Microsoft Xbox Elite – luksus dla mas Sprzęt do gier

Microsoft Xbox Elite – luksus dla mas

opublikowano przez Jakub Jakubowicz w dniu 2016-03-16

Microsoft obiecywał pada dla wybranych, tymczasem Xbox Elite celuje w gusta wszystkich. Ten paradoks nie musi jednak oznaczać porażki.

marketplace
Ocena benchmark.pl
Plusy

- solidna budowa i metalowe elementy,; - stylowy wygląd,; - gustowny futerał na gamepada i wszystkie dodatkowe akcesoria,; - spore możliwości personalizacji,; - specjalna aplikacja,; - łatwa wymiana części.

Minusy

- cena!; - miejscami wciąż zbyt małe pole do personalizacji,; - brak w zestawie pakietu Play & Charge (zasilanie akumulatorowe).

Xbox Elite wylądował

„Jak się błyszczy! Jak się świeci!” Kiedy Microsoft po raz pierwszy przedstawił obszerne materiały dotyczące Xbox Elite na zeszłorocznych targach E3, trudno było powstrzymać się od pełnych zachwytu westchnięć. Zgromadzeni na sali wyciągali ręce w kierunku zielono rozświetlonej sceny, niczym trędowaci pragnący chwycić skraj szaty uzdrowiciela... 

W porządku, moja fantazja rodzi konfabulacje. W rzeczywistości nie było aż takiego szaleństwa, ale też chyba każdy miał ochotę organoleptycznie dorwać się do elitarnego pada, żeby sprawdzić, ile tak naprawdę jest warte to eleganckie cudeńko.

Xbox Elite - pudełko

Jakkolwiek nowy gadżet imponował wyglądem oraz obiecywaną funkcjonalnością, mnie osobiście bardziej zaciekawiła jego rzekoma „elitarność”. Elitarny, czyli jaki? Tylko dla fachmanów, których dłonie na drodze ewolucji zaadaptowały się już do xboksowego kontrolera? A może to produkt skierowany jedynie do wielbicieli danego gatunku? 

Nie, przecież to niemożliwe! Mówiono, że nada się on do wyścigów, do bijatyk, do strzelanek... W takim razie, o co chodzi? Pozostawię na razie tę kwestię otwartą, ale nie martwcie się, powrócę do niej w odpowiednim czasie. Najpierw przyjrzyjmy się temu, co nowy kontroler Xboksa realnie ma do zaoferowania.

Ciężki kaliber, lekki chwyt

Pierwszy kontakt z Xbox Elite jest wyjątkowo przyjemny. Po rozpięciu zgrabnie uszytego etui naszym oczom ukazuje się nie tylko główny bohater zabawy, czyli stylowo wyglądający kontroler, ale też guma z poutykanymi w nią częściami wymiennymi. Tym ostatnim przyjrzymy się za chwilę. W pierwszej kolejności zajmijmy się elitarną gwiazdą.

Xbox Elite - gustowne etui

Xbox Elite - wnętrze etui

Niby konstrukcja znana, niby wygląd znajomy... Obwąchuję tego „elita”, jak pies, któremu sypnięto do miski nigdy wcześniej niewidzianą karmę. W końcu chwytam go w dłonie i już czuję tę różnicę, którą zobaczyć było trudno. Dwie rzeczy jako pierwsze zwracają uwagę. 

Xbox Elite jest cięższy od swojego standardowego protoplasty, przez co przyjemniej leży w dłoni. Mimo, że duża jego część wciąż jest plastikowa, metalowe elementy dociążają go na tyle skutecznie, że zdaje się być solidnym sprzętem do siania wirtualnego spustoszenia.

Xbox Elite - kontroler i dodatkowe wymienne akcesoria

Ponadto „podbrzusze” Xbox Elite wyłożono szarą, miłą w dotyku warstwą antypoślizgową. Nie wdając się zbyt mocno w nieprzyjemnie wilgotną ludzką fizjologię, zaznaczmy jedynie, że teraz nawet przy wielogodzinnych stresujących bojach kontroler nie będzie się wysuwał z naszych dłoni. 

Choć Xbox Elite łudząco przypomina wyglądem swojego plebejskiego poprzednika, leży w dłoni nieporównanie lepiej. Do tego dochodzi jeszcze jego ubarwienie, które – pomijając gusta – wydaje się znacznie szlachetniejsze, a co za tym idzie, przyjemniejsze dla oka, niż to, którym cechował się klasyczny xboksowy pad. 

Skwitujmy więc, że za pierwsze, dość powierzchowne wrażenie Xbox Elite dostaje masywnego plusa. Jednak nie pora jeszcze na werdykt, skoro do przetestowania pozostały wszystkie te opcje personalizacji kontrolera, jakimi łechtano nasze pragnienie jeszcze przed premierą. 

Xbox Elite - nieźle leży w dłoniach

Moc środkowego palca

Na pierwszy ogień weźmy łopatki, które – podobnie jak pozostałe części wymienne – mocowane są za pomocą wygodnych magnetycznych zaczepów. To cztery podłużne elementy na spodzie pada kształtem przypominające pedały superbolidów. Ten wygląd nie jest zresztą przypadkowy, bo jasno sugeruje zastosowanie tych przycisków. Choć mamy cztery części i cztery odpowiadające im otwory w kontrolerze, nie znaczy to, że oddano do naszej dyspozycji tylko cztery opcje ich zamocowania. 

Xbox Elite - wymienne łopatki

Wszystkie łopatki pasują do każdego z magnetycznych chwytaków, choć nie w ten sam sposób. Możemy zatem eksperymentować z różnymi konfiguracjami, umieszczając krótsze elementy pod palcami wskazującymi, a dłuższe pod serdecznymi lub odwrotnie. Dodatkowo jedno ustawienie sprawi, że łopatki będą pod większym, a inne, że pod mniejszym kątem względem uchwytów kontrolera.

Xbox Elite - doskonały wygląd i całkiem spora waga

Osobiście rzadko podpinałem wszystkie cztery części, bo wtedy pod moimi palcami robiło się zbyt „tłoczno”. Pewnie to kwestia przyzwyczajenia, ale dwie łopatki w pełni zaspokajały moje potrzeby. 

O ile jednak w czasie gry stanowiły one spore ułatwienie, o tyle drobny problem pojawiał się, kiedy byłem zmuszony odłożyć na moment kontroler. Niby banał, ale w momencie, kiedy przyciski znajdują się zarówno na wierzchu, jak i pod spodem urządzenia, sprawa zaczyna się komplikować. Nie sposób rzucić pada na kanapę czy blat stołu, żeby któryś z klawiszy nie został przypadkiem naduszony. Przydałby się w zestawie chociaż prosty plastikowy stojak.

Xbox Elite - spód bez zamontowanych łopatek 

Dość jednak o mało interesujących mankamentach konstrukcyjnych. Czas zabrać Xbox Elite na trasę, żeby sprawdzić, jak jego łopatki sprawdzają się za kółkiem pędzącego auta. Mam na myśli sprawdzian na wirtualnym torze Forza Motorsport 6.

Forza Motorsport 6

Ten tytuł ukazał w pełnej krasie funkcjonalność „elitarnych” łopatek. Skorzystają na niej jednak tylko te osoby, które używają podczas wyścigów sprzęgła, zmiany biegów i tym podobnych opcji. Amatorzy, dla których wyzwaniem jest już samo utrzymanie się na asfaltowej nawierzchni, z powodzeniem poradzą sobie i bez Xbox Elite.

Dodatkowym atutem łopatek jest możliwość zastosowania ich w grach FPS. Żeby przekonać się o tym na własnej skórze, sięgnąłem po Call of Duty: Advanced Warfare. Słynne wysokie skoki i długie wślizgi, jakie pamiętamy z tej produkcji, teraz stały się jeszcze praktyczniejsze, ponieważ kontrolowałem je przy pomocy środkowych palców moich dłoni. Ani na moment nie musiałem puszczać drążków. A skoro już mowa o tych ostatnich...

Xbox Elite - dobry uchwyt

Drążki i drągi

W gustownym futerale pada Xbox Elite, oprócz standardowych, niskich drążków zainstalowanych na kontrolerze znalazły się także dodatkowe ich pary – jedne średniej wysokości i drugie - nienaturalnie wysokie. Założenie jest proste – im wyżej trzymamy kciuki, tym większa celność. Jest to zatem rozwiązanie przygotowane specjalnie na potrzeby strzelanek. 

I jak wypada? Doskonale! Choć muszę nadmienić, że akurat ten element budził u mnie najmniej wątpliwości, ponieważ trudno w tym miejscu na jakikolwiek błąd projektantów. Co nie zmienia faktu, że i tutaj napotkałem pewne perypetie.

Xbox Elite - pełen pakiet drążków

Przede wszystkim – choć trudno winić za to gamepadowych speców z Microsoftu – osobom o małych dłoniach (do których się zaliczam) trudno będzie korzystać z najwyższych drążków w połączeniu z łopatkami. Kontroler staje się wtedy przesadnie rozrośnięty i nie sposób komfortowo go złapać. Oczywiście, zaznaczę raz jeszcze, że dotyczy to jedynie osób z drobnymi dłońmi.

Xbox Elite - największe gałki

Jak gdyby w odpowiedzi na ten zarzut, do Xbox Elite dorzucono także – o czym wspominałem już wcześniej – parę drążków średniej wysokości. Po ich zainstalowaniu mogłem bez problemu sięgnąć także znajdujących się pod brzuchem pada łopatek. Ale i ta zmiana nie usatysfakcjonowała mnie w pełni. 

O ile najniższe i najwyższe drążki posiadają wklęsłe „łebki”, takie jakie widywaliśmy w standardowych kontrolerach Xbox One, o tyle ich średniej wysokości odpowiedniki mają grzybkowate, wypukłe zakończenia. Niestety, te ostatnie zupełnie nie przypadły mi do gustu!

Xbox Elite - gałki z wypukłym wykończeniem

I tak oto okazało się, że kontroler, który miał spełniać wymagania praktycznie każdego gracza, poległ w moim personalnym teście ze względu na kształt zakończeń drążków o średniej wysokości. W dodatku zupełnie nie rozumiem, dlaczego w dwóch z trzech par gałek zastosowano wklęsłe zakończenia, a tylko w jednej wypukłe. Jeśli już iść tym tropem, to należało przygotować trzy pary o klasycznym xboksowym kształcie i również trzy grzybkowate. Jaką drogą poszło wnioskowanie projektantów Xbox Elite? Nigdy nie zgadnę!