Każdy z nas może być piratem: ZAiKS chce dodatkowych opłat od elektroniki na rzecz artystów

Planowane dodatkowe opłaty za kupowane telewizory, smartfony czy aparaty fotograficzne mają rekompensować straty z tytułu piractwa.

Karol Żebruń
Zakupy market elektroniczny

„Strach prowadzi do cierpienia”. Tak powiedział kiedyś i daleko stąd pewien zielony ludek. A strach przed utratą kontroli nad interesami twórców, który manifestuje się w ciągle narzucanych opłatach na końcowych użytkowników, prowadzi do ich cierpienia. Bo jak inaczej nazwać stale rosnące opłaty za elektronikę, które są niewspółmierne do dochodów większości społeczeństwa. ZAiKS, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, złożył w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego projekt ustawy, która nałożyłaby dodatkowe opłaty na sprzęt elektroniczny. Niektórzy mają wątpliwości co do istnienia takiego dokumentu, ale coś musi być na rzeczy.

Z perspektywy ustawy, która ma działać niejako na korzyść artystów i twórców poprzez organizacje zbiorowego zarządzania, to nowe, wcześniej nie wprowadzone podatki lub podniesione stawki dla już istniejących. Musimy powołać się na doniesienia Dziennika Gazeta Prawna, gdyż treść ustawy nie jest oficjalnie dostępna. Wynika z nich, że wcielenie ustawy wymusi zwiększenie cen telewizorów, kamer, aparatów fotograficznych, komputerów i smartfonów nawet o 3 %. Te dodatkowe koszty, które poniesie końcowy klient, miałby rekompensować twórcom jego niecne działania, czyli piractwo. Nietrudno się domyślić, że twórcom ustawy przyświecała myśl: kupujesz coś, co pozwoli ci piracić, to na pewno to zrobisz. Twórcy projektu ustawy jako argument przytaczają bardzo niskie, opłaty za treści autorskie, które obowiązują w Polsce, co utrudnia rekompensowanie autorom i wydawcom strat wynikłych z działań piratów.

Sytuacja na pewno rozwinie się i nabierze rumieńców, ale już teraz propozycja spotyka się ze sprzeciwem. Wiadomo, gdyby stawką nie były duże pieniądze, to sprawy by nie było. Jednak z szacunków Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektronicznego i Elektrycznego Branży RTV i IT (ZIPSEE) wynika, że dodatkowe daniny zwiększą wpływy z opłat od urządzeń i nośników z dotychczasowych 27 do 320 milionów złotych.

Ceny sprzętu elektronicznego podlegają wahaniom. Nierzadko poziom tych zmian wcale nie ma pokrycia w rzeczywistości. Jest wynikiem spekulacji, sezonowego popytu. Takie radosne widoczki w marketach elektronicznych ustępują miejsca widokowi klientów snujących się w poszukiwaniu najciekawszych cenowo ofert.

Pod projektem zmian w przepisach, które wystosował ZAiKS, podpisują się Związek Producentów Audio-Video (ZPAV), Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych (SAWP), a być może dołączą do nich również instytucje reprezentujące wydawców i autorów książek.

Piractwo istnieje, to fakt, ale czy piratami są jedynie końcowi użytkownicy? Czy duże instytucje czasem nie łamią praw autorskich tylko dlatego, że mają moc czynienia publicznego dobra? I w końcu czy pieniądze, które trafią do ZAiKSu i pokrewnych mu instytucji, dotrą kiedykolwiek do osób, których interesy są przez te instytucje chronione? Dopóki wykorzystanie treści wiąże się z wzajemnym zaufaniem i chęcią pomocy, nie ma o co kruszyć kopii, jak czyni to ZAiKS. Jednak w wielu przypadkach za wykorzystanie treści twórcy nie otrzymują choćby najmniejszej gratyfikacji.

Proponowane przez ZAiKS stawki w procentach dla opłat reprograficznych czyli tak zwanego podatku od piractwa (ang. Copyright Levies). źródło: DGP

Jeden lub trzy procent w przeliczeniu na złotówki daje wzrost cen sprzętu ze dolno-średniej półki cenowej o kilkadziesiąt złotych. Im wyższy segment cenowy, tym większy byłby wzrost cen, który sprzedawcy uzasadnialiby pośrednimi kosztami dystrybucji, czyli wspomnianym podatkiem. Czy są to kwoty, które faktycznie powinny nas przerażać? Telewizor czy aparat cyfrowy, który kosztuje 6000 złotych, zdrożałby o około 180 złotych. A przecież różnice cen pomiędzy różnymi sklepami potrafią być większe. Czasem kupujemy jedno taniej, by dopłacić za inne drożej, a w końcu i tak zapominamy o innych opłatach, które trzeba ponieść.

Tu jednak nie chodzi jedynie o pieniądze, choć sumarycznie są to spore kwoty, ale o zasadę, że nie można konsumenta szufladkować jako potencjalnego pirata tylko dlatego, że chce korzystać z nowoczesnych technologii. Na pocieszenie zostaje nam fakt iż wspomniany dokument jest tylko projektem i nie ma pewności, że jego założenia zostaną wcielone w życie.

Źródło: Inf, własna, Dziennik Gazeta Prawna, fot: Media-Saturn Holding GmBH/flickr

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE