W pierwszych latach po zakończeniu zimnej wojny Rosja pracowała nad nietypowym projektem: satelitarnym "lustrem" Znamya, które miało odbijać promienie Słońca tak, by rozświetlać nocne obszary Ziemi. Z koncepcją wiąże się nazwisko Władimira Syromiatnikowa – inżyniera znanego m.in. z prac nad systemem dokowania statków Apollo i Sojuz, wykorzystanym w jednym z kluczowych epizodów współpracy USA i ZSRR w przestrzeni kosmicznej.
Choć wątek Znamyi pojawiał się jeszcze w czasach sowieckich, pierwotnie nie chodziło o oświetlanie miast czy regionów. U podstaw leżała koncepcja wielkiej powierzchni odbijającej, która mogłaby działać jak żagiel słoneczny i wykorzystywać ciśnienie promieniowania do napędzania statków kosmicznych. Z czasem akcent przesunął się jednak w inną stronę: inwestorzy i rosyjskie władze zaczęli widzieć w projekcie sposób na wydłużenie dnia i poprawę efektywności pracy, szczególnie na terenach słabo doświetlonych.
Po rozpadzie ZSRR program kontynuowano już w realiach Federacji Rosyjskiej. Pierwszy wariant, Znamya 1, pozostał w kraju i pełnił funkcję modelu do testów. Za kluczowy krok uznano dopiero Znamyę 2: rozkładany na orbicie krążek o średnicy 20 metrów, ważący mniej niż 4 kilogramy. Konstrukcję wykonano z bardzo cienkiego plastiku, a powierzchnię pokryto aluminium, aby uzyskać możliwie skuteczne odbicie światła.
Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata
Znamya 2 trafiła na orbitę w październiku 1992 r. – dostarczono ją bezzałogowym statkiem Progress M-15, lecącym z zaopatrzeniem do stacji Mir. Decydujący test przeprowadzono 4 lutego 1993 r.: po rozłożeniu lustrzanej powłoki skierowano odbite światło Słońca na europejską część Ziemi na krótko przed świtem. Z dostępnych informacji wynika, że wiązka miała około 4 kilometrów szerokości i była widoczna przez mniej więcej 6 minut. Kosmonauci mieli obserwować blade, przesuwające się koło światła po nocnej stronie planety, a na powierzchni Ziemi kilka osób zauważyło krótkotrwałe rozjaśnienie nieba – mimo obecnego zachmurzenia.
Kilkuminutowy sukces uruchomił rozmowy o kolejnych, większych przedsięwzięciach. W planach pojawiały się nawet konstelacje lustrzanych satelitów, które mogłyby zapewniać stałe doświetlenie osobom pracującym w trudno dostępnych rejonach Syberii – np. budowlańcom czy leśnikom. Do następnej próby z nowym modelem, Znamya 2.5, doszło jednak dopiero w 1999 r. i zakończyła się ona niepowodzeniem po uszkodzeniu konstrukcji. Zapowiadana Znamya 3 nie została zrealizowana, a cały pionierski program z czasem porzucono.
Po latach idea "orbitalnego lustra" znów pojawia się w debacie – tym razem w wydaniu amerykańskiego sektora prywatnego. Według doniesień na początku lipca amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) zgodziła się, by firma Reflect Orbital umieściła w przestrzeni satelitę mającego odbijać światło słoneczne na zaciemnione obszary Ziemi. Z przekazywanych informacji wynika, że ambicje spółki obejmują rozbudowę floty nawet do 50 tys. takich urządzeń.
Wraz z zapowiedziami wracają też pytania o skutki uboczne. Inicjatywa spotyka się z krytyką części środowisk astronomicznych, które zwracają uwagę na ryzyko utrudnień w obserwacjach naukowych. Eksperci wskazują, że tak liczna grupa satelitów odbijających światło mogłaby nie tylko zmienić wygląd nocnego nieba, ale również negatywnie odbić się na prowadzeniu badań kosmicznych.