Inspekcja po lądowaniu, a następnie szczegółowe analizy techniczne wskazały, że osłona termiczna Oriona zachowała się zdecydowanie stabilniej niż podczas misji z 2022 r. W tamtym locie odnotowano ponad sto punktów z widoczną utratą materiału ochronnego, natomiast po tegorocznej misji naliczono ich tylko dziewięć. Dla zespołu programu Artemis to wyraźny sygnał jakościowej poprawy w obszarze bezpieczeństwa powrotu na Ziemię.
Za lepszy wynik w największym stopniu odpowiada korekta profilu wejścia kapsuły w atmosferę. Po dyskusjach NASA zdecydowała się pozostawić dotychczasowe rozwiązanie osłony termicznej, a skupić na bardziej stromej trajektorii powrotu. Taki manewr miał ograniczyć ryzyko gromadzenia się gazów pod powłoką Avcoat — zjawiska, które wcześniej prowadziło do pęknięć i punktowych ubytków materiału.
Osłona zastosowana w Orionie składa się z 186 oddzielnie montowanych elementów Avcoat. Po Artemis I ustalono, że materiał okazał się zbyt szczelny, przez co gazy zatrzymywane pod warstwą ochronną wywoływały miejscowe uszkodzenia. Zmiana kąta wejścia w atmosferę sprawiła, że kapsuła krócej przebywała w najbardziej obciążonej termicznie warstwie, co wyraźnie ograniczyło skalę problemu.
WIDEOCzekamy na tysiące nowych egzoplanet. Teleskop Roman poleciał w kosmos
Nowe podejście ma jednak konsekwencje operacyjne. Krótszy przelot przez atmosferę i bardziej stroma trajektoria zmniejszają tzw. downrange, czyli dystans, na jaki kapsuła może się przemieścić w fazie lądowania. Podczas Artemis I wartość ta wynosiła 4,8 tys. mil morskich, a obecnie spadła do ok. 1,8 tys. mil. Oznacza to mniejszą elastyczność w doborze miejsca wodowania, zwłaszcza gdy pogoda nie sprzyja w pierwotnie planowanym rejonie.
NASA zapowiedziała, że w kolejnych załogowych lotach programu Artemis wykorzystany zostanie już nowy wariant Avcoat — bardziej przepuszczalny. Ma to umożliwić powrót do wcześniejszych standardów zasięgu lądowania, bez ryzyka utraty warstwy ochronnej przy wejściu w atmosferę.
Podczas posiedzenia panelu doradczego ds. bezpieczeństwa lotów członkowie uznali miniony rok działań zespołu NASA za przełomowy. Paul Hill relacjonował, że w ocenach często pojawiały się określenia "imponujące" i "zadziwiające", odnoszące się do tempa i jakości realizacji celów Agencji. Panel zwrócił też uwagę na postawę nowego administratora, Jareda Isaacmana, który po objęciu funkcji szybko przyznał się do niepowodzeń w poprzednich projektach — co oceniono jako zapowiedź istotnej zmiany w kulturze organizacyjnej NASA.