Technologie i Firma

Urzędowe e-platformy za miliony złotych - dlaczego prawie nikt z nich nie korzysta?

opublikowano przez Wojciech Kulik w dniu 2016-10-07

Powody są co najmniej dwa, ale jednym z nich na pewno nie jest zbyt wąska funkcjonalność.

„Wrota Mazowsza” pochłonęły ponad 27,5 miliona złotych, a za „SEKAP” dla Ślązaków zapłacono 22 miliony złotych. Inne były tańsze, jak na przykład „Cyfrowa Małopolska” za 2,8 miliona złotych. Wszystkie to platformy internetowe, które – przynajmniej w teorii – pozwalają załatwić sprawy urzędowe bez wychodzenia z domu. Podobnych usług jest zdecydowanie więcej i właściwie każdy region ma swoją. Zupełnie jednak nie spełniają swojego zadania. Dlaczego?

Jeśli za coś należałoby pochwalić urzędowe e-platformy, na pewno byłaby to funkcjonalność. Większość usług umożliwia załatwienie kilkuset rożnych spraw przez Internet – od dopisywania się do spisu wyborców, przez deklarowanie wysokości składek, aż po składanie wniosków. Problemem jest jednak coś innego, mianowicie brak chętnych.

Mieszcząca się w województwie śląskim gmina Lędziny umożliwia załatwienie 302 spraw przez Internet. W ciągu półtorej roku (między 1 stycznia 2014 a 30 czerwca 2015) z takiej możliwości skorzystało aż… 5 osób. Dodać trzeba, że to i tak o 5 osób więcej niż choćby w Pieszycach i Niemczy, gdzie liczby oferowanych usług internetowych wynoszą odpowiednio 210 i 190.

Skoro dostęp jest bezpłatny, a funkcjonalność niemała, to dlaczego brak jest zainteresowania? Prezes Najwyżej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski wyjaśnia, że po raz kolejny chodzi o to, że to, co miało pomagać, w rzeczywistości dokłada nam jeszcze obowiązków.

Spora część spraw, które można załatwić przez Internet wymaga posiadania e-podpisu albo przynajmniej zaufanego profilu. A co trzeba zrobić, by go mieć? Założyć konto, wypełnić wniosek i zweryfikować swoje dane, poprzez… udanie się do urzędu. Choć wystarczy zrobić to raz, większość osób i tak stwierdza, że skoro i tak musi iść do urzędu, to po prostu załatwi sprawę „po staremu”.

Prezes NIK podaje także powód numer 2. Otóż ludzie często nie wiedzą, że w ogóle mogą skorzystać z takiej e-platformy. Problemem jest to, że takie innowacyjne (jakby nie było) rozwiązania są wprowadzane po cichu, a obywatel słyszący lub widzący plakat „sprawdź Wrota Mazowsza”, niekoniecznie pomyśli, że to dobre miejsce, by złożyć dokumenty przez Internet.

Źródło: Newsweek, Business Insider

marketplace

Komentarze

10
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    I zobaczcie...

    Płacimy za to beznadziejne TV, abonament ponieważ "są to media społeczne dla wszystkich", a i tak zarzucają nas reklamami środków na hemoroidy, zamiast np. poinformować obywateli o takich serwisach^^

    Ot za co płacimy, za pensje prezesów i ich super fury, bo na pewno nie jakość usługi i dobro informacyjno-rozrywkowe obywateli.
  • avatar
    i tak nic nie przebije "portalu dla bezdomnych". Rozumiem wszystko, ale nie raz wysyłałem wnioski przez internet i jest z tym więcej problemów niż pożytku.
  • avatar
    Jest jeden wspólny mianownik tych wszystkich platform poza aspektem finansowym... prędkość działania aplikacji i słaba funkcjonalność aplikacji, zazwyczaj poparta i tak fizycznym pojawieniem się w instytucji/urzędzie.
    Zaloguj się
  • avatar
    Gdyby takie aplikacje kosztowały 150tyś to palcem by nikt przy nich nie ruszył. MUSZĄ kosztować miliony, żeby osoby za to odpowiedzialne miały z czego szabrować.

    To jest jak w filmie Miś... jak omawiali wynajęcie helikoptera za pełną stawkę godzinową, paliwo, pilota itp... ma kosztować max dużo. Od tamtego czasu nic się w Polsce nie zmieniło.

  • avatar
    te całe platformy są po prostu totalnie nieintuicyjne. pomimo moich informatycznych kwalifikacji, przejście przez prodedury w platformie urzędu cywilnego zajęło mi kilka długich godzin. znacznie szybciej by było się przejechać, wypełnić makulaturę i ..... jeszcze raz się przejechać po odbiór makulatury. platforma ma wymaganą funkcjonalność, ale totalnie nie ma intuicyjności obsługi. jest budowana jak dla np. pracownika banku, który i tak musi przejść kilkudniowe szkolenie z obsługi programu. tak dla przestrzeni publicznej się nie robi, a NIK to tym totalnie zapomniał. czy NIK zrobił choćby wywiad z jakości z tymi 5cioma osobami które załatwiały sprawę przez platformę? wątpię. A czy sama platforma jest w ogóle testowana przez tzw. ciemny lud? też wątpię, pomimo że to ten ciemny lud jest odbiorcą tej usługi. ciekawe który urzędas zawalił sprawę, i kto robi scenariusze testowania, gdzie zawodowi testerzy powinni jedynie sprawdzić czy wymagana funkcjonalność jest zapisana, ale testerzy powinni w drugiej fazie byc jedynie nadzorcami testów, przeprowadzanych przez zwykłych .......niewykrztałciuchów np. z takiej Włoszczowej.
    Zaloguj się
  • avatar
    Poszedłem "do wrót mazowsza" :)
    Wybrałem powiat "Warszawa". No niestety:
    "W chwili obecnej, za pośrednictwem portalu Wrota Mazowsza, w wybranym regionie nie można złożyć dokumentu drogą elektroniczną."

    No dobra, myślę sobie, spróbujmy dziedzinowo. Jakieś usługi... o, dzierżawa gruntu. Klikam więc. I niestety:

    "W chwili obecnej, za pośrednictwem portalu Wrota Mazowsza, dla wybranej usługi nie można złożyć dokumentu drogą elektroniczną do żadnego urzędu."

    No to ciekawe czemu mało osób z tego korzysta...
  • avatar
    Ja właśnie przy okazji wizyty w ZUS założyłem konto ePUAP ;) i PUE - pani w okienku mi zaproponowała to.
    Składałem też pozew w eSĄD - ale i tak wrócił do normalnego procesu - tam nie wszyscy są równi wobec prawa :(
    Ludzie nie korzystają, bo w większości nie mają takiej potrzeby i okazji do rejestracji.

    W benchmarku założyłem konto, gdy chciałem coś napisać - wcześniej nie miałem takiej potrzeby.