Rewolucja w "pistolecie"
FPS Gun ma na tyle niezwykły wygląd, że przy pierwszym z nim kontakcie niewiele osób domyśli się, że jest to tak naprawdę mysz komputerowa. Początkowo wydaje się po prostu, że to pistolet do jakiejś gry. Tym bardziej, że wskazuje na to sama jego nazwa. Tymczasem, po dokładnym przyjrzeniu się opisywanemu produktowi możemy dojść do wniosku, że bardziej przypomina on but ortopedyczny lub stopę Terminatora, ze względu na takie właśnie jego ułożenie (odwrotnie od prawdziwego pistoletu). Skojarzenie z pistoletem zasugerowane jest niecodzienną nazwę tejże myszy.
FPS Gun zbudowany jest z dwóch, połączonych ze sobą części, przy czym nie sugerujcie się zdjęciami - są one połączone na sztywno. Pierwszą część myszy stanowi jej wyprofilowany pod dłoń uchwyt przypominający rękojeść pistoletu. Twórcy pomyśleli tutaj nawet o podpórce dla małego palca co ma znaczenie dla komfortu użytkowania myszy.
W drugiej części myszy, która została wysunięta dość mocno do przodu umieszczony został cały mechanizm optyczny przedmiotowego gryzonia. Dość charakterystyczne dla tego elementu jest wykończenie jego przodu, którego kształt można przyrównać do nosa bolidu Formuły I.
Całość wykonana została ze średniej jakości czarnego plastiku, przy czy na uchwycie umieszczono dodatkowy materiał antypoślizgowy o lekko szarej barwie. Na tym tle mocniej wyróżniają się dwa przyciski boczne i pasek łączący dwie połowy rękojeści myszy, który mają niewielkie złoto - brązowe zabarwienie.
Prawdziwa rewolucyjność FPS Gun'a polega na zupełnie innym ułożeniu na nim dłoni niż na klasycznej myszy. Pistoletowy uchwyt jest bardziej naturalny, gdyż zapewnia znacznie większy zakres ruchu nadgarstka. Dodatkowo umieszczenie sensora optycznego w przednim segmencie myszy przekłada się na istotne zwiększenie strefy jego działania przy minimalnym ruchu.
Mysz jest lekka, wręcz zaskakująco lekka. Przy pierwszym kontakcie spodziewamy się bowiem, że ten twór będzie swoje ważył z racji jego "przyciężkiego wyglądu". Użyte materiały nie zwiastują w żaden sposób takiej lekkości.
Na uchwycie umieszczono coś na kształt spustów, których działanie odpowiada głównym klawiszom myszy tradycyjnej. Wyżej usadowiony przycisk jest większy i z racji naturalnego ułożenia pod palec wskazujący spełnia rolę lewego klawisza myszy. Położony pod nim drugi "spust" odpowiada przyciskowi prawemu.
Rolka przesunięta została na lewy bok uchwytu FPS Gun'a i wkomponowana w specjalną, wystającą podpórkę, na której samoczynnie układa się nasz kciuk. Element ten jest na tyle szeroki, że palec nie musi stale spoczywać na rolce jeśli nie jest ona nam potrzebna i dość swobodnie mieści się obok niej.
Rolka, która wykonana została z matowej gumy ma dość mocne wypustki co znacząco poprawia jej przyczepność. Dzięki temu nie ma obawy o ześlizgnięcie się kciuka w najmniej spodziewanym momencie gry. Jednocześnie skok rolki jest wyraźnie zaznaczony, a przycisk pod nią wymaga dość sporego nacisku. Takie rozwiązanie chroni to nas przed niechcianym, przypadkowym jej wciśnięciem. W zależności od wybranej przez nas, jednej z trzech rozdzielczości (o czym będzie jeszcze mowa poniżej) rolka podświetlona jest na fioletowo (czy rozdzielczości najniższej), niebiesko i czerwono (przy rozdzielczości najwyższej).
Na lewym boku uchwytu, powyżej rolki znajdują dwa przyciski, które systemowo odpowiadają funkcjom znanym z myszek tradycyjnych, a więc "w przód" i "w tył". Ciekawie rozwiązano sposób ich wciskania, bowiem dokonujemy tego niemal intuicyjnie zginając i unosząc lekko kciuk w górę naciskając na nie jedynie wewnętrzną stroną grzbietu palca. Nie trzeba więc zasadniczo zmieniać ułożenia dłoni podczas gry.
Na "drugiej części" FPS Gun'a, na skosie umieszczono jeszcze jeden przycisk. Służy on do zmiany czułości myszy "w locie". Używanie go jest jeszcze prostsze niż w innych myszach, bowiem wystarczy oderwać na moment od uchwytu środkowy palec i nie patrząc nacisnąć wyraźnie uwypuklony przycisk. Zmiany rozdzielczości są widoczne od razu poprzez zmianę wspomnianego już wyżej podświetlenia rolki.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że pomimo iście kosmicznego wyglądu i wydawałoby się zupełnie niepraktycznego uchwytu wszystkie wskazane wyżej przyciski zdają się mieć tu swoje, dobrze przemyślane miejsce, a ich funkcjonalność jest naprawdę duża.
Spód myszy możemy podzielić na dwie, wyraźne części. Jedna, na której znajduje się uchwyt i druga, połączona jedynie specyficznym "wspornikiem" z pierwszą, na której mniej więcej po środku umieszczono sensor optyczny. Każda z części wyposażona została w cztery ślizgacze, przy czym te znajdujące się pod uchwytem mają jednorodny kształt i umieszczone zostały niesymetrycznie, w czterech najbardziej wysuniętych punktach tej części myszy. Kolejne cztery ślizgacze rozłożono symetrycznie w "śródstopiu" myszy, ale co istotne - najdalej wysunięte ślizgacze mają inny kształt (niewielkie kółka).
FPS Gun wyposażony został w długi, dość giętki kabel o długości około 177 cm, który zakończony jest pozłacaną wtyczką USB. Najbardziej ciekawy jest jednak sposób jego mocowania w myszy. Normalnie bowiem kabel "wychodzi" z myszy zawsze z przodu, spod miejsca w którym niecały centymetr dalej znajduje się rolka. W recenzowanym produkcie kabel wychodzi z jego prawego boku, ok. pół centymetra za przednimi ślizgaczami. Przyznam szczerze, że nie za bardzo rozumiem tego typu rozwiązanie. Owszem, wynika ono z innego ułożenia dłoni na FPS Gun'ie, ale dlaczego zdecydowano się akurat na prawe podłączenie, a nie lewe. W moim przypadku mysz podłączona była do komputera umiejscowionego z lewej strony i takie rozwiązanie znacznie ułatwiałoby mi rozgrywkę. Tak czy inaczej jednak przy ruchu nadgarstka naciągamy kabel, który musi mieć pozostawiony spory zapas.
Testy laboratoryjne
Kontynuując ustalony wcześniej schemat recenzji doszliśmy do punktu, w którym musimy przedstawić możliwości oprogramowania i sterownika FPS Gun'a. Zostały one całkiem dobrze skonstruowane i pomimo ich niewielkiego stopnia złożoności wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Co ciekawe, Zalman podczas tworzenia swojego pierwszego gryzonia ustrzegł się większości błędów technicznych, które często zdarzają się w produktach bardziej doświadczonej konkurencji. Uprzedzam jednak wcześniej - wszystkie dalsze opisy i testy dotyczą zaktualizowanych sterowników w wersji 1.11.
Oprogramowanie zarządzające funkcjami myszy zawiera trzy zakładki, z których każda odpowiada za inne działania. Dodatkowa, czwarta zakładka upraszcza proces aktualizacji sterowników poprzez przekierowanie na stronę producenta. Całość jest bardzo przejrzysta co znacznie ułatwia obsługę programową myszy. Szkoda tylko, że wizualnie jest tak strasznie ubogo.
Pierwsza z wyżej wymienionych zakładek umożliwia konfiguracje przycisków wedle własnego uznania. Nie mamy tu jednak zbytniej dowolności, gdyż zakres możliwych funkcji ogranicza się do tych podstawowych (już wybranych) i tak naprawdę dokonując modyfikacji zamieniamy je jedynie miejscami. Spod opisywanej zakładki możemy również ustawić szybkość dwukliku myszy.
Okno konfiguracji przycisków
Zakładka druga umożliwia zmianę wedle własnego uznania szybkości przewijania rolki oraz szybkości i akceleracji kursora.
Ustawienia rolki i wskaźnika
Trzecia zakładka jest najbardziej rozbudowana, choć nie można powiedzieć, żeby twórcy tutaj jakoś zaszaleli. Oddano nam więc do dyspozycji możliwość konfiguracji trzech ustawień rozdzielczości myszy dla trybów niskie, średnie i wysokie DPI, przy czym również i w tym wypadku nie mamy tu dowolności wyboru, a jedyne dostępne opcje to 400, 600, 800, 1000, 1200, 1400, 1600 i 2000 DPI. Dodatkowo, przy pomocy trzeciej zakładki możemy ustawić odpowiadającą nam częstotliwość odświeżania tj. 125Hz, 250Hz, 500Hz i 1000Hz oraz zmienić szybkość przesuwania myszy osobno dla obu osi. Na koniec warto wskazać na opcje utworzenia i zapisania do 5 różnych profili, z tym jednak zastrzeżeniem, że ich zmiana nastąpić może jedynie za pośrednictwem opisywanej właśnie aplikacji zarządzającej.
Panel opcji zaawansowanych
Powróćmy jednak do samych testów. Na początek kilka słów wyjaśnienia. Tym razem nie korzystaliśmy z podkładki Zboard'a z racji ich słabej dostępności w Polsce. W zamian za to zdecydowaliśmy się na badanie na podkładce z wyższej półki - Razer Destructor. Dodatkowo, z uwagi na fakt, iż Zalman radzi, a wręcz sugeruje korzystać z FPS Gun'a wraz ze swoją podkładką materiałową ZMachine MP1000 postanowiliśmy sprawdzić czy faktycznie praca testowanego produktu będzie na niej lepsza niż na innej podkładce materiałowej - SteelSeries QCK. Tym bardziej, że na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że różnice ślizgu myszy będą niewielkie. Ostatnim środowiskiem testowym był jak zwykle czarny, połyskujący blat biurka.
Po przeprowadzeniu wszystkich zaplanowanych badań okazało się, że FPS Gun dużo lepiej reaguje na podkładce Zalmana MP1000 niż na zwykłym QCK i nie jest to bynajmniej kryptoreklama, ale fakt. W przypadku podkładki Razer Destructor jakość ruchów myszy nie jest wielkim zaskoczeniem. Powierzchnia tejże podkładki zapewnia naprawdę szybki ślizg, co w niektórych przypadkach powodować może nawet chwilową utratę kontroli nad gryzoniem (przy większej rozdzielczości).
Uzyskane wyniki, które zamieszczamy poniżej świadczą o całkiem dobrym zachowaniu sensora FPS Gun'a, który nie wykazywał oznak gubienia się, a co za tym idzie występowania zjawiska akceleracji wstecznej.
Testy na blacie biurka przy 400, 800 i 2000 dpi
Testy na podkładce QCK przy 400, 800 i 2000 dpi
Testy na podkładce ZMachine MP1000 przy 400, 800 i 2000 dpi
Testy na podkładce Razer Destructor przy 400, 800 i 2000 dpi
Kolejne testy dowiodły, że recenzowana mysz pracuje w swoich rzeczywistych, nieinterpolowanych rozdzielczościach, niezależnie od dokonywanych w tym zakresie modyfikacji.
Brak interpolacji przy 400 dpi
Brak interpolacji przy 800 dpi
Brak interpolacji przy 2000 dpi
Rzeczywista, zmierzona rozdzielczość przy ustawieniu 400 dpi
Rzeczywista, zmierzona rozdzielczość przy ustawieniu 800 dpi
Rzeczywista, zmierzona rozdzielczość przy ustawieniu 2000 dpi
Na koniec pozostało jedynie sprawdzenie reakcji FPS Gun'a na zmianę jego czułości odświeżania. Ponownie użyliśmy do tego celu programu Strider's DirectInput Mouse Hz, który nie ujawnił większych problemów przy dokonywaniu tychże modyfikacji. Podobnie jak wyniki rzeczywistych rozdzielczości te osiągnięte przy powyższych testach również mieściły się w granicach błędu. Napisałem "większych problemów" bowiem pewną wątpliwość budzić mogą wyniki testu dla częstotliwości 1000Hz, gdyż pomimo kilkudziesięciu prób w różnych warunkach nie chciały one przekroczyć wartości 800Hz.
Częstotliwość próbkowania ustawiona na 125, 250, 500 i 1000Hz
Wrażenia z gry. Podsumowanie
Chociaż nazwa myszy wyraźnie sugeruje, że została ona stworzona z myślą o wykorzystaniu jej w grach z gatunku FPS (First Person Shooter), postanowiliśmy przetestować ją również w czasie zabawy w innego rodzaju produkcje. Na pierwszy ogień poszły więc kultowy Call of Duty 4 oraz Unreal Tournament 4. Pierwsze wrażenie - średnie. Nie mogę powiedzieć, żeby był zachwycony moimi osiągami, choć prowadzenie myszki po podkładce przychodziło mi z łatwością. Problemem była jedynie precyzja ruchów i bynajmniej nie był to błąd myszy. Zawodził niestety czynnik ludzki, a więc "ja". Okazało się bowiem, że dużo trudniej "namierzyć" przeciwnika przy pomocy pionowych ruchów nadgarstka niż wyuczonych do tej pory ruchów myszy klasycznej. Innymi słowy do efektywnego korzystania z FPS Gun'a niezbędne jest nauczenie się jego oryginalnej obsługi. Z tego też względu w miarę upływu czasu kierowanie postacią na ekranie monitora przychodziło mi z coraz większą łatwością, a ilość eliminacji zwiększała się z potyczki na potyczkę.
Niestety, przedłużająca się rozgrywka "zaowocowała" wykryciem kolejnej przypadłości związanej z omawianym produktem. Był nim pojawiający się ból w okolicach stawu spowodowany innym ułożeniem nadgarstka na gryzoniu, które wymusza podpieranie się dłoni na końcu jej grzbietu.. Dotychczas, w większości wypadków użytkowania klasycznych myszy nasza dłoń spoczywająca na myszce opierała się na podbiciu dłoni, u jej podstawy. W takim przypadku ból, który mógł się pojawić w czasie długich rozgrywek był spowodowany nienaturalnym ułożeniem naszej ręki i koncentrował się w samym stawie. W czasie używania FPS Gun'a przyczyną bólu jest zwiększony nacisk na kość znajdującą się przy końcu grzbietu dłoni, zaś jego pojawienie się jest niemalże pewne (no chyba, że ktoś w chwilach wolnych rozwala cegły grzbietem dłoni).
Mając na uwadze zauważone problemy mogłem przejść do innych rodzajów gier. Przyszła więc kolej na przygodówkę pt. Experience112. Tutaj rozgrywka jest raczej spokojna i nie wymaga szybkich ruchów myszy. Niestety, także i przy tym tytule niezbędna okazała się precyzja działania. I znowu nie było łatwo, jednak im dłużej grałem tym szło mi coraz lepiej. Co ważne, po pewnym czasie zupełnie nie czułem, że korzystam z tak niecodziennej myszy jak FPS GUN.
Na koniec pozostawiłem sobie sieciową rozgrywkę w City of Heroes. Jest ona z pewnością dynamiczniejsza od Experience112, ale do typowych strzelanek FPS jej daleko. Tu również potrzebna jest pewna doza precyzji, lecz dzięki stworzonym wcześniej skrótom klawiszowym nie była ona tak niezbędna. Dzięki temu sama rozgrywka nie różniła się zbytnio od dotychczasowych. O tym, że operuje innym typem kontrolera przypomniał mi wspomniany wyżej ból grzbietu dłoni, który pojawił się już po około 1,5h nieprzerwanej gry.
Rozpatrując wrażenia płynące z rozgrywki przy wykorzystaniu opisywanego gryzonia nie wypada nie wspomnieć o jego zachowaniu podczas zabawy na określonych rodzajach podłoża. Ma to bowiem dość istotne znaczenie dla jakości samej gry. Po kilkunastu godzinach intensywnych rozgrywek mogę z czystym sumieniem potwierdzić, że FPS Gun najlepiej zachowuje się na podkładce Zalman MP1000, gdyż zapewnia ona dobrą przyczepność myszy, znakomity ślizg i co najważniejsze odpowiedni opór. Podkładka Razera w tym przypadku była dla mnie zbyt nieprzewidywalna i przy rozdzielczości 2000DPI potrafiła sprawiać niezłe problemy. A skoro już mowa o tej najwyższej obsługiwanej rozdzielczości to wydaje się, że rozgrywka przy jej wykorzystaniu przeznaczona jest raczej dla prawdziwych hardcore'owców. Spowodowane to jest zupełnie innym uchwytem gryzonia i jego budową, a co za tym idzie znacznie większym zakresem ruchu sensora niż w klasycznej myszy.
- Podsumowanie
Zalman FPS Gun to niewątpliwie jeden z bardziej oryginalnych i śmiałych pomysłów na mysz komputerową ostatnich lat. Co ciekawe, produktowi temu bliżej do kontrolera gier niż do myszki, gdyż kiepsko nadaje się ona do normalnej pracy. Oczywiście jest to możliwe, ale operowanie nią w aplikacjach biurowych trudno nazwać intuicyjnym. Trzeba jednak pamiętać, że FPS GUN jest produktem profilowanym pod jeden gatunek gier i tylko w ten sposób można go oceniać. W przeciwnym wypadku ewentualna ocena tegoż produktu byłaby dla niego krzywdząca.
Jedno jest jednak pewne, opisywana mysz zdaje egzamin w grach, dla których została stworzona. Jest to możliwe dzięki niekonwencjonalnym rozwiązaniom zastosowanym w tym właśnie gryzoniu, a skupiających się na odmiennym uchwycie i przyciskach spustowych. Na szczególne uznanie zasługuje moim zdaniem, miejsce umieszczenia rolki, która znajdując się pod kciukiem jest obecnie dużo łatwiej i szybciej dostępna. Co prawda przyzwyczajenie się do nowego systemu obsługi myszy wymaga poświęcenia sporej ilości czasu to jednak rezultaty mogą być zaskakujące.
Jeśli więc kochacie pierwszoosobowe strzelanki i nie widzicie nic nadzwyczajnego jednoczesnym posiadaniu dwóch gryzoni - jeden do pracy, drugi do gry, to powinniście rozważyć zakup opisywanego produktu. Oczywiście nie można go traktować super poważnie. Jest to po prostu kolejny gadżet dla graczy. Jest jednak coś czym ten produkt się wyróżnia na tle klasycznych myszy. To olbrzymia frajda z realistycznego naciskania spustu i eliminacji w ten sposób kolejnych przeciwników.