Znajdujemy się pułapce gazowej. Za kilka lat wielu Polaków będzie mieć problem

Czym ogrzewać dom? To pytanie, które od dawna rodzi dyskusje. Aktualnie wiele osób uważa, że najlepszym rozwiązaniem są piece gazowe. Eksperci ostrzegają, że znajdujemy się w sytuacji, którą można określać mianem pułapki gazowej. O co chodzi?

Image
Mateusz Tomczak

Przez kilka ostatnich lat można było odnieść wrażenie, że Polacy na dobre przekonali się do pomp ciepła, które były najczęściej instalowanym źródłem ogrzewania w nowych (a często także w termomodernizowanych) domach. W 2023 r. trend został jednak przerwany, a pompy ciepła straciły miano lidera na rzecz kotłów gazowych. Czy faktycznie warto iść w ich kierunku? Zdaniem ekspertów oszczędność może okazać się pozorna. Nie można bowiem zapominać o zmieniających się przepisach.

Ogrzewanie domów gazem będzie zabronione?

Chodzi o znaczną redukcję emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej i zbliżające się opłaty za emisje (tzw. ETS 2). Zostaną wprowadzone już w 2027 r. Założenia są takie, aby docelowo wyeliminować nie tylko ogrzewanie węglem, ale wszystkimi paliwami kopalnymi. Co za tym idzie, kotły gazowe też znajdą się na "czarnej liście".

Przyjęta nowelizacja dyrektywy w sprawie charakterystyki energetycznej budynków zakłada, że stanie się to do 2040 r. Chociaż wszystkie nowe budynki publiczne w Unii Europejskiej muszą będą musiały być zeroemisyjne już od 2028 r.

Ile jest w Polsce kotłów gazowych?

Eksperci wskazują, że spełnienie nowych założeń będzie w Polsce bardzo trudne, a bez dodatkowych działań, także ze strony państwa, aktualnie wydaje się nierealne. Liczba nowych kotłów gazowych w Polsce w ostatnich latach to kilkaset tys. rocznie.

Wyższe ceny za prąd sprawiają, że Polacy stojący przed wyborem źródła ogrzewania do swojego domu mają spory ból głowy. Chociaż w wielu sytuacjach kocił gazowy wydaje się najbardziej opłacalnym rozwiązaniem, docelowo może oznaczać wyższe wydatki. Chodzi nie tylko o ETS 2, ale niewykluczone nakazy wymiany tego źródła ogrzewania na zeroemisyjne.

- Znajdujemy się pułapce gazowej. Ci, którzy teraz zainwestują w przyłącze i kocioł gazowy w przyszłości będą płacić coraz więcej ze względu na nadchodzące opłaty za emisje, a finalnie będą musieli znów wymienić źródło ogrzewania. To oznacza, że konieczna jest interwencja rządu, która oprócz komunikowania nadchodzących zmian, powinna polegać na wyrównaniu kosztów eksploatacji pomp ciepła i gazu w obecnym okresie przejściowym, żeby krótkoterminowe sygnały cenowe nie narażały inwestorów na wyższe koszty w dłuższym horyzoncie czasowym - wyjaśnia Tobiasz Adamczewski, dyrektor programu OZE w Forum Energii i autor raportu "Budynki w pułapce gazowej".

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE