Gry na konsole

Zelda: Breath of the Wild doczeka się DLC

Wojciech Kulik | Redaktor serwisu benchmark.pl
2 komentarze Dyskutuj z nami

Opowieść nie skończy się na tym, co zostanie nam zaserwowane w dniu premiery. To kolejny dowód na niezwykłość Breath of the Wild.

Nintendo się zmienia. Niechętne kiedyś do smartfonów teraz planuje wydawanie kilku mobilnych gier rocznie. Nastawione dotąd głównie na swoje tytuły konsolę Switch promuje produkcjami z zewnątrz. Zawsze zawierające całą opowieść Linka w premierowym wydaniu, jeszcze przed debiutem zapowiada DLC do The Legend of Zelda: Breath of the Wild.

3 marca, czyli w dniu premiery Breath of the Wild w sklepach pojawi się też przepustka sezonowa, którą Nintendo nazywa „rozszerzającą”. Jej cena wyniesie 19,99 euro, a gracze, którzy ją kupią, otrzymają dostęp do trzech paczek bonusowych. 

Pierwsza zostanie udostępniona od razu i zawierać będzie trzy nowe skrzynie skarbów na obszarze Great Plateau. Latem gracze otrzymają paczkę numer dwa z dodatkiem do wyzwania Cave of Trials, nową opcją dla mapy oraz dodatkowy poziom trudności.

Trzecia, największa z nich, rozszerzy świat gry w okolicach Gwiazdki. O co? O nowe lochy i następny rozdział historii. Jak chwali się Nintendo – „świat gry dostarcza bogatego tła idealnego dla kolejnych przygód”.

Nowa odsłona serii będzie zresztą pod wieloma względami niezwykła. Nintendo po raz pierwszy oferuje na przykład tak dużą swobodę podczas rozgrywki, serwuje też największą do tej pory mapę – o powierzchni 360 kilometrów kwadratowych.

The Legend of Zelda: Breath of the Wild na tle poprzednich odsłon wyróżni się też obecnością alternatywnych zakończeń. Nie można również zapomnieć, że otworzy nowy rozdział – oprócz Wii U platformą docelową gry jest też przecież Nintendo Switch.

Jeśli macie ochotę, rzućcie też okiem na nowy zapis rozgrywki od Game Informer:

Źródło: Nintendo, Game Informer

Komentarze

2
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    beem85
    Cena gry 270 zł i jeszcze trzeba dokupywać DLC. W tej cenie powinno być z dodatkami. Tak samo Battlefield 1 na originie 200 zł za podstawkę (wersja cyfrowa!) i 450 zł za grę z wszystkimi dodatkami. Pojechało ich z tymi cenami. Jaki jest sens wydawania DLC zaraz po premierze? Nie można było od razu wrzucić całego contentu do gry tylko dać graczom okrojony produkt, a resztę sprzedawać po wygórowanych cenach? To jest nabijanie kasy z konsumentów, robienie z nich głupków i jakaś komisja powinna się temu przyjrzeć.
  • avatar
    DreamerDream
    "oraz dodatkowy poziom trudności."
    No to pojechali ostro.