Na topie

Polskie auto elektryczne i jego prototyp z drukarki 3D [AKT.]

Autor:

więcej artykułów ze strefy:
Technologie i Firma

Firmy Ursus i HCP zaprezentowały elektrycznego dostawczaka ELVI. Co potrafi auto, którego prototyp został przygotowany przy pomocy drukarki 3D.

  • Polskie auto elektryczne i jego prototyp z drukarki 3D [AKT.]
A A

Aktualizacja [06.09.2017]: Wygląda na to, że prace nad samochodem elektrycznym idą wyśmienicie. Ursus podzielił się bowiem w rozmowie z Money swoimi planami, z których wynika, że jeszcze do końca tego roku pierwszy egzemplarz e-dostawczaka pojawi się na drogach – najprawdopodobniej przetestuje go Poczta Polska. 

Co więcej, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to już w 2018 roku wystartować może nawet masowa produkcja tego modelu. Choć o tym zadecydują wspomniane (i niewspomniane, które odbędą się w kolejnych miesiącach) testy.

News [08.05.2017]: Podczas odbywających się niedawno targów przemysłowych Hannover Messe 2017 polski Ursus zaprezentował swój prototyp samochodu elektrycznego. Przyjrzyjmy się temu pojazdowi oraz warunkom, w jakich powstał.

Ursus ELVI – polski samochód elektryczny

Zaprojektowany przez prężnie działającą firmę Ursus pojazd to mały samochód dostawczy z silnikiem elektrycznym opracowanym przez firmę H.Cegielski-Poznań. Jego masa nie przekracza 3,5 tony, a ładowność to około 1100 kilogramów. ELVI – bo tak nazywa się polski e-dostawczak – rozpędzać będzie się do maksymalnie 100 km/h, a jedno naładowanie jego akumulatorów do pełna pozwoli przejechać około 150 kilometrów. W kabinie zmieszczą się trzy osoby.

Ursus ELVI przód

Mający około 2 m wysokości Ursus ELVI dostępny będzie w wersji z napędem na jedną lub dwie osie. – „[ELVI] w naszej opinii idealnie wpisuje się w program elektromobilności (...), a także jest polską odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku polskiego oraz rynków europejskich na mały kompaktowy elektryczny samochód dostawczy, który z powodzeniem może być użytkowany zarówno przez służby pocztowe, komunalne czy segment hotelarski” – powiedział Andrzej Zarajczyk z firmy Ursus.

Serce pojazdu zostało stworzone przez poznańską firmę HCP. Producent chwali się, że jego innowacyjne napędy z indukcyjnymi silnikami pięciofazowymi cechuje się przede wszystkim o 15 proc. większym momentem obrotowym niż w obecnie dostępnych rozwiązaniach. Plusami mają być też: bezczujnikowe sterowanie silnikiem, niewielkie gabaryty oraz technologia szybkiego doładowania do 90 proc. w 15 minut.

Ursus ELVI tył

Prototyp z drukarki 3D

Aby zaprezentować swoje dzieło światu, firma Ursus nawiązała współpracę z radomskim Centrum Druku 3D znanym jako Infinitech 3D. Cała karoseria została wydrukowana z mieszaniny ABS i poliwęglanu z wykorzystaniem technologii SLA (czyli stereolitografii). Cały proces zajął nieco ponad 700 godzin, a był w ogóle możliwy dzięki zastosowaniu jednej z największych drukarek 3D na świecie, która pozwala drukować obiekty o wysokości ponad 2 m.

Wykonawcy nie ukrywają – drukowanie wcale nie jest najtańszą technologią. Zwracają jednak uwagę na to, że przy projektach na większą skalę faktycznie może się opłacać. Dlaczego? Ponieważ jest w stanie obniżyć koszty dodatkowe i zniwelować odpady. Dodatkowym plusem jest krótki czas realizacji, dzięki czemu na efekt nie trzeba zbyt długo czekać.

„Udostępniamy polskim przedsiębiorstwom innowacyjne technologie, które zwiększą ich konkurencyjność na rynkach światowych. Naszą misją jest przyśpieszenie kolejnej rewolucji przemysłowej poprzez upowszechnienie w polskim przemyśle technologii druku 3D” – mówi Sebastian Murawski, prezes Radomskiego Centrum Innowacji i Technologii.

Źródło: Ursus, Business Insider, Money. Foto: Ursus

Odsłon: 5358 Skomentuj newsa
Komentarze

19

Udostępnij
  1. supervisor
    Oceń komentarz:

    -7    

    Opublikowano: 2017-05-08 11:23

    Najpierw czołg z plastiku, teraz dostawczak z drukarki. Jest powód dla którego nikt nie robi cięzarówek na prąd... zbyt duża masa. Aby pchnąć taką masę potrzebny jest nowy projekt silnika i ogromne baterie... z kąd wezmą i jedno i drugie?

    Skomentuj

    1. drcocaina
      Oceń komentarz:

      9    

      Opublikowano: 2017-05-08 11:42

      Oto bym się nie martwił. Polska produkuje jedne z najlepszych silników elektrycznych do zastosowań w motoryzacji. Porsche też zamierza wypuścić elektryka tyle tylko, że ma mieć on zasięg blisko 500 km, a ładowanie ma trwać 15 minut.

      Skomentuj

  2. papuas
    Oceń komentarz:

    5    

    Opublikowano: 2017-05-08 11:30

    Przecież silnik już mają ...

    Skomentuj

  3. Lister
    Oceń komentarz:

    -5    

    Opublikowano: 2017-05-08 12:13

    Po tych wszystkich podtopieniach, jaki widziałem w TV, zastanawiam się nad tym, jak takie zalane elektryki wtedy się zachowują. Czy robi się krótkie spięcie i wszyscy ludzie w pobliżu padają jak muchy? Jak to będzie, gdy w takich podtopionych miastach będzie powiedzmy 20% elektryków?
    Czy producenci elektryków w ogóle o tym myśleli?

    Skomentuj Historia edycji

    1. roman106
      Oceń komentarz:

      12    

      Opublikowano: 2017-05-08 13:51

      Zastanów się też, co się stanie, jak woda zaleje piwnice bądź parterowe mieszkanie, w którym też jest prąd. Czy wszyscy ludzie w około padają?

      Pewnie wyciągniesz wniosek: nie montować instalacji elektrycznych w domach niedaleko rzeki.

      Skomentuj

      1. Lister
        Oceń komentarz:

        3    

        Opublikowano: 2017-05-08 18:34

        Po to właśnie zadaję pytania, żeby wiedzieć, co się stanie, nie ma co się spinać.
        Nie mam pojęcia jak to jest w zalanych mieszkaniach, ale wyobrażam sobie, że siadają "korki" nie tylko w domu, ale i zapewne na podstacji, nie ma więc co kopać. I póki strażacy nie wypompują wody, to nikt takiej chaty nie podłączy pod prąd :P

        Tak samo tramwaje, mając "zasilenie" z góry, mogą więc się "odłączyć" od prądu w razie czego. Ale te setki/tysiące akumulatorków w autach nie mają jak się odłączyć, więc się pytam, co się dzieje, gdy dochodzi do zwarcia, bo wiem, że do takich Tesli i innych elektryków, strażacy muszą przejść specjalnie szkolenie, nim się dotkną do takiego rozbitego wozu.

        Skomentuj

        1. lordshaitis
          Oceń komentarz:

          0    

          Opublikowano: 2017-09-06 17:41

          A z bateriami jest tak że prąd szuka najkrótszej drogi między biegunem ujemnym i dodatnim,każdy pewnie sprawdzał kiedyś to na własnym języku bateria 9v :), więc ryzyko istnieje wtedy jak ktoś się znajdzie na drodze prądu pomiędzy dwoma biegunami. Przy dużych pojemnościach może dojść do eksplozji baterii bo dochodzi do tzw zwarcia (czysto teoretycznie)baterie takie powinny być zabezpieczone przed taką ewentualnością jak i sam silnk.

          Skomentuj

    2. Dideq
      Oceń komentarz:

      5    

      Opublikowano: 2017-05-08 15:14

      A tramwaj widziałeś kiedyś jadący w deszczu i przejeżdżający przez podtopione tory? Poza tym mają często przetwornice/falowniki na dachu. Nikomu nic się nie stało. :)

      Skomentuj

    3. Silver
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-09-06 12:35

      Wydaje mi się, że kolega ma obawy głównie o szczelność silnika, bo w końcu się kręci. Tak się składa, że zwykły samochód w dieslu może jechać w głębokiej wodzie nawet taka kryjąca ponad połowę jego koła (bo filtr powietrza zwykle ma wyzej). Alternator najczęściej montowany jest nisko. Wniosek - działa mimo, ze woda. To, ze tramwaj ma elektrykę na dachu nie znaczy, ze moment obrotowy przenosi się przez dach w koła - silniki są na dole. Jak widzisz nie stanowi problem skonstruować silnik elektryczny, który będzie mógł pracować w wodzie, a nawet w zanurzeniu - takie też są dostępne.

      Skomentuj

      1. Silver
        Oceń komentarz:

        0    

        Opublikowano: 2017-09-06 12:36

        Jeszcze chciałbym tylko dodać, ze to żaden problem zabudować silnik i chłodzić go nawet i cieczą.

        Skomentuj

  4. skizz
    Oceń komentarz:

    2    

    Opublikowano: 2017-05-08 20:03

    ELVI... Jak przestawi się litery to wychodzi EVIL. Szatan maczał w tym palce ;)

    Skomentuj

    1. benzene
      Oceń komentarz:

      -2    

      Opublikowano: 2017-09-06 09:20

      Był taki fajny rysunek w Playboyu:
      Siedzi dzieciak na kolanach Świętego Mikołaja i mówi:
      - Your name is an anagram of SATAN. Cool.

      Skomentuj

  5. spajki
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-06 08:11

    Panie Wojciechu, może przed publikacją warto przeczytać cały tekst i poprawić błędy jakie się w nim pojawiają ? Jak to polska polska będzie go testować ? I jakie opady zostaną zniwelowane ? Zakładam, że chodziło Panu o słowa policja i odpady.

    Skomentuj

    1. Wojciech Kulik
      Oceń komentarz:

      0    

      Opublikowano: 2017-09-06 08:27

      Dziękuję, poprawione.

      Skomentuj

  6. anemus
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-06 08:33

    wzięli podwozie od Honkera, nałożyli na nie pakę od jakiegoś dostawcy zabudów, plastikową atrapę kabiny "z drukarki 3d" dodali "innowacyjny silnik pięciofazowy" (coś zadziwiająco podobny do serii Meshcom firmy Chorus Motor produkowanego od lat) i dosztukowali zestaw malutkich baterii pod paką. Do tego ta ściema z ich szybkim ładowaniem gdzie sam producent pokątnie przyznał, ze liczy na rozwój technologii do czasu wypuszczenia pojazdu. To już jest tak żenujące, że nawet nie śmieszne.

    Skomentuj

  7. eltra
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-06 09:07

    ale dizajn rodem z lat 50... brzydki jak maryla noca...

    Skomentuj

  8. Marek2704
    Oceń komentarz:

    1    

    Opublikowano: 2017-09-06 09:41

    Te 150 km zasięgu to z 3 osobami i pełnym ładunkiem na pace?

    Skomentuj

  9. jakub1t
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-06 09:48

    Panowie z ursusa się zapomnieli i niepotrzebnie długi przód auta zrobili . To nie traktor przecież . Same minusy , utrudnione manewrowanie , zajmuje więcej miejsca . No może jest bardziej opływowy ale jakie to ma znaczenie jak to jest pojazd miejski (150km zasięgu) . Odnośnie wagi to tesle lekkie nie sa , a maja przyzwoity zasięg i osiągi . No ale to już kwestia ceny .

    Skomentuj

  10. dziks
    Oceń komentarz:

    0    

    Opublikowano: 2017-09-06 12:33

    Nasi sasiedzi juz 6 lat temu pokazali zaskakujaco podobny pojazd :] http://samochodyelektryczne.org/streetscooter.htm
    A u nas dzis wielcy inzynierowie z ramienia rzadu wyskakuja z jakims "wlasnym" prototypem... Jestem fanem rozowju elektrykwo, ale to co rzad z Ursusem probuje ugrac nie jest nawet zabawne.

    Zobaczcie sami: https://www.streetscooter.eu/produkte/work-l
    ELVI to kalka tego auta. Roznica taka, ze Niemcy zaczeli juz masowa elektryfikacje DeutschePost, a u nas chwala sie "wlasnym" prototypem.

    Skomentuj Historia edycji

Dodaj komentarz

Przy komentowaniu prosimy o przestrzeganie netykiety i regulaminu.

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany!