanych z XCOM: Enemy Unknown sprawy na Ziemi przybrały niepokojący obrót. 

XCOM 2 - różne typy obcych

Regularna wojna między mężnymi obrońcami ludzkości a hordami galaktycznych poczwar przerodziła się w śliski alians będący w rzeczywistości zamaskowaną formą okupacji. Szlachetną organizację XCOM zastąpiła podejrzana instytucja ADVENT, która ma na celu jedynie mydlić oczy Ziemianom i wychwalać pod niebiosa napastników z kosmosu. Niby panuje pokój, ale cóż z niego za pożytek? Ulice ziemskich metropolii patrolują opancerzeni żandarmi, a telewizja na okrągło transmituje ponurego faceta w przeciwsłonecznych patrzałkach, który jest równie obiektywny jak reporterzy północnokoreańskich serwisów informacyjnych.

XCOM 2 -organizacja ADVENT

Nic więc dziwnego, że pojawia się pytanie o to, gdzie w tym ponurym świecie znaleźć miejsce na taktyczne podchody, strategiczne plany i pełne emocji strzelaniny? Odpowiedź wcale nie jest taka trudna. Wprawdzie oficjalnie XCOM został zlikwidowany, jednak nie znaczy to, że przestał istnieć. Choć propaganda ADVENT-u zaklina rzeczywistość i trąbi o garstce głupawych bandziorów, w gruncie rzeczy próbuje w ten sposób zamieść pod dywan wiadomości o xcomowych kombatantach, którzy teraz stoją na czele ziemskiej partyzantki.

XCOM 2 - żołnierze ADVENT

Mogło się wydawać, że świat, w którym z nieba spadają tajemnicze kapsuły, a ludzkość musi stawić czoła inwazji szpetnych ufoludków był dostatecznie przygnębiający, jednak XCOM 2 udowadnia, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Naszpikowane służbami porządkowymi miasta, w których nie brakuje zastraszonych ludzi i monumentów wznoszonych ku czci „starszej rasy”, stanowią widok znacznie bardziej przygnębiający, niż bloki burzone ogniem pozaziemskiej artylerii. Tym bardziej, że właśnie w tych beznadziejnych okolicznościach przychodzi nam przejąć kontrolę nad oddziałem ostatnich obrońców planety.

XCOM 2 - statek baza

Co gorsza, wróg nie próżnował przez te dwadzieścia lat. Stał się nie tylko potężniejszy, ale też mniej przewidywalny. Najeźdźcy z kosmosu mutują, przeprowadzają na sobie eksperymenty, krzyżują się z ludźmi i robią wszystko, co mogą, żeby udoskonalić swoje obślizgłe szarozielone cielska. 

Nic, co obce, nie jest mi ludzkie

XCOM 2 wypuszcza na światło dzienne zbieraninę stworów tak paskudnych jak temperament Anakina Skywalkera. Mamy tu cały przekrój kosmicznej fauny – od humanoidalnych sołdatów po bezkształtne biomasy spod znaku GMO. Nie dość, że sam wygląd tych kreatur jest już dostatecznie odrażający, to jeszcze zostały one dodatkowo obdarzone umiejętnościami, które potrafią sparaliżować nawet najlepiej zaplanowaną akcję naszych komandosów.

Jako że nie sposób przedstawić wszystkich paskudztw, jakie stają na naszej drodze w XCOM 2, zamiast spisywać galaktyczny bestiariusz, lepiej uciec się do opisu potyczki. Bądź co bądź, to właśnie wtedy można dostrzec, jak dany gatunek kosmicznego wojownika sprawdza się w boju.

XCOM 2 - strzał z biodra

Sytuacja, o której mówię, była jedną z tych, w których cały plan zdaje się być dopięty na ostatni guzik, a jednocześnie wiemy dobrze, że z jakiegoś, nieznanego nam jeszcze powodu, spali on na panewce. Nie inaczej było tym razem. 

Mój snajper zajął pozycję na dachu skleconego z betonowych bloków i płatów blachy falistej rusztowania, szpica pod postacią dwóch pięknych komandosek rozlokowała się między drewnianymi skrzyniami, a wsparcie z ciężkim karabinem kryło się za stosem samochodowych opon. Kosmici zostali nadziani na mój xcomowy widelec. Tak w każdym razie sądziłem, nie przypuszczając nawet, jak wiele czynników umknęło mojej uwadze.

XCOM 2 -snajper na pozycji

Z „mgły wojny” jako pierwsi wyłonili się żołnierze ADVENT-u – przeciętny szeregowiec, wydający rozkazy oficer i uzbrojony w elektryczny brzeszczot lansjer. I to właśnie ten ostatni, zanim jeszcze zdążyłem powiedzieć „Ktoś chyba przyszedł z nożem na strzelaninę”, doskoczył do jednej z moich powabnych żołnierek. Ostrze świsnęło w powietrzu, a zaraz potem dziewczyna osunęła się na ziemię. Nieprzytomna i ciężko ranna.

XCOM 2 -lansjer ADVENTu

Xcomowcy odpowiedzieli ogniem, ale niewiele to dało, bo zaraz za adventowymi wojakami wkroczyły na plac boju monstra znacznie cięższego kalibru. Spomiędzy zdemolowanych garaży wypełzła antropomorficzna żmija z laserową spluwą w dłoni, a tuż obok niej pojawił się sektoid, który wyglądał tak stereotypowo, jak gdyby właśnie urwał się z planu „Z archiwum X”. Jednak najstraszniejsze zagrożenie miało dopiero nadejść. Mowa o cyfrowym hologramie oznaczonym kryptonimem „kodeks”. Pozornie mamy do czynienia z niezbyt groźną projekcją filigranowego dziewczęcia, jednak po bliższym poznaniu okazuje się, że to żadna panienka z dobrego domu, ale bezwzględna maszyna do zabijania.

XCOM 2 -wrogowie

Udało mi się dokonać zaledwie szybkiego przegrupowania moich sił, kiedy zgraja przeciwników uderzyła we mnie całym arsenałem swoich nadnaturalnych zdolności. Żmijowy jęzor trzasnął w powietrzu jak bicz Indiany Jonesa i ściągnął z dachu mojego snajpera, tak żeby jego kości mogły zostać pogruchotane w śmiertelnym uścisku wężowego cielska. Kiedy mój strzelec wyborowy patrzył już kostusze w jej pionowe gadzie ślepia, kodeks postanowił zająć się pozostałą częścią xcomowego składu. 

XCOM 2 - wężowy uścisk

Hologram rozpłynął się w powietrzu, a następnie zmaterializował tuż za plecami mojego specjalisty od ciężkich karabinów. Nie pozostało mi więc nic innego, jak zarządzić odwrót reszty oddziału i wzmocnić tyły. Niestety, ten plan został pokrzyżowany przez sektoida, który skumulował całą swoją energię psioniczną, żeby przejąć kontrolę nad umysłem jednej z moich podopiecznych. Dziewczyna obróciła się na pięcie i bez chwili wahania oddała serię z karabinu maszynowego do swojej koleżanki. 

XCOM 2 -na pozycjach

Właśnie w tym momencie zorientowałem się, że tej partii już nie wygram. Jeszcze na do widzenia, kiedy już sięgałem ręką do przycisku „Escape”, kodeks stworzył swojego klona, który pojawił się przy ostatniej zdolnej do walki osobie w moim składzie i złożył się do finałowego strzału.

Jak widać, potyczki w XCOM 2 nie są trywialną wymianą ognia, ale wyrafinowanymi manewrami, w których nierzadko nie sposób przewidzieć wyniku starcia. Nowe gatunki obcych potrafią nieźle napsuć krwi i obrócić nasz szach w swój mat. O ile seria XCOM nigdy nie należała do łatwych, o tyle teraz postępowania naszych przeciwników stały się jeszcze mniej przewidywalne i tym samym znacznie trudniejsze do skontrowania. 

XCOM 2 -odwrót taktyczny

Na szczęście przez te dwie dekady, jakie minęły od inwazji ukazanej w XCOM: Enemy Unknown, nie tylko kosmici zdołali dokonać sporego postępu w obszarze militarnych technologii. Również ziemski ruch oporu dołożył wszelkich starań, żeby dorównać kroku siłom okupacyjnym.

XCOM 2 - rozwój bazy

Katana czy rewolwer?

Choć część zdolności naszych żołnierzy pozostała niezmieniona od czasu poprzedniego XCOM-a, niektóre z nich zmodyfikowano, a inne stworzono od podstaw. To samo zresztą dotyczy również klas najemników.

Na szczególną uwagę zasługuje zupełnie nowa profesja określona mianem łowcy. Wspominałem już o żołdakach ADVENT-u, którzy posługują się naelektryzowanymi mieczami. Ich ludzkimi odpowiednikami są właśnie łowcy, których rola polega na obsadzeniu szpicy. Poza karabinem szturmowym lub śrutówką są oni wyposażeni też w krótką katanę. To właśnie dzięki broni białej stanowią oni śmiertelne zagrożenie na polu bitwy. W kilku skokach są w stanie znaleźć się tuż przy zaskoczonym niespodziewanym obrotem spraw ufoludku, a następnie jednym ruchem rozpłatać go na dwoje.

XCOM 2 - walka mieczem

Oczywistą wadą łowcy jest fakt, że w celu zadania olbrzymich obrażeń musi szarżować wprost między wrogów, a więc wystawiać się na ich ataki. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jednostka niesamowicie ciekawa, a brawurowe wysforowanie się nią za linię wroga w kluczowym momencie walki daje nieopisaną satysfakcję. Jeśli dodać do tego garść umiejętności związanych z ukrywaniem się, otrzymujemy zwinnego zabójcę, którego wykorzystanie wymaga nabrania pewnej wprawy, ale też ten trud zostaje wynagrodzony sporą przewagą nad przeciwnikiem. 

XCOM 2 - za zasłoną

Do tego dochodzi jeszcze spora zmiana w klasie snajpera, który teraz nie tylko biegle włada bronią dalekodystansową, ale też otrzymuje cały pakiet zdolności związanych z użyciem pistoletu. Sprawia to, że „krótkolufowiec” staje się dla niego bronią równie ważną jak pełnowymiarowy karabin snajperski. Z przyjemnością patrzy się na to, jak nasz przyczajony na dachu żołnierz w jednej chwili potrafi wyciągnąć z kabury rewolwer i z biegłością westernowego zabijaki wpakować kulę w łeb niczego niespodziewającego się przeciwnika.

XCOM 2 - snajper to sprawny żołnierz

Jak gdyby tych nowości było mało, na polu bitwy pojawiły się też latające urządzonka, pozostające pod kontrolą xcomowych specjalistów. Tym lewitującym krewnym BB-8 nadano rozkoszną nazwę gremliny i podobnie jak stworki z filmu Spielberga, tak i one potrafią narobić sporo zamieszania.

XCOM 2 - gremiln

Gremliny rozrabiają

Tym dronopodobnym robocikom warto poświęcić osobny fragment tekstu, bo wprowadzają one na pole bitwy całkiem sporo nowości. Choć z drugiej strony trzeba podkreślić, że wiele osób może początkowo zupełnie ignorować obecność gremlinów w swoim oddziale. To poważny błąd, bo sprawia, że pomijamy prosty sposób na uzyskanie całkiem sporej przewagi nad przeciwnikiem. Do czego więc tak naprawdę służą te urządzenia? Odpowiedź jest jednocześnie zarówno prosta, jak i skomplikowana. Bo najłatwiej byłoby rzec: do wszystkiego! I jest w tym sporo prawdy.

XCOM 2 - ciężkozbrojny

Otóż, nasi mali sojusznicy mogą zostać wykorzystani między innymi do wzmocnienia obrony danego żołnierza, do zaaplikowania mu niezbędnego medykamentu, do przeprowadzenia zwiadu, do zadawania obrażeń przeciwnikom, do niszczenia wrogich robotów, a nawet do... hakowania. W dodatku istnieje również „udomowiona” rasa gremlinów, która pomaga w rozbudowie naszej bazy. 

XCOM 2 - baza wypadowa

A skoro już mowa o hakowaniu, pokrótce opiszę, jak prezentuje się ta nowinka w XCOM 2, zanim powrócę do kwestii gremlinów. Otrzymujemy więc stosunkowo nieskomplikowany system. Zamiast mini-gierki, jaką często napotykamy przy tej okazji w innych tytułach, tym razem mamy tylko jeden przycisk z napisem „hakuj”. Cała reszta zależy od procentowego prawdopodobieństwa sukcesu, a także dopisującego nam farta. Za pomyślne włamanie możemy dodatkowo otrzymać wybraną nagrodę, jednak porażka często wiąże się z mniej lub bardziej bolesną karą. Ot, i cała złożona procedura!

XCOM 2 - hackowanie

Niektórzy mogą mieć zastrzeżenia, że takie rozwiązanie kładzie nadmierny nacisk na losowość wyniku, jednakże koniec końców nie różni się to tak bardzo od równie losowego generowania trajektorii pocisków, a dodatkowo wprowadza całkiem przyjemny suspens. Zwłaszcza, że nieudane hakowanie często wiąże się z wszczęciem alarmu lub innymi negatywnymi konsekwencjami.

XCOM 2 - walka robi się trudniejsza

Wracając do tematu gremlinów i ich związku z hakowaniem, dodajmy, że dany terminal możemy sabotować na dwa sposoby. Albo „ręcznie”, za pomocą wybranego żołnierza, albo przy wykorzystaniu naszych latających gadżetów. I muszę przyznać, że to ostatnie rozwiązanie sprawdza się fenomenalnie. W jednej z misji, polegających na włamaniu się do komputera obcych w określonym przedziale czasowym, nie mogłem przedostać się do budynku, w którym znajdował się cel mojego zadania. Dopiero po chwili uzmysłowiłem sobie, że wystarczy, aby mój specjalista zajął pozycję na dachu równoległego domu i wpuścił przez okno swojego gremlina.

XCOM 2 - dron do wszystkiego

Spośród wszystkich kwestii dotyczących fenomenalnych (w mojej opinii, rzecz jasna) gremlinów, tylko jedna, zamiast zachwytu, wzbudziła moją dezaprobatę. Otóż, każdy latający robot jest przyporządkowany do swojego specjalisty, który go obsługuje. W porządku, to rozwiązanie zupełnie zrozumiałe. Problem jednak w tym, że w przypadku śmierci tego ostatniego, kona w elektro-spazmach również kontrolowane przez niego urządzenie. Moim zdaniem, można było pomyśleć nad innym losem dla „bezpańskich” gremlinów. W końcu taki „dron” mógłby na przykład zmienić właściciela lub uprzykrzać życie jednemu z przeciwników.

Jednak to zastrzeżenie podpada pod czepialstwo i nie jest w stanie podważyć bardzo pozytywnej oceny gremlinów. Zwłaszcza, że te ostatnie pasują jak ulał do konwencji XCOM 2, w której nie zawsze chodzi o otwartą wymianę ognia. Czasami warto wysłać do boju latającego przyjaciela albo zwyczajnie przyczaić się w cieniu...

XCOM 2 - atak znienacka

Człowiek w cieniu, kosmita na celowniku

XCOM 2 opowiada historię ludzi, którzy zmuszeni byli zejść do podziemia, żeby móc prowadzić nierówną walkę o odzyskanie swojej rodzimej planety. Nic więc dziwnego, że ten stan rzeczy w trakcie militarnych operacji ilustruje „tryb ukrycia”. O ile w regularnej wojnie rzadko zdarza się, aby żołnierze podkradali się na palcach do atakowanego wroga, o tyle w działaniach partyzanckich jest to stały element walki. 

XCOM 2 - tryb ukrycia

Dlatego też w najnowszej odsłonie XCOM-a niektóre z misji rozpoczynamy w momencie, kiedy przeciwnik nic jeszcze nie wie o obecności naszych żołnierzy na danym obszarze. I dopóki nie wejdziemy w pole widzenia wrogich strażników, ani też nie będziemy zbytnio hałasować, dopóty możemy robić, co nam się żywnie podoba. 

XCOM 2 - dynamiczne rzuty kamery

Niestety, przeważnie nasza aktywność na tym etapie ogranicza się do strategicznego rozlokowania sił tak, aby możliwe było zastawienie jak najskuteczniejszej zasadzki. Trochę szkoda, że twórcy z Firaxis nie zdecydowali się na wprowadzenie większej liczby elementów „skradankowych”. Czemu nie pomyślano o tym, żeby każdej klasie postaci przypisać dwa zestawy zdolności – jeden dostępny w trybie ukrycia, a drugi przydatny po ujawnieniu pozycji xcomowców? 

XCOM 2 - podchody

Innymi słowy, sam pomysł wydaje się być bardzo ciekawy, jednakże potencjał tego rozwiązania moim zdaniem nie został w pełni wykorzystany. Być może postąpiono tak w trosce o zachowanie integralności XCOM 2 i jego klasycznego charakteru. To bez wątpienia szlachetna motywacja, ale czy nie nazbyt ograniczająca?

XCOM 2 - nowe rodzaje broni

Na szczęście innowacji brakło tylko przy projektowaniu niektórych obszarów rozgrywki. W innych widać za to wyraźnie, jak zręczne dłonie projektantów z Firaxis Games dokonały kosmetycznych, ale jakże istotnych poprawek względem poprzedniej części serii. W szczególności dotyczy to szeroko pojętego interfejsu. 

Spośród wielu zmian, moją wyjątkową sympatię wzbudziła nowa ikonka celownika, która teraz okazjonalnie pojawia się przy pasku życia naszych przeciwników. Jej funkcją jest sygnalizowanie, czy dany jegomość będzie znajdował się w polu rażenia jednego z naszych ludzi, jeszcze zanim ten ostatni przemieści się na docelową pozycję. Drobiazg? Być może, ale czasami to właśnie od szczegółów zależy los całej planety.

XCOM 2 - ostre starcie

Świat i cała reszta

Ziemię można ratować na wiele sposobów. Bruce Willis wysadzał w powietrze asteroidę, Robert Downey Jr. zakuwał się w odrzutową zbroję, a Dowódca z XCOM: Enemy Unknown wysyłał swoich ludzi po całym świecie, żeby zamieniali obcych w krwawą miazgę. W XCOM 2 wybrano podobną metodę, jak w poprzedniej części serii. Kierujemy naszą latającą bazę w wybrany rejon świata i wykonujemy tam określone zadanie. Z tą różnicą, że tym razem nie mamy do dyspozycji całej planety. Zamiast tego, musimy sobie wywalczyć dostęp do lwiej części terytoriów nawiązując kontakt z lokalnym ruchem oporu.

XCOM 2 -mapa świata

Reszta rozgrywki prowadzonej z poziomu mapy świata wygląda w zasadzie analogicznie do tej znanej z XCOM: Enemy Unknown. Wybieramy zadania, które wydają nam się najkorzystniejsze w danym momencie, werbujemy grupę żołnierzy, po czym delegujemy ich do międzygalaktycznej rozwałki. Do tego dochodzi jeszcze czarny rynek, na którym możemy kupować i sprzedawać broń, zasoby czy też technologie.

Można by pomyśleć, że nie ma nic przyjemniejszego, niż takie beztroskie rozbudowywanie wahadłowca, handel z podejrzanymi kupcami i misterne tkanie sieci kontaktów. W rzeczywistości wcale nie mamy do czynienia z zupełną sielanką, bo nad naszą głową wciąż wisi groźba wcielenia w życie przez kosmitów Projektu Avatar. W każdej chwili możemy zerknąć na pasek postępu, który zapełnia się przy górnej krawędzi ekranu i przypomina o tym, że powinniśmy zintensyfikować nasze działania. Ten element to oczywiście wariacja na temat liczników poziomu paniki i zaufania z XCOM: Enemy Unknown. W końcu, skąd wziąłby się suspens i adrenalina, gdybyśmy nie czuli brzemienia płynącego czasu? 

XCOM 2 - mroczne wydarzenia

Pojawia się jednak pytanie, czym jest ów upiorny Projekt Avatar? Znajomy góral za każdym razem, kiedy miał po temu okazję, wieszczył kryzys na scenie politycznej mówiąc: „To bydzie ani chybi cuś złego!”. W zasadzie tyle też można powiedzieć o enigmatycznym Projekcie Avatar. Do końca nie wiadomo, czym zaowocuje finał tego przedsięwzięcia, ale można stwierdzić jednoznacznie, że „to bydzie ani chybi cuś złego”. Dlatego też naszym zadaniem jest opóźnianie postępów w pracach pozaziemskich naukowców poprzez ataki na ich placówki badawcze. 

XCOM 2 - niezbędne kontakty z ruchem oporu

Co więcej, kosmici wcale nie czekają z założonymi rękami aż pokrzyżujemy ich plany. Raz na jakiś czas mają miejsce tak zwane „mroczne wydarzenia”. Znaczy to właśnie tyle, że przeciwnik nie próżnuje, a efektem jego działań jest albo podłożenie nogi naszym agentom albo wzmożenie prac nad Projektem Avatar, albo jeszcze inne „cuś złego”. Dość na tym, że cała rozgrywka prowadzona z poziomu mapy świata ogniskuje się na tym wyścigu, którego stawką jest sukces lub klęska Projektu Avatar.

XCOM 2 - misja przechwycenie zasobów

Najpiękniej pod okupacją

Na koniec pochylę się jeszcze nad oprawą graficzną XCOM 2. Wiele osób miało zarzuty do poprzedniej części serii, które dotyczyły właśnie mało realistycznej oprawy wizualnej. Tym razem jest nieco lepiej, choć wciąż gdzieniegdzie wyłażą na wierzch niedociągnięcia, a do fotorealizmu tak daleko jak z Paryża do Irkucka.

XCOM 2 - ciekawe lokacje
XCOM 2 - starcia z potężniejszymi przeciwnikami

Niemniej jednak trzeba policzyć na ogromny plus XCOM 2 wspaniałe lokacje, nastrojem przypominające to Raport Mniejszości, to znowuż Blade Runnera, a jeszcze innym razem Elizjum. Rozświetlone neonami i zalane strugami deszczu miasta sprzyjają atmosferze desperackiej walki z pozaziemskim okupantem. Do tego dochodzą jeszcze fenomenalne ekrany ładowania, które przywodzą na myśl futurystyczną wersję chińskich plakatów propagandowych. 

XCOM 2 - klimatyczne sceny przerywnikowe

Przy opisie warstwy wizualnej nie sposób też zapomnieć o elemencie z pogranicza grafiki i sposobu projektowania rozgrywki. Mowa o owianym już legendami systemie personalizacji postaci. Podobnie jak w XCOM: Enemy Unknown, tak i tutaj możemy wszystkich naszych najemników uczesać i uformować wedle własnego pomysłu. Łącznie z wyborem ich imion, nazwisk, ksywek, narodowości, sposobu ułożenia pieprzyków i koloru tatuażu na prawym uchu. Wprawdzie osobiście nie jestem szczególnym pasjonatem wielogodzinnego modelowania moich bohaterów, ale muszę przyznać, że tym razem nawet ja byłem pod ogromnym wrażeniem.

XCOM 2 - personalizacja postaci

Zwłaszcza, że do możliwości zindywidualizowania wyglądu postaci w XCOM 2 dorzucono też edytor broni. Nie znajdziemy tutaj już tak wielu opcji, jak przy modyfikacji bohaterów, ale nie znaczy to, że nie będziemy w stanie dopasować wyglądu danej spluwy do naszego gustu. Poza możliwością dopinania dodatkowych elementów (to bardziej kwestia poprawiania statystyk, niż wyglądu jako takiego) możemy też zmieniać kolory i wybierać spośród całej palety wzorów do nałożenia. Niby nie ma tutaj nic, czego nie widzielibyśmy już w innych grach, ale i tak to miły ukłon w stronę fanów wirtualnego rusznikarstwa.

XCOM 2 - zabawa w rusznikarza

Kosmiczna inwazja rośnie w siłę

Po tej wiązance „ochów” i „achów” na temat XCOM 2 warto byłoby dla równowagi przytoczyć podobnej długości listę zarzutów. W przypadku tego tytułu nie sposób jednak zachować balans. W zasadzie trudno tutaj mówić o jakichkolwiek większych wadach. Fachowcy z Firaxis Games wzięli wszystko co dobre z XCOM: Enemy Unknown, a następnie dorzucili cały pakiet usprawnień, nową, wciągającą opowieść i duszny klimat totalitarnego ustroju.

XCOM 2 - mini gun

Chciałbym więc, chociażby dla zachowania harmonii, dorzucić parę kąśliwych uwag, wytknąć kilka niedociągnięć i powiedzieć, że XCOM 2 tylko pozornie jest grą wybitną, a tak naprawdę to zwykły przeciętniak. Jednak za każdym razem, kiedy moja czepialska natura każe mi to robić, gdzieś z tyłu głowy słyszę karcący głosik: „Dowódco, nie szukaj dziury w całym i wracaj do boju!”. Co tu dużo mówić? Rozkaz to rozkaz i wszystkim dobrze radzę się do niego zastosować.

XCOM 2 - ruszamy na misje

Ocena końcowa:

  • wciągająca, pełna tajemnic opowieść
  • mroczny klimat okupacji
  • nowa baza i system rozbudowy sieci kontaktów
  • tryb ukrycia
  • nowe klasy postaci
  • nowe jednostki obcych
  • ulepszona oprawa graficzna
  • możliwość personalizacji broni
  • bardziej dynamiczna kamera na polu walki
  • wysoki poziom trudności
     
  • niewykorzystany potencjał trybu ukrycia
  • miejscami odczuwalna powtarzalność misji
  • brak wyczerpującego wprowadzenia do niektórych elementów rozgrywki
     
  • Grafika:
     dobry
  • Dźwięk:
     doskonały
  • Grywalność:
    doskonała
Image
Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE