Tańsze loty w kosmos. Do 2040 r. koszt spadnie o 93 proc.

Analiza przygotowana na bazie badań zespołu z Cambridge wskazuje, że w ciągu kilkunastu lat wynoszenie ładunków na orbitę może potanieć niemal do poziomu nieporównywalnego z dzisiejszym. Jeśli prognoza się potwierdzi, globalna gospodarka kosmiczna może wejść w etap, w którym zacznie działać jak dojrzały, masowy rynek.
33 silniki pracujące z pełną mocą podczas startu rakiety Starship. (fot: SpaceX)33 silniki pracujące z pełną mocą podczas startu rakiety Starship. (fot: SpaceX)
Radosław Kosarzycki

Z raportu wynika, że koszty dostępu do przestrzeni kosmicznej będą spadać szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano. Według przedstawionych wyliczeń średnia cena wysłania 1 kg ładunku na niską orbitę Ziemi ma zmniejszyć się z 3 868 dol. w 2025 r. do 273 dol. w 2040 r. To oznacza redukcję o ok. 93 proc., która – w ocenie autorów – może otworzyć branży kosmicznej zupełnie nowe kierunki rozwoju.

Podstawą prognoz była obszerna analiza obejmująca niemal 4,4 tys. startów rakiet z lat 1960–2025. Zespół badawczy wykorzystał te dane, by opisać tempo zmian w kosztach i oszacować, dokąd zmierza rynek. Wnioski są daleko idące: spadek cen ma następować w tempie, które – według autorów – przebija nawet znane z historii obniżki kosztów transportu morskiego w XIX w., a także gwałtowne tanienie fotowoltaiki, uznawane dotąd za jeden z najbardziej wyrazistych przykładów dojrzewania nowej technologii.
Badacze przekonują, że gwałtowna obniżka stawek za wynoszenie ładunków może stać się punktem zwrotnym i rozpocząć nową fazę rozwoju gospodarki kosmicznej. W raporcie podkreślono, że sektor coraz wyraźniej funkcjonuje jako pełnoprawny rynek, a jego mechanizmy zaczynają przypominać klasyczne gałęzie gospodarki. Dr Alessio Terzi, odpowiedzialny za badanie, ujął to wprost: "Kosmos przestaje być wyłącznie fantazją naukową czy domeną naukowców – staje się przestrzenią gospodarczą, motywowaną inwestycjami i rynkowymi zachętami".

Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata

W kolejnych fragmentach raportu pojawia się teza, że najbliższe lata mogą przynieść wysyp nowych usług w przestrzeni kosmicznej. Wśród przykładów wskazano m.in. turystykę orbitalną oraz fabryki mające wytwarzać zaawansowane technologie na orbicie i eksportować je na Ziemię. Jednocześnie autorzy sygnalizują potencjalne zagrożenie: duży udział kilku prywatnych podmiotów w rynku – w tym SpaceX, który odpowiada już za ok. 80 proc. wynoszonego ładunku – może w przyszłości ograniczać tempo rozwoju i wpływać na poziom cen.
Raport przypomina, że sektor kosmiczny mocno przyspieszył po 2020 r. Tempo wzrostu ilości ładunków kierowanych na orbitę miało wynosić średnio 31 proc. rocznie, co istotnie przewyższyło dynamikę z lat 2000–2019. W samym 2025 r. na orbitę trafiło szacunkowo 4,9 tys. ton, a łączna wartość gospodarki kosmicznej przekroczyła 600 mld dol. – poziom porównany w analizie do PKB Szwecji.
Autorzy prognozują też wyraźny skok możliwości technologicznych w krótkim horyzoncie. W raporcie wskazano, że do 2030 r. potencjał może wzrosnąć niemal dwukrotnie, co oznacza zdolność wynoszenia nawet 9,1 tys. ton ładunku na niską orbitę ziemską rocznie. Za kluczowe uznano w pełni wielokrotnego użytku rakiety – wymieniono m.in. Starship – które mogą jednocześnie obniżać koszt pojedynczego startu i zwiększać wolumen transportowanych ładunków.
W raporcie przypomniano, że obecne przewidywania mają mocne osadzenie w długoterminowych danych. Koszty wynoszenia ładunków na orbitę w okresie 1960–2025 spadły łącznie o 96 proc., a szczególnie duża poprawa efektywności nastąpiła po zakończeniu zimnej wojny, gdy sektor zaczął szerzej otwierać się na prywatne inwestycje. Według autorów to właśnie rosnąca rola firm komercyjnych, a także współpraca międzynarodowa, przyspieszyły obniżki i stopniowo zwiększały dostępność kosmosu dla kolejnych branż i technologii.
Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE