Technologie i Firma

Kupić nie znaczy posiadać (ale może się to zmieni)

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
7 komentarzy Dyskutuj z nami

W amerykańskim kongresie dyskutują o YODA - prawie do posiadania sprzętu, który się nabyło. Najwyższy czas.

Kupiłem sprzęt – laptopa, nawigację, może jakiś gadżet – czyli jestem jego właścicielem, prawda? No właśnie nie do końca – bo odpowiedzmy sobie na pytanie: czy mogę go bez problemu naprawić samodzielnie (jeśli mam takie umiejętności), czyli czy rozebranie urządzenia na części nie jest sztucznie utrudniane, a szczegółowa dokumentacja jest dla mnie dostępna? I kolejne pytanie – czy, skoro jestem właścicielem sprzętu, to mogę go bez problemu komuś odsprzedać i przenieść własność na niego? Jeżeli nie, to czy naprawdę posiadam sprzęt, który kupiłem?

Właśnie coraz częstsze utrudnianie samodzielnych napraw oraz odbieranie prawa do odsprzedaży sprzętu skłoniło amerykańskich kongresmenów do przygotowaniu ustawy YODA. Pod tym skrótem  kryje się „You Own Devices Act” – prawo do posiadania własnych urządzeń. Cel jest właściwie tylko jeden, ale niezwykle istotny: zapewnienie konsumentom możliwości swobodnego przenoszenia własności zakupionego urządzenia i oprogramowania na inną osobę.

Pewnie, teoretycznie dziś też możemy sprzedać urządzenie komuś innemu, tyle tylko że ta druga osoba może napotkać na swojej drodze sporo przeciwności. Producent sprzętu może bowiem odmówić udostępniania aktualizacji lub zmiany adresu e-mail, utrudniać możliwość naprawy, a nawet całkowicie dezaktywować sprzęt, tak jak miało to miejsce w przypadku okularów Google Glass, których „nie możesz odsprzedać, pożyczyć, przekazać lub dać innej osobie” – czytamy w regulaminie.

Kontrowersyjne jest również wymuszanie na klientach przez producentów stosowania ich (lub partnerów) części, czy to akumulatorów samochodowych czy – jak w przypadku pewnych ekspresów do kawy – wkładów. Jednak ten problem jest już dużo trudniejszy do rozwiązania i dopiero przyjdzie na niego czas. Ważne, by zrobić choćby ten pierwszy krok i sprawić, że nabywca = posiadacz.

Oczywiście zmiana przepisów w Stanach Zjednoczonych nie wpłynie najpewniej zbyt istotnie na nasz rynek. Spora część urządzeń dostępnych w polskich sklepach powstaje jednak za oceanem, więc YODA może mieć jednak jakieś odzwierciedlenie w naszej sytuacji. Na razie jednak trzeba czekać – wszak niepodpisana ustawa nie wpływa nawet na życie Amerykanów.

Źródło: EFF, DI, CIO

Komentarze

7
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    miedzianek
    Czekam, aż UE się tym zajmie!
    4
  • avatar
    Silver
    Dobrze, że w sklepach nie ma aż takiego biurokratycznego podejścia - faktura na kogoś innego albo zakreślone dane kupującego lecz mimo to sprzedawcy przyjmują towar na serwis, bo w końcu u nich kupiony.

    Z tego co się orientuje na steamie czy tam innych platformach nie ma problemu ze zmianą właściciela konta, także producenci postępujący jak w newsie to trochę sami sobie strzelają w stopę.
    1
  • avatar
    Tomasz Słowik
    Z ekspresem do kawy nie do końca się zgadzam. Skoro jestem producentem jakiegoś urządzenia, to mam święte prawo projektować je zgodnie ze swoją wizją i nikt nie powinien mi się wtrącać. Skoro klient jest głupi i się godzi na taką "wyłączność" wkładów, to należy go wydoić do oporu.
    1